Do graczy Dead Island
Witam, ostatnio znowu złapałem za Dead Island i postanowiłem przejść tą świetną, jak na polską produkcję, grę. Tym razem rozpocząłem z bohaterką Xian (tą od broni siecznej, ale... Przestało mi się chcieć w to grać. Czemu? Poprzednim razem grałem Samem B, który jak pieprznął młotem, to trzy zombie naraz kładł. A teraz? Siekam jednego przez pół godziny, czuję taką bezwładność, której nie odczuwałem grając Samem. Jakie wy macie o tym zdanie? Ja wracam do Sama B.
Nikt nie ma takich samych odczuć?
Moim zdaniem lepiej raz walnąć młotem i rozpieprzyć głowę niż ciachać jakimś tasakiem, popatrzmy na to rozsądnie
Ja grałem ze znajomym w coopie i miałem Xian od początku. Jak dostaniesz porządną maczetę i rozwiniesz postać to aż za często ściągasz "na hita". Głowy i ręce fruwają. Na początku(tzn. jak najszybciej) warto zainwestować w rozdeptywanie głów.
Powiem ci, że wolę porządnie przygrzmocić i połamać kości, niż bawić się maczetami, no ale cóż, spróbuję Xian :) Aha... I wkurzają mnie jej jęki podczas zabijania, czy w innych momentach, Sam wziął, grzmotnął i wrzasnął i to mi się podobało. Wolę teksty w stylu, "Giń śmierdzący ochłapie", "Zgruchoczę ci kości" niż "Ojej, kiedy wy wreszcie poumieracie". No ale to może tylko przez mój chory umysł
Ja grałem Samem B i dostawałem samą broń sieczną.. :|
Powiem ci, że wolę porządnie przygrzmocić i połamać kości, niż bawić się maczetami
ooj, zdecydowanie lepiej jest odciąć kończyny albo od razu głowę jednym machem :D
Ja grałem specem od broni palnej, niestety jest jej tak mało, że z pistoletów postrzelałem sobie tylko kilka razy, dodatkowo ta broń palna, do której miałem dostęp była słaba. Także eksterminację trupów prowadziłem za pomocą maczet i siekier wszelakiego rodzaju. Trochę szkoda, że postać nakierowana na spluwy, spluwę widzi niemal tylko podczas aktywnego trybu szału.