Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Forum: Mieszkanie pod wynajem

29.12.2014 12:08
1
kolczatkaboom
4
Centurion

Mieszkanie pod wynajem

Zastanawiam się nad zainwestowaniem w mieszkanie pod wynajem. Z tego co czytam w internecie to inwestycja ta jest mało lub zupełnie nieopłacalna - stopa zwrotu jest niska. Z tego co sam liczę - wychodzi mi, że do mieszkania może i musiałbym rocznie w najgorszym wypadku trochę dopłacić (brak lokatorów, rata > koszt wynajmu + czynsz) ale sumarycznie po spłacie zobowiązań bankowych wyszedłbym na tej inwestycji na plus i to sporo.
Trochę się boję bo ceny mieszkań nawet w stolicy systematycznie spadają, tylko w ubiegłym roku spadły praktycznie o 10%. Jednak ceny nie bedą spadały wiecznie, a uważam, że spadły już i tak do dosyć niskiego poziomu.
Ktoś kiedyś myślał nad tematem?

29.12.2014 12:15
Milka^_^
2
odpowiedz
Milka^_^
181
Zjem ci chleb

Wynajmujesz studentom i kredyt sam się spłaca.

29.12.2014 12:17
3
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

Jak ja kupowałem mieszkanie (na kredyt oczywiscie) to w mojej inwestycji mieszkanie na parterze 28m2 kosztowało około 160.000zł czyli bardzo zaokrąglając około 1000zł miesięcznej raty kredytu.

29.12.2014 12:18
.:Jj:.
4
odpowiedz
.:Jj:.
117
    Ennio Morricone    

Dobry metraż+ dobra lokalizacja - nie będzie stało puste.

29.12.2014 12:39
5
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

tak z moich obliczeń: mieszkanie 200k, wkład własny 20k, kredyt na 180k - rata ok. 800zł miesięcznie.
Kawalerka w Wwie. Średni czynsz za kawalerkę na dobrym osiedlu: ok. 500zł (lepiej zawyżyć niż zaniżyć). Koszt mieszkania 1300zł/miesięcznie. Doliczam 3000zł rocznie kosztów dodatkowych (też zgodnie z zasadą, że lepiej zawyżyć niż zaniżyć) a to miesiąc bez lokatorów, a to lodówkę trzeba wymienić bo siadła). Realny (moim zdaniem koszt) 1550zł miesięcznie.
Mozliwe, ze mieszkanie byłoby z rynku pierwotnego cena ~200k to cena stanu developerskiego. Czyli minimum dodatkowe 30k by doprowadzić mieszkanie do użytku. Łączna zakładana inwestycja 50k.

Fajnie by było by cena wynajmu bylaby wyższa niż koszta ponoszone przeze mnie. Czyli pierwsze pytanie bo nie mam pojecia jakie są realne ceny wynajmu w Wwie?
Sorry, ale przeglądając ogłoszenia, artykuły fora to widzę totalny przekrój od 1000zł do 2000zł. Wolałbym tą górną półkę ;)
Czy ciężko jest znaleźć rozsądnych pracujących wypłacalnych lokatorów? Wolałbym omijać studentów szerokim łukiem?
W ogóle czy warto inwestować w kawalerkę czy raczej iść w stronę większego 2-pokojowego mieszkania? Na co jest największy popyt i cenowo/kosztowo wychodzi to dla wynajmującego najkorzystniej?

Zastanawiam się jeszcze nad działką pod Wwą - kupić teraz (tu już bez kredytu) sprzedać za lat 20. Tylko tu trochę zaczyna mnie "boleć tyłek", bo pozbywam się kapitału już teraz, a profity może (??) zobaczę za lat 20.

Takie moje kombinowanie, by mieć co jeść po przejściu na emeryturę, bo wiadomo że emerytur nie będzie ;)

29.12.2014 12:59
6
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

kredyt na 180k - rata ok. 800zł miesięcznie.

Chyba zartujesz :)

29.12.2014 13:03
7
odpowiedz
b212
74
Generał

200 tysięcy za fajną kawalerkę w atrakcyjnym punkcie w Warszawie? Mam wrażenie, że trzeba przynajmniej 100 tysięcy do tego dodać...

Sam wynajmowałem świetne mieszkanie w dobrym punkcie (Plac Krasińskich), 55 metrów, 2 pokoje, wysoki standard, budynek koło 15-letni, ochrona, parking, 2000 zł z czynszem, koło 2500 zł z opłatami. I ta chata nie stała pusta. Tylko jakbyś ją dziś kupił, to tylko byś dokładał (wartość rynkowa to ok. 450 tys. zł).

29.12.2014 13:05
8
odpowiedz
zanonimizowany561661
45
Senator

To nie jest dobra inwestycja, ale można powiedzieć że całkiem niezła alternatywa dla lokat.

29.12.2014 13:12
9
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

[6] tak wychodzi z różnorakich kalkulatorów pożyczkowych. Masz świadomość tego, że aktualne stopy procentowe są prawie dwa razy niższe niż były kilka lat temu?
I nie trzeba nic dodawać, chociaż owszem da się kupić i za pół miliona.

[7] nie musi być centrum z widokiem na pałac kultury. Zakładam, że jak kogoś stać by samodzielnie opłacić kawalerkę to i stać go na auto czy komunikację miejską. Mierzę siły na zamiary.

[8] jestem otwarty na propozycje. Gdyby to była dobra inwestycja ceny nieruchomości, by nie spadały i sens kupna mieszkania pod wynajem nie byłby kwestią dyskusyjną.
Tak jak pisałem innym moim pomysłem jest kupno jakiejś działki - tylko ten "ból dupy" - bo szczerze mówiąc wolałbym widzieć zwroty czy nawet profity tej mojej inwestycji co jakiś czas.
Od razu zaznaczę, że forex, giełda papierów wartościowych, zakup złota/srebra etc. odpada.
Z lokat właśnie chcę kompletnie zrezygnować.

29.12.2014 13:18
10
odpowiedz
zanonimizowany840667
28
Generał

Bez sensu zupełnie, jak już to kupić lokal na działalność gospodarczą.

29.12.2014 13:25
wert
11
odpowiedz
wert
193
Kondotier

Większość znajomych jak kupowała mieszkanie na wynajem, to z myślą o sobie. Teraz wynajmuje, ktoś spłaca kredyt a za te 20-25 lat będzie dla siebie lub dla dzieci.

Nie lepiej by Ci było kupić kawał ziemi przy jakimś osiedlu, postawić blaszaki i wynajmować tak garaże?

29.12.2014 13:26
12
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

[6] tak wychodzi z różnorakich kalkulatorów pożyczkowych. Masz świadomość tego, że aktualne stopy procentowe są prawie dwa razy niższe niż były kilka lat temu?
I nie trzeba nic dodawać, chociaż owszem da się kupić i za pół miliona.

Wyobraź sobie, że mam kredyt i to jeden z najtańszych na rynku ;)

http://www.budimex-nieruchomosci.pl/warszawa-osiedle-pod-sloncem-3/plany-mieszkan,1;3;78.html - przykładowa duża kawalerka z dość dobrą ceną, za 2 lata metro 500m od bloku, obok pętla autobusowa i tramwajowa, dość cicha i spokojna okolica (póki co), na wjeździe do osiedla stacja Shell, Biedronka i Kaufland. 2 kilometry od osiedla Tesco 24/7.

29.12.2014 13:41
13
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

wert - to się chyba kompletnie nie opłaca i zwrot poniesionych kosztów samej działki nigdy mi sie nie zwróci. No przynajmniej nie za mojego życia. Ale z chęcią przyjrzę się wyliczeniom opartych na konkretnym przykładzie.

Medico - łatwo to potem komuś podnająć? Jest lepszy i pewniejszy zwrot? Z chęcią poczytam :) Tak jak pisałem jestem otwarty na propozycje.

Ingen - Wcześniej korzystałem z otodom wertując ogłoszenia - tam wychodziło ok. 800zł. Sprawdziłem na bankier.pl - raty zaczynają się od 823zł/miesiąc w Deutsche Banku. Więc rzeczywiście trochę drożej. Niech będzie 1000zł.

Pytanie najważniejsze i pomijane. Jak kształtować się będą ceny nieruchomości w PL w następnych latach. Jeżeli nadal utrzyma się tendencja spadkowa to inwestycja w mieszkanie mija się z celem, chociażby z tego powodu, że lepiej potrzymać te pieniążki na lokacie i kupić to samo za lat 5 10-20% taniej.

29.12.2014 13:45
14
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

Jak kształtować się będą ceny nieruchomości w PL w następnych latach.

Masz szklaną kulę? ;)

29.12.2014 13:47
15
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

gdybym miał to bym nie pytał :P

bardzo ładna kawalerka, deko droga (wychodzi 7k/m przy średniej cenie w ok. 6.5k/m). Dzięki za link, może się przyda.
W celu obniżenia kosztów miesięcznych, mógłbym na upartego zwiększyć wkład własny obniżając tym samym kwotę kredytu i miesięczne raty...

29.12.2014 13:51
.:Jj:.
16
odpowiedz
.:Jj:.
117
    Ennio Morricone    

Dlatego inna rozmowa jest przy mieszkaniu z 3,5-4,5 tys./m2. Zmień region na inwestycje.

29.12.2014 13:58
wert
17
odpowiedz
wert
193
Kondotier

Zasadniczo kupowanie czegoś na wynajem (czy lokal mieszkalny, czy pod działalność) zawsze zwraca się po bardzo długim okresie. Jeśli weźmiesz kredyt i kupisz jakiś lokal to przez jakieś 25 lat nie będziesz miał z tego nic, albo prawie nic. Dopiero jak spłacisz kredyt (a raczej wynajmujący Ci spłaci) zaczniesz zarabiać.
Bardziej opłaca się wybudować samemu.

Garaże dałem jako przykład - znajomy w sumie tak zrobił. Zawsze przy blokach jest na to popyt.
Nie wiem jaki jest czas zwrotu takiej inwestycji - nie wiem jakie są stawki.
Załóżmy, że wynajem garażu to 100 zł/m-c - koszt garażu 1600 zł + powiedzmy 1400 za wylewkę i postawienie całości - to Ci daje zwrot samego garażu po ok 3 latach.
Dolicz do tego opracowanie dokumentacji i kupienie ziemi - i masz zwrot.
Ale to jest oczywiście takie gdybanie - jest jeszcze parę haczyków - choćby nawet możesz nie dostać pozwolenia na budowę i inwestycja upada.

29.12.2014 13:59
18
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

jj - nie wiem czy jest sens. Jeżeli kraj będzie się dalej tak wyludniał to najpóźniej po dupie dostanie stolica, która jest centrum administracyjnym, finansowym i w jakimś tam sensie gospodarczym kraju.
Brałem pod uwagę np. Białystok (moje prawie rodzinne tereny) owszem ceny mieszkań sporo niższe, ale też kwoty które można uzyskać za wynajem są sporo niższe. O ile mieszkania są tańsze te 30% to nie jestem pewien czy wynająłbym te mieszkanie za połowę tego co w Wwie. Stolica zobowiązuje cenowo ;)
Do tego dochodzi też problem zarządzania i opieką nad nieruchomością. Mazowieckie się kłania (nie Wwa), rodzony brat mieszka w Wwie.
Nie jest problemem kupno mieszkania w Lublinie, Częstochowie czy innym Poznaniu - tylko kto to potem ogarnie?

Po prostu staram się zdywersyfikować portfel inwestycji i padło na nieruchomości. Nie jest jakimś problem nie do przeskoczenia wpłata własna na poziomie 20 czy 30%. Po prostu uważam, zgodnie z zasadą dźwigni finansowej, że czym mniej własnych środków inwestuję tym lepiej dla mnie, bo pozostałość mogę przeznaczyć na inne inwestycje.
Ideałem dla mnie by było wzięcie mieszkania w 100% na kredyt i żeby rata wynajmu była conajmniej 2x wyższa niż rata bankowa + czynsz ;) Ale już wiem, że to nierealne.

Gdybym miał możliwości finansowe nie inwestowałbym w Polsce. Inwestowałbym w inny stabilny rynek nieruchomości, tam gdzie mieszkania z roku na rok rosną i to w niezłym tempie. Niestety nie stać mnie na kupno domu czy mieszkania pod wynajem w Londynie czy Paryżu i nie wiem czy kiedykolwiek będzie stać.
A inwestować trzeba zgodnie z zasadą, ze pieniążki powinny tak ciężko pracować na Ciebie jak Ty pracowałeś na nie.

29.12.2014 14:23
19
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

bardzo ładna kawalerka, deko droga (wychodzi 7k/m przy średniej cenie w ok. 6.5k/m). Dzięki za link, może się przyda.

Cholera, rok temu płaciłem 6400, co prawda za większe niż 32m2 ale nie wiele i nie na parterze ale na 2 piętrze a w tej inwestycji to około 100zł do przodu za piętro ;)
Czyżby jednak ceny szły w górę a nie w dół?

Typowa kawalerka - http://www.budimex-nieruchomosci.pl/warszawa-osiedle-zielony-marysin/plany-mieszkan,1;2;34.html

29.12.2014 14:28
.:Jj:.
20
odpowiedz
.:Jj:.
117
    Ennio Morricone    

Sprawdź gdzie i co się buduje, naprawdę- istnieje coś więcej niż stolica. Oczywiście- są rejony gdzie gdzie jest to mniej opłacalne, ale jest też złoty środek, tylko trzeba być elastycznym i nie ograniczać się do najbliższej okolicy.

Jednego nie rozumiem- planujesz zarabiać na obrocie nieruchomościami czy na wynajmowaniu mieszka ń/nia?
Jak to drugie to raczej powinno Ci zależeć na jak najlepszym relatywnym stosunku ceny-lokalizacji-metrażu.

Studenci, osoby dojeżdżające do pracy nie znikną ani za rok, ani za 50lat. Rozumiem bariery lokalizacyjne, ale jak jesteś osobą prywatną, z niezbyt dużym budżetem, to startowanie od 7k+ za metr to ryzykowna perspektywa. No ale nie wiem jak wygląda tam konkurencja i realia ofertowe.

W moim rejonie - 25-30m za 120-140k i do roboty.
Nie trzeba mieszkania co dwa dni 'doglądać', o ile wynajmuje się poważnym ludziom i z głową. Nawet (albo- raczej) na lewo.

29.12.2014 18:20
21
odpowiedz
zanonimizowany840667
28
Generał

Jak lokal jest sensowny, to łatwo podnająć na działalność i na pewno za lepsze pieniądze. Kawalerkę pod wynajem owszem można kupić, ale za gotówkę. W kredycie bez sensu.

29.12.2014 19:08
frer
22
odpowiedz
frer
124
Legend

Nie jestem ekspertem ale osobiście w zakup na wynajem bym się teraz nie pakował. Są dwie główne potencjalne grupy najemców. Pierwsza to studenci, których z roku na rok będzie coraz mniej. Druga to ludzie pracujący, ale większość postanowiła już dawno skorzystać z dobrodziejstw rekordowo tanich kredytów i kupić sobie mieszkanie. Dlaczego? Bo spłacanie rat kredytu jest tańsze niż wynajem. ;)

Kupowanie mieszkania na osiedlach w okolicach np. Batalionów Chłopskich dla siebie może być niezłą inwestycją. Metra bym się tam nie spodziewał w przeciągu najbliższych 10 lat (nie pamiętam czy w ogóle było tam planowanie przedłużenie II linii), a o dojazd w tej chwili raczej nikt nie zadbał. O ile wiem, jest to nadal, i będzie przez najbliższych parę lat, jeden wielki plac budowy. Dziś z tych względów ceny są tam jak na Warszawę dość niskie i dla osób pracujących po lewobrzeżnej stronie Wisły stanowi to o wiele lepszą alternatywę niż Białołęka przy podobnych cenach za m2. Za kilka lat jak infrastruktura się poprawi, będzie to osiedle całkiem niezłe do życia. Sam rozważam zakup (dla siebie) mieszkania w Wawie i zastanawiam się nad tą lokalizacją. Na wynajem jednak ona najlepsza nie jest, jak zresztą jakiekolwiek osiedle na obrzeżach miasta.
Twierdzenie, że jeśli kogoś stać na wynajem kawalerki, to stać go na samochód jest dziwne. Przy tańszym kredycie niż wynajmie, jeśli kogoś stać na wynajem, to często znaczy, że dba o wygodę i woli wynająć coś bliżej uczelni/pracy.

29.12.2014 20:33
Lilus
23
odpowiedz
Lilus
105
Redberry Belle

kolczatkaboom
Ingen - Wcześniej korzystałem z otodom wertując ogłoszenia - tam wychodziło ok. 800zł. Sprawdziłem na bankier.pl - raty zaczynają się od 823zł/miesiąc w Deutsche Banku. Więc rzeczywiście trochę drożej. Niech będzie 1000zł.
1k raty to chyba możliwie nisko przy założeniu 20k/180k, nawet w przypadku DB na obecne warunki :) Generalnie do kalkulatorów należy podchodzić z dużą rezerwą i przed braniem kredytu mieć w zapasie trochę $ ponad założenia :) Oczywiście im większy wkład własny w proporcji do kredytu, tym można dostać lepsze warunki. No i należy mieć na uwadze, że do kredytów hipotecznych są dodawane różne dodatkowe produkty, których koszt też może być różny (np w DB jest ubezpieczenie / UFK z góry na ok 2,5 k , do tego dodatkowe warunki zwiazane z kartą debetową/kredytową itp).

Wg mnie dla osób nieobracających milionami, ale mającymi zebrany jakiś kapitał, nieruchomości to najlepsza inwestycja (ceny jeszcze dość niskie, funudsze szału nie robią, no chyba że naprawdę się na tym znasz, itp).

Jeżeli obecnie miałabym inwestować w mieszkanie tylko pod wynajem (nie mając własnych potrzeb mieszkaniowych), która bądź co bądź jest inwestycją dlugoterminową, byłyby to Katowice. Ceny nieruchomości jeszcze są mniejsze niż w Warszawie, a metropolia rozwija się dynamiczniej. A powierzchnia - jeśli studentom mówimy nie to kawalerka (cena z metra vs cena za wynajem), jeśli studentom mówimy tak, to 2-3 pokoje do osobnego wynajmu (z tym, że studenckiego nie chciałabym poza moim miastem zamieszkania, bo to ogranicza możliwości nadzoru ;).

No i fajna, dość nowa oferta na rynku pierwotnym to mieszkania z wykończeniem w cenie - nie trzeba się paprać samemu i taniej wychodzi, więc na mieszkanie pod wynajem, a nie dla wymarzonego dizajnu ok. Druga fajna sprawa w kupnie mieszkania od dewelopera to zwolnienie z pcc (bo transakcja jest z VAT). Minus to oczywiście oczekiwanie (dorwanie fajnego mieszkania tuż przed oddaniem to naprawdę duże szczęście).

Fajnie by było by cena wynajmu bylaby wyższa niż koszta ponoszone przeze mnie. Czyli pierwsze pytanie bo nie mam pojecia jakie są realne ceny wynajmu w Wwie?
Przejrzyj ogłoszenia na gumtree.pl, wg mnie jest najbardziej miarodajne. Można porównać ceny do warunków. Ciężko podać jedną cenę, rozstrzał jest ogromny ze względu na lokalizacje i warunki.

Zastanawiam się jeszcze nad działką pod Wwą - kupić teraz (tu już bez kredytu) sprzedać za lat 20. Tylko tu trochę zaczyna mnie "boleć tyłek", bo pozbywam się kapitału już teraz, a profity może (??) zobaczę za lat 20.
Przy niewielkim kapitale ja raczej szłabym w mieszkanie na wynajem... :) No i właśnie, ważna rzecz - im bliżej centrum Waw, tym więcej gruntu z użytkowaniem wieczystym, a opłaty za użytkowanie w skali roku są o odczuwalnie większe niż podatek przy prawie własności gruntu i ciągle rosną. Wieść dzielnicowa niesie, że spółdzielnie np. w mojej okolicy walczą o przekazanie gruntów wieloletnim mieszkańcom na własność, ale ciężko to idzie (oczywiste, że miasto nie chce pozbywać się takiej własności).

[6] tak wychodzi z różnorakich kalkulatorów pożyczkowych. Masz świadomość tego, że aktualne stopy procentowe są prawie dwa razy niższe niż były kilka lat temu? I nie trzeba nic dodawać, chociaż owszem da się kupić i za pół miliona.
Stopy są niższe, ale banki odbijają sobie wtedy zyski z udzieleniu kredytu na marżach i o ile stopy się zmieniają co 3 miesiące, marża ciągnie Ci się przez cały okres kredytowania. Np. w 2009 bez większch trudności można było dostać kredyt z marżą 0,9% bez większych trudności, a w okolicach października standard oferowany przez banki to było 1,4 do nawet 1,9. Warto negocjować i w praktyce marża może być niższa. Z tym, że jak stopy pójdą w górę to ceny nieruchomości pewnie też, więc kalkulacja, czy kupować teraz, czy nieco później, to już Twoja zabawa :)

frer:
Kupowanie mieszkania na osiedlach w okolicach np. Batalionów Chłopskich dla siebie może być niezłą inwestycją. Metra bym się tam nie spodziewał w przeciągu najbliższych 10 lat (nie pamiętam czy w ogóle było tam planowanie przedłużenie II linii), a o dojazd w tej chwili raczej nikt nie zadbał. O ile wiem, jest to nadal, i będzie przez najbliższych parę lat, jeden wielki plac budowy. Dziś z tych względów ceny są tam jak na Warszawę dość niskie i dla osób pracujących po lewobrzeżnej stronie Wisły stanowi to o wiele lepszą alternatywę niż Białołęka przy podobnych cenach za m2. Za kilka lat jak infrastruktura się poprawi, będzie to osiedle całkiem niezłe do życia. Sam rozważam zakup (dla siebie) mieszkania w Wawie i zastanawiam się nad tą lokalizacją. Na wynajem jednak ona najlepsza nie jest, jak zresztą jakiekolwiek osiedle na obrzeżach miasta.
Twierdzenie, że jeśli kogoś stać na wynajem kawalerki, to stać go na samochód jest dziwne. Przy tańszym kredycie niż wynajmie, jeśli kogoś stać na wynajem, to często znaczy, że dba o wygodę i woli wynająć coś bliżej uczelni/pracy.

100% zgody :) Poza tym, że plac budowy, czego tam będzie brakowało, to drzew, bo to w końcu byłe pola kapusty i kukurydzy :( Co do metra - ja się nie spodziewam go wcześniej niż za 15 lat, ale linia jest już zaplanowana w tamtą stronę i jest to raczej pewniak, bo prowadzi do STP Mory, bardziej martwię się o opóźnienia ze względu na np oczekiwanie na decyzje środowiskowe.

Jeszcze co do tych garaży - popularne jest inwestowanie w miesca postojowe, np na zapchanych częściach Ursynowa czy Bemowa wynajem to bodaj ok 500 pln miesięcznie. Na nowobudowanych osiedlach z kolei ciężko będzie ze zwrotem inwestycji (np dlatego, że w czasach wielkiej płyty nie budowano garaży podziemnych, teraz odwrotnie).

29.12.2014 20:49
Mastyl
24
odpowiedz
Mastyl
161
Za godzinę pod Jubilatem

Ja myślałem. Potencjalna kwota najmu przekracza u mnie o dobre 500-700 zł ratę kredytu. W większych mieszkaniach, a dalszych dzielnicach, ta stopa zwrotu prawdopodobnie jest jeszcze bardziej opłacalna.

29.12.2014 22:02
frer
25
odpowiedz
frer
124
Legend

Jeżeli obecnie miałabym inwestować w mieszkanie tylko pod wynajem (nie mając własnych potrzeb mieszkaniowych), która bądź co bądź jest inwestycją dlugoterminową, byłyby to Katowice. Ceny nieruchomości jeszcze są mniejsze niż w Warszawie, a metropolia rozwija się dynamiczniej.
Ostatnie prognozy demograficzne wskazują odwrotny trend. Choć Katowice w tej chwili mają chyba jeden z najlepszych stosunków średniej wysokości zarobków do średniej ceny m2 mieszkań, więc wydają się idealnym miejscem na inwestycję, w perspektywie kilkudziesięciu lat region ma się wyludniać. Na dobrą sprawę tylko Warszawa popadnie w demograficzną stagnację. Biorąc również pod uwagę, że udział w społeczeństwie ludzi w wieku 25-35 lat będzie spadał, nie wróży to dobrze inwestowaniu w nieruchomości. O ile w najbliższych latach ceny mieszkań się utrzymają na bieżącym poziomie lub nieznacznie zaczną rosnąć, to w perspektywie 20-30 lat czeka nas ruletka. Jak rynek zaleje nadwyżka mieszkań używanych po pokoleniu wyżu powojennego, ceny mogą zacząć nawet spadać.

Minus to oczywiście oczekiwanie (dorwanie fajnego mieszkania tuż przed oddaniem to naprawdę duże szczęście).
Na chwilę obecną niestety ludzi i kapitał spekulacyjny, nadal ochoczo kupują dziury w ziemi. Zanim budowa z niej wyjdzie, często sprzedane jest już 30-40% mieszkań, oczywiście tych najbardziej atrakcyjnych.

Przejrzyj ogłoszenia na gumtree.pl, wg mnie jest najbardziej miarodajne. Można porównać ceny do warunków. Ciężko podać jedną cenę, rozstrzał jest ogromny ze względu na lokalizacje i warunki.
Ostatnio się tam rozglądałem i na szybko mogę powiedzieć, że kawalerki chodzą po 1200-2000 zł miesięcznie (czynsz wliczony) + opłaty za media. Dużo zależy od lokalizacji i standardu. Oferty poniżej dolnej granicy zazwyczaj mają jakiś feler. Średnio można przyjąć, że wynajem to 40-50zł/m2 miesięcznie. W tym wypadku nietrudno stwierdzić, że kto ma zdolność kredytową i jest gotów wyzbyć się mobilności, raczej sam wybierze kredyt.

Z tym, że jak stopy pójdą w górę to ceny nieruchomości pewnie też, więc kalkulacja, czy kupować teraz, czy nieco później, to już Twoja zabawa :)
Nie do końca rozumiem zależność. Raczej gdy stopy pójdą w górę, to ceny nieruchomości będą mogły spaść. Mniejsza dostępność kredytów, to mniejszy popyt na rynku nieruchomości, a mniejszy popyt to spadek cen.

Co do metra - ja się nie spodziewam go wcześniej niż za 15 lat, ale linia jest już zaplanowana w tamtą stronę i jest to raczej pewniak, bo prowadzi do STP Mory, bardziej martwię się o opóźnienia ze względu na np oczekiwanie na decyzje środowiskowe.
Nie pamiętałem planowanego przebiegu poza centralnym odcinkiem. Z tymi 15 latami masz zapewne rację, bo przedłużać mają bodajże w dwóch fazach. Najpierw po ok. 3 stacje w każdą stronę, a później znów o kolejne. Nie zmienia to faktu, że kupienie dla siebie mieszkania w takiej okolicy nie jest głupie. Choć niektórzy deweloperzy ponoć już sobie wliczyli w cenę, że w pobliżu będzie metro (nawet jeśli dopiero za kilkanaście lat).

31.12.2014 01:58
26
odpowiedz
zapomnialem_stary_login
74
Konsul

Lilus--> zaznaczaj przy swoich opiniach że to takie wróżenie z fusów niepoparte żadnymi faktami, bo o ile może w 1-2 kwestiach jestem w stanie się zgodzić, o tyle co do ogółu to ktoś podobnie niezorientowany uwierzy i wtopi oszczędności życia, albo co gorsze nałoży sobie garba na 30 lat. Nie mam czasu tłumaczyć w ilu rzeczach się mylisz, ale lepiej nie baw się w nieruchomości z takim wyobrażeniem bo to ciężki rynek, zwłaszcza w okresie stałych spadków cen.

Jeszcze taka ogólna dygresja co do tych obniżek cen- nominalnie były one niewielkie- może ze 20% na mieszkaniach i trochę więcej na działkach. Ale jak dołożymy do tego inflację za okres 2007-2014 to wyjdzie nam, że nieruchomości potaniały o połowę. I teraz warto przypomnieć sobie spadki cen na zachodzie, które sięgały i 60% (nominalnie). Polski rynek jest nieco inny, tutaj ludzie nie tracą tak szybko niespłacanych nieruchomości, ale to pokazuje co jest możliwe w przyszłości, zwłaszcza w zestawieniu z polską fatalną demografią.

Już teraz na wsiach w Polsce często dochodzi do sytuacji, że wiele domów po rodzinie stoi pustych, a spadkobiercy nie mają co z nimi zrobić- ani tego wynająć, ani sprzedać, a podatki trzeba płacić i konserwować żeby nie popadło w całkowitą ruinę. Kiedyś to samo będzie z mieszkaniami w dużych miastach. Niestety taka jest kolej rzeczy w kraju, który tak dramatycznie stoi gospodarczo i edukacyjnie.

31.12.2014 10:15
frer
27
odpowiedz
frer
124
Legend

Już teraz na wsiach w Polsce często dochodzi do sytuacji, że wiele domów po rodzinie stoi pustych, a spadkobiercy nie mają co z nimi zrobić- ani tego wynająć, ani sprzedać, a podatki trzeba płacić i konserwować żeby nie popadło w całkowitą ruinę. Kiedyś to samo będzie z mieszkaniami w dużych miastach. Niestety taka jest kolej rzeczy w kraju, który tak dramatycznie stoi gospodarczo i edukacyjnie.

Jeśli chodzi o domy na terenach wiejskich, to sam zam przypadki, że ludzie sprzedawali za kilkadziesiąt, a nawet kilkanaście tysięcy złotych całe działki z domami w dobrym stanie. Sami dawno żyją w dużych miastach lub postanowili wyjechać za granicę. Popyt był niewielki, więc aby sprzedać trzeba było zjechać ostro z ceną.
Zgadzam się, że podobna sytuacja może czekać nas z mieszkaniami, choć dopiero za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. To nawet nie kwestia gospodarki czy edukacji, ale popytu, a on wynika z demografii, która w Polsce nie wygląda najlepiej. W okresie boomu i nawet dziś popyt na mieszkania i wynajem jest duży, bo nadal mamy do czynienia z pokoleniem wyżu lat 80-tych. Popyt na rynku nieruchomości kształtują głównie ludzie w wieku 25-35 lat, których teraz jest dużo. Są zmuszeni kupować mieszkania na rynku pierwotnym na kredyt, bo nie mają innego wyjścia. Za kilkanaście lat wymierać będzie już pokolenie wyżu powojennego, a tym samym sporo ludzi odziedziczy mieszkania, z których spora część pójdzie na sprzedaż na rynku wtórnym. Jeśli popyt spadnie, a podaż wzrośnie, nie trzeba eksperta ekonomii, żeby przewidzieć jak może wyglądać przyszłość.
Na pewno największe miasta uratują się przed dużymi spadkami cen, ale też nie będzie różowo. Np. w Warszawie ciężko przewidzieć jaki będzie popyt na mieszkania zlokalizowane na obrzeżach lub w podwarszawskich miejscowościach. Dziś ludzie ochoczo tam kupują, bo ceny są atrakcyjne. Za kilkadziesiąt lat może nikt nie chcieć tam mieszkać jeśli będzie miał atrakcyjniejsze oferty do wyboru, a tym samym sprzedaż będzie ciężko lub trzeba będzie ostro zjechać z ceną.

31.12.2014 11:06
28
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

Jeśli chodzi o Batalionów Chłopskich to kilkaset metrów od osiedli Robyga czy Budimexu będzie park (podobno) a po drugiej stronie Lazurowej też jest 'park' więc jeśli o zieleń chodzi to tak źle nie jest. Ogólnie po drugiej stronie Lazurowej jest zielono. Metro do 2022 o ile pamiętam ma być a co będzie to będzie. Osiedle jest koło S8 więc dojazd względnie dobry dla osób zmotoryzowanych. Jeśli o dojazd komunikacją chodzi to od pętli na Górczewskiej/Lazurowej mamy 15 minut spacerkiem.
A czemu się zdecydowałem na kupno mieszkania tam właśnie? Bo tanio i koło S8 a i na Bemowie mieszkam całe życie.

31.12.2014 15:45
Lilus
29
odpowiedz
Lilus
105
Redberry Belle

frer:
Nie do końca rozumiem zależność. Raczej gdy stopy pójdą w górę, to ceny nieruchomości będą mogły spaść. Mniejsza dostępność kredytów, to mniejszy popyt na rynku nieruchomości, a mniejszy popyt to spadek cen.
I słusznie, że nie rozumiesz, bo popłynęłam z tym stwierdzeniem w przeciwnym kierunku niż powinnam, za co przepraszam.

zapomnialem:
Nie mam czasu tłumaczyć w ilu rzeczach się mylisz, ale lepiej nie baw się w nieruchomości z takim wyobrażeniem bo to ciężki rynek, zwłaszcza w okresie stałych spadków cen.
Hmmm, przyznaję, że podejmując kwestię czy kupić mieszkanie do wynajmowania kierowałabym się przede wszystkim kalkulacją, czy koszty całkowite będą niższe niż dochód z nieruchomości oraz czy kredytować (i za ile) teraz bądź poczekać. Za prosto? I tak, doradcą inwestycyjnym nie jestem, niemniej nie zalecam ładowania oszczędności życia w tę czy inną nieruchomość w oparciu o jeden subiektywny post na forum internetowym.

InGen --> Hahaha, witaj Sąsiedzie ;)

31.12.2014 17:02
Paudyn
30
odpowiedz
Paudyn
186
Kwisatz Haderach

i na Bemowie mieszkam całe życie.

Prawdziwe Bemowo jest na północ od S8 ;) :D

31.12.2014 17:04
Cainoor
31
odpowiedz
Cainoor
207
Mów mi wuju

Prawdziwe Bemowo to Boernerowo a kto mowi inaczej to si nie zna :-)

31.12.2014 17:18
32
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

Haha za młodzieńczych lat się brało udział w bójkach Górce vs. Jelonki, ech to były czasy na Bemowie ;)

Lilus - ja Budimex, a Ty? :)

31.12.2014 17:23
Lilus
33
odpowiedz
Lilus
105
Redberry Belle

InGen, BI :)

31.12.2014 17:39
34
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

Accent Vert?

31.12.2014 18:12
frer
35
odpowiedz
frer
124
Legend

Tak z ciekawości, po ile chodzą mieszkania na Batalionów? Szczególnie u BI, bo Budimex podaje ceny, chyba że da się z nich coś znegocjować? I może z praktycznych pytań, ile zajmuje dojazd do centrum a przynajmniej do metra stamtąd?

31.12.2014 18:40
36
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

W Budimexie nie ponegocjujesz zbytnio niestety. Chyba, że po sprzedaniu Etapu I w ciągu miesiąca i 3/4 etapu II w ciągu kolejnego miesiąca zmienili politykę. Ja jak negocjowałem to udało mi się zejść o 5000zł z garażu (i tylko z garażu) ale i tak go nie wziąłem ze względów finansowych (co było błędem).

I może z praktycznych pytań, ile zajmuje dojazd do centrum a przynajmniej do metra stamtąd?

Około 30 minut +/- 5 minut do Pl. Bnkowego i metra. Na Górczewskiej jest BusPass i nie ma wielkiej tragedii.

W Robygu na Batalionów kolejne etapy mają być budynkami z mieszkaniami 'smart'.

31.12.2014 19:07
frer
37
odpowiedz
frer
124
Legend

InGen --> Czyli widzę, że jeśli tak im się mieszkania sprzedają, to popyt nadal jest duży. Coś czuję, że ja w takim razie jeszcze poczekam (albo poszukam tanich biletów na zachód). ;)
Ja właśnie nawet nie chciałbym kupować mieszkania bez garażu. Obecnie samochodu i tak nie mam, bo nie jest mi do szczęścia potrzebny, ale wolałbym myśleć na zapas. Co do dojazdu, to jednak sporo. Biorąc pod uwagę, że metrem i z metra miałbym jeszcze z 20-25 min, to już daje godzinny dojazd do pracy w jedną stronę.
Co do Robygu, to ciekaw jestem co oni rozumieją przez 'smart' ale podejrzewam, że co by to nie było, to podbije cenę mieszkań. :)

31.12.2014 19:22
38
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

dziękuję za posty szczególnie Lilus i Frer.
Pomysł ma sens jedynie w przypadku dźwigni finansowej i załozeniu, że mieszkanie raczej pójdzie na sprzedaż po całkowitej spłacie kredytu.
Aktualnie mam dochód pasywny z inwestycji na poziomie 1000-1500zł netto miesięcznie, przy kwocie inwestycji ok. połowy ceny kawalerki w Wwie. Zależy mi na dywersyfikacji portfela - nie chciałbym wrzucać wszystkiego w to samo miejsce z oczywistych powodów.

Najgorzej mnie martwią przewidywania demograficzne. Tutaj nawet stagnacja przyniesie gwałtowny spadek cen - zarówno kupna jak i wynajmu.

31.12.2014 19:25
39
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

frer - sterowanie światłem, żaluzjami i innymi pierdolami np. z apki na androida.

Co do Robyga - do ceny mieszkań dolicz garaż bo wymuszali kupno garażu przy kupnie mieszkania, w Budimexie nie trzeba było brać garażu ale cena mieszkania była ceną ostateczną.

31.12.2014 22:49
frer
40
odpowiedz
frer
124
Legend

InGen --> Jak dla mnie jest to tylko gadżet który ma naciągnąć ludzi na kasę i zakup mieszkania u nich, a nie konkurencji budującej się pod oknem. Mi coś takiego do szczęścia nie byłoby zupełnie potrzebne, a wręcz obawiałbym się, że gdyby się popsuło, byłyby same problemy z naprawą.
Garaż tak czy inaczej chciałbym mieć. Ważniejsze w sumie jest to jak wygląda sprawa z wydzieleniem garażu. Nie pamiętam jak to dokładnie jest, ale chyba w takim wypadku jak u Robyga miejsce przynależy do mieszkania i nie można go później odsprzedać oddzielnie.

Osobiście mnie do tej okolicy jednak zniechęca póki co kiepskie połączenie komunikacją miejską. Poza tym, waham się jeszcze czy w ogóle w moim przypadku jest sens kupować mieszkanie w Wawie w tej chwili. Ceny dalej są przepompowane, a sam jeszcze nie mam pewności czy chciałbym tu osiąść na stałe. Jedyne co mnie przekonuje, że kredyt jest jednak w chwili obecnej o wiele bardziej opłacalny niż wynajmowanie.

01.01.2015 02:53
41
odpowiedz
zapomnialem_stary_login
74
Konsul

frer--> "Jedyne co mnie przekonuje, że kredyt jest jednak w chwili obecnej o wiele bardziej opłacalny niż wynajmowanie."

To prawda, obecnie kredyt opłaca się bardziej niż wynajem. Ale jeszcze do roku mniej więcej 2012 było odwrotnie- to wynajem bardziej się opłacał. Przeprowadzałem wówczas dość dokładne obliczenia i po prostu nie chciało wyjść inaczej. A te czasy przecież mogą wrócić. W tej chwili marże kredytowe są wysokie, a to jak bardzo słusznie wspomniał Lilus ciągnie się przez cały okres kredytowania. Jeżeli przy wysokiej marży wzrośnie jeszcze oprocentowanie, to kredytobiorca może mieć nieciekawie. I także z tego powodu odradzałbym obecnie zaciąganie kredytu. Nie ma się co oszukiwać, ale znaczna większość osób które brały kredyty nie jest ani geniuszami ekonomicznymi, ani ludźmi zamożnymi. Sam znam małżeństwa, które zaciągały kredyty z ratą wynoszącą połowę ich wspólnych dochodów. To już zakrawa na samobójstwo, bo w razie utraty pracy tylko przez jednego z małżonków zaczyna się wożenie słoików od rodziców i ogólna tragedia życiowa- wybór pomiędzy jedzeniem a ratką.

Jeśli natomiast uwzględnimy spadki cen nieruchomości to może się okazać (i zapewne tak będzie), że wynajem nadal jest lepszą opcją. Nic nas wówczas nie obchodzi, nie trzeba remontować, możemy się w dowolnym momencie przeprowadzić- plusów wynajmu też trochę istnieje.

"To nawet nie kwestia gospodarki czy edukacji, ale popytu, a on wynika z demografii, która w Polsce nie wygląda najlepiej"

Finalnie chodzi o popyt i demografię, ale to pójście na skróty. Natomiast szukając źródła problemu dotrzemy do tej edukacji.
Demografia wygląda tak fatalnie głównie z powodów ekonomicznych, a te biorą się z kolei ze słabej edukacji. I nie mam tu na myśli gorszej pracy po zawodówce (choć obecnie przecież jest odwrotnie) bo to dotyczy konkretnej jednostki. Chodzi mi raczej o ogólnonarodową wiarę w różnego rodzaju brednie wpajane od podstawówki pokroju zasiłków, dotacji z UE, dopłat do mieszkań, zbierania na emeryturę w ZUS itp. I to już ma swoje podłoże w dramatycznej edukacji, przez co nakręca się spirala na zasadzie np.:
1. Chcę pracować na umowie o pracę gdzie ponad 40% kradnie mi państwo, ale to przecież da mi emeryturę.
2. Narzekam że mało zarabiam, ale skąd więcej skoro 40% cichaczem ukradło mi państwo.
3. Nie stać mnie na utrzymanie dzieci, bo mało zarabiam.
4. Spieprzam za granicę, bo tutaj nie stać mnie nawet na dzieci.
5. W Polsce mamy fatalną demografię.
6. Perspektywa coraz większych spadków cen nieruchomości bo stare pokolenia wymierają, a młode nie mają dzieci lub wyjechały.

Jak na to nie spojrzeć, to u podstaw leży edukacja i te (lewackie) brednie których uczymy się w szkole, a w które większość z nas wierzy później przez całe życie, jednocześnie narzekając na swój marny los.

01.01.2015 10:40
😊
42
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

najgorzej, że to nie są lewackie brednie tylko fakty.
Sorry, ale państwo nie zabiera 40% a biorąc pod uwagę VAT konsumencki to wychodzi ok. 60%.
Emerytura jak będzie to albo głodowa, albo najpewniej jej nie będzie.
Zarobki mamy kilkukrotnie niższe, które zresztą biorą się nie tylko z powodu, że pracodawca płaci nam dużo mniej na zachodzie, ale też z tego powodu, ze różnica pomiędzy kosztami ponoszonymi przez pracodawcę a tego co pracownik dostaje na rękę jest conajmniej 2x większa niż w krajach zachodnich. Więc do niskich płac w równym stopniu przyczynia się też państwo - zresztą czy jest gdzieś drugie państwo w EU gdzie kwota zwolniona od podatku jest niż minimum socjalne?
Dzieci to kolosalny wydatek i niskie płace, niestabilna sytuacja finansowa na pewno nie są tu czynnikiem zachęcającym do ich posiadania.
W Polsce jest fatalna demografia - potężna emigracja, w coraz większym stopniu zmieniająca się w osiedleńczą + jedna z najgorszych dzietności na świecie.

Można oczywiście uczyć dzieci jak za komuny - zgniły zachód, może bogatsi, ale głupsi, etc. Tylko czy w erze internetu i gdy połowa rodzinki już jest za granicą ma to jakikolwiek sens? Co jakiś czas można prorządowy artykuł w TVN czy wyborczej trafić - np. ostatnio trafiłem na artykuł, że płacimy jedne z najniższych podatków w Europie - realnie na poziomie 16% co stawia nas tuż obok UK. No i słusznie nie wzięliśmy pod uwagę ZUS-u (bo to składka a nie podatek) oraz kwoty wolnej od podatku (bo to nie ma znaczenia czy jesteśmy zwolnieny z podatku od 50 000zł czy zaledwie od 3 000zł). Btw. w sama kwota zwolniona od podatku od roku 2007 zwiększyła się o 25 000zł (100%) w Polsce o 60zł (2%).

01.01.2015 11:19
frer
43
odpowiedz
frer
124
Legend

zapomnialem_stary_login --> Właśnie to co napisałeś podsyca moje obawy o niestabilną sytuację. Mnie przed zakupem powstrzymuje przede wszystkim obawa o przywiązanie do jednej lokalizacji. Owszem, można powiedzieć, że w razie czego mieszkanie się sprzeda. Jednak już w tej chwili jest masa mieszkań na rynku wtórnym, których nikt nie chce kupować, więc przy sprzedaży konieczna byłaby zauważalna obniżka ceny, a tym samym, strata finansowa.
Co do bredni o których piszesz, to całkowicie się zgadzam. Dodałbym tylko, że nie dość że każą nam opłacać ZUS obiecując emeryturę, to zaraz potem mówią, żeby odkładać min. 10% obecnej pensji samodzielnie, bo emerytury będą głodowe, a pieniądze dziś wpłacane idą tylko na bieżące wydatki (a i tak budżet musi do ZUSu dopłacać). To samo jest z opieką zdrowotną. Zwijają składki, a jak przyjdzie co do czego, to człowiek i tak musi iść prywatnie, bo dadzą mu termin za rok lub dwa jak się już przekręci.
Wracając do tematu mieszkania i przywiązania do miejsca zamieszkania, to właśnie jest dla mnie główny argument, bo nie chciałbym utracić mobilności, głównie na rynku pracy. W tej chwili nie mając zobowiązań poza pracą w obecnym miejscu zamieszkania, pozwalają mi w razie czego na znalezienie zatrudnienia w innym mieście, a może nawet i kraju (opcja którą od dłuższego czasu rozważam, choćby na jakiś okres czasu).

kolczatkaboom --> Już kiedyś ktoś wyliczył, że koszt utrzymania i wychowania dziecka do 18. roku życia to ok. 200k zł. Skoro już mowa o demografii i emigracji, to i z Tobą muszę się zgodzić, że w większości przypadków jest to emigracja osiedleńcza. Jak ktoś już wyjedzie, ustawi się za granicą, to nie ma powodu żeby wracać do kraju. Ja chciałbym choćby na kilka miesięcy lub nawet lat wyjechać (głównie dla podszkolenia języka, zdobycia doświadczenia w pracy w środowisku międzynarodowym), ale już wiem, że gdybym to zrobił i by mi się za granicą spodobało, do Polski wracałbym tylko w odwiedziny na święta.

01.01.2015 12:42
44
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

ale mi ten post wyszedł nieskładnie i nie mogłem już edytować.
Polska jest pod wzgledem podatkowym strasznym krajem. Kiedyś bawiłem się w obliczenia, przy okazji "afery amazonu", które prasa przedstawiała jako złe zagraniczne korpo wykorzystujące tanią siłą roboczą. OK - amazon jest korpo wykorzystującym tanią siłę roboczę, tak jak każdy biznes ma na celu maksymalizację zysków i nie przeniósł się do Polski charytatywnie. Z tym, że gdyby obciążenia pracodawcy zmniejszyć do poziomu obciążeń pracodawcy z UK - pracownik amazonu w Polsce dostawałby na rękę prawie dwa razy więcej niż obecnie.
Więc ogólnie do niskich zarobków przyczynia się i amazon który płaci mniej niż w UK (mniej wiecej o 1/3) i państwo polskie które swoim znacznie agresywniejszym systemem podatkowo-składkowym zabiera sobie znacznie więcej pieniążków niż ten sam system w UK (mniej więcej o 1/3) pozostawiając mniej pracownikowi na czysto.

01.01.2015 13:46
frer
45
odpowiedz
frer
124
Legend

kolczatkaboom --> Kwestia tego, że państwo zabiera lwią część wynagrodzenia to jedno. W przypadku akcji takich jak z Amazonem problem tkwi w czym innym. Po 25 latach kapitalizmu nie możemy sobie pozwolić na konkurowanie tanią siłą roboczą, tym bardziej w momencie, gdy znane są prognozy demograficzne i wiadomo, że niedługo jej zabraknie. Jedyną alternatywą jest gospodarka oparta na innowacjach, ale u nas się w ogóle w to nie inwestuje. Natomiast z brawami są witane kolejne centra logistyczne, owszem dające setki czy tysiące miejsc pracy, które można zwinąć w kilka miesięcy jeśli komuś w centrali znów tabelki w excelu nie będą się kalkulowały. Co u nas jednak się robi? Nic. Gospodarki innowacyjnej nie zbuduje stara gwardia, która przez te 25 lat nic nie zrobiła, a młodzi, zdolni i wykształceni (którzy najczęściej są siłą napędową innowacyjności) w dużej mierze już pracują na zachodzie Europy.
Dodatkową kwestią są przepisy i przeregulowanie każdej dziedziny życia w Polsce. Założenie własnej firmy (znów jeden podstawowych warunków dla rozwoju innowacyjności) to droga przez mękę. Nie dość, że trwa o wiele dłużej niż na zachodzie, to na dodatek wiąże się z ogromnymi obciążeniami finansowymi.

01.01.2015 14:12
46
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

załozenie chyba nie jest już takie skomplikowane.
Weź potem taką małą firmę utrzymaj, podczas gdy masz stałe koszta (w ogóle nie związane z dochodem który wypracuje firma) idące w tysiące złotych.
W Polsce po prostu nie opłaca się prowadzić małych firm i tyle. Stałe wysokie koszta ubijają wszelką przedsiębiorczość niejako w zarodku.

01.01.2015 17:56
Lilus
47
odpowiedz
Lilus
105
Redberry Belle

InGen --> Tak, Accent Vert:) Chyba nie będziemy bezpośrednimi sąsiadami czy jednak? Wiadomość o drugim parku cieszy, mam nadzieję, że będzie jak piszesz.

Jeśli chodzi o ceny Accent Vert od BI, to jakiś pośrednik zasypuje tymi ofertami gumtree. Tbh, stamtąd dowiedziałam się o inwestycji. I tam można porównać ceny po wpisaniu "Accent Vert" w wyszukiwarkę. Cena ok 7,4k na kawalerce jest chyba przeciętna i przyznaję, że nie szukałam wiele, bo to mieszkanie ma wszystko, czego potrzebowałam (m.in. ogródek znacznie większy od mieszkania, a ogródki schodzą szybko) i utargowałam cenę garażu (z mieszań nie idzie utargować, ale dodatki garaż/piwnica itp jak najbardziej). BI wprowadził tam też wykończenie mieszkania w cenie w 3 standardach, dzięki czemu nie muszę się z tym paprać sama i wyszło mi nawet bardziej opłacalnie niż gdybym skorzystała z MDM.
Okolica też mnie urządza, bo do pracy mam bezpośredni autobus w 25 minut, a na przystanki bliziutko, no i Puszcza Kampinoska jest w zasięgu roweru, co mnie bardzo cieszy.

frer:
Garaż tak czy inaczej chciałbym mieć. Ważniejsze w sumie jest to jak wygląda sprawa z wydzieleniem garażu. Nie pamiętam jak to dokładnie jest, ale chyba w takim wypadku jak u Robyga miejsce przynależy do mieszkania i nie można go później odsprzedać oddzielnie.
Ja też dokładnie nie pamiętam, bo nie zamierzam sprzedawać, jednak np w BI po wybudowaniu bloku zakłada się osobną księgę wieczystą dla garażu i wyodrębnienie garażu jako odrębnej nieruchomości jest kluczowe dla możliwości odsprzedaży miejsca garażowego (jako udziału w nieruchomości wspólnej). Tu jest całkiem przystępny artykuł na ten temat: http://artykuly.krn.pl/Jak-kupic-miejsce-postojowe-w-garazu-podziemnym--2_0_1774.html

Jeszcze co do opłacalności gdy chodzi o własne zamieszkiwanie - że kredyt w Waw wyjdzie mi taniej od wynajmu, to jedno. Drugie i ważniejsze dla mnie jest to, że z każdą ratą kredytu mieszkanie jest coraz bardziej "moje", podczas gdy pieniądze na wynajem przepadają w cudzej kieszeni.

01.01.2015 19:16
frer
48
odpowiedz
frer
124
Legend

Lilus --> I właśnie argument o tym, że człowiek zbliża się małymi kroczkami do "swojego", jeszcze do mnie przemawia. Gdybym był pewien, że chcę zostać w Wawie już na stałe, to nie było by problemu. Tak samo, gdybym wiedział, że za X miesięcy zmieniam miejsce zamieszkania. No i poza chęcią zamiany w obieżyświata, do dziś mam jeszcze nadzieję, że kiedyś wrócę do Krk. :)
Z tego co widzę po ogłoszeniach na GT o których wspomniałaś to BI ma dość tanie kawalerki. Mi ogródek do szczęścia nie byłby potrzebny, tym bardziej, że jakoś nie chciałbym mieszkać na parterze. Z tego co widzę, to kawalerki są za ok. 230k, chyba już wykończone, a niewykończone już poniżej 200k. Z ciekawości, na jakim etapie jest obecnie budowa? Tzn. kiedy planowane jest oddanie do użytkowania?
Co do MdM to próbowałem się rozglądać za mieszkaniami które się łapią do tego i jedyne co widziałem to duże mieszkania (wiadomo, im większe tym tańszy m2), albo zlokalizowane gdzieś na Białołęce. Dojazd stamtąd to byłaby dopiero tragedia. W przypadku Batalionów niestety komunikacja mnie trochę zniechęca. Gdy będzie metro (aż sprawdziłem i nawet nie ma jeszcze planowanej daty dla tego odcinka), to będzie ok, choć i tak na I linie musiałbym się przesiadać (pracuję w okolicach Woronicza). Jak sprawdzam dojazd na chwilę obecną (autobus + metro) to wychodzi ok. 1h, czyli w praktyce będzie jeszcze z +10-20 min. Paradoksalnie na rowerze wychodzi 50 min. :D

01.01.2015 20:00
49
odpowiedz
Dessloch
208
Legend

InGen [ 23 ] - aka Hohner

Haha za młodzieńczych lat się brało udział w bójkach Górce vs. Jelonki, ech to były czasy na Bemowie ;)

i oczywiscie gorce wygrywalo zawsze... ;) tam wlasnie mieszkam (nowe gorce).

co do nieruchomosci, jest to dlugoterminowa inwestycja, zaczniesz zarabiac dopiero po splaceniu kredytu... oplaca sie tak naprawde najbardziej wtedy gdyma sie conajmniej polowe kasy na mieszkanie i bierze sie na krotki okres, max 15 lat.
Wtedy w miare szybko sie splaci i po 15 latach mozna albo dalej wynajmowac (na emeryture staly dochod) lub sprzedac i wyjechac do tajlandii na wyspe jakas i zyc za grosze...

01.01.2015 21:46
50
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

Dessloch - Baborowska się kłania :)

InGen --> Tak, Accent Vert:) Chyba nie będziemy bezpośrednimi sąsiadami czy jednak?

Budujesz mi się pod oknami mojego bloku wrrr! Mam widok na stronę wschodnią w etapie II Budimexu :)

EDIT: między Accentem a Budimexem jeszcze coś chyba się buduje. Tak czy siak będzie to jakieś 200m między naszymi blokami ;)

02.01.2015 07:18
wata_PL
51
odpowiedz
wata_PL
162
Ogniomistrz

Nie licz na rate 800zl mam kredyt na 260tys. Rata 1300zl oferte ktora otrzymlem jest najlepsza jaka moze byc zrobilem tak bralen oferte z 1 banku i do kpnkurencji ona dawala lepsza i tak w kolo sprawdzilem wszystkie dostepne banki...

02.01.2015 10:00
52
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

Desslosch - bez kredytu mi się nie opłaca. Mam inny sposób na inwestycje który ma 2x większą stopę zwrotu. Z zainwestowanych 100k mam na czysto ok. 2000zł miesięcznie. Więc z kawalerkę w Wwie musiałbym wynająć minimum za 4000 a w praktyce za 5000zł.
Dlatego nie chcę angażować bezpośrednio swojego kapitalu - interesuje mnie jedynie dźwignia finansowa. Nie chcę wrzucać wszystkich oszczędności do jednego worka i szukam sposobu dywersyfikacji.

02.01.2015 10:16
53
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

Z zainwestowanych 100k mam na czysto ok. 2000zł miesięcznie.

Zdradź swą tajemnicę :D

02.01.2015 13:47
😱
54
odpowiedz
Tomuslaw
139
Fascynat strategii

Tak sobie Was czytam z wielkim zainteresowaniem, aż tu nagle taki kwiatek:

Lilus [29] - "popłynęłam (...) powinnam (...) zapomnialem"

Że co zrobiłeś/-aś?

02.01.2015 14:26
Sizalus
55
odpowiedz
Sizalus
169
Legend

Chodzi o nick użytkownika, do którego Liluś się zwróciła - zapomnialem_stary_login.

02.01.2015 14:29
56
odpowiedz
Tomuslaw
139
Fascynat strategii

Przepraszam pomylilem sie i myslalem, ze to bylo do frera.

02.01.2015 21:50
Lilus
😊
57
odpowiedz
Lilus
105
Redberry Belle

frer:
Z tego co widzę, to kawalerki są za ok. 230k, chyba już wykończone, a niewykończone już poniżej 200k. Z ciekawości, na jakim etapie jest obecnie budowa? Tzn. kiedy planowane jest oddanie do użytkowania?
Jak się pójdzie bezpośrednio do biura dewelopera, to wychodziło parę tys. taniej. Gdy kupowałam, poinformowano mnie, że planują oddawać w grudniu 2015, ale z tego co widzę "na żywo", budowa wyprzedza zakładane terminy o 2 miesiące, więc liczę, że nieco wcześniej. Ze względu na łagodne zimy, większość deweloperów (z tego co słyszę "na mieście") oddaje mieszkania przed zakładanym terminem. Z tym, że to termin dotyczący stanu deweloperskiego, na wykończone czeka się ok 2 miesiące dłużej (oczywiście będę starała się odebrać je jak najwcześniej).
A gdybym miała dojeżdżać z Batalionów na Woronicza, to musieliby mi zapłacić, żebym kupiła mieszkanie na Batalionów ;) Co do przywiązania do miasta - zakładam, że gdybym miała zmienić miasto, wyjeżdżając np za pracą, wynajęcie komuś mieszkanka w Waw, jako że najdroższe w Polsce, da mi środki na zamieszkanie w innym mieście (a raczej będzie się samo spłacało z małą górką, a nie mając kredytu i tak musiałabym w innym mieście coś wynajmować), więc nie czuję się jakbym miała kulę u nogi.

InGen --> Mam ogródek na zachód, więc póki nie postawią czegoś na tych 200m, to się widzimy :)

Tomusław --> Niemazaco, zmieniłem płeć, nowy rok, nowy start ;)

02.01.2015 22:31
frer
58
odpowiedz
frer
124
Legend

Tomuslaw --> Mnie proszę tu w żadne dżendery nie mieszać. ;)

Lilus --> No właśnie jak tą lokalizację przemyślałem, to jednak odpada. Prędzej bym już się zdecydował chyba na Jana Kazimerza, tam paru dewelopków dłubie w ziemi. Chociaż ja pracuję poniekąd w budowlance, to niestety nie mam za bardzo znajomości "na mieście" z nimi związanych, a pewnie by się w takich chwilach przydały. ;)
W sumie 2 miechy na wykończenie, to nie tak źle. Pewnie też bym się zdecydował na coś takiego jeśli można by było pod kredyt podciągnąć. A takie może dodatkowe pytanie, jak ogólnie dogadywanie się z BI? Były jakieś problemy póki co? Pytam, bo nawet jak BC odpada, to zobaczyłem, że mają teraz ciekawą inwestycję koło Młocin (metro !!! :D ), choć oddawaną rok później. Co dla mnie też ważne, jak przejrzałem, są tam jakieś rozsądne rozkłady mieszkań. Gdyby była możliwość wolałbym iść w małe 2 pokoje niż kawalerkę, ale większość z tego co jest na rynku, to zazwyczaj jakieś koszmarki z dziwnie ułożonymi aneksami kuchennymi oraz z małymi balkonami (lub w ogóle bez nich).
Niestety ceny, z tego co udało mi się wygooglować, a czego można było się po tej lokalizacji spodziewać, są odpowiednio wyższe. Pewnie musiałbym do nich bezpośrednio napisać zapytanie, żeby dowiedzieć się o realną cenę. Przez pośredników te same mieszkania oscylują między 8-9k/m2.

02.01.2015 22:40
👍
59
odpowiedz
Splitfire
27
Pretorianin

Moja znajoma kiedyś wynajmowała. Wszystko było fajnie, dopóki po jakimś czasie nie okazało się, że dziewczyny (było ich dwie) zrobiły sobie z domu regularny burdel. Do dzisiaj jak jestem w tym mieszkaniu to z wielką uwagą wybieram miejsca do siedzenia lub oparcia się.

03.01.2015 08:38
60
odpowiedz
zanonimizowany809
160
Legend

Moim zdaniem, mając 300tys można zrobić sto razy lepszy biznes i inwestycje niż mieszkanie pod wynajem :-)
Zresztą, samo kupowanie mieszkania, przez zwyklego obywatela, w tej cenie jest idiotyzmem:)

03.01.2015 10:51
61
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

Vader - jakie?
Ja już w desperacji przeglądam fora w stylu "szukam inwestora" ;)

Nie wiem czy kupno mieszkania w PL to dobra opcja. Nawet w Wwie. Na pewno bezpieczna.

03.01.2015 10:53
62
odpowiedz
zanonimizowany858626
26
Senator

InGen --> Mam ogródek na zachód, więc póki nie postawią czegoś na tych 200m, to się widzimy :)

Między nami będą 1 albo 2 bloki :( Ja mam widok już na tył budowanego kolejnego bloku...wrr...

03.01.2015 11:04
frer
63
odpowiedz
frer
124
Legend

Nie wiem czy kupno mieszkania w PL to dobra opcja. Nawet w Wwie. Na pewno bezpieczna.

Czy taka bezpieczna, to też nie wiadomo. Nadal poleca się inwestowanie w mieszkania zamiast lokat, bo ponoć dają większy procent zwrotu, ale moim zdaniem to jest naciąganie ludzi na branie kredytów (mało kto ma możliwość wyłożenia pełnej sumy) i naganianie klientów dla deweloperów. Opłacalność takiej inwestycji jest uzależniona głównie od tego czy zawsze będą klienci gotowi wynająć i czy nie zdewastują mieszkania.

Inną sprawą jest też to czy sam właściciel ma ochotę bawić się w użeranie z lokatorami. Mój kolega miał mieszkanie na wynajem, które dostał w spadku. Nie chciał go sprzedawać wychodząc z założenia, że kiedyś będzie miał je dla swoich dzieci. Dawało mu to stały miesięczny zysk, ale nieraz narzekał na lokatorów, że nawet żarówki sobie nie wymienią, tylko dzwonią do niego aby to zrobił.

03.01.2015 11:08
A.l.e.X
64
odpowiedz
A.l.e.X
124
Alekde

Ceny nieruchomości będą za moment iść w górę, powody są dwa: ekstremalnie niski wibor, co przekłada się dla niektórych na niecałe 3,2% za całość (marża + wibor) i raczej za szybko ta tendencja się nie zmieni (więc wiele osób których nie było stać na kredyt będzie stać), oraz kosztów wytworzenia nieruchomości (obecnie marża firm budowlanych są niskie i nie przekraczają 10%). Na pewno najwięcej zdrożeją działki i domy, najmniej mieszkania.

Czy lokata w nieruchomość na 30 lat jak ktoś tutaj pisze na kredyt ma sens ? To zależy, na pewno jest to gwarancja może nie zysku, ale raczej też nie straty pieniędzy, bo mimo spadku wartości pieniądza za te 30 lat prawdopodobnie po sprzedaży tej nieruchomości będziemy mieli tyle samo (wartość pieniądza). Co do biznesu rentierskiego, to oczywiście nadal jest bardzo opłacalny, ale biorąc pod uwagę rodzaj klienta, koszty, ryzyko odbiorcy, najlepiej wypada inwestować w obiekty biurowe, lub same lokale usługowe.

03.01.2015 11:34
65
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

A.l.e.X - moim zdaniem ceny na rynku kształtuje stosunek popytu do podaży a nie koszt pieniądza/kredytu. Więc tych wzrostów cen mieszkań wcale nie byłbym taki pewien.

03.01.2015 11:43
A.l.e.X
66
odpowiedz
A.l.e.X
124
Alekde

--->kolczatkaboom - tak masz rację ale to jest powiązane z sobą, ponieważ od wiboru pośrednio zależy też proponowane oprocentowanie lokat, jak ktoś ma 2-4% na lokacie, to powoli zaczyna sobie szukać innego źródła zatrzymania pieniędzy, bo inaczej nic nie zyskuje tylko utrzymuje pozom inflacji, dlatego niskie oprocentowanie/wibor sprzyja na dwóch płaszczyznach kupowanie nieruchomości przez tych co mają dużo pieniędzy na kontach celem ich ulokowania, kupowanie nieruchomości przez tych którzy mogą bo mają zdolność. Rośnie popyt na nieruchomości, rośnie cena. Mimo wszystko najbezpieczniejszym rodzajem lokat są właśnie nieruchomości, może nie mieszkania same w sobie ale nawet one są pewną gwarancją że pieniędzy się nie straci.

03.01.2015 11:50
67
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

faktycznie - faktycznie, nie wziąłem tego pod uwagę. W każdym bądź razie uważam, że inwestowanie w nieruchomości które tanieją ma średni sens. Oczywiście spadek cen można sobie odbić na wynajmie.

Do tego wyż demograficzny z lat 80-tych już mieszkania chyba kupił, developerzy nie zwolnili, a emigracja ma się bardzo dobrze...

Może mieszkanie/dom pod Wwą? Ceny znacznie niższe, z tego co przeglądam stan developerski da się kupić za 2.5k/m2 jakieś 60km od Wwy na wsi? Do tego bezczynszowe. Może takie mieszkanie dałoby się wynająć i liczyć na to, że podrożeje w ciągu następnych kilkunastu lat?
Z drugiej strony żona (która pochodzi z tej okolicy - dlatego tam sprawdzam) mówi, ze na innym osiedlu domków jednorodzinnych nie sprzedało się jeszcze nic. Od roku..

03.01.2015 12:18
frer
68
odpowiedz
frer
124
Legend

A.l.e.X --> Tylko, że ilość ludzi nie mających co robić z pieniędzmi jest też ograniczona. Większość popytu w okresie boomu generował wyż lat 80-tych, który dążył do zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych. Dziś nadal popyt jest duży, głównie z uwagi na to o czym napisałeś, czyli niskie stopy procentowe. Gwałtownych spadków cen na pewno nie mamy się co spodziewać, ale dużych wzrostów chyba też nie. Nie jestem analitykiem, więc ciężko mi oceniać sytuację uwzględniając wszystkie czynniki, ale patrząc na sytuację demograficzną spodziewałbym się raczej stagnacji w najbliższych latach, a spadków za kilka do kilkunastu lat.
Dlaczego tak piszę o tej demografii. To głównie ludzie młodzi generują popyt na kupno/wynajem mieszkań. Ludzie, którzy właścicielami jeszcze nie są, a chcą zaspokoić własne potrzeby mieszkaniowe. Ich liczba spada, sporo nadal emigruje, dzieci rodzi się coraz mniej. Ceny są co jakiś czas sztucznie pompowane wzrostem popytu z uwagi na rządowe programy. Kiedyś RnS, dziś MdM, zaraz ruszy program interwencyjnego skupu mieszkań przez państwo na wynajem. Dziś też czytałem, że Wojskowa Agencja Mieszkaniowa po raz kolejny kupiła kilkadziesiąt czy nawet kilkaset apartamentów średnio po 600k zł każdy. Tak więc czynników pompujących ceny jeszcze trochę jest, pytanie tylko jak długo?
Podsumowując, nieruchomości są najbezpieczniejszą formą lokaty, ale w momencie, gdy jest zagwarantowany na nie popyt. Dziś tej gwarancji nie ma. W Warszawie dużych strat raczej na mieszkaniach nie będzie, ale w mniej popularnych miastach, które będą się wyludniały, wzrośnie ilość pustostanów i ludzie będą się ich pozbywali dużo poniżej obecnej wartości.

03.01.2015 14:24
69
odpowiedz
Dessloch
208
Legend

InGen [ 23 ] - aka Hohner

Dessloch - Baborowska się kłania :)

bogatynska

Vader [ 126 ] - Legend

Moim zdaniem, mając 300tys można zrobić sto razy lepszy biznes i inwestycje niż mieszkanie pod wynajem :-)

ale zrozum, ze po splacie kredytu to mieszkanie zaczyna zarabiac na siebie... chyba nie jest zalozeniem splacic mieszkanie i je sprzedac? bo wtedy faktycznie slabo sie oplaca. Jako zabezpieczenie starosci i zagwarantowanie posiadania srodkow na zycie na starosc jest to bardzo dobra inwestycja.
jak sie juz bedzie zbyt starym zeby zarzadzac to je po prostu sprzedac.

pamietajmy ze dalej jestesmy w okolo 60% PKB Unii Europejskiej... czyli nie mozemy za duza kase wynajmowac mieszkania wiec nie jes tto wielki zysk.. Ale z czasem bedzie sie to zmieniac.

Może mieszkanie/dom pod Wwą? Ceny znacznie niższe, z tego co przeglądam stan developerski da się kupić za 2.5k/m2 jakieś 60km od Wwy na wsi? Do tego bezczynszowe. Może takie mieszkanie dałoby się wynająć i liczyć na to, że podrożeje w ciągu następnych kilkunastu lat?

nie bardzo widze powod kupowania mieszkania pod warszawa pod wynajem...chyba ze w danym miejscu nie ma bezrobocia i zawsze chetny sie znajdzie..
w innym przypadku znalezienie dobrego lokatora bedzie bardzo ciezkim zadaniem. Ty zakladasz ze zyskiem glownie jest sprzedaz po dokonaniu inwestycji,Jednak ktos musi tam mieszkac, zeby zniwelowac koszta kredytu...

03.01.2015 17:46
70
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

w danym rejonie bezrobocie nie jest duże. Dom o którym piszę jest 4km od granicy miasta powiatowego i 12km do centrum miasta powiatowego.

Dessloch - po prostu nie chcę inwestować w coś co najprawdopodobniej straci w ciągu kilku/kilkunastu lat na wartości.

04.01.2015 00:10
71
odpowiedz
Dessloch
208
Legend

"najprawdopodobniej" ? :)

oj mylisz sie, wyludniac to sei bedzie wiejska czesc Polski a nie duze miasta. Emigracja jest glownie z terenow wiejskich lub miast ktore maja bezrobocie 15%+

najprawdopodobniej to bedzie zyskiwac patrzac dlugoterminowo... ale ty pewnie z tych co wmawiali ludziom, ze zloto bedzie wiecznie drozec :)
paru takich zarzekalo sie, ze tak na pewno bedzie... pozniej cena spadla o ponad lub okolice 50%....

i o ile nieruchomosci potanialy w Polsce, co jest logicznym nastepstwem to w przeciagu roku bedzie najlepszy moment na inwestycje w nieruchomosci.

tylko, ze trzeba pamietac ze nieruchomosci to jedna z najbardziej dlugoterminowych inwestycji. Wiec o ile cena moze spadac w przeciagu kilku lat to dlugoterminowo wzrosnie. Dlugoterminowo to wlasnie kilkanascie lat.

04.01.2015 00:34
72
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

Dessloch mieszkania w Wwie już tanieją. W ciagu ostatniego roku średnia cena m/2 w Wwie spadła o prawie 600zł. A ciężko Wwę zaliczyć do terenów wiejskich:
dom.money.pl/ceny-nieruchomosci/warszawa/

W złoto nigdy nie inwestowałem i bardzo żałuję, kolega namawiał hmmm... 8-10 lat temu, i bardzo żałuję, że wtedy nie zainwestowałem.

04.01.2015 00:40
73
odpowiedz
kolczatkaboom
4
Centurion

Czy mieszkania będą jeszcze drożeć (powyżej inflancji) - tak jak pisałem śmiem wątpić. Mieszkań przybywa bo wciąż powstają nowe. Ludzi coraz mniej - górka demograficzna lat 80-tych już przetoczyła się przez rynek nieruchomości i kto miał ten kupił.
Przewidywania wyglądają tak:
www.becikowe.com/images/demografia/piramidaludnosci.gif

No chyba że ktoś ma różowe okulary na nosku i co niedziela modli się do Tuska wierząc w te jego brednie jak to lada moment doganiamy zachód i jedyne co stoi na przeszkodzie to jatrzący PiS i Smoleńsk..

04.01.2015 09:38
frer
74
odpowiedz
frer
124
Legend

Dessloch --> Z emigracją jest ten problem, że właśnie w dużej mierze z uwagi na problem z dostępem do mieszkań na wynajem w przyzwoitej cenie czynszu, wyjazd za granicę z terenów wiejskich czy biedniejszych miast jest bardziej preferowany względem wyjazdu do większych ośrodków miejskich w Polsce. Mówiąc po ludzku, jak ktoś ma i tak wyjechać za chlebem, to nie robi mu różnicy czy będzie to drugi koniec kraju, czy drugi koniec Europy (głównie dzięki tanim liniom lotniczym). To strasznie drenuje zasoby ludzkie kraju, bo tracimy nie tylko człowieka który wyjeżdża, ale również dzieci które mógłby tutaj mieć, które by tu pracowały i które by tu kupowały mieszkania.
O tym, że jest najlepszy moment na inwestowanie w nieruchomości słyszymy bez przerwy od początku boomu budowlanego. Najpierw, gdy ceny rosły to trzeba było kupować, bo miały rosnąć już po wsze czasy, jak złoto. Później jak przyszedł kryzys i zaczęły spadać, to słyszeliśmy tą samą śpiewkę, ale mówiącą, że ceny już spadły tyle ile miały spaść i jest najlepszy moment na zakup, bo teraz już tylko będą rosły. Co roku słyszę to samo.

Imho masz rację jednak co do długoterminowości inwestycji. Dlatego moim zdaniem jedyny sens ma inwestycja w dużych ośrodkach miejskich i to w dobrych lokalizacjach, gdzie ceny raczej przynajmniej się utrzymają. Ewentualnie można zainwestować w lokalizacje rozwojowe, tzn. takie gdzie np. za jakiś czas będzie metro. Dziś ceny jeszcze nie są przepompowane, ale w przyszłości mają szansę pójść w górę.

04.01.2015 09:53
graf_0
75
odpowiedz
graf_0
117
Nożownik

kolczatkaboom - rynek, w tym rynek nieruchomości, jest co do zasady efektywny.

Oznacza to że inwestycja która jest PROSTA (weź kredyt, wynajmij, zarabiaj - to jest banał), oraz mało ryzykowana w sense losowym, NIE MOŻE być bardzo zyskowna.
Z tego prostego powodu że jeśli by taka była to 100 tysięcy sprytniejszych ludzi już by w to zainwestowało, obniżając rentowność do poziomu innych sposobów inwestycji o podobnej trudności i ryzyku losowym.

06.01.2015 16:58
76
odpowiedz
Dessloch
208
Legend

Dessloch mieszkania w Wwie już tanieją. W ciagu ostatniego roku średnia cena m/2 w Wwie spadła o prawie 600zł. A ciężko Wwę zaliczyć do terenów wiejskich:
dom.money.pl/ceny-nieruchomosci/warszawa/

ty na pewno do mnie piszesz? bo albo skrajnie nie potrafisz czytac ze zrozumieniem lub po prostu jestes nieogarniety...

14.01.2016 13:22
77
odpowiedz
dolotery
1
Junior

Zakup mieszkania pod wynajem opłaca się z pewnością bardziej niż trzymanie pieniędzy na lokacie, nawet jeśli kupujesz na kredyt, to spłaca się wynajmu, a wykupując apartament w Wola Invest nie musisz się użerać z najmem, tam robi to operator, oczywiście w zamian za połowę zysków.

21.06.2016 10:06
78
odpowiedz
Volodia
10
Legionista

Można próbować, ale trzeba dobrze się promować, żeby stale mieć obłożenie takich mieszkań. Warto też w dobrej dzielnicy inwestować, żeby było zainteresowanie. Polecam Bemowo w Warszawie http://www.klikmapa.pl/mieszkania-na-sprzedaz,mi-warszawa,dz-jelonki.html

post wyedytowany przez Volodia 2016-06-21 10:07:13
Forum: Mieszkanie pod wynajem