"Pożyczanie" prądu w samochodzie .
Z racji że idzie zima i mam diesla to trochę nurtuje mnie pytanie o "pożyczanie" prądu z drugiego samochodu.Akumulator ma wprawdzie 2 lata i jak na razie działa bardzo dobrze to jednak warto być przygotowanym na każdą "okazję". Jak to jest z tym pożyczaniem,czy samochód z którego bierzemy prąd ma "chodzić" na wyższych obrotach,czy normalnie?Żebym dodatkowo nie musiał komuś wybulić za zniszczony akumulator,
http://www.youtube.com/watch?v=gQdkvzQQqS8 tu jest filmik pokazujący jak to powinno się robić ale patrząc po komentarzach mam pewne wątpliwości .
[2]Aha
[3]Tyle to wiem,na pych możne zwyczajnie pasek rozrządu przeskoczyć i mogę sobie pojechać co najwyżej na lawetę.
p.s moja kruszynka ma silnik TDI.
W sumie nigdy nie musiałem "pożyczać" prądu wiec tu ci wiele nie poradzę. Ale w dieslach odradzam natomiast zapalanie "na pych" jeśli masz turbinę. Podobno można ją tak zwyczajnie rozwalić. Co innego SDI to wytrzymałe silniki i pewnie nic się nie stanie - ale 100% pewności to nigdy nie masz.
A wracając do ładowania akumulatorów, to ja mam benzyniaka ale kolega ma Corse w dieslu i narzeka że akumulator musi być dosyć mocno naładowany żeby ruszył(za to potem jest już praktycznie niepotrzebny) więc nie wiem czy ci starczy cierpliwości ;)