Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Forum: Więcej humanistyki, mniej ścisłych

25.09.2016 11:20
1
Jedziemy do Gęstochowy
112
JUDAS PRIEST

Więcej humanistyki, mniej ścisłych

Brawo rząd, chcą w liceach uczyć więcej polskiego i historii, brawo szczerze.
Po co stawiać na matmę, fizykę itp. hodować hordy nerdów idących na studia informatyczne, nie odróżniających Mickiewicza od Norwida?

Trzeba równoważyć humanistykę i ścisłe nauki, i ten pomysł to dobry krok w tym kierunku.

A wy co myślicie?

25.09.2016 11:22
😃
2
odpowiedz
planeswalker
33
Legend

Kaczyński nie miał informatyki w szkole to młodzież też nie musi.

post wyedytowany przez planeswalker 2016-09-25 11:26:18
25.09.2016 11:27
3
4
odpowiedz
1 odpowiedź
.:Jj:.
110
     PAKTOFONIKA     

Oczywiście że zła decyzja. Rynek pracy wygląda zupełnie inaczej dziś niż parę dekad temu, kompletnie inne są oczekiwania pracodawców. Juz szkoły, jak złe by nie były, no a raczej może uczelnie, jakieś małe kroki zrobiły w kierunku restrukturyzacji oferty kierunkowej.
Ostatnie lata w szkołach państwowych to był przynajmniej czas budzenia się z ręką w nocniku i dyskusji, przynajmniej to.

A tu w drugą stronę.

[2] wiemy że nie masz zbyt wiele wspólnego z edukacją i prezentujesz się jako skrajny ignorant, co chcesz jeszcze osiągnąć?
Czemu zmieniłeś posta w któym byłsam link do Urbana 'a ja mam to w dupie'?

post wyedytowany przez .:Jj:. 2016-09-25 11:50:05
25.09.2016 11:29
3.1
-11
planeswalker
33
Legend

Znowu ty trollu?

25.09.2016 11:31
4
odpowiedz
1 odpowiedź
los pollos hermanos
51
evil can die

planeswalker sam sobie daje łapkę w górę XD

post wyedytowany przez los pollos hermanos 2016-09-25 11:32:05
25.09.2016 11:32
4.1
planeswalker
33
Legend

Nie da się dawać sobie łapki w górę. To nie działa.

25.09.2016 11:40
5
3
odpowiedz
1 odpowiedź
zanonimizowany1187012
11
Senator

Co za głupota. Dzisiaj tylko liczą się nauki ścisłe. Obecnie pójście na studia humanistyczne to spore ryzyko i stawianie się w trudnej sytuacji na rynku pracy. Już w ogóle pójście na jakieś zarządzanie polem namiotowym czy socjologię to jest największa głupota, jaką młody człowiek może zrobić.

Niestety, raz to kwestia wychowania, bo dziecko MUSI iść na studia (bo jak to tak, do zawodówki, chcesz być zwykłym robolem? Przecież tylko filologia polska synu!), a dwa: debilna polityka rządu w kwestiach edukacji. System edukacji w Polsce jest przestarzały. Już dawno powinno się podjąć skuteczne reformy, tak by dziecko już w młodych latach wiedziało, co by chciało w życiu robić.

Jest niestety trzecia kwestia i ona chyba wpływa najbardziej: znaczne obniżenie poziomu uczelni w Polsce. To jest dramat, jak nisko upadła edukacja. Teraz studentem może zostać ktokolwiek, nawet ktoś, kto ledwo się prześlizgnął przez liceum i zdał maturę. Uczelnie w poszukiwaniu kasy ze studentów zwiększają miejsca rekrutacyjne. To jest smutne jak nisko obecnie stoi poziom edukacji w kraju.

25.09.2016 11:57
5.1
1
zychomir
9
Konsul

Dzisiaj tylko liczą się nauki ścisłe. Obecnie pójście na studia humanistyczne to spore ryzyko i stawianie się w trudnej sytuacji na rynku pracy

częściowo się zgodzę, o ile ktoś ma tylko i wyłącznie utylitarne podejście do nauki.

natomiast nie jest prawdą, że nauki humanistyczne się nie liczą. One zawsze będą się liczyły, tyle że ich wpływ na nasze życie nie jest tak oczywisty jak np. rozwój nowych technologii. Poza tym, nauki humanistyczne przeżywają kryzys, my sami tracimy do nich zaufanie - bo są podatne na manipulacje, bo coraz mniej mamy wybitnych humanistów pokroju np. Floriana Znanieckiego czy Mariana Małowista - ludzi, którzy na pierwszym miejscu stawiali rygorystyczną metodę badawczą. Obecnie humanistyka kojarzy nam się z niedouczonymi magistrami, "ekspertami od...", którzy stroszą piórka na łamach gazet, często powołując się na wątpliwe autorytety.

nauki (z pozoru) ścisłe też nie są wolne od hochsztaplerstwa, ale "przy okazji" różnych akademickich batalii dostarczają nam mnóstwa mniej lub bardziej praktycznych rozwiązań różnych problemów.

post wyedytowany przez zychomir 2016-09-25 11:59:15
25.09.2016 11:41
6
1
odpowiedz
1 odpowiedź
pytamniebladze
1
Pretorianin

spoko, ta informatyka w szkołach wygląda tak, że lepiej jakby jej wcale nie było.

Nauczyciele bez elementarnej wiedzy, jedynie wykute na blachę parę funkcji excela, gimpa i worda.

Zero algorytmiki itp.

25.09.2016 11:47
6.1
Jedziemy do Gęstochowy
112
JUDAS PRIEST

Nie zapominaj o grze w CSa

25.09.2016 11:47
7
odpowiedz
Ahaswer
72
ciwun

Po co stawiać na matmę, fizykę itp. hodować hordy nerdów idących na studia informatyczne

Po to, żeby później łatwiej odnaleźć się w rzeczywistości XXI wieku ;) Dziedziny humanistyczne traktuję równie poważnie, ale tak jak napisał
.:Jj:., rynek pracy wygląda dziś zupełnie inaczej niż 50 lat temu. Jest zapotrzebowanie na techników i fachowców z tzw. nauk ścisłych, natomiast rynek pracy "humanistami" zdecydowanie jest nasycony. Dokładnie tak jak wspomniał .:Jj:., od kilku lat zmiany szły w oczekiwanym kierunku, powoli wychodziły naprzeciw zapotrzebowaniom współczesnej europejskiej gospodarki. I nagle pojawił się niezmiennie zidiociały PiS i jak zwykle idzie pod prąd wszystkiego i wszystkiemu a przede wszystkim na przekór rozumowi i elementarnemu zdrowemu rozsądkowi. Byle wszystkim żyło się lepper czyli żeby Polska była krajem miernot i dostarczycielem słabo wykwalifikowanej taniej siły roboczej.

Trzeba równoważyć humanistykę i ścisłe nauki

Ładny slogan, ale musi być dostosowany do realiów, w jakich żyjemy. Nie należy traktować przedmiotów humanistycznych po macoszemu, ale pod żadnym pozorem nie należy ograniczać w szkolę tak ważnych przedmiotów jak matematyka, fizyka i chemia.

post wyedytowany przez Ahaswer 2016-09-25 11:54:13
25.09.2016 12:07
8
odpowiedz
Hydro2
118
Legend

Szczerze współczuję Wam.

25.09.2016 12:13
9
odpowiedz
8 odpowiedzi
Starcall
25
Konsul

Hah. Dobre sobie. Ciekawe do czego w życiu przydała mi się wiedza o tym "co autor miał na myśli?". Po 3 latach matfizu rzygałem po prostu polskim, stracone godziny zajęć które mogliśmy poświęcić na matmę i fizykę tylko po to abym mógł napisać maturę pod klucz tak jak to sobie jakieś jełopy w komisji wymyśliły. No przecież oni wiedzą lepiej co miał na myśli ten zaćpany i zachlany romantyk który widział duchy.
Więcej godzin przedmiotów ścisłych? Proszę bardzo, won do humana! Tam produkują kadrę biedronki i maka. Przewracając kotleta zinterpretuj ból istnienia krowy z której jest on zrobiony

25.09.2016 12:19
9.1
zanonimizowany1093317
18
Generał

Nie ma to jak pluć na ludzi pracujących w tych biedro-lidlach i makach, i jednocześnie radośnie z tej pracy korzystać. A potem zdziwienie wielkie, bo ludzie gardzą pracą fizyczną, i nie ma ludzi wykształconych w tym kierunku.

25.09.2016 12:23
9.2
Starcall
25
Konsul

W maku nie jem bo to jest niesmaczny syf, wolę dobrą pizzę, a w biedrze nie robię zakupów tylko staram się robić to w osiedlowych sklepach (tak one jeszcze istnieją) bo nie będę pompował kasy w firmy które nawet nie odprowadzają podatku w Polsce

EDIT: od kiedy human ma kształcić do pracy fizycznej :D. Od tego są zawodówki i budowlanki w większości

post wyedytowany przez Starcall 2016-09-25 12:24:58
25.09.2016 12:30
9.3
zychomir
9
Konsul

prawda jest taka, że w szkole nie nauczą cię cenić dobrej literatury - tę trzeba odkrywać samemu.

przez kilka ostatnich lat miałem okazję pracować fizycznie (na sortowni, w porcie przy przeładunkach, za barem), wyszlifować język obcy i zarabiać na przekładach, a także udzielać prywatnych lekcji z matematyki i angielskiego.
Na studia poszedłem dopiero teraz, wybrałem kierunek techniczny, zgodny z zainteresowaniami.

może dlatego potrafię właściwie ocenić wartość nauk humanistycznych i ścisłych - ale też uczciwie wykonanej pracy. Niektórym przydałaby się taka lekcja pokory.

25.09.2016 12:35
9.4
1
zanonimizowany1093317
18
Generał

"d kiedy human ma kształcić do pracy fizycznej :D. Od tego są zawodówki i budowlanki w większości "
Czy ty zrozumiałeś co napisałem? Chodzi o pogardę dla pracowników fizycznych, sprzedawców, nie ma znaczenia czy robią to po humanie, czy po czymś innym.

25.09.2016 12:36
😁
9.5
Bukary
162
Legend

Trzeba być skończonym idiotą, żeby interpretację jakiegokolwiek utworu literackiego utożsamiać z odpowiedzią na debilne pytanie: "Co autor miał na myśli?".

I trzeba być niedoinformowanym nastolatkiem, żeby trwać w błędnym mniemaniu, jakoby matura z języka polskiego miała tzw. "klucz" w formie zestawu: polecenie/pytanie i jedna poprawna odpowiedź.

Brawo, Starcallu!

I jeszcze jedna informacja dla ciebie: gdyby nie "zachlani romantycy" i ich wpływ na wiele znaczących osób w XIX i XX wieku, gadałbyś teraz po niemiecku albo rosyjsku. Ale, jak się domyślam, to dla ciebie nieistotne, bo i tak masz w głębokim poważaniu język polski i ojczystą literaturę.

post wyedytowany przez Bukary 2016-09-25 12:46:20
25.09.2016 12:39
9.6
Crod4312
86
Generał

zychomir

Wiesz teraz mamy tony magistrów, którzy nie pójdą do takiej pracy jaką podałeś bo sobie rączki pobrudzą.
A co do tematu to zwisa mi to. Matury nie zdałem tylko z matmy (zabrakło 2pkt) która moim zdaniem powinna być przedmiotem do wyboru. Chcesz iść na studia gdzie matma jest potrzebna to zdawaj w innym przypadku po co? Nigdy nie byłem umysłem ścisłym i miałem problemy z fizyką, chemią czy matmą, ale za to świetnie radziłem sobie z polskiego, angielskiego czy biologi. 70% z polaka i ang. na maturze to potwierdza. Dlatego nie narzucałbym nikomu czego ma się uczyć jak już wyjdzie ze szkoły podstawowej (kiedyś gimnazjum :) ).

25.09.2016 13:13
9.7
Starcall
25
Konsul

Bukary bo Ci romantycy tak bardzo chętnie umierali za ojczyznę siedząc za granicą, pisząc swoje wypociny i użalając się jak to im nie jest źle z daleka od ojczyzny, a jeszcze w niektórych przypadkach próbując popełnić samobójstwo zamiast już zawalczyć o swój kraj. To pieprzenie o tym że ich teksty motywowały wszystkich to bajki opowiadane przez humanistów którzy też chcieli poczuć się ważni

25.09.2016 13:26
9.8
1
Bukary
162
Legend

Bajki? A słyszałeś może o kimś takim, jak Piłsudski? I o tym, co mówił na temat wpływu romantyków (zwłaszcza Słowackiego) na jego działalność?

Może jednak powinieneś uważać na tych lekcjach w liceum.

25.09.2016 12:30
10
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
zanonimizowany1093317
18
Generał

I ścisłe i humanistyczne są ważne i potrzebne. Wszystkiego musi być w odpowiednich ilościach, a nie że jedno kosztem drugiego. Taką religię można ograniczyć, ale nie ważne rzeczy.
"Teraz studentem może zostać ktokolwiek, nawet ktoś, kto ledwo się prześlizgnął przez liceum i zdał maturę. "
Bo matura powinna zostać zlikwidowana, a każda uczelnia powinna robić własne egzaminy, i to na ich podstawie decydowano by czy ktoś wchodzi na studia, czy nie.
"bo dziecko MUSI iść na studia (bo jak to tak, do zawodówki, chcesz być zwykłym robolem?"
Nie ma w Polsce szacunku do roboli, gardzi się nimi i pluje na nich, (no bo to zwykłe robole, hehe, głupki którym nie wyszło), jednocześnie korzystając radośnie z ich pracy.
"tak by dziecko już w młodych latach wiedziało, co by chciało w życiu robić. "
Tak, ale nie powinno się robić tak że jest np. klasa ścisła, i tam w ogóle nie ma historii ani polskiego. Niech tego będzie mniej w takich klasach, a więcej ścisłych rzeczy, ale jakieś podstawy języka, czytania ze zrozumieniem, wysławiania się i historii są potrzebne.

25.09.2016 13:05
10.1
Starcall
25
Konsul

"jakieś podstawy języka, czytania ze zrozumieniem, wysławiania się i historii są potrzebne"
Takie podstawy nabywa się w podstawówce i gimnazjum, a nie w liceum kosztem wiodących przedmiotów.
Ekhm... Ktoś kto ma problemy z czytaniem i wysławianiem się raczej nie powinien wybierać się do liceum :)

25.09.2016 13:14
10.2
2
Bukary
162
Legend

Dotychczasowe reformy szły powoli w dobrym kierunku: zachowanie sensownej liczby godzin najważniejszych przedmiotów humanistycznych (języki) i ścisłych (matematyka) plus specjalizacja (ścisła lub humanistyczna).

Ale przyszedł PiS i, oczywiście, wszystko spartolił. Deprecjonowanie nauk ścisłych służy chyba tylko temu, żeby wychować pokolenie pożytecznych idiotów.

25.09.2016 13:25
10.3
zanonimizowany1093317
18
Generał

"a nie w liceum kosztem wiodących przedmiotów."
Nie, powinno być trochę polskiego i historii, nawet na ścisłych. Godzina, może dwie lub trzy na tydzień.

"Ale przyszedł PiS i, oczywiście, wszystko spartolił. "
No ale przecież likwidują złe gimnazja! I teraz będzie lepiej!

25.09.2016 13:16
11
odpowiedz
1 odpowiedź
Jedziemy do Gęstochowy
112
JUDAS PRIEST

Ja jestem zdania że matematykę nie każdy musi dobrze rozumieć, z niektórych po prostu nie będzie programistów itp. a podstawy historii własnego kraju czy języka i kultury, powinien znać każdy, przez to będzie lepszym człowiekiem.

25.09.2016 13:22
11.1
1
SULIK
186
olewam zasady

A ja jestem zdania, że nie wszyscy muszą iść na studia. Ale jak już idą to powinni rozumieć jak działa świat z perspektywy ścisłej i humanistycznej.

Lepszym człowiekiem może być też ktoś kto np. doskonale zna zasady fizyki, a np. nie odróżnia Mickiewicza od Prusa. Ponieważ dzięki znajomości fizyki wie, że każda akcja budzi reakcję i jest w stanie te reakcje przewidzieć (i działa to w każdym etapie życia i każdej sytuacji).

25.09.2016 13:17
12
odpowiedz
8 odpowiedzi
SULIK
186
olewam zasady

Osobiście kończyłem technikum chemiczne, następnie AGH na wydziale inżynierii materiałowej i ceramiki (technologia chemiczna) oraz od lat pracuję w branżach około chemicznych.

I szczerze tak teraz się zastanawiając myślę, że w przypadku matury powinno być tak:
1. obowiązkowy język obcy (ale też cały sposób nauczania języka powinien się zmienić na taki, dzięki któremu się po prostu dogadamy na świecie, a nie znali perfekcyjnie gramatykę tego języka)
2. obowiązkowy przedmiot humanistyczny (do wyboru z 2-3, ale nie jakieś pierdoły jak historia sztuki czy inne zapychacze grafiku)
3. obowiązkowy przedmiot ścisły (do wyboru z 2-3)

Idąc na studia ścisłe w każdym roku powinien być przedmiot humanistyczny (do wyboru z puli).
Idąc na studia humanistyczne na każdym roku powinien być przedmiot ścisły.

Gadka, że po co uczyć się matmy, fizyki, chemii, biologii, historii etc. kiedy nigdy się w życiu nie przyda jest błędem.
Przykład sprzed kilku dni: jak by gość od tej żrącej wody uczył się chemii, to po otwarciu butelki z czymś co go poparzyło nawet nie zbliżyłby do twarzy bo poczułby zapach i go zidentyfikował. Dziennikarze natomiast pisząc o tej sytuacji nie mylili by pojęć i nie wprowadzali ludzi w błąd. Na koniec służby nie analizowałyby tego wypadku przez wiele dni, a przez kilka godzin (przykładowo jak tylko w radiu usłyszałem, że gość się poparzył pijąc wodę butelkowaną założyłem od razy 4 substancje które mogły to spowodować i które znajdują się na zakładach które produkują wody butelkowane; co prawda substancję którą się gość poparzył umieściłem w swoim spisie, ale odrzuciłem prawdopodobieństwo poparzenia nim ze względu na intensywny zapach - no cóż myliłem się, ale z drugiej strony jak ludzie zatruwają się naftą bo myślą, że to woda to jednak to jest możliwe; inaczej mówiąc - mając odrobinę wiedzy, po otarciu butelki zawsze warto zawartość powąchać, a pierwszy łyk zrobić mały i w razie jakiejkolwiek niepewności co do jakości nie spożywać - niestety wypadki przy produkcji zdarzają się dość często, ale nie koniecznie są tragiczne w skutkach).

25.09.2016 13:33
12.1
3
marcinbvb
77
Pretorianin

Żeby zidentyfikować zapach to trzeba by w szkole mieć laboratorium i na nim pracować. Może teraz coś się zmieniło ale 10 lat temu gdy chodziłem do liceum to na palcach 1 ręki można policzyć zajęcia w laboratorium. Zamiast tego wpajano nam dziesiątki wzorów chemicznych i innych pierdół do niczego niepotrzebnych.

25.09.2016 13:34
12.2
los pollos hermanos
51
evil can die

Przykład sprzed kilku dni: jak by gość od tej żrącej wody uczył się chemii, to po otwarciu butelki z czymś co go poparzyło nawet nie zbliżyłby do twarzy bo poczułby zapach i go zidentyfikował.

Co za bzdura, ani roztwór kwasu siarkowego, ani roztwory wodorotlenków nie mają zapachu.

I tak jak wyżej. Laboratoria w szkołach to jest żart. W liceum to wyglądało tak, że nauczycielka po prostu demonstrowała nam przebieg reakcji. Dopiero ludzie, którzy brali udział w olimpiadzie, mieli dostęp do samodzielnej pracy z odczynnikami. Sale nie są przystosowane do tego, żeby odbywały się w nich laboratoriach.

post wyedytowany przez los pollos hermanos 2016-09-25 13:38:55
25.09.2016 13:43
12.3
1
hopkins
154
Zaczarowany

Idąc na studia ścisłe w każdym roku powinien być przedmiot humanistyczny (do wyboru z puli).

Ale tak jest. Sa to nic nie warte zapychacze. Najczesciej zalicza sie obecnoscia, albo jakims elaboratem kopiuj- wklej. Nie ma to sensu za bardzo.

25.09.2016 16:53
12.4
SULIK
186
olewam zasady

marcinbvb - nie trzeba laborek aby stwierdzić, że z wodą coś nie gra, i po otwarciu butelki wali basenem. Chemia za to pomoże Ci stwierdzić, że tego nie pijemy.

los pollos hermanos:
H2SO4 ma zapach, ale oczywiście to zależy od stężenia
wodorotlenki też mają zapach - np. woda amoniakalna
a po trzecie w gazetach piszą o "chlorze" czyli mają na myśli podchloryn sodu który ma bardzo charakterystyczny zapach
po czwarte zasada braku zaufania którą opisałem na końcu tj. mały łyk, próba na języku - jeżeli w wodzie znajduje się więcej niż trzeba jonów wodorowych lub wodorotlenkowych to człowiek od razu to wyczuje i wypluje (dodatkowo po smaku pozna co jest co, nawet bez wcześniejszego kontaktu, wystarczy wiedzieć np. że wg. literatury wodorotlenki będą miały posmak mydła, bo zmydlają nam tłuszcze, a kwasy są jasne), jak dojdzie do gardła nie ma szans wypluć, a tym samym uszkodzenia organów większe
kolejna sprawa to ratowanie się w takim wypadku i tutaj chemia też dużo mówi na ten temat jak i w jakiej kolejności

hopkins - tak wiem, że na ścisłych są humanistyczne i wiem, że są durne. Więc należałoby to zmienić. Natomiast na studiach humanistycznych z tego co wiem, nie ma żądanych ścisłych to też trzeba zmienić.

post wyedytowany przez SULIK 2016-09-25 16:53:22
25.09.2016 17:39
12.5
los pollos hermanos
51
evil can die

No dobra, ale kto w ogóle wącha wodę mineralną, którą kupuje się w zwykłym sklepie. Nie wiem, można mleko wąchać, żeby sprawdzić, czy się nie zepsuło, ale nie wodę. Gdyby ktoś dla "żartu" wstrzyknął jakieś niebezpieczne odczynniki np. do soku owocowego, to i tak byś nic nie wywąchał.

wodorotlenki też mają zapach - np. woda amoniakalna
Ale to już nie wodorotlenek.

post wyedytowany przez los pollos hermanos 2016-09-25 17:42:59
25.09.2016 19:22
12.6
SULIK
186
olewam zasady

los pollos hermanos: co do wody amoniakalnej w zależności od użytej teorii np. Arrheniusa woda amoniakalna jest wodrotolenkiem. Więc czepianie się dla czepiania się.
Kto wącha - np. ja z tego powodu, że jak już wspominałem zdaję sobie sprawę z tego, że wiele zakładów produkcyjnych nie jest w stanie sprawdzić każdej butelki.

Co do wywąchania w sokach oczywiście, że jest taka możliwość. Dodatkowo jak nie węch to pierwszy test na języku.

Co nie zmienia faktu, że jest wiele substancji których nie da się wyczuć, ale obrót nimi jest na szczęście dość dobrze pilnowany, a tym samym prawdopodobieństwo jest mniejsze niż np. podmiana wody na wybielacz do kibla, który to natomiast przy zachowaniu odrobiny zdrowego rozsądku nikt napić się nie powinien. Ale trzeba to wiedzieć, że są takie możliwości, a nauka przedmiotów humanistycznych tej możliwości nie daje.

25.09.2016 20:40
12.7
los pollos hermanos
51
evil can die

zależności od użytej teorii np. Arrheniusa woda amoniakalna jest wodrotolenkiem

zasadą, nie wodorotlenkiem ;)

No i sprawdzanie wszystkiego pod kątem niebezpiecznych związków to już dla mnie lekka paranoja. Zwłaszcza, że ten cały wybielacz w butelce po wodzie to była najprawdopodobniej sprawka jakiegoś idioty, który zrobił to z premedytacją. Nie sądzę, żeby odczynniki groźne dla zdrowia były w stanie opuścić linię produkcyjną zapakowane jako produkt spożywczy.

post wyedytowany przez los pollos hermanos 2016-09-25 20:45:05
25.09.2016 21:47
12.8
SULIK
186
olewam zasady

los pollos hermanos - jest tylko jedna możliwość, aby wodorotlenek sodu, kwas solny, podchloryn sodu, lub perhydrol znalazł się w butelce zamiast wody mineralnej - komuś na inni produkcyjnej na na lewaku musiało się bardzo spieszyć i chciał wyrobić normę przed zakończeniem pracy (np. po etapie okresowego czyszczenia linii).
Ale szansa na to jest niska.
Większa szansa jest na to, że ktoś podmienił butelkę już po opuszczeniu fabryki aby zrobić czarny PR marce.
Ale osobiście skłaniam się do wymuszenia odszkodowania.

A co do działania z premedytacją czy też po prostu w przypadku błędu na produkcji to jednak moim zdaniem lepiej samemu sprawdzić coś przed zjedzeniem/wypiciem niż potem użerać się z ubezpieczeniem :) oczywiście nie wszystko da się sprawdzić, ale to co można bez zbędnego straty czasu warto. Tak samo jak wącham wszystko przed wsadzeniem do ust, tak też nie pakuję całej ręki pod kran z ciepłą wodą. Wodę nim naleję do szklanki z kranu też chwilę "zlewam" z układu.

I tego powinny uczyć nauki ścisłe - mniej wypadków w normalnym życiu, mniej problemów na przyszłość, a nie robić podejście na zasadzie: "robię kawę jedną ręką, a w drugiej trzymam poezję romantyczną" ;)

25.09.2016 13:31
13
odpowiedz
Whisper_of_Ice
35
Battle For Azeroth

I bardzo dobrze, szczerze, patrząc ilu analfabetów chodzi po świecie używając słów których nie zna do tego robiąc błędy w podstawowych słowach typu "góra" "kąt" czy tym podobne tłumacząc to "dysleksją" gdzie za czasów młodości mojej matki nazywane to było po prostu analfabetyzmem to aż nóż w kieszeni się otwiera.

Brawo PiS nic dziwnego ze macie takie poparcie.

25.09.2016 14:06
14
odpowiedz
1 odpowiedź
Ahaswer
72
ciwun

Jeśli chodzi o języki obce i metodologię nauczania, to w wielu krajach mają znacznie większe z tym problemy niż w Polsce. Młodociane pokolenia Polaków z reguły radzą sobie z angielskim lepiej niż ich rówieśnicy z Francji i Czech. Być może metodologię można "doskonalić", ale zazwyczaj z doskonaleniem wiążą się pieniądze, których u nas nierzadko brak. Dlatego bazujemy na sprawdzonych metodach, które polegają najpierw na opanowaniu podstaw i reguł gramatyki. I akurat w przypadku młodocianych Polaków, wyniki są zadowalające.

post wyedytowany przez Ahaswer 2016-09-25 14:09:42
25.09.2016 16:56
14.1
SULIK
186
olewam zasady

Wiesz dlaczego Polska młodzież lepiej gada po angielsku niż ich koledzy z innych krajów w których ten język też jest językiem obcym ? Bo dużą część tych dzieciaków ich rodzice wysyłają na prywatne lekcje języka, co pewnie nie ma miejsca za granicami naszego kraju w takim stopniu jak u nas.
Język jak jest w szkole obowiązkowy to powinien być uczony dobrze, a nie tak, że aby się dogadać lub zdać i tak trzeba iść na korki/lekcje prywatne etc. Jak to tak ma wyglądać, to niech lepiej wcale nie będzie języków obcych w szkołach, bo to strata czasu.

25.09.2016 14:21
15
odpowiedz
Slasher11
133
Legend

Czytajac pierwszy post, mialem nadzieje, ze to ironia. Smutne.

25.09.2016 15:02
16
odpowiedz
j-bobo
122
Bobek

No jak, przecież bycie absolwentem nauk o językoznawstwie daje duże persketywy - można co 2 lata wydawać książki finansowane z budżetu uczelni, wktórych opisze się na 400 stronach, że nie zaszły żadne zmianyw języku stosowanym przez mieszkańców okolicy... hajs się zgadza

*autentyk z UKW w Brzydgoszczy.

25.09.2016 15:33
17
odpowiedz
9 odpowiedzi
Iselor (Łódź)
110
Senator

Jakieś żródła? Bo póki co to to takie pieprzenie.

Nie wierzę że będzie więcej polskiego. I tak jest on w zasadzie codziennie (przynajmniej u mnie był, a klasa biol-geog), często 2 godziny pod rząd. Więcej historii? Może i słusznie bo a) to humanistyka kształtuje świadomość obywatelską, patriotyzm, obcowanie z kulturą, dziedzictwem narodowym etc. b) może jednak zamiast ilości pomyśleć o jakości? Na każdym, etapie edukacji zaczyna się od starożytności kończąc na max. I WŚ. Fajnie byłoby dojść w końcu do czasów współczesnych:) Co prawda liceum kończyłem ponad 10 lat temu, ale tak to wyglądało.

Zaś ta gadka human vs ścisłe jest śmieszna. Jeden woli matkę, drugi córkę, a trzeci barszcz z uszkami. W szkole średniej powinno być ścisłe profilowanie, z dużą ilością przedmiotów profilowanych i symboliczną z reszty + matura by zaliczało min. 50% a nie 30% i egzaminy wstępne. Tak by na studia szli PASJONACI. Znakomity polonista czy politolog będzie więcej warty od przeciętnego informatyka (i na odwrót). Reszta niech kończy na średnim, zawodowym albo idzie do policealnych.

25.09.2016 15:55
17.1
Bukary
162
Legend

Jakie znowu pieprzenie? Tu masz źródło:

https://men.gov.pl/strony/ramowe-plany-nauczania.html

25.09.2016 15:59
17.2
Iselor (Łódź)
110
Senator

No i ok. Nie widzę nic złego jeśli historii będzie więcej.

25.09.2016 16:02
17.3
1
Bukary
162
Legend

Co do języka polskiego w liceum...

Do tej pory było w tygodniu 12 godzin (na poziomie podstawowym) lub 20 (na poziomie rozszerzonym). Teraz ma być 16.

A więc języka polskiego będzie teoretycznie więcej (biorąc także pod uwagę 5 godzin tygodniowo w podstawówce). Zobaczymy, czy 16 godzin starczy jednak na kurs poświęcony podstawom wiedzy o literaturze na obecnym poziomie rozszerzonym. To zależy od podstawy programowej.

post wyedytowany przez Bukary 2016-09-25 17:01:08
25.09.2016 17:09
17.4
2
Evol07
3
Pretorianin

Ładnie to ubrane w słówka, problem tylko polega na tym, że rynek pracy weryfikuje starcie human vs ścisłe.

Humanistycznie kierunki tracą znacznie na swojej wartości przez liczbę studentów i rozwój technologii. Jak studia - to tylko ścisłe, humanistyczne nie ma sensu. Po co ci historia, która cię nie wyżywi i nie zapewni godziwej pracy?

25.09.2016 20:00
17.5
Iselor (Łódź)
110
Senator

Evol07----> więc idź i studiuj informatykę. Mam to w rzyci. Potem idź do Akademii Sztuk Pięknych i powiedz ludziom że mają przestać malować bazgroły i niech zajmą się programowaniem bo to im da pracę. Idź też do Akademii Muzycznej i każ im przestać grać na skrzypcach bo szansa na to że znajdą zatrudnienie w filharmonii jest mała. Idź też na koniec do jakiejkolwiek uczelni i powiedz ludziom że mają rzucić to co studiują, wszystkie pedagogiki, historie, politologie, geografie czy stosunki międzynarodowe bo to gówno im da. Wszyscy cię wyśmieją. Nie dlatego że faktycznie informatyka daje lepszą pracę. Dlatego że ty pozbawiasz ludzi pasji i marzeń.

Skończyłem kulturoznawstwo (dokładnie: jestem krytykiem filmowym) i politologiem. Kokosów nie zarabiam i wiem o tym, ale z głodu nie zdycham. Przyznaję że nigdy w zawodzie nie pracowałem, ale wstydzić miejsc pracy się nie muszę. Mógłbym pójść na informatykę czy inną mechatronikę. I po miesiącu by mnie wyrzucili. A jeśli nie to z nudów bym się zapłakał.

Pozwól ludziom studiować to co ich interesuje. Ci, którzy będą dobrzy, dadzą sobie radę, bez względu na to co skończą. Bo nie wierzę że ktokolwiek skończy cokolwiek jeśli nic go to nie obchodzi, zwłaszcza w przypadku kierunków ścisłych.

Liczba studentów spada z roku na rok.

Historia w szkole średniej ma cię wyżywić i dać pracę? Ciekawa dedukcja. Nie. Ona ma kształtować twoją świadomość obywatelską i narodową. Bez względu na to co będziesz studiować i czy cokolwiek będziesz w ogóle studiować.

25.09.2016 21:01
17.6
Evol07
3
Pretorianin

Aaa to wyjaśnia, czemu cię tak boli co napisałem. Jak łatwo uruchomić humanistów, bo wy po prostu wiecie, że to prawda.

Dlatego że ty pozbawiasz ludzi pasji i marzeń.

Mogą się śmiać, zobaczymy czy będzie im tak do śmiechu jak wyjdą z kieszeni rodziców i ruszą na rynek pracy. Zapewniam cię też, że 90% studentów (mówię to z pełną świadomością) nie idzie na studia dla pasji. I owszem, wszem i wobec ogłaszam, że po humanie jest mało pracy. Takie są fakty, wiem, że to boli.

Pozwól ludziom studiować to co ich interesuje.

Przecież ja nikomu nie zabraniam studiować co zechce. Niech tylko potem nikt nie płacze, że roboty w jego zawodzie nie ma. Proste. Życie to nie bajka.

Liczba studentów spada z roku na rok.

Nic dziwnego skoro mamy niż demograficzny.

Historia w szkole średniej ma cię wyżywić i dać pracę? Ciekawa dedukcja

Tak, bo profil w szkole średniej wpływa na to, co później studiujesz, ergo: mam rację.

post wyedytowany przez Evol07 2016-09-25 21:01:36
25.09.2016 21:16
17.7
Iselor (Łódź)
110
Senator

bo wy po prostu wiecie, że to prawda.

Nigdzie nie napisałem że nie.

Przecież ja nikomu nie zabraniam studiować co zechce. Niech tylko potem nikt nie płacze, że roboty w jego zawodzie nie ma. Proste. Życie to nie bajka.

Jeżeli ktoś płacze, to jest głupcem. Ja nie płaczę, wiedziałem jakie mam perspektywy po "moich" kierunkach. Nie żałuję.

Tak, bo profil w szkole średniej wpływa na to, co później studiujesz, ergo: mam rację.

Nie masz. Profile w szkole średniej polegają na tym że mając profil matematyczno- fizyczny masz o kilka godzin więcej matmy i fizyki niż inni, a mając profil historyczno- społeczny (nazwa wymyślona ale pewnie gdzieś coś takiego jest) masz więcej wosu i historii. Ja w licku miałem profil biologiczno - geograficzny i jedna osoba z klasy poszła studiować i to nie biologię a ochronę środowiska a jedna geografię. To tyle jeśli idzie o profile w szkole średniej.

25.09.2016 21:53
17.8
drenz
54
Generał

Owszem, nauki humanistyczne nie mogą stawać w szranki ze ścisłymi, ale jeśli chodzi o szkoły zawodowe, to już tak źle nie jest. Ostatnio w jakimś radio podawali, że 40% absolwentów szkół zawodowych nie znajduje pracy, choć w te szkoły ostatnimi laty pompowano duże pieniądze.
Najwięcej i tak zależy od człowieka. Jak chce się rozwijać w danej dziedzinie, ma samozaparcie, chęć poszerzania wiedzy, to pracę w swoim kierunku lub pokrewnym znajdzie.

26.09.2016 09:21
17.9
Evol07
3
Pretorianin

Profile w szkole średniej polegają na tym że mając profil matematyczno- fizyczny masz o kilka godzin więcej matmy i fizyki niż inni

No i na czym innym by to miało niby polegać? Liceum jest, jak zwykle nazwa szkoły wskazuje, ogólnokształcące.

Ostatnio w jakimś radio podawali, że 40% absolwentów szkół zawodowych nie znajduje pracy

I to mnie boli, dobry fachowiec zawsze (jak dla mnie) będzie w cenie. Przecież chemia czy biotechnologia nie pozwoli mi zbudować domu bez siły roboczej. Gdy ja doczekam się kiedyś potomka to nigdy nie będę go przymuszał do studiów tylko dlatego, bo ja na nie poszedłem. Jeśli będzie chciał po prostu zrobić sobie fach - to sobie zrobi. Bez żadnych daddy`s issues. Na tym polega tragedia współczesnych polskich rodzin - wpychanie dziecka siłą na studia.

25.09.2016 16:11
18
odpowiedz
zanonimizowany840667
28
Generał

Jest uzasadnienie dla nauk humanistycznych. Obecnie bardzo ważną kwestią jest przyrost naturalny. Jeśli będziemy produkować samych informatyków, to przyrost ten spadnie praktycznie do zera.

25.09.2016 16:16
19
1
odpowiedz
Siral
15
Saya!

Ale niedługo sprzedawców w biedronce itp. zastąpią roboty, zapotrzebowanie na humanistów spadnie jeszcze bardziej.

25.09.2016 16:31
20
2
odpowiedz
Bukary
162
Legend

W skrócie: nowy projekt ramowych planów nauczania drastycznie zmniejsza liczbę godzin z właściwie wszystkich przedmiotów, które uczeń chciałby w drodze wyboru zgłębiać na poziomie rozszerzonym. Np. języka polskiego jest niby więcej (było 12, jest 16), ale dla osób, które interesują się humanistyką - znacznie mniej (było 20, jest 16). Podobnie z historią: będzie mniej godzin tego przedmiotu niż teraz na poziomie rozszerzonym.

Chcesz się uczyć więcej informatyki/matematyki? Zapomnij. Więcej kultury, literatury i sztuki? Nie ma mowy. A może dyrektor dołoży coś ze swoich godzin? Wolne żarty - godziny dyrektorskie ciachnięto.

W każdej szkole ma być to samo i tak samo. Koniec z profilowaniem. Nie samorząd, nie rada rodziców i nie dyrektor będą decydowali o potrzebach dzieci i ofercie szkolnej. Wszystko ma być odgórnie sterowane. (Nawiasem mówiąc, może to doprowadzić to do upadku szkół, które konkurowały z innymi dzięki swojej wyjątkowej ofercie dodatkowych godzin edukacyjnych).

Obecny system oparty był na profilowaniu i specjalizacjach. Uwzględniał indywidualne potrzeby uczniów. Dopuszczał spore modyfikacje siatki godzin. Można go było zmodyfikować czy udoskonalić. Ale PiS ma ochotę przeorać wszystko do cna. I wszystko kontrolować. A z uczniów i nauczycieli uczynić bezwolne mrówki.

*Oczywiscie, trzeba pamiętać, że jeden rok liceum pokryje się godzinowo z uciętym rokiem byłego gimnazjum. Gdybyśmy tego nie uwzględnili, mogłoby się rzeczywiście wydawać, ze godzin danego przedmiotu przybędzie po reformie PiS-u.

post wyedytowany przez Bukary 2016-09-25 16:53:26
25.09.2016 16:40
21
odpowiedz
Ahaswer
72
ciwun

Przy czym ta prymitywna "reforma" pisowska jest doraźna i czasowa, bo większość jej założeń zostanie podważona przez normalniejsze siły polityczne, które przejmą władzę po PiS-ie.
Niestety, im głębsza reforma, tym większe koszta, a nie wątpię, że po PiS-ie sprzątać będziemy musieli dokumentnie i latami.

25.09.2016 16:47
😁
22
odpowiedz
Bukary
162
Legend

I jeszcze jedna rzecz: biorąc pod uwagę to, co powyżej napisałem, reformę PiS-u krytykować powinni zarówno ci, którzy lobbują za humanistyką, jak też ci, którzy popierają nauki ścisłe. Mamy do czynienia z utrwalaniem przeciętniactwa.

Warto jeszcze poczekać na programy nauczania. W nich jedyna nadzieja. Może pisowscy eksperci nadadzą trochę sensu tym zmianiom. ;)

post wyedytowany przez Bukary 2016-09-25 16:59:19
25.09.2016 19:44
😊
23
1
odpowiedz
Bukary
162
Legend

Mały suplement...

Oprócz ramowych planów nauczania MEN przedstawiło również kilka ogólnikowych uwag, z których wynika, że jakieś rozszerzenia będą. Niestety, brak konkretów. Nie wiadomo na przykład, na jakich zasadach odbywał się będzie wybór rozszerzeń w poszczególnych szkołach (uczniowie? jakaś decyzja kuratorium?). Ile będzie możliwych rozszerzeń w jednej klasie? W którym roku nauki rozpocznie się kurs rozszerzony? Czy wybór jakiegoś rozszerzenia będzie obowiązkowy? Czy zdawanie jakiegoś przedmiotu na poziomie rozszerzonym będzie na maturze obowiązkowe? Czy liczba godzin rozszerzenia będzie dodawana do liczby godzin zajęć obowiązkowych? A może inaczej będzie się wyliczało pozycje w siatce godzin? Trudno więc powiedzieć, o co w tych uwagach na temat rozszerzeń chodzi.

Wiadomo natomiast, że - zgodnie z zapisami na stronie MEN-u - np. liczba godzin rozszerzenia z języka polskiego ma być większa niż liczba godzin rozszerzenia z przedmiotów ścisłych.

post wyedytowany przez Bukary 2016-09-25 19:47:59
25.09.2016 20:42
24
odpowiedz
1 odpowiedź
Cyber Rekin
102
So Fabulous

Zawsze śmieszą mnie wypowiedzi w stylu "po co nam ta matma, w życiu się nie przydaje" albo "na cholere mi znać budowę liścia, jak mi to do niczego nie potrzebne" czy też "co mnie obchodzi co ten koleś miał na myśli pisząc o morzu trawy". Nikomu w szkole nie zależy na tym, żebyście umieli wyrecytować skład krwi czy analizę Przedwiośnia. Oni chcą was nauczyć MYŚLEĆ. Mózg tak jak mięsień potrzebuje regularnych ćwiczeń, bo inaczej zanika, co widać po niektórych już tutaj. Na takiej historii też nie jest najważniejsze, żeby zapamiętać wszystkich działaczy politycznych w latach międzywojennych w Polsce. Najważniejsze jest, aby zrozumieć dlaczego historia potoczyła się tak, a nie inaczej.

Myślę, że wszyscy wiemy co by się stało gdyby ludzie nie zajmowali się naukami ścisłymi, nie wyszlibyśmy z jaskiń. Ale chyba nie każdy wie, że efekty marginalizowania nauk humanistycznych wcale nie byłby by lepsze. Ktoś pamięta taki film jak Equilibrum?

Wszystko jest ważne. Nawet zajęcia z religii (gdyby tylko miały faktycznie coś wspólnego z religią, a nie katolicki ksiądz klepiący formułki i referaty).

25.09.2016 21:40
24.1
1
Runnersan
178
Senator

Miałem kiedyś nauczycielkę historii w LO. kazała wkuwać, prawie na pamięć. Mimo, że lubiłem historię, to jednak jakoś specjalnie nie bawiłem się na tych lekcjach (a powinienem). Raz przyszła do nas inna nauczycielka, na zastępstwo. Postawiła mnie przed mapą i kazała powiedzieć dlaczego wszystkich tak strasznie interesował Śląsk w średniowieczu. Kazała właśnie robić to o czym piszesz. Myśleć. Fajnie, że wiedziałem, który król gdzie sobie robił i mniej więcej kiedy wycieczki na wschód i zachód. Ale po co, to już trzeba było wymyślać. Do tej pory uważam, że była to najlepsza lekcja historii jaką miałem w LO.

25.09.2016 20:46
25
odpowiedz
2 odpowiedzi
drenz
54
Generał

To dopiero propozycja, a więc pierwszy krok, a czy będą kolejne - to się okaże. Na razie to jest gdybanie, bo wiele jeszcze może się zmienić w późniejszych etapach. Niskiego poziomu edukacji i tak nie polepszy.

25.09.2016 21:23
25.1
Bukary
162
Legend

Co masz na myśli? Kolejny krok to nowa podstawa programowa i rozporzadzenia precyzujące m.in. kwestie rozszerzeń oraz egzaminów.

Likwidacja gimnazjów to był kamień, który zapoczątkował lawinę. Ciężko się będzie spod niej wygrzebać.

post wyedytowany przez Bukary 2016-09-25 21:27:07
25.09.2016 21:42
25.2
drenz
54
Generał

Chodziło mi o to, że podstawa programowa nie musi się pokrywać z tym, co teraz założyli, a więc rozporządzenia mogą nawet niewiele się zmienić. Na razie jest to etap konsultacji, więc ostateczny kształt może być całkiem inny. A co do gimnazjów, to ten twór nie powinien nigdy powstać, więc jego zlikwidowanie jest obecnie dla mnie obojętne, aczkolwiek szkoda pieniędzy na to przedsięwzięcie. Jednak pewnie i tak ktoś kiedyś i tak by się za gimnazja zabrał... No i skończy się z cytatem "Gimby nie znajo" ;)

post wyedytowany przez drenz 2016-09-25 21:54:45
25.09.2016 21:48
26
odpowiedz
3 odpowiedzi
recenzetGRY2000
14
Pretorianin

Moim zdaniem w liceum powinno być jak najmniej nauk ścisłych i jak najwięcej humanistyki. Naukę ścisło powinno przejąć technikum.
Piszę tak ponieważ nie każdy lubi matematykę/chemię/fizykę - chce po liceum iść np. na psychologię, a mimo wszystko musi się uczyć owych wyżej wspomnianych przedmiotów.

25.09.2016 23:09
26.1
SULIK
186
olewam zasady

trochę zgadzam, a trochę nie :)
ale masz rację nauka w LO nie daje nic, nigdy nie dawała i dawać nie będzie :) strata 3-4 lat życia (nawet nie wiem ile teraz w LO się czasu spędza).

Natomiast co do lubi nie lubi - to tak naprawdę nie ma znaczenia, bo podstawy warto znać, bo potem taki psycholog nawet nie będzie w stanie stwierdzić ile dobowo ma czasu na przyjęcie pacjentów i ile ich w ustawowym czasie jest w stanie przerobić i ile za to dostanie.

Patrząc z drugiej strony: po co w technikach polski, historia, wos etc. jak po szkole technicznej albo Ci ludzie idą do pracy i wiadomości z tych przedmiotów (wg. nich) nie użyją nigdy, a jak pójdą na studia to tym bardziej nie poszerzą tej wiedzy, więc w takim wypadku jak rozumiem wg. Ciebie najlepiej by było w pierwszej klasie podstawówki dzieciakom dać do wyboru tabliczkę z cyframi i tabliczkę z literami.
Jak dzieciak wybierze cyfry to uczy się tylko ścisłych przedmiotów, jak literki to tylko humanistycznych ;)

ps. "Naukę ścisłą" miałeś pewnie na myśli w 2 zdaniu wypowiedzi, a nie "ścisło", ale co ja tam wiem, do technikum chodziłem.

Inna sprawa, że psychologia to nie nauka ! a wróżenie z fusów :)

25.09.2016 23:13
26.2
twostupiddogs
181
Legend

SULIK, recenzent

Radzę się zapoznać z metodologią pisania prac magisterskich na studiach psychologicznych. 99,9% prac pisanych jest na podstawie badań, a wyniki badań pochodzą z pakietów statystycznych takich jak np. SPSS.

edit
Powszechne niedouczenie w zakresie nauk ścisłych skutkuje zaś tym, że masowo na wydziałach psych. można znaleźć ogłoszenia o korepetycjach z SPSS albo wręcz zrobieniu badań i opracowaniu wyników.

post wyedytowany przez twostupiddogs 2016-09-25 23:16:50
26.09.2016 08:48
26.3
SULIK
186
olewam zasady

twostupiddogs - to by wyjaśniało dlaczego jak czytam jakieś opracowania z dziedzin ogólno-humanistycznych to często wnioski zupełnie nie zgadzają mi się z podanymi liczbami, nie mówiąc już o związku przyczynowo-skutowym który jest dość często wg. mnie źle zinterpretowany.

Zresztą co ja się oszukuję, w pracach z dziedzin ścisłych jest ten sam problem (zła interpretacja statystyk, zła interpretacja związku przyczynowo-skutkowego), nie wspominając już o odpłatnych wykonywaniach projektów i prac magisterskich i inżynierskich.

25.09.2016 22:18
😃
27
odpowiedz
Widzący
170
Legend

Obowiązkowe pięć klas szkoły powszechnej, reszta wedle wyboru i możliwości finansowych.
Czytaty, pisaty, tabliczka mnożenia i dziesięcioro.
Do przełączania kanałów w TV to i tak za dużo.
Pińćset z plusem każden jeden odebrać potrafi.

26.09.2016 02:29
28
1
odpowiedz
DiabloManiak
167
Karczemny Dymek

Z jednej strony ma to sens ..

Ale gorzej że podstawa programowa jest durna. Ani życiowa ani nie zbliżona do współczesności Starożytność wałkuje się na każdym poziomie szkolenia ale 20 wiek i historię Polski w tym okresie to już po łebkach bo zwykle kończy się rok i .. .

Serio .. w ramach języka polskiego powinno się wprowadzić min godzinę ortografii i drugą czytania z zrozumieniem co tydzień :)

z matmy wywalić całki (srałki) bo i tak 90 % społeczeństwa jest to zbędne ... za to powtarzanie oprocentowania, co to metr bieżący ..

26.09.2016 09:12
29
odpowiedz
1 odpowiedź
Runnersan
178
Senator

Całek to już chyba w LO nie ma od kilkunastu lat (przynajmniej na profilach nie mat-fiz)

26.09.2016 09:22
29.1
Evol07
3
Pretorianin

Łooo Panie, całki dawno zniknęły, a jaki gimnazjum ma okrojony program matematyki to już w ogóle szkoda słów i łez.

26.09.2016 11:56
30
odpowiedz
Fett
171
Avatar

Matematyka jest okrojona w gimnazjum bo do tej pory to było przedłużenie podstawówki. W trzech latach gimnazjum robi się to co kiedyś robiło się w klasie 7 i 8 szkoły podstawowej. Oczywiście kosztem roku w obecnym trzyletnim liceum.

Nie ma co się srać tym okrojeniem ścisłych na rzecz historii. To jest niepotwierdzona plotka, którą rozpuścił pewien portal. Nie ma jeszcze nowego programu nauczania i prędko się nie pokaże więc IMHO to jest takie polityczne bicie piany, żeby stworzyć kolejny temat do ogólnonarodowej histerii.

Czytałem, że teraz historii ma być 2 godziny tygodniowo. Świetnie, tyle miałem w liceum na profilu humanistyczym ;) Zdążyliśmy dojść do I WŚ.

Dobrze, że będzie reforma edukacji. Obecny system jest zjebany na całej ścieżce kształcenia od zerówki po studia. Pytanie czy będzie lepiej :P Ale tego puki co nie wiemy bo informacji jest bardzo mało

26.09.2016 12:44
😉
31
odpowiedz
1 odpowiedź
Widzący
170
Legend

Nie żebym się nie zgadzał z oceną oświaty, ale czy "puki" pochodzi od pukawki?

26.09.2016 13:18
31.1
Fett
171
Avatar

tak, jestem ofiarą poprzedniej reformy oświaty ;)

26.09.2016 12:59
32
odpowiedz
b212
66
Generał

Ktoś już wyżej pytał o źródła, rozumiem, że bitwa idzie o plik o nazwie:

"Wstępna propozycja ramowych planów nauczania dla klas IV – VIII szkoły podstawowej oraz 4-letniego liceum ogólnokształcącego"? Czy może TVN "tak mówił"? Jak widać polskiego w szkole nigdy za wiele...

Swoją drogą ja tu nie widzę żadnych zmian, ktoś zna analogiczne plany dla lat ubiegłych i może porównać? Odkąd pamiętam, czyli jakichś 15 lat, zawsze było więcej polskiego, niż matematyki. Konkrety, ile godzin ucięto, ile dodano? 16 godzin polskiego i 14 matmy na 3 lata wygląda praktycznie identycznie jak ja pamiętam ze szkoły.

post wyedytowany przez b212 2016-09-26 13:00:54
26.09.2016 13:24
33
odpowiedz
Fett
171
Avatar

No i dopóki to jest wstępna propozycja... a nie ramowy plan nauczania, nakręcanie histerii jest bez sensu

post wyedytowany przez Fett 2016-09-26 13:24:57
26.09.2016 13:29
34
odpowiedz
7 odpowiedzi
Runnersan
178
Senator

Propozycja wstępna, ale piątoklasiści już według do nowego systemu wpadli.

post wyedytowany przez Runnersan 2016-09-26 13:29:54
26.09.2016 14:36
34.1
b212
66
Generał

Dobra, to jak się zmieniły zajęcia tych dzieciaków? Pisałem wyżej, że jak patrzę na te tabelki to nie widzę za dużych różnic między tym co jest a co pamiętam, ja sam w technikum informatycznym (!) miałem średnio 5x polski w tygodniu i 3x matematykę :P

26.09.2016 14:43
34.2
Fett
171
Avatar

ja z tej tabelki w ogóle nie jestem w stanie nic rozczytać. Jak mam traktować 25 godzin języka polskiego w klasach IV – VIII ? W jakim wymiarze? Miesięcznym? Łatwiej by było gdyby to podali w wymiarze rocznym.

26.09.2016 15:05
34.3
b212
66
Generał

To jest wymiar tygodniowy dzielony przez liczbę lat, czyli np. język polski (25) dzielisz przez 5 (klasa 4, 5, 6, 7, 8) i wychodzi 5 godzin tygodniowo polskiego. 4 matematyki, 4 wychowania fizyczne i tak dalej.

O ile to dobrze rozumiem, bo też zagadką dla mnie jest dlaczego tak debilny zapis (i jeszcze klasy 7-8)? :o

Tak czy inaczej ja tu żadnych dużych różnic nie widzę... Na pewno matematyki nie jest mniej, bo nigdy nie miałem więcej matematyk, niż 4 w tygodniu, ani w SP, ani w gimnazjum ani w szkole ponadgimnazjalnej.

post wyedytowany przez b212 2016-09-26 15:08:13
26.09.2016 15:16
😊
34.4
Bukary
162
Legend

Piszę teraz na komórce, ale jak tylko usiądę wieczorem przy kompie, to postaram się wam wszystko rozpisać na zasadzie: liczba godzin wg obecnego planu - liczba godzin wg PiS-u.

A zapis nie jest debilny, bo trzeba podawać ogólną liczbę godzin, ponieważ nie jest ona taka sama w każdej klasie. Np. teraz polski w gimnazjum to 4+5+5 albo 5+4+5, albo 5+5+4.

post wyedytowany przez Bukary 2016-09-26 15:19:10
26.09.2016 15:20
34.5
Fett
171
Avatar

OK, czekam na rozpiskę bo temat mnie interesuje :)

26.09.2016 15:24
😁
34.6
Bukary
162
Legend

Policzenie tego w oparciu o nowy projekt i stare rozporządzenie będzie wymagało odrobiny czasu i wiedzy matematycznej co najmniej na poziomie gimnazjum. ;)

26.09.2016 15:25
34.7
b212
66
Generał

Zapis jest o tyle nieczytelny, że dotyczy klas 4-8, czyli całej podstawówki i dwóch trzecich LO (wtf) :D

Ale wydaje mi się, że masz rację - kiedyś miałem 5 lekcji polskiego, ale przez 1 rok były 4, teraz ma być 5 co roku. Wychodzi jakby dodali 1 godzinę.

post wyedytowany przez b212 2016-09-26 15:26:27
26.09.2016 13:41
35
odpowiedz
Bukary
162
Legend

W trzech latach gimnazjum robi się to co kiedyś robiło się w klasie 7 i 8 szkoły podstawowej. Oczywiście kosztem roku w obecnym trzyletnim liceum.

Fett, piszesz o matematyce czy w ogóle o przedmiotach w gimnazjum?

Dobrze, że będzie reforma edukacji.

Niekoniecznie. Ja na razie w zapowiedziach MEN-u nie widzę niczego, co miałoby uzasadniać wprowadzane zmiany. I nie widzę żadnych przesłanek do tego, żeby miały to być zmiany na lepsze.

post wyedytowany przez Bukary 2016-09-26 13:46:33
26.09.2016 14:03
36
odpowiedz
4 odpowiedzi
Fett
171
Avatar

Piszę ogólnie o przerabianym materiale w gimnazjum.

Więc Twoim zdaniem obecny system nauczania jest dobry i nie wymaga żadnych zmian ?

26.09.2016 14:14
36.1
Bukary
162
Legend

Jeśli piszesz ogólnie, to bardzo sie mylisz i nie znasz podstawy programowej w gimnazjum.

A jeśli idzie o obecny system edukacji, to uważam, że potrzebna jest ewolucja, a nie rewolucja. Raczej bym gimnazjów nie likwidował. Skupiłbym się na innych aspektach systemu - podstawach programowych, egzaminach zewnętrznych i kadrze oświatowej.

26.09.2016 14:28
36.2
Fett
171
Avatar

a tak z czystej ciekawości, bez żadnej złośliwości - piszesz to z perspektywy osoby będącej głęboko "w temacie" czy to Twoje luźne przemyślenia?

26.09.2016 14:49
😊
36.3
Bukary
162
Legend

To wiedza powszechna na tym forum: jestem nauczycielem (dyplomowanym) i czynnym egzaminatorem maturalnym. :)

post wyedytowany przez Bukary 2016-09-26 14:50:42
26.09.2016 14:55
36.4
Fett
171
Avatar

ok ;)

27.09.2016 09:23
37
odpowiedz
SULIK
186
olewam zasady

Co do nauk ścisłych - kolejny argument, że powinno być ich więcej, a nie mniej, jest taki, że wiele osób po oglądnięciu jakiegoś filmu narzeka, że jest mało realistyczny, że coś co pokazali nie da się zrobić etc. etc. a tak naprawdę to wina niedouczenia :D

13.10.2016 10:28
38
odpowiedz
Bukary
162
Legend

Wypowiedź autora najlepszego podręcznika do języka polskiego na rynku:

http://wyborcza.pl/1,75968,20827666,edukacja-irracjonalna-reforma.html

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ta reforma jest irracjonalna - wprowadzana wbrew rzeczywistości, wbrew rozsądkowi, wbrew interesowi uczniów, rodziców, nauczycieli, dyrektorów, wbrew samorządom. Ta reforma przyniesie szkody nam wszystkim i Polsce jako krajowi.

1 | Kiedy rząd premiera Buzka wprowadzał zmianę systemową w polskiej oświacie, powołując nowy element - gimnazjum - w środowisku szkolnym nie brakowało obaw. Sam byłem mocno sceptyczny wobec nowego segmentu systemu i z pozycji niedowiarka przeprowadzałem wywiad z ówczesnym ministrem edukacji Mirosławem Handtkem. Pierwsze lata funkcjonowania gimnazjów zdawały się potwierdzać (także formułowane przeze mnie) czarne scenariusze - w nowej szkole nasiliły się kłopoty wychowawcze, bo uczniowie gimnazjów gwałtownie poczęli szukać w nich swego miejsca i pomysłu na zaistnienie w nowej grupie rówieśników.

Autorzy podstaw programowych, programów i podręczników, a także sami nauczyciele zostali zmuszeni do ukształtowania tożsamości tej nowej przestrzeni edukacyjnej, jaką stało się gimnazjum. W nieuchronny sposób czynili to metodą prób i błędów.

Gimnazja zyskały złą sławę i zabrały ją w przyszłość. Dziś w postaci potocznego mitu ta zła sława osłabia bunt wobec złej zmiany, zmiany fatalnej, jaką jest wdrażana właśnie reforma edukacji firmowana nazwiskiem Anny Zalewskiej. Ona sama odwołuje się do złej pamięci o gimnazjach i - albo w nieświadomości, albo w złej woli - podtrzymuje ten bezpodstawny i szkodliwy stereotyp. Bo prawda jest taka, że intuicja ministra Handtkego była trafna - gimnazja rzeczywiście dały nową szansę naszym dzieciom. I one ją świetnie wykorzystały. A mogłyby jeszcze lepiej, gdyby komuś nieoczekiwanie nie przyszedł do głowy kuriozalny pomysł - zlikwidować gimnazja.

2 | Reforma gimnazjalna A.D. 1999 wlała nowe paliwo w polski system edukacji. Świadomość potrzeby i sposobu funkcjonowania nowego elementu systemu szkolnictwa rodziła i upowszechniała się powoli, ale zmiany skłoniły tysiące nauczycieli do redefinicji własnego miejsca w szkole, sposobu nauczania, wizerunku ucznia, istoty swego przedmiotu. Masowe szkolenia, kursy, warsztaty trwały przez kilka lat i przeorały świadomość dużej części nauczycieli.

Aktywność dziesiątków lokalnych ośrodków metodycznych, których ambicją stało się zapraszanie naukowców i autorów książek szkolnych, wspierały - niejako przy okazji realizowania własnych interesów - wydawnictwa podręcznikowe, organizując masowe konferencje, spotkania, warsztaty edukacyjne.

Sam przejechałem wtedy Polskę wzdłuż i wszerz po kilka razy, spotkałem się z tysiącami nauczycieli. To był wielki, ożywczy, odświeżający ruch w polskiej oświacie, na skalę niespotykaną dziesiątki lat wstecz i unikatowy do dziś. Nauczyciele uczyli się nie tylko tego, czym ma być gimnazjum i jaka jest jego rola. Stawali się też pedagogami zdolnymi do podejmowania decyzji, do wyboru - bo wybór podręcznika oznaczał jednocześnie opowiedzenie się za konkretnym modelem kształcenia.

Podstawa programowa z 2008 roku wzmocniła autonomię nauczyciela - zwłaszcza polonisty, który otrzymał prawo wyboru znacznej części tekstów literackich do omawiania z klasą, tzw. lektur.

Gimnazjum powoli dorastało do swojej roli - do roli szkoły dającej wszystkim drugą szansę. Już nie wystarczyło być "dobrym uczniem" w środkowych klasach szkoły podstawowej, by potem dowieźć tę opinię do końca klasy ósmej. Teraz trzeba się było wykazać po raz drugi, zdobyć uznanie w nowym miejscu. To wymagało dodatkowego wysiłku. Z kolei uczniowie nazbyt szybko zakwalifikowani jako słabi czy "nierokujący" otrzymali szansę porzucenia i tej opinii, i tego statusu. Zaczynali niejako od zera, z czystą kartą, mogli się łatwiej - niż w dawnej szkole podstawowej - oderwać od złej przeszłości. To też wymagało dodatkowego wysiłku, ale było mocno stymulowane okolicznościami związanymi z wejściem w nowe środowisko.

Z czasem powstało wiele znakomitych gimnazjów - miejskich, wiejskich, małomiasteczkowych - które oferowały tę trudną do zdefiniowania "wartość dodaną" - nową szansę i nauczycieli, którzy pomagali ją wykorzystać. Jednocześnie, a może częściowo właśnie dlatego, przeprowadzka do gimnazjum stawała się czymś nobilitującym - wstępowało się na wyższy szczebel. I choć nieraz wywoływało to syndrom przez wielu zwany "głupawką", było autentycznym wyzwaniem. Kto mu sprostał - istotnie osiągał sukces.

Dziś już wiemy, że warto było płacić cenę gimnazjalnej "głupawki". Badania umiejętności piętnastolatków PISA, obejmujące (mówiąc w największym skrócie) kompetencje matematyczne, czytelnicze i przyrodnicze, od lat wykazują systematyczny i jednocześnie spektakularny wzrost potencjału polskich uczniów. W badaniu za 2012 rok polskie nastolatki we wszystkich trzech zakresach ulokowały się w ścisłej europejskiej czołówce, czyniąc największy postęp ze wszystkich krajów UE! Z wielu krajów posypały się gratulacje, Polska stała się symbolem znaczącego sukcesu edukacyjnego. Wiemy, choćby z badań IBE, jak daleko nam do ideału, ale wiemy też, jak w tę stronę podążać. Likwidacja gimnazjów jest krokiem w przeciwnym kierunku, jest irracjonalnym powrotem do krainy edukacyjnego marazmu.

3 | Skąd wziął się sukces gimnazjów? Jest niewątpliwie zasługą nauczycieli, którzy ten typ szkoły na swój sposób wymyślili i stworzyli, wypełniając go codzienną aktywnością. Ale ani nauczyciele, ani uczniowie nie mogliby się cieszyć z tych osiągnięć, gdyby nie zostali postawieni wobec czynnika o najwyższej (nie tylko w edukacji) sile motywującej do działania - wobec wyzwania. To dzięki niemu nauczyciele, uczniowie, autorzy podstaw i programów, dydaktycy akademiccy, doradcy metodyczni, autorzy (a przecież i wydawcy) podręczników wymyślili, czym ma być gimnazjum. I okazało się, że wymyślili je dobrze, bo napotkali rozsądnie postawione wyzwanie.

Gimnazjalny sukces polskiej szkoły potwierdził w ten sposób słuszność współczesnych światowych rozpoznań na temat edukacji. Mówią one - jak pisze jeden z czołowych badaczy zjawiska uczenia się John Hattie, że właśnie wyzwanie stoi najwyżej w hierarchii okoliczności wspierających uzyskanie sukcesu edukacyjnego. Ale czy wiedzą o tym cokolwiek nasi rodzimi reformatorzy? Czy zaprzątają sobie głowę współczesnymi tendencjami w organizowaniu działania szkoły? Gdyby tak było, nie śmieliby przedstawiać własnych rojeń w charakterze projektu reformy edukacyjnej.

4 | Mamy zatem wrócić do ośmioklasowej podstawówki. Uczyłem w niej i pamiętam nasze rozmowy w pokoju nauczycielskim na temat nieuchronnego mechanizmu regulującego stopień aktywności uczniów w poszczególnych klasach. Wszyscy narzekaliśmy na nasilające się od klasy szóstej oznaki postępującego braku motywacji i aktywności. Wszyscy to wiedzieliśmy - ośmioklasowa szkoła podstawowa trwała za długo! Brakowało w niej impulsu edukacyjnego, brakowało wyzwań - dla nauczycieli, dla pojedynczych uczniów i dla całych klas, często przenikniętych znudzeniem wieloletniego przebywania w tej samej konfiguracji osób. Kiedy przyszło gimnazjum, dało właśnie ów brakujący impuls, gwałtowny bodziec, który - powodując nieuchronne koszty - wynosił jednak uczniów ponad dotychczasowe poziomy.

Konia z rzędem temu, kto wyjaśni, dlaczego tracimy tę wartość. Po co mamy odgrzewać starą, niewydolną edukacyjnie strukturę, która zachowała się głównie (w różnych wariantach) w Rosji, na Białorusi i na Ukrainie? Rządzący nie przedstawili żadnego przekonującego argumentu na rzecz swojego reformatorskiego pomysłu. Czasami przebąkują coś o korzyściach z wydłużenia liceum do czterech lat. Wolne żarty!

A jakież to ma być liceum, skoro jedynym konkretem, które o nim wiemy, ma być "klasyczna lista kilkudziesięciu lektur" (zapewne czytanych w całości)? Ktoś, kto wpadł na taki pomysł, musi mieć mocno zdeformowaną wizję szkoły i zasadniczy kłopot z rozumieniem współczesności. Już w trakcie przygotowywania obecnej, wciąż jeszcze aktualnej podstawy programowej wiedzieliśmy, że treści kształcenia kojarzone z klasycznym (dawnym) liceum, są w dzisiejszej sytuacji społeczno-kulturowej nieprzyswajalne w skali masowej. Nastolatek, który nie rozumie połowy wyrazów na stronie powieści Sienkiewicza, na przymus czytania kilkuset takich stron zareaguje buntem, odrzuceniem, apatią albo agresją. I oczywiście - sposobem, który z błogosławieństwem internetu znajdzie w pięć sekund.

Dawne liceum se ne vrati , choćby nie wiem jak mocno zaklinali rzeczywistość sprawujący władzę wizjonerzy. Wizja szkoły przymusowo sprowadzonej do mechanizmu reprodukcji obszernej, klasycznie pojmowanej wiedzy cofa nas o dobre pół wieku i grozi wykształceniem się wąskiego liceum elitarnego lub masowego liceum zdegenerowanego syndromem "trzech z" (zakuć, zdać, zapomnieć) i powszechną hipokryzją uczniów i nauczycieli. I to ma być zapowiadana przez minister Zalewską szkoła XXI wieku? Może jednak trzeba było czytać (ze zrozumieniem) tego Gombrowicza, a nie skazywać dzisiejszych nauczycieli na nędzny los Bladaczki?

Przede wszystkim jednak - żadne czteroletnie liceum nie wyrówna braku impulsu edukacyjnego i dobrodziejstw drugiego startu na wcześniejszym etapie edukacyjnym. Usunięcie gimnazjum przywróci nam święty spokój szkoły ośmioklasowej, a polskich nastolatków pozbawi możliwości konkurowania z rówieśnikami z krajów rządzonych przez nieco mądrzejsze ekipy. Utrwali strukturę społeczną ze szkodą dla tych z najsłabszymi szansami edukacyjnymi. Poprzez odebranie gimnazjalnego wyzwania obniży znacząco efekty kształcenia. W perspektywie - zmniejszy możliwości pracownicze i zarobkowe Polaków, obniży rangę kraju.

5 | Zadaję sobie pytanie: jak w kraju demokratycznym dojść może do reformy, która zaprzecza zdrowemu rozsądkowi i demoluje życie setek tysięcy ludzi? Jak można wierzyć ekipie, która mówi tak, żeby nic nie powiedzieć, a do tego raz po raz sobie zaprzecza? (Tyle było mówienia o wzmocnieniu rangi języka polskiego, a w opublikowanej niedawno siatce godzin jest go w istocie mniej!). Jakim sposobem i jakim prawem czyjeś rojenia mają stać się rzeczywistością?

Nie jest największą wadą reformy to, że jest nieprzygotowana, to właściwie najmniej ważne. Najgorsze jest to, że ta reforma jest irracjonalna. Totalnie szkodliwa i fundamentalnie niepotrzebna. I groźna, bo w dającej się przewidzieć przyszłości nieodwoływalna.

Witold Bobiński - dr hab., pracownik Katedry Polonistycznej Edukacji Nauczycielskiej na Wydziale Polonistyki UJ. Wieloletni nauczyciel języka polskiego, autor kilku serii podręczników języka polskiego i historii dla różnych typów szkół. W 2008 roku ekspert Ministerstwa Edukacji Narodowej w pracach nad podstawą programową, wieloletni współpracownik Instytutu Badań Edukacyjnych

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jako wieloletni praktyk, który uczył w każdym typie szkoły, zgadzam się całkowicie z wypowiedzią Bobińskiego. PiS zrujnuje edukację waszych dzieci, więc lepiej zacznijcie sami myśleć o tym, jak zadbać o ich szkolną przyszłość.

post wyedytowany przez Bukary 2016-10-13 10:31:56
14.10.2016 09:58
39
odpowiedz
1 odpowiedź
Lutz
166
Legend

PiS zrujnuje edukację waszych dzieci, więc lepiej zacznijcie sami myśleć o tym, jak zadbać o ich szkolną przyszłość.

Naprawdę trudno polemizowac z takimi bredniami na tym etapie.

Rozumiem ze ściana tekstu przed, miala uwiarygodnic te kasandryczna puente.

Domyslam sie, ze wszyscy fachowcy od edukacji zostali wycieci w pień z nadejsciem dobrej zmiany i zostaly tylko jeszcze niedobitki na tym forum, ale szanujmy się.

14.10.2016 10:08
39.1
Bukary
162
Legend

Nie, fachowcy nie zostali wycięci w pień. Fachowcy (ewentualni autorzy podstaw programowych) nie chcą mieć nic wspólnego z minister Zalewską i uprzejmie dziękują za jej propozycję współpracy.

A jeśli masz na myśli nauczycieli... Część to rzeczywiście fachowcy, którzy nawet z ministerialnego gówna bicz ukręcą. A duża część - bezwolne krowy, które samodzielnie nie myślą. I pójdą jak owce za wytycznymi z góry.

Ale masz rację: "na tym etapie" lepiej zachować optymizm. Przecież mamy na razie "tylko" plan likwidacji gimnazjów, siatkę godzin i zapowiedź ideologizacji nauczania. Za miesiąc, jak się pojawią długo przygotowywane i dogłębnie przemyślane podstawy programowe, też nie powinniśmy snuć kasandrycznych przepowiedni. Wszak po naszych rządzących z PiS-u możemy się spodziewać fachowości także w dziedzinie metodyki i dydaktyki. Teraz ważniejsze są jakieś helikoptery. Edukację dzieci zostawmy mądrym głowom z ministerstwa Zalewskiej.

post wyedytowany przez Bukary 2016-10-14 10:09:07
14.10.2016 12:10
40
odpowiedz
Fett
171
Avatar

No ja się nie zgodzę z tym tekstem po całości, ale prawdopodobnie biorąc pod uwagę fakt, że nie jestem nauczycielem pewnie mnie to zdyskredytuje na wstępie.

Niestety nie mam czasu, żeby zredagować konkretny tekst więc odpiszę skrótowo

1. To nie jest tak, że nauczyciele obawiali się gimnazjów, ale jak już zadziałały to zatrybiło i teraz wszystko hula w najlepsze. W 2012 broniłem prace magisterską, której temat był poświęcony reformie edukacji. Przegadałem z kilkudziesięcioma nauczycielami. Prześledziłem wszystkie numery czasopisma 'Polonistyka' od 1998 - 2008. Wszyscy narzekali, nie tyle na gimnazja co na 3 letnie liceum. Gimnazja też, ale w mniejszym stopniu. Może po 2012 coś się zmieniło, nie wiem.

Z mojego punktu widzenia to nie wprowadzenie gimnazjów było "olejem napędowym" szkolnictwa. To dosyć... hmm uproszczenie. Ja bym raczej stwierdził, że ogólna reforma edukacji i zmiany ustrojowe. Sprawa ma szerszy aspekt socjlogiczno-społeczny-nie wiem jaki i uproszczanie tego do wprowadzenie gimnazjów jest naiwne.

Ja chodziłem do podstawówki łączonej z gimnazjum. Po 6 klasie przyszedłem do 1 klasy gimnazjum. Z tymi samymi ludźmi, z tymi samymi nauczycielami, w tym samym budynku. Nic takiego jak spadek motywacji nie zauważyłem. Ani tego, że szkoła trwała długo. Chwała Bogu, że mogłem spotykać się z tymi ludźmi 3 lata dłużej. Niestety takiego przywileju nie miał mój kolega z większego miasta. 1 klasa gimnazjum, nowe środowisko, nowe wszystko. Wrzucanie ludzi w wieku 15 lat do całkowicie nowej przestrzeni i nowego środowiska to bardzo kiepski pomysł. I stąd właśnie się wzięły wszystkie te historie o gimnazjach i problemach wychowawczych

Skoro to nauczyciele są motorem napędowym edukacji to jaka różnica czy to gimnazjum istnieje czy nie?

No i niestety końców tekstu, rzeczywiście wskazuje na to, że to jest polityczne bicie piany. Serio nawiązanie do Ukrainy, Białorusi i Rosji? A jak wygląda system edukacji w innych państwach?

Forum: Więcej humanistyki, mniej ścisłych