Encyklopedia Gier Top Gry Daty premier Beta testy Screeny Redakcja poleca Katalog firm Słownik PC PS4 PS3 Xbox One Xbox 360 Switch Andro iOS

Galeria screenów z gry The Outer Worlds

obrazków w galerii: 21 | aktualizacja: 5 sierpnia 2019

PC
PS4
XONE
Switch

Komentarze Czytelników (316)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
02.11.2019 16:32
8
odpowiedz
3 odpowiedzi
vEbrennac
0
Junior

Po prostu przedstawię swoje zastrzeżenia do tej gry. Bez ładu i składu, co mi przyjdzie na myśl. To moje subiektywne opinie. Jeśli ktoś mi napisze "MYLISZ SIĘ, FABUŁA W GRZE JEST DOBRA", to od razu odpowiadam: cieszę się, że Ci się podoba, ale mi się nie podobała. Nie przekonasz mnie, że grając czułem coś innego, niż faktycznie czułem, że nie przeszkadzało mi coś, co mi przeszkadzało :d

Świat w który nie wierzę i który mnie nie bawi. Żarty o tym, że robot czyści SI wbrew jej woli, ale nagle zahacza o jakiś "przełącznik", który wywołuje u niej orgazmiczne uniesienie - to nie jest coś dla mnie.

The Outer Worlds przedstawia świat tak sztuczny i przerysowany, że w moim przypadku jakakolwiek immersja jest po prostu niemożliwa. Nienawidzę w tej grze prawie wszystkich postaci. Jest to pierwszy RPG, w którym kradnę wszystko jak leci, bo w ogóle nie zależy mi na respektowaniu jakichkolwiek zasad, które te kukiełki mi narzucają.

I wiem, że to miało być przerysowane, ale jej... To jest po prostu "źle" przerysowane. Świat Disco Elysium też był groteskowy, ale ani przez chwilę nie miałem problemu z zaakceptowaniem, że "tak, tak to właśnie tam wygląda". W świat The Outer Worlds nie mogę się zanurzyć, do tego sama mechanika gry jest zupełnie anty-immersyjna.

Niedopracowany system dialogów. Nagminnie brakuje w nim opcji [wróć], co wymusza kilkakrotne zagadywanie danego osobnika, gdy chce się wypytać go o wszystko - a chce się zawsze, jak to w grach tego typu.

Same postacie mają mało do powiedzenia. Ich odpowiedzi na poszczególne pytania to przeważnie 3-4 zdania... Nie 3-4 paragrafy z kilkoma zdaniami. 3-4 zdania. Poza tym dialogi wydaja się sztuczne, często gdy wybierze się najpierw opcję numer 3, zamiast opcji numer 1, to dany NPC zwraca się do nas tak, jakby udzielił nam już informacji znajdującej się pod jedynką.

Być może to wada tłumaczenia, ale bardzo często w dialogach brakowało mi podstawowej płynności - w sensie: zestawiając moje kwestie i odpowiedzi rozmówcy, wychodził wielki bałagan, a nie logiczny dialog. Nie mówiąc o sytuacjach gdy wybranie opcji numer 3 nagle posuwa dialog do przodu, albo aktywuje misje co blokuje wcześniejsze opcje dialogowe, choć z kontekstu nie idzie się tego domyśleć.

Sprawdziany umiejętności to pic na wodę. Zbyt rzadko mają jakiekolwiek znaczenie, a często są wsadzone w grę po prostu dla efektu. To znaczy masz "normalną opcję" dialogową, a potem trzy opcje dialogowe na poszczególne umiejętności rozmowy, które mówią i robią DOKŁADNIE to samo co "normalna" opcja, tyle że... cóż, bohater mówi coś mniej lub bardziej agresywnie. Meh.

Ubogie, a jednocześnie nadmiernie skomplikowane opcje ekwipunku. Wszystko co możemy nosić to broń, zbroja i hełm. Trochę mało. Zarządzenie uzbrojeniem jest dla mnie skrajnie nieczytelne, wyrwane z innego rodzaju gier niż takie, które TOW miał reprezentować, bo w RPG nie chce poświęcać 10 minut to porównywanie ze sobą dziesięciu sztuk broni by zrozumieć, która z nich tak naprawdę jest lepsza. Tu zdarzają się dwa takie same karabiny, jeden na 10, drugi 5 poziomie, z których ten na 5 zadaje więcej obrażeń. Albo w ogóle dwa takie same karabiny na 10, z których jeden zadaje więcej obrażeń, bo tak. Nie wiem, może to po prostu bugi?

W ogóle system walki... Chciałem grać snajperem. Ale granie snajperem na tak zaprojektowanych (a raczej w ogolę nie projektowanych, po prostu wygenerowanych) mapach nie ma najmniejszego sensu.

Do tego w ogóle nie ma co nastawiać się na jakikolwiek build, planować, że będzie się korzystało z tego albo tego... Bo i tak trzeba po prostu używać najlepszej broni, która akurat wypadnie (być może na normalnym gra jest tak łatwa, że nie ma to znaczenia i "łatwość" rozgrywki ratuje niedostatki mechaniki...).

Gra nie wprowadza żadnych klas, które determinują loot i to, z czego można korzystać więc... Cóż... Chcesz grać snajperem? To przykro mi jeśli przez 10h nie wypadnie ci żaden dobry dystansowy karabinek. Albo pistolet. Albo młot. Albo cokolwiek. To jest po prostu nieprzemyślane.

Ah, liczysz, że w końcu znajdziesz jakiś fajny "legendarny", unikatowy przedmiot i chociaż z niego sobie postrzelasz? Przykro mi, przeważnie będzie on trzy razy słabszy od Grabek MarkIV, które przed chwilą wypadły ci z Marudera-Farmera.

Co do zbroi, to są trzy rodzaje: lekkie, średnie i ciężkie. Formalnie korzyści z lekkich mają być takie, że dają graczowi premię do umiejętności, a ciężkie tylko sam pancerz, ale szczerze mówiąc większość lekkich kija daje, więc ciężkie pancerze są w istocie jedyną opcją.

Ale i tak zarządzanie uzbrojeniem czy w ogóle ekwipunkiem (w którym w duchu niezmodowanych Falloutów 3D panuje niepojęty bałagan) nie ma większego znaczenia, bo na supernowie wrogowie z jednej strony są nieznośnymi gąbkami na pociski, a z drugiej i tak nie mogą nam nic zrobić. Nie potrafią sobie wytłumaczyć jak te dwa efekty mogą istnieć razem, ale faktem jest, że w tej grze istnieją.

Oprócz zwykłego Adreno nie używałem niczego innego bo nie było potrzeby. A aspekt "survivalu" był bardziej irytujący niż wymagający, bo w ekwipunku zalegały mi tony jedzenia i napoi (serio, po wybraniu perka na mniejsza wagę jedzenia zyskałem chyba z 70 wolnych jednostek wagi).

I w ogóle ekwipunek... Cudowny system kafelek, gdzie batonik i 30 kilowe działo jonowe zajmuje dokładnie jedno pole.

Brak skrótów klawiszowych umożliwiających nawigację w ekwipunku.

System wad, który miał być czymś szczególnym, a jest raczej zapominalnym dodatkiem. Wady, które możesz odrzucić... Wady, które dają parki, które nie mają żadnego znaczenia.

Koślawe poruszanie się postaci, która nie potrafi wskoczyć na kupkę kamieni, tylko się na niej ślizga. Na większości przedmiotów i obiektów się ślizga. Według mnie brak widoku z trzeciej osoby był zupełnie celowy: ale nie usunięto go dla immersji, tylko żeby ukryć zupełnie skopany, niedokończony system kolizji i fizyki w tej grze.

Brak klawisze umożliwiającego chodzenia na PC (gejmbreking for mi).

Nieczytelne, małe lokacje. Zaprojektowane raczej bez sensu w myśl: wygenerujemy trochę terenu a potem wsadzimy na niego kilka obiektów (najczęściej kamieni) i przeciwników. Ta gra to w dużej mierze looter shooter, ale dostosowanie terenu pod walkę według Obsidian, to po prostu ustawienie przy przeciwnikach dziesiątek wybuchających beczek. Dosłownie.

Różnorodność fauny, flory, przeciwników i czegokolwiek prawie zerowa. Nie ekscytujesz się tym, co spotkasz na następnej planecie, w następnej lokacji, bo po kilku godzinach gry doskonale wiesz co tam spotkasz.

Prawie zupełny brak rutyn NPC, którzy przeważnie godzinami stoją w miejscu. Taki Mass Effect. Tylko tutaj teoretycznie możemy bawić się w złodzieja, tyle rzeczy jest do podniesienia (sarkazm: nie jest ich wcale tak dużo), NPC można okraść...

Tylko biada jeśli zechcemy zwędzić coś, na co jakiś NPC się patrzy. Będzie się na to patrzył przez kolejne 48 godzin bez przerwy, więc lepiej sobie darować, albo zaliczyć test na perswazje.

A może zastosować jakieś kreatywne sztuczki w rodzaju kubła na głowę strażnika? Nie da się. Fizyka nie działa na przedmioty. Tylko niektóre da się podnieść, gdzie w dziesięcioletnim New Vegas każdy obiekt w grze chyba był już chyba faktycznie fizycznym przedmiotem, z którym można było wejść w jakąś interakcję. Mogę się tutaj mylić, no ale na pewno było ich znacznie więcej niż w The Outer Worlds.

Nie rozumiem nazywania tej gry następcą New Vegas. Ani nawet modem. To obraźliwe dla Fallouta. Bo gdyby wypuścić nagle F:NV z odświeżoną grafiką, a potem pokazać obie gry nieobeznanemu graczowi i zapytać go, która z nich wyszła pierwsza, to wskazałby na The Outer Worlds.

Dziesięcioletnie New Vegas jest po prostu bardziej rozbudowane w prawie każdym elemencie rozgrywki, fabularnie, mechanicznie, etc.

The Outer Worlds wydaje się być grą wybitnie średniobudżetową, która może raczej konkurować z produkcjami Spiders, niż nawet leciwymi produkcjami Bethesdy.

Na dodatek wydaje się być robiona w skrajnym pośpiechu i od nie tej strony... Tzn. bardzo często jest tak, że gra ma super mechanikę, super świat, super podstawy, ale po kilku godzinach brakuje treści. A TOW wygląda jakby Obisidan postanowił jak najszybciej zrobić grę, tzn.: zadania i wątek fabularny, ale *zapomniał* obudować go mechaniką, smaczkami, podstawowymi udogodnieniami rozgrywki i tak dalej...

Z drugiej strony zadania i wątek fabularny też nie są jakieś szczególnie rozbudowane więc... Cóż, to jest po prostu średnia gra. Nawet nie "średnia", która "nie wykorzystała potencjału"... Po prostu średnia.

Heh, najgorsze, że mam teraz w głowie, że N-I-E, to jeszcze nie wszystko, że jeszcze mógłbym zrobić kilka akapitów o ubogości towarzyszy, mechaniki, fabuły, świata i tak dalej... Ale już mi się nie chce :d Ja też czekałem na tę grę. Ale ona nie jest dobra tylko dlatego, że nie jest Falloutem 4.

Trudno pogodzić się, że Obisidan to "też" nie jest pewniak w świecie RPG. Bo skoro nie jest nim Bethesda, skoro nie jest nim BioWare, to znaczy, że w segmencie AAA takiej firmy już po prostu - może oprócz CD Projekt, który zrobi coś raz na trzy lata, i też niekoniecznie można nazwać to corowym RPG - po prostu nie ma.

I takich gier jak F:NV, prawdziwych roleplayów w otwartym świecie 3D, może już po prostu nie być. Pozostają produkcje, które w założeniu mają być oldschoolowe jak Pillarsy, czy gatunkowe mariaże robione pod gusta gawiedzi (Borderlands RPG tutaj, Call of Duty The Sims RPG jak Fallout 4, dziwne hack and slash RPG, w które zamieniły się produkcje BioWare), ale jakby kolejnego naturalnego etapu ewolucji gier RPG, które idą do przodu, jednocześnie nie zaprzedając samych siebie, nie ma... Może jak Larian zatrudni dobrych scenarzystów?

Zapalam świeczkę.

09.11.2019 13:43
6
odpowiedz
3 odpowiedzi
gutek458
0
Junior

Nie mam pojecia ile Obisidian zaplacil za te wszystkie pochlebne recenzje, ale na pewno tanio nie bylo. Pusty smiech mnie ogarnial sluchajac recenzji od arhn.

The Outer Worlds to przeciez tytul MAKSYMALNIE przecietny. Ocena 6/10 jest chyba najlepsza bo gra nie ma raczej gamebreaking bugow, zapewnia troche rozrywki.. ale to tyle. Rozbije moja ocene na kilka elementow.

1) Dialogi - system dialogow jest slaby, zazwyczaj mamy 3 opcje dialogowe, ktore nie maja wielkiego wplywu na to co dalej sie wydarzy. NPC, z ktorymi przychodzi nam rozmawiac czesto sa nudne i gdzies tak od polowy gry juz nawet nie sluchalem dialogow tylko szybko czytalem i przewijalem bo byly nudne. Dodatkowe opcje dialogowe (intimidate, lie, persuade) czesto nie maja wplywu na final konwersacji, a daja jedynie dodatkowe doswiadczenie... ktore i tak nie jest nam do niczego potrzebne

2) Rozwoj postaci - system rozwoju postaci na papierze wydaje sie fajny. Niestety jest tak zaimplementowany, ze nie ma prawie zadnego znaczenia. Na poziomach normal/hard bez znaczenia w co inwestujemy gra przechodzi sie wlasciwie sama. Nie wazne w co inwestujemy i tak najbardziej oplacalny styl gry to taki jaki podsuwa nam gra itemami. Masz najmocniejszy mlotek? To mlotkujesz. Wypada fajny karabin? Walisz z karabiny. To, ze poszedles wczesniej w handguny nie ma znaczenia. O systemie rozwoju mozna mowic dlugo, w kazdym razie ja czulem sie tak jakby go w ogole nie bylo.

3) Kompani - nudni, malo interesujacy, powtarzalni. Kazdy dolacza do nas w zasadzie bez przyczyny. Raz to bedzie robot, ktory nagle sie budzi i stwierdza, ze idzie siac zniszczenie ramie w ramie z nami, innym razem bedzie to chlopiec od przenoszenia skrzynek, ktory sam wsiadzie nam na poklad. Bez przyczyny, bez jakiegos zzycia. Totalnie nic "nie czulem" do moich kompanow. Ot byli to byli. Kiedy przypominam sobie sytuacje z Mass Effect z Tali i Legionem czy postacie narysowane w Life is Strange czy Wiedzminie gdzie podczas finalu uronilem sporo lez (zreszta tak jak i w pozostalych wymienionych tytulach) nie moge powiedziec, ze nasi kompani w TOW sa dobrze napisani. Wg. mnie to jeden z gorszych elementow gry. Misje kompanow tez sa malo interesujace, a sytuacja z zakochana Pavati po 3 sekundowej rozmowie w ogole zakrawa o kpine i robi z gracza debila. Wszystko dzieje sie w maksymalnym pospiechu i widac, ze Obsidian robil gre na szybcika nie przykladajac sie do takich kwestii... No coz romans musial sie rozwijac szybko skoro glowny watek fabularny to mysle max 2-3 godziny (siadam wlasnie do gry ponownie od nowa i lece tylko fabule zeby zobaczyc ile to potrwa)

4) Swiat - tez jest przecietny. Planety sa poprawne, ale nie sa swietne. Mala ilosc przeciwnikow, z glowy strzelilbym, ze jest moze 12-15 roznych przeciwnikow (mutanty, przerosniete jaszczurki, plujace jadem robale, ze 3 typy maruderow, ze 3 typy zolnierzy boardu i ze 3 typy robotow przy czym ze wszystkimi walczy sie podobnie nudno i przecietnie). Nie mozna powiedziec, ze swiat przedstawiony jest zly... jest po prostu przecietny, nijaki. Planety sa male i nawet pomimo biegania wszedzie z buta bardzo szybko zwiedza sie planety, ktore wygladaja troche jakby zostaly losowo wygenerowane bez porownania do Wiedzmina, Mass Effecta czy FNG.

5) Mechanika - strzelanie jest fajne, dosc miodne i starcia pod tym wzgledem sa przyjemne. Natomiast nie potrafie zrozumiec jak w roku 2019, prawie 2020 gra moze byc tak drewniana pod katem interakcji z obiektami. Przeciez jezeli o to chodzi to gierka jest na poziomie Zaginiecia Ethana Cartera tylko wyglada 25 razy gorzej - i nie przesadzam. Interakcja nie istnieje. Jedyne interaktywne rzeczy to wybuchajace beczki. Przeciez jakis Red Faction z 2001 roku miazdzy ta gierke pod tym wzgledem. Tutaj wszystko jest niezniszczalne, nawet szklanki, szyby czy butelki. Mozna ladowac do woli - nic im nie grozi. Czlowiek na codzien grajacy w R6: Siege odpalajac ta gierke musi pomyslec, ze powstala ona jeszcze w latach 90 i nie ma innej opcji. Fizyka nie istnieje, rag doll jest slaby, system zderzen nie istnieje. Wszystko jest gumowe i sie slizga, kamienie nie maja krawedzi tylko sa jak materacyk. System spowalniania jest spoko, ale tez nie jest niczym nowym, ot zwykly bullet time.

6) Fabula - recenzenci zachwycaja sie fabula. Nrgeek mowil, ze to najmocniejsza strona gry. Zachodze w glowe co oni pala. Fabula nie jest zla, nie ma jakichs dziur i niespojnosci... Ale trudno zeby miala skoro jest banalnie prosta i napisana na kolanie. Nie zaskakuje absolutnie niczym. Kiedy zakonczylem gre to mialem wrazenie, ze nad moja glowa swieca sie 3 znaki zapytania... bo sam siebie pytalem "ale to juz?? juz koniec? to wszystko???". W dodatku po zakonczeniu glownego watku nie mozemy wrocic do gry, pozostaje wczytanie save. Zanim zaczalem sie powaznie wkrecac w gre to ta juz sie skonczyla. Zreszta tak jak pisalem wczesniej wydaje mi sie (i zaraz to sprawdze), ze glowny watek to zajecie na 2-3 godziny.

Dalej nie bede sie juz znecal nad ta przecietna gra. Nie powiem, ze jest zla. Zabralem glos tylko temu, ze nie potrafie zrozumiec jakim cudem ma az tak pozytywne recenzje. Wg. mnie sa totalnie niezasluzone.

13.11.2019 12:12
voagar
😈
5
odpowiedz
6 odpowiedzi
voagar
8
Legionista
5.0

Kiepski system postaci i słabo wyważony poziom trudności - inwestuję wszystko w skille "mentalne" (gadanie, hakowanie, itd.) i pomimo tego, że w strzelanie nie poszło nic, rozstrzeliwuję wszystkich bez problemu i gra na normalu przechodzi się sama. I to bez korzystania z modyfikacji sprzętu czy spowolnienia czasu. Banalne i krótkie zadania też przechodzą się same i z jednej strony to spoko, bo przecież po to inwestowałem w "gadane" umiejętności, żeby większość questów rozwiązywać w rozmowach, ale chciałbym więcej trudniejszych, kaskadowych, rozgałęziających się przygód. A tutaj znajduję ciało, ale zagadka kryminalna rozwiązuje się w dwie minuty, bo znajoma ofiary od razu wyjawia, kto jest sprawcą. A sprawca nawet się z tym nie kryje.

Świat gry to fasadowa groteska oparta na jednym, korporacyjnym żarcie, a wierzę, że nawet śmieszkowy klimat nie musi wykluczać autentycznych emocji, których tu nie ma. Miasta to makiety zamieszkałe przez kilkunastu bohaterów i nawet nie starają się udawać żyjących przestrzeni. Fabryka, w której pracuje może z pięciu robotników to karykatura, która podkopuje fundamenty gry - no bo jak dać się uwieść atmosferze historii o kompletnym ufabrykowieniu życia, skoro wizualny projekt gry wcale tego konceptu nie potwierdza? Industrialna architektura nie wystarczy. Gdzie dym, huk, ruch maszyn i dziesiątki zautomatyzowanych postaci przy taśmach? Może to ograniczenia silnika, ale wizja kapitalizmu przesadzonego do potęgi wymaga tłumów i ruchu, a nie sterylnych, statycznych lokacji.

I co to za korpo-kapitalizm, w którym z ulicy wchodzę sobie do zarządcy miasta, urzędującego w małym biurze z tylko dwoma kancelistami i chociaż jestem zwykłym kapitanem statku, to od razu zaczyna ze mną rozmowę, zwierza się z lokalnych problemów i prosi mnie o pomoc? A gdzie biurokratyczna hierarchia oddzielająca prezesa od szarego człowieka? Gdzie PR-owe zamiatanie problemów pod zbyt szerokie uśmiechy i ładną dykcję? Najwięcej energii idzie tutaj na kreację korpoświata, z tymi wszystkimi ugrupowaniami o dziwnych nazwach i relacji pomiędzy nimi, ale okazuje się, że to bardzo płytka wizja, ponieważ nie zostaje potwierdzona zachowaniem NPC'ów (którzy zawsze mają dla nas czas i nigdy nie pogania nas kolejka za naszymi plecami; wyobraźcie sobie pracownika magazynu Amazonu, który nie może pójść do toalety, bo maszyny obliczają mu ilość zmarnowanych kroków - ktoś taki zacznie rozmowę z nieznajomym?) ani wizualnym projektem.

Fabuła nie zachwyca i dość szybko tracę z horyzontu główne zadanie i zapominam, po co to wszystko robię. Nieznajomy gość każe mi uratować nieznajomych ludzi, których na oczy nie widziałem - prawie jak pierwszy "Fallout", tylko tam ratowaliśmy SWOJE plemię. Sensowna motywacja, którą cały czas mamy z tyłu głowy. Poboczne questy też nie zachwycają. Niby budują obraz świata, ale warstwa emocjonalna (może to kiepska mimika?) czy kwestia motywacji zawsze pozostawiają wiele do życzenia. Nie wiem czemu ci wszyscy ludzie proszą mnie o te rzeczy i nie wiem, czemu moja postać ma się na nie zgadzać. Jaką mam motywację, żeby cały czas przeć do przodu? No chyba, że to ma być RPG totalny, a mój bohater to kompletna czysta karta i tylko ode mnie zależy, jakie nadam mu cele?

30.10.2019 20:14
Makatanka
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Makatanka
6
Chorąży

Nie rozumiem jednego jak ludzie mogą pisać, że ta gra ma kiepską grafikę?:D Optymalizacja moim zdaniem jest świetna na moim wiekowym FX-8350 (4,6GHz) z GTX 1070 i 32gb ram, ssd na ULTRA śmiga (prawie) ze stałym 75FPS (tyle na ile pozwala monitor) min spada do 50 a w pomieszczeniach do 200 dochodzi. Jak na 8 letni procesor i ramy ddr3 to jest super wynik a dodam, zę gra była w gratisie z prockiem Ryzen 7 3700X (na którego powoli się przymierzam:) ). Nie wiem jak wy, ale ja wsiąkłem na maxa w ten świat. Pierwsza planeta super klimat taki baśniowy SciF coś ala gwiezdne wojny, star trek, troche jak NMS z trailerów :P

post wyedytowany przez Makatanka 2019-10-30 20:17:34
30.10.2019 22:00
rj
1
odpowiedz
rj
123
Konsul

Gra się trochę rozkręciła, fabuła zaczyna wciągać, humor coraz lepszy ale nie mogę ciągle przeboleć tych cholernych kolorków.

Co do "moda" do New Vegas, panie Gambrinus trochę jednak pan przegiął, gra może nie jest bardzo odkrywcza ale jednak opracowano na jej potrzeby nowe, ciekawe uniwersum, humor to poziom wyższy niż penisy w Shadow Warrior 2, strzela się przyjemnie, bronie mają jakiś tam odrzut i dobrze je czuć. Do tego jak na razie żadnych bugów nie doświadczyłem, technicznie jest nieźle.

post wyedytowany przez rj 2019-10-30 22:09:46
31.10.2019 12:54
kęsik
😜
odpowiedz
1 odpowiedź
kęsik
96
Legend

Hej Gambrinus, mam 12,5h na liczniku, 10 poziom, jestem na Pionierze. Czy to już endgame?

01.11.2019 10:40
kasar1
1
odpowiedz
kasar1
64
Centurion

FNV to może nie jest ale gra się całkiem przyjemnie.
ps.
Żeby odkryć wszystkie wątki i mieć swobodę wyboru najlepiej zakapować profesorka na samym początku a później robić grę dwutorowo, zawsze zdążymy opowiedzieć się po jednej ze stron :)

post wyedytowany przez kasar1 2019-11-01 10:41:56
01.11.2019 17:54
Flyby
😉
1
odpowiedz
Flyby
182
Outsider

Jak już trochę pograłem to napisać mogę więcej w kwestii fabuły.
Kto pamięta dobrze Fallouta NV, ten pamięta także dodatek "Old Blues" (ten z naukowcami). Jego duch i motywy, nadają ton większości fabularnych wątków i dialogów. Jak się chce można to wszystko traktować poważniej ale jest tak, jakby mini space opera, zmieniła się w pyszną groteskę, okraszoną obyczajowymi smaczkami z pogranicza harlekinów ( wielki romans Pavaroti ;))
Jest jeszcze więcej z falloutowego świata, ale o tym kiedy indziej..
Dobrze mi się gra i dobrze się bawię.

01.11.2019 19:22
odpowiedz
1 odpowiedź
jigg
12
Legionista

Finalnie odpuściłem. Opad rąk dopełnił model walki
Kto wymyślił ten sposób "sektorowy" na walkę. W momencie prowadzenia walki na dystans przeciwnik porusza się po wyznaczonym sektorze i albo to jest jakiś algorytm albo bug. Niejednokrotnie spotkałem się z tym że po ucieczce przeciwnicy w pewnym momencie albo znikali albo wycofywali się na swoje stałe pozycje.
Po raz kolejny widzę porównania do FNV. No litości. Walka i antagoniści też ?
Szpony, kazadory, napromieniowani z Lonesome road itp. przeciwnicy w OW to śmiech na sali i nuda

02.11.2019 15:35
Yarpen z Morii
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Yarpen z Morii
27
urzytkownik boży

Po 10h mam 17 poziom i szczerze mówiąc dawno nie grałem w tak łatwą grę. Zazwyczaj gram na normalu ale tutaj zaryzykowałem i wybrałem poziom trudny. Kek, po zdobyciu pierwszego lepszego LKMa przechodzi się przez wszystko jak przez masło. Na normalu gra chyba przechodzi się sama.

Po spakowaniu punktów w rozmowy i w technologię 85% dialogów da się rozwiązać bez walki.

post wyedytowany przez Yarpen z Morii 2019-11-02 15:36:00
02.11.2019 16:08
Drusix2
odpowiedz
Drusix2
40
Centurion
6.0

The Outer Worlds jest poprawnie zrobioną grą, która na premierę wyszła bez błędów uniemożliwiających rozgrywkę. Ukończenie jej wraz z większością questów pobocznych zajęło mi 32 godziny. Przez cały ten czas byłem zainteresowany fabułą i losem moich towarzyszy. Piękne krajobrazy dzikich planet wzbudzały we mnie chęć eksploracji mapy, a agresywna fauna zapewniała dreszczyk emocji (niestety tylko przez pierwsze 3 godziny).
Na plus można zaliczyć możliwość przechodzenia zadań na różne sposoby, przy wykorzystaniu hakowania, perswazji czy otwierania zamków. No i to by było na tyle.
Niestety gra ma swoje problemy. Fabuła jest prosta i w 80% polega na walce "tych dobrych" z "tymi złymi" co ostatecznie odzwierciedlone jest w tylko dwóch możliwych zakończeniach. Osoby, które lubią lawirować w odcieniach szarości swojej moralności mogą się srodze zawieść. System walki jest po prostu nieprzemyślany. Na początku gry postacie towarzyszy umierają bez przerwy i trzeba potyczki rozwiązywać w pojedynkę. Wynika to z prostego faktu, iż w grze nie zaimplementowano możliwości wydawania poleceń każdej postaci osobno, przez co nie ma sensu bawić się w jakieś taktyki. Każdemu towarzyszowi dajemy ciężki pancerz i wio niech strzelają do wszystkiego co się rusza. Natomiast w późniejszym etapie rozgrywki walki stały się po prostu nudne. Potyczki zamieniły się w bezmyślne spammowanie umiejętnościami towarzyszy, które z jakiegoś powodu zostały przedstawione w postaci krótkiej scenki, które będziemy znać na pamięć po kilku minutach i będziemy mieć ich serdecznie dość. Na wysokim poziomie trudności rzadko kiedy musiałem korzystać z leków i jedzenia odnawiającego wytrzymałość, a obrażenia które zadawałem wykańczały wrogów w kilka sekund.
Kolejny problem gry, to system atutów, o którego istnieniu czasami zapominałem. Wielokrotnie łapałem się na tym, że mając kilka punktów do wydania żywcem nie miałem w co ich zainwestować. Taka sytuacja bezpośrednio wpływa na system fobii, po których nabawieniu się w czasie rozgrywki, możemy trwale zmniejszyć swoje statystyki w zamian za punkty atutów. Jest to zabieg całkowicie nieopłacalny, bo też na końcu drzewka rozwoju wcale nie czeka na nas coś specjalnego i godnego uwagi.
Dużym problemem jest również powtarzalność dialogów między postaciami. Gra jest zaprojektowana w ten sposób, że bez przerwy wraca się do tych samych miejsc w celu wykonywania różnych questów. Po 20 godzinach rozgrywki, chciałem rozszarpać na strzępy komputer pokładowy oraz wszystkich NPCów, którzy byli w nieskończoność zapętleni w dosłownie kilku linijkach tekstu.
Podsumowując. The Outer Worlds jest to lekko upośledzony kuzyn Fallouta:NV oraz Mass Effecta 1. Przeciętna gierka do pogrania, którą można przejść w 3 wieczory, a potem całkowicie zapomnieć o jej istnieniu.

post wyedytowany przez Drusix2 2019-11-02 16:09:24
02.11.2019 16:32
8
odpowiedz
3 odpowiedzi
vEbrennac
0
Junior

Po prostu przedstawię swoje zastrzeżenia do tej gry. Bez ładu i składu, co mi przyjdzie na myśl. To moje subiektywne opinie. Jeśli ktoś mi napisze "MYLISZ SIĘ, FABUŁA W GRZE JEST DOBRA", to od razu odpowiadam: cieszę się, że Ci się podoba, ale mi się nie podobała. Nie przekonasz mnie, że grając czułem coś innego, niż faktycznie czułem, że nie przeszkadzało mi coś, co mi przeszkadzało :d

Świat w który nie wierzę i który mnie nie bawi. Żarty o tym, że robot czyści SI wbrew jej woli, ale nagle zahacza o jakiś "przełącznik", który wywołuje u niej orgazmiczne uniesienie - to nie jest coś dla mnie.

The Outer Worlds przedstawia świat tak sztuczny i przerysowany, że w moim przypadku jakakolwiek immersja jest po prostu niemożliwa. Nienawidzę w tej grze prawie wszystkich postaci. Jest to pierwszy RPG, w którym kradnę wszystko jak leci, bo w ogóle nie zależy mi na respektowaniu jakichkolwiek zasad, które te kukiełki mi narzucają.

I wiem, że to miało być przerysowane, ale jej... To jest po prostu "źle" przerysowane. Świat Disco Elysium też był groteskowy, ale ani przez chwilę nie miałem problemu z zaakceptowaniem, że "tak, tak to właśnie tam wygląda". W świat The Outer Worlds nie mogę się zanurzyć, do tego sama mechanika gry jest zupełnie anty-immersyjna.

Niedopracowany system dialogów. Nagminnie brakuje w nim opcji [wróć], co wymusza kilkakrotne zagadywanie danego osobnika, gdy chce się wypytać go o wszystko - a chce się zawsze, jak to w grach tego typu.

Same postacie mają mało do powiedzenia. Ich odpowiedzi na poszczególne pytania to przeważnie 3-4 zdania... Nie 3-4 paragrafy z kilkoma zdaniami. 3-4 zdania. Poza tym dialogi wydaja się sztuczne, często gdy wybierze się najpierw opcję numer 3, zamiast opcji numer 1, to dany NPC zwraca się do nas tak, jakby udzielił nam już informacji znajdującej się pod jedynką.

Być może to wada tłumaczenia, ale bardzo często w dialogach brakowało mi podstawowej płynności - w sensie: zestawiając moje kwestie i odpowiedzi rozmówcy, wychodził wielki bałagan, a nie logiczny dialog. Nie mówiąc o sytuacjach gdy wybranie opcji numer 3 nagle posuwa dialog do przodu, albo aktywuje misje co blokuje wcześniejsze opcje dialogowe, choć z kontekstu nie idzie się tego domyśleć.

Sprawdziany umiejętności to pic na wodę. Zbyt rzadko mają jakiekolwiek znaczenie, a często są wsadzone w grę po prostu dla efektu. To znaczy masz "normalną opcję" dialogową, a potem trzy opcje dialogowe na poszczególne umiejętności rozmowy, które mówią i robią DOKŁADNIE to samo co "normalna" opcja, tyle że... cóż, bohater mówi coś mniej lub bardziej agresywnie. Meh.

Ubogie, a jednocześnie nadmiernie skomplikowane opcje ekwipunku. Wszystko co możemy nosić to broń, zbroja i hełm. Trochę mało. Zarządzenie uzbrojeniem jest dla mnie skrajnie nieczytelne, wyrwane z innego rodzaju gier niż takie, które TOW miał reprezentować, bo w RPG nie chce poświęcać 10 minut to porównywanie ze sobą dziesięciu sztuk broni by zrozumieć, która z nich tak naprawdę jest lepsza. Tu zdarzają się dwa takie same karabiny, jeden na 10, drugi 5 poziomie, z których ten na 5 zadaje więcej obrażeń. Albo w ogóle dwa takie same karabiny na 10, z których jeden zadaje więcej obrażeń, bo tak. Nie wiem, może to po prostu bugi?

W ogóle system walki... Chciałem grać snajperem. Ale granie snajperem na tak zaprojektowanych (a raczej w ogolę nie projektowanych, po prostu wygenerowanych) mapach nie ma najmniejszego sensu.

Do tego w ogóle nie ma co nastawiać się na jakikolwiek build, planować, że będzie się korzystało z tego albo tego... Bo i tak trzeba po prostu używać najlepszej broni, która akurat wypadnie (być może na normalnym gra jest tak łatwa, że nie ma to znaczenia i "łatwość" rozgrywki ratuje niedostatki mechaniki...).

Gra nie wprowadza żadnych klas, które determinują loot i to, z czego można korzystać więc... Cóż... Chcesz grać snajperem? To przykro mi jeśli przez 10h nie wypadnie ci żaden dobry dystansowy karabinek. Albo pistolet. Albo młot. Albo cokolwiek. To jest po prostu nieprzemyślane.

Ah, liczysz, że w końcu znajdziesz jakiś fajny "legendarny", unikatowy przedmiot i chociaż z niego sobie postrzelasz? Przykro mi, przeważnie będzie on trzy razy słabszy od Grabek MarkIV, które przed chwilą wypadły ci z Marudera-Farmera.

Co do zbroi, to są trzy rodzaje: lekkie, średnie i ciężkie. Formalnie korzyści z lekkich mają być takie, że dają graczowi premię do umiejętności, a ciężkie tylko sam pancerz, ale szczerze mówiąc większość lekkich kija daje, więc ciężkie pancerze są w istocie jedyną opcją.

Ale i tak zarządzanie uzbrojeniem czy w ogóle ekwipunkiem (w którym w duchu niezmodowanych Falloutów 3D panuje niepojęty bałagan) nie ma większego znaczenia, bo na supernowie wrogowie z jednej strony są nieznośnymi gąbkami na pociski, a z drugiej i tak nie mogą nam nic zrobić. Nie potrafią sobie wytłumaczyć jak te dwa efekty mogą istnieć razem, ale faktem jest, że w tej grze istnieją.

Oprócz zwykłego Adreno nie używałem niczego innego bo nie było potrzeby. A aspekt "survivalu" był bardziej irytujący niż wymagający, bo w ekwipunku zalegały mi tony jedzenia i napoi (serio, po wybraniu perka na mniejsza wagę jedzenia zyskałem chyba z 70 wolnych jednostek wagi).

I w ogóle ekwipunek... Cudowny system kafelek, gdzie batonik i 30 kilowe działo jonowe zajmuje dokładnie jedno pole.

Brak skrótów klawiszowych umożliwiających nawigację w ekwipunku.

System wad, który miał być czymś szczególnym, a jest raczej zapominalnym dodatkiem. Wady, które możesz odrzucić... Wady, które dają parki, które nie mają żadnego znaczenia.

Koślawe poruszanie się postaci, która nie potrafi wskoczyć na kupkę kamieni, tylko się na niej ślizga. Na większości przedmiotów i obiektów się ślizga. Według mnie brak widoku z trzeciej osoby był zupełnie celowy: ale nie usunięto go dla immersji, tylko żeby ukryć zupełnie skopany, niedokończony system kolizji i fizyki w tej grze.

Brak klawisze umożliwiającego chodzenia na PC (gejmbreking for mi).

Nieczytelne, małe lokacje. Zaprojektowane raczej bez sensu w myśl: wygenerujemy trochę terenu a potem wsadzimy na niego kilka obiektów (najczęściej kamieni) i przeciwników. Ta gra to w dużej mierze looter shooter, ale dostosowanie terenu pod walkę według Obsidian, to po prostu ustawienie przy przeciwnikach dziesiątek wybuchających beczek. Dosłownie.

Różnorodność fauny, flory, przeciwników i czegokolwiek prawie zerowa. Nie ekscytujesz się tym, co spotkasz na następnej planecie, w następnej lokacji, bo po kilku godzinach gry doskonale wiesz co tam spotkasz.

Prawie zupełny brak rutyn NPC, którzy przeważnie godzinami stoją w miejscu. Taki Mass Effect. Tylko tutaj teoretycznie możemy bawić się w złodzieja, tyle rzeczy jest do podniesienia (sarkazm: nie jest ich wcale tak dużo), NPC można okraść...

Tylko biada jeśli zechcemy zwędzić coś, na co jakiś NPC się patrzy. Będzie się na to patrzył przez kolejne 48 godzin bez przerwy, więc lepiej sobie darować, albo zaliczyć test na perswazje.

A może zastosować jakieś kreatywne sztuczki w rodzaju kubła na głowę strażnika? Nie da się. Fizyka nie działa na przedmioty. Tylko niektóre da się podnieść, gdzie w dziesięcioletnim New Vegas każdy obiekt w grze chyba był już chyba faktycznie fizycznym przedmiotem, z którym można było wejść w jakąś interakcję. Mogę się tutaj mylić, no ale na pewno było ich znacznie więcej niż w The Outer Worlds.

Nie rozumiem nazywania tej gry następcą New Vegas. Ani nawet modem. To obraźliwe dla Fallouta. Bo gdyby wypuścić nagle F:NV z odświeżoną grafiką, a potem pokazać obie gry nieobeznanemu graczowi i zapytać go, która z nich wyszła pierwsza, to wskazałby na The Outer Worlds.

Dziesięcioletnie New Vegas jest po prostu bardziej rozbudowane w prawie każdym elemencie rozgrywki, fabularnie, mechanicznie, etc.

The Outer Worlds wydaje się być grą wybitnie średniobudżetową, która może raczej konkurować z produkcjami Spiders, niż nawet leciwymi produkcjami Bethesdy.

Na dodatek wydaje się być robiona w skrajnym pośpiechu i od nie tej strony... Tzn. bardzo często jest tak, że gra ma super mechanikę, super świat, super podstawy, ale po kilku godzinach brakuje treści. A TOW wygląda jakby Obisidan postanowił jak najszybciej zrobić grę, tzn.: zadania i wątek fabularny, ale *zapomniał* obudować go mechaniką, smaczkami, podstawowymi udogodnieniami rozgrywki i tak dalej...

Z drugiej strony zadania i wątek fabularny też nie są jakieś szczególnie rozbudowane więc... Cóż, to jest po prostu średnia gra. Nawet nie "średnia", która "nie wykorzystała potencjału"... Po prostu średnia.

Heh, najgorsze, że mam teraz w głowie, że N-I-E, to jeszcze nie wszystko, że jeszcze mógłbym zrobić kilka akapitów o ubogości towarzyszy, mechaniki, fabuły, świata i tak dalej... Ale już mi się nie chce :d Ja też czekałem na tę grę. Ale ona nie jest dobra tylko dlatego, że nie jest Falloutem 4.

Trudno pogodzić się, że Obisidan to "też" nie jest pewniak w świecie RPG. Bo skoro nie jest nim Bethesda, skoro nie jest nim BioWare, to znaczy, że w segmencie AAA takiej firmy już po prostu - może oprócz CD Projekt, który zrobi coś raz na trzy lata, i też niekoniecznie można nazwać to corowym RPG - po prostu nie ma.

I takich gier jak F:NV, prawdziwych roleplayów w otwartym świecie 3D, może już po prostu nie być. Pozostają produkcje, które w założeniu mają być oldschoolowe jak Pillarsy, czy gatunkowe mariaże robione pod gusta gawiedzi (Borderlands RPG tutaj, Call of Duty The Sims RPG jak Fallout 4, dziwne hack and slash RPG, w które zamieniły się produkcje BioWare), ale jakby kolejnego naturalnego etapu ewolucji gier RPG, które idą do przodu, jednocześnie nie zaprzedając samych siebie, nie ma... Może jak Larian zatrudni dobrych scenarzystów?

Zapalam świeczkę.

03.11.2019 10:42
odpowiedz
spioszeq
54
Centurion

Gra się przycina i ma spadki fps na i5-3570k@4ghz, rx 480 8gb, 8gb DDR3 ram. Ja rozumiem, że to leciwy sprzęt, ale grafika naprawdę nie powala i dużo ładniejsze gry z otwartym światem chodziły(i chodzą) mi płynnie np mass effect andromeda. Nie oceniam gry, bo jest niegrywalna.

post wyedytowany przez spioszeq 2019-11-03 10:43:06
03.11.2019 11:41
😉
odpowiedz
DarkViest
28
Pretorianin
8.0

Pomijając Epic Games bo to nie ma nic do tej gry.

To gra jest zrobiona dobrze i jest ona duzo lepsza niz taki Fallout 3 i 4.

Mogłabybyć dłuzsza no ale cóż nie jest żle.

Szkoda bo liczyłem ze bedzie to fabularnie na poziomie ich classic rpg no ale coz niestety :/

Normalnie dałbym 7,5/10 z czystym sumieniem no ale jako zachęta dam 8/10.

03.11.2019 17:15
odpowiedz
Romeoroman
7
Chorąży
Wideo

Gra ukończona zajęła mi jakieś 22 godziny przy dokładnym przemierzaniu terenu i wykonywaniu wszystkich misji pobocznych czyli jest słabo poprzednie gry tego studia były o wiele dłuższe, drugi mankament odwiedzamy tylko dwie planety, asteroidę i parę statków latających po arkadii -słabo, trzecie zastrzeżenie segmenty jeśli by je złączyć to świat nie zachwyca rozmiarem mamy Monarch cały w jednym segmencie, Terra 2 podzieloną na parę segmentów i Scylla która jest bardzo małym segmentem. Grafika w tej grze jest dobra dla wielu za jaskrawa dla mnie ok, Muzyki prawie nie ma, Strzelanie jest zrobiony świetnie razi jednak mała ilość broni i pancerzy tu duży minus. Fabuła i postacie są mdłe i nudne jest za mało mroczno w dodatku same misje poboczne i główne też nie zachwycają scenariuszem chociaż nie jest tak źle. Tak naprawdę to wszystko nie zachwyca po prostu nie tego oczekiwałem czuć ten klimat New Vegas, ale nie czuć tej historii przez słabą fabułę nie ciekawych towarzyszy i ogólną miałkość świata po prostu gra nie angażuje tym całym światem ani losami bohaterów i wygląda na grę robioną w pośpiechu, ale każdy ma swoje zdanie może wam się to wszystko podobać bo jednak grywalność jest naprawdę duża zapraszam na całość https://www.youtube.com/watch?v=8Z0NS6UTr2g&list=PLI2HRQC_mAWRcfQ6z08CK_If5ukT4K-Rb

03.11.2019 18:17
Butryk89
😢
odpowiedz
1 odpowiedź
Butryk89
106
Generał
5.0

Przyznam się, że jest to spory zawód. Spodziewałem się czegoś lepszego, a dostałem wybrakowany produkt, który przez 80% gry bije po oczach swoją szpetotą (jakość grafiki, design, kolorystyka) - przy czym optymalizacja woła o pomstę do nieba. Chyba 4 typy wrogów podzielonych na większych, mniejszych. Ponadto gra jest banalna nawet na wyższych poziomach trudności. Nie ma co się martwić brakiem kasy czy naboi, a i bronie dobrej jakości można łatwo znaleźć. Drażni limit 30 leveli (nie rozumiem jak w RPGach w ogóle takowy limit się znajduje). Grając miałem wrażenie, że to taki wybrakowany Fallout. System zwalniania czasu nie ma startu do V.A.T.S. Dialogi potrafią być na poziomie, jednak fabuła pozostawia bardzo wiele do życzenia (jeżeli można to tak nazwać). Poza tym gra jest króciutka i zdziwiłem się, że doszedłem do końca licząc, że parę zablokowanych planet będzie odblokowanych (sztuczna bańka, że świat jest wielki), ale są tylko na pokaz.

03.11.2019 22:05
1
odpowiedz
kacyk71
37
Pretorianin

A ja tam sie dobrze bawiłem,gra lekka i przyjemna.Nie jest wybitna ale zła nie jest,napewno lepsza od greedfala.Grafika średnia,po prostu już to było w f3 czy vegas,do tego na monarhu aż oczopląsu można dostać tak kolorowo.Za 250 nie kupujcie bo się nie opłaca(zresztą żadna gra nie powinna tyle kosztować) ale w xbox passie jak najbardziej trzeba zagrać,Mam nadzieje ze to jest wstęp do jakiejś kolejnej częsci która będzie bardziej dopracowana i dłuższa.Dla fanów RPG pozycja jak najbardziej do ogrania.Oczekiwałem 8,5 zejde do 8 .

05.11.2019 20:58
Rokmit
😢
2
odpowiedz
Rokmit
4
Legionista
6.0

Uwielbiam gry Obsidianu, ale ten tytuł jest nie do przełknięcia. Coś im nie pykło albo mi, co do zaakceptowania gry. Zbyt przerysowane to wszystko, gdzieś to widziałem. Jedynie co mnie urzekło w tej grze to dość zabawne historie, które wywołują bananka na twarzy. Gra mnie dość szybko znużyła. Nawet dialogów mi się nie chciało czytać po jakimś czasie. Gra przerysowana, poruszająca można powiedzieć poważniejsze problemy i jakoś tego nie mogę połączyć ze sobą za bardzo. Po emocjonujących i w moich klimatach PoE i Tyranny ta gra mi nie siada absolutnie, a chciałbym. Zbyt stara się przypominać Fallouta, może to problem. Odniosłem wrażenie również jakby zaczęli produkcję przed Wiedźminem 3 i powoli sobie dobudowywali, okrojona strasznie. Po około 10h daję ocenę 6/10 i być może kiedyś wrócę do niej żeby przekonać się że jednak ma to coś w sobie. Teraz wracam do PoE ;-)

06.11.2019 05:30
Gorn221
odpowiedz
Gorn221
56
Łowca Demonów
10

Moim zdaniem lepsze niż każdy Fallout

06.11.2019 13:39
odpowiedz
lordpilot
159
Senator

Bardzo nierówny tytuł, w który zaskakująco dobrze (i łatwo) mi się gra. TOW wciągnęło mnie na tyle, że nawet game passa przedłużyłem na jeszcze miesiąc i mam zamiar skończyć (obecnie Monarch, lvl.18, więc już szczególnie dużo mi chyba nie zostało).

Na plus: postacie (IMO są ciekawe i są jakieś, zwyczajnie je lubię i zapamiętam, co w przypadku gier Obsidianu nie jest regułą), mechanika, questy (i multum sposobów na jakie można je rozwiązać). Zaskoczyła mnie też (miło) grafika - gra w ruchu wygląda lepiej niż na screenach, art style, też tak nie razi, po pierwszych gameplayach wydawał mi się tragiczny. Acha - komputer pokładowy Zawodnego też jest super, uśmiechnąłem się kilka razy :)

Na minus: optymalizacja silnika, brak niektórych animacji (wchodzenie po drabinach bez udziału rąk - wstyd w 2019 r.), mikroprzycięcia, doczytywanie się tekstur. Napisałbym pewnie, że to wina mojego laptopa (1050 gtx to żaden szał, zdaje sobie z tego sprawę) albo UE4, ale przed The Outer World skończyłem Gearsy 5 - na tym samym silniku. Doczytywanie tekstur było minimalne (gdzieś na drugim planie, a nie, że mi się pancerz Parvati ładuje wprost przed nosem, a dodam, że mam dysk SSD), a całość hulała jak marzenie w sporo wyższych ustawieniach niż TOW i dużo lepiej wyglądała. Czyli jak się chce to można. Kolejny minus to głupota przeciwników (ślepi, głusi, pchają się pod lufy), mała ich ilość, dalej - ogólna "budżetowość" i to co mnie boli najbardziej: nieciekawe, nie zapadające w pamięć miejscówki. Jeżeli za Monarchem trafi się coś lepszego, to wykoryguję, ale nie liczę na to specjalnie. Nie ma tu nic pokroju Cytadeli z Mass Effecta czy Novigradu z Wiedźmina. Wszystko wygląda tak samo i na jedno kopyto...

…. a mimo to gra mnie wciągnęła. Ocena wstępna - 6,5 lub 7 w dziesięciostopniowej skali, nie omieszkam się określić dokładnie, kiedy skończę całość :).

post wyedytowany przez lordpilot 2019-11-06 13:40:57
06.11.2019 14:28
odpowiedz
FrankSPencer
0
Junior

Gra jest poprawna ale jest to tytuł za 120 a nie 200 zł.
Zalety:
- Przyjemny system strzelania
- Linia fabularna trzyma się kupy
- Dobry Voice acting
- Około 30 - 60 godzin rozgrywki
- System ulepszania broni oraz pancerza,
- Drzewko umiejętności
- Mała ilość bugów (natrafiłem na tylko jeden)
Wady:
- Strasznie płytka fabuła która do końca niczym nie zaskakuje, bezpośredni podział na Dobrzy i Źli
- Uboga paleta przecinków
- Max lvl
- Bronie są bardzo niezrównoważone,
- TTD jest OP pod kątem sniper rifle pod resztę broni nie robi prawie różnicy,
- Poziom trudności albo jego brak (tak można wybrać najwyższy ale nie można na niego zmienić podczas rozgrywki, a ciężko ocenić przed zagraniem w grę jaki będzie nam odpowiadał)

Ogólnie gra warta przejścia, szczególnie jeśli ma się ją na Game Pass, odradzam kupna za premierowe 200zł.

06.11.2019 16:13
Soobocz
👍
odpowiedz
Soobocz
3
Legionista
10

Super gra. Świetnie się bawię. Dostałem to co chciałem. Polecam.

06.11.2019 19:48
Soobocz
😜
odpowiedz
4 odpowiedzi
Soobocz
3
Legionista

Nie wiecie jak zdjąć kompanowi hełm? Zamieniłem pancerz i hełm na lepszy, ale się rozmyśliłem co do hełmu, więc chcę go zdjąć ale nie wiem jak :)

06.11.2019 20:58
T20
😒
2
odpowiedz
T20
60
Pretorianin
5.5

Ta gra jest dla mnie jakoś strasznie nijaka, jeśli chodzi o fabułę i ogólną konstrukcję świata.
Największą bolączką jest totalny brak jakiegokolwiek klimatu. Absolutnie nie czuć więzi z towarzyszami, zewu przygody, na którą wyruszamy, ani nawet podekscytowania, kiedy lądujemy na nowej planecie.
Wszystko jest zrobione na szybko i po łebkach i to widać na każdym kroku.
Przyjaciele w zasadzie nie mają żadnych motywów, aby przyłączyć się do obcego kapitana, a i tak to robią, bo twórcy tak chcieli. Największym absurdem jest misja od Parvati gdzie laska najpierw gada z panią mechanik, a potem dwie minuty później, kiedy wraca na statek mówi, że wymieniają ze sobą miłosne listy. Kiedy to się stało? Jak? O co chodzi? tego nie wiedzą najstarsi górale. Wszystko dzieje się z prędkością kosmiczną i ma się wrażenie, że komuś się tutaj gdzieś śpieszy.
Walka też jest mało satysfakcjonująca, bo tak na dobrą sprawę samych giwer jest tylko kilka rodzajów, a potem tylko podnosi się ulepszone wersje tego samego. Co z tego, że można je modyfikować skoro głupi tłumik można zamontować tylko w broni dystansowej, a w pistolecie już nie.
System dialogów daje radę i rzeczywiście opłaca się inwestować w perswazję, bo zamiast strzelać to można kogoś urobić bez wyciągania broni, no, ale też zdarzają się dziwne kwiatki gdzie naprawdę bardzo łatwo kogoś przegadać, chociaż z dialogu wynika, że nasz bohater ma słaby argument. Ot masz 100pkt i nieważne, co powiesz to i tak ci się uda.
Nie wiem jak The Outer Worlds może być porównywany z Falloutem NV skoro tam klimat pustkowi wylewał się z ekranu i każda eksploracja dawała frajdę,a tutaj wszystko jest takie same i jedyne, co znajdujemy to masa alkoholu i wspomagaczy, których prawdopodobnie nigdy nie użyjemy nawet na najwyższym poziomie trudności.
Straszny średniak i jak komuś się nudzi to może pograć, bo są momenty zabawne i przyjemne, ale ogólny odbiór gry zwyczajnie nudzi.

post wyedytowany przez T20 2019-11-06 21:05:19
06.11.2019 22:24
kęsik
😍
odpowiedz
3 odpowiedzi
kęsik
96
Legend
9.5

No i po 43,5h koniec. Wspaniała gra, najlepsza w jaką grałem w tym roku. Obsidian kolejny raz pokazał Bethesdzie i innym jak to się robi. Wrażenia które opisałem po 7 godzinach grania w poście 115 są jak najbardziej prawidłowe dla całej gry, nie będą więc pisał tego drugi raz ale to co najważniejsze jeszcze raz wymienię. Gra jest przede wszystkim świetnie napisana, dialogi są bardzo dobre i aż chce się ich słuchać i klikać na wszystkie dostępne opcje. W grze mamy bardzo dużo fajnych postaci, nasi towarzysze są w większości bardzo ciekawymi postaciami a w szczególności Parvati która jest strasznie słodziutka. Zadań w grze nie jest dużo (55?) i w większości dobrze się je wykonuje nawet jeżeli nie są zbyt odkrywcze. Są wybory które zmieniają świat i wpływają na dany region. Główny wątek jest trochę zbyt krótki jak na grę RPG więc teoretycznie przechodząc tylko go można grę ukończyć dosyć szybko ale jak dla mnie robienie dobie krzywdy. Gameplay jest bardzo spoko, strzela się całkiem nieźle, jak dla mnie lepiej niż w Falloutach. System rozwoju postaci typowy jak na Obsidian, jednak perki trochę zawodzą. Całą grę ładowałem punkty w umiejętności rozmowy ale niestety ostatni dialog z final bossem wymagał ode mnie akurat tej z 3 umiejętności rozmowy którą miałem akurat rozwiniętą najsłabiej więc niestety doszło do walki :( Gra jest ogólnie dość prosta, w pewnym momencie tak naprawdę nie musiałem walczyć bo moi kompani wyposażeni w ciężko broń wszystko niszczyli ale mi to nie przeszkadzało a nawet wręcz przeciwnie. Wbrew obawom gra wygląda całkiem nieźle graficznie i artystycznie, bugów brak, ogólnie technicznie chyba najlepsza gra Obsidianu ale niestety gra nie chodzi zbyt dobrze i to w sumie jest jedyna rzecz do której mogę się przyczepić.
Jak widać gra bardzo mi się podobała. Wciągnęła mnie bardzo mocno i bardzo dobrze mi się w nią grało. Obsidian kolejny raz pokazał że nieważne czy robią klasycznego cRPGa czy FPP/TPP to zawsze można liczyć że dostarczą klasowej jakości produkt i już nie mogę się doczekać kolejnej ich gry, może tym razem w TPP :)

07.11.2019 14:10
odpowiedz
2 odpowiedzi
lio82
2
Junior

Kosmiczny SKYRIM ten sam silnik xxD

08.11.2019 17:29
😐
odpowiedz
adammachizzi
1
Junior

skonczyłem grać przechodząc po monarchu (ok 10 h gry). Na początku wydawało sie ciekawie ale z czasem coraz wieksza nuda, monotonia wchodzila z buta na pierwszy plan moich wrażeń soundtrack to zapętlone 2 piosenki które po chwili wiercą w głowie. poddaje się. Pewnie dla fanatyków sandboks-ów ktorzy mają chorą frajde z przeszukiwania tak samo wyglądającego domku po raz 100 ta gra może być w miare ciekawa ale dla osoby której atutami w grach są grafika, fabuła, strzelanie, rozwój, postaci ta gra nudzi, nie jest dla mnie

09.11.2019 02:06
Luke_f
4
odpowiedz
1 odpowiedź
Luke_f
15
Legionista
6.5

Dzisiaj przeszedłem całą grę, wykonując bez pośpiechu wszystkie zadania poboczne (o ile czegoś nie pominąłem). Przy pierwszym kontakcie nieco odrzuciła mnie toporność interfejsu, ale szybko się przyzwyczaiłem. Według mnie kompletnie niepotrzebna jest mechanika psucia się broni i pancerzy - ta gra nie ma klimatu ani elementów survivalowych jak to było w Falloucie, więc tutaj taka mechanika była tylko zwykłym zawracaniem gitary i niczym więcej.

Z początku bardzo mi się spodobały zadania i klasyczne podejście do dialogów z odpowiedziami zależnymi od statystyk. Z czasem jednak się okazało, że walka jest śmiesznie prosta, więc można było większość punktów inwestować w niebojowe umiejętności i spokojnie wykorzystywać praktycznie wszędzie dodatkowe opcje dialogowe - przez całą grę zaledwie kilka razy zabrakło mi punktów do wybrania "lepszej" opcji dialogowej.

Mapy są śmiesznie małe, ale szczerze mówiąc po grach typu AC Odyssey przyjąłem to z ulgą - czuć było, że nie tworzono tutaj zapchajdziur żeby sztucznie zwiększyć obszar gry. Rozczarowaniem okazało się tylko to, że aż 4 planety z mapy układu gwiezdnego nie są i nie miały być dostępne, mimo że dało się je podświetlić kursorem. Teraz wiem, że chodziło o ukazanie jak wygląda cały układ, ale źle to rozwiązano ponieważ na pierwszy rzut oka gracz myśli sobie, że przed nim znacznie więcej zawartości, a tu nagle gra się kończy.

Nie podobał mi się też nadmiar śmieci do zbierania - lubię eksplorację i zbieractwo w tego typu grach, ale nawet jak dla mnie było tu zbyt wiele tego wszystkiego, w drugiej połowie gry już po prostu sprzedawałem/rozmontowywałem prawie bez patrzenia i analizowania, bo ile można robić przerw na obczajanie różnic między przedmiotami, gdy te wpadają do plecaka z prędkością światła... zdecydowanie przegięli z tym, nawet problemy z brakiem amunicji skończyły się po 5 minutach gry i już nigdy jej nie zabrakło, a było jej tylko coraz więcej. Ogólnie mam wrażenie, że zbieranie przedmiotów stanowiło jakieś 60% rozgrywki. Reszta to łażenie przerywane rozmowami i strzelaniem.

Spodobał mi się za to bardzo koncept świata, przedstawiony z udanym poczuciem humorem i oryginalnością. Tworząc jednak tak absurdalne i abstrakcyjne uniwersum można było się pokusić o pójście w fabułą w kierunku szalonej, komediowej przygody a tu trochę zbyt poważne tony wrzucone w absurd - dziwne było to połączenie, choć nawet zjadliwe :)

Grafika i powtarzalność assetów nie była dla mnie wielkim problemem, bo nie to się dla mnie liczy w grze - trochę jednak zaleciało biedą, kiedy się okazało że gra jest dość krótka i tych map nie ma zbyt wiele do odwiedzenia, a mimo to jest tak duża powtarzalność tego wszystkiego - budynków, przedmiotów, fauny i flory. Niestety widać na każdym kroku mały budżet i ograniczone środki, nawet quest poboczne pod koniec robią się nieco fedexowe, co jest małą hipokryzją - w jednym z questów mamy możliwość zażartowania, że pewnie zanim uruchomimy pewną machinę to będziemy musieli "odnaleźć 3 zaginione części" jak to często w tego typu grach bywa. I tutaj tego nie musimy robić, ale pod koniec gry mamy quest, który wymaga po prostu pójścia w kilka różnych, odwiedzanych wcześniej miejsc czy zbieranie iluś tam skór z różnych stworów. No słabo...

Mimo tych bolączek grało mi się nawet przyjemnie i bardzo się cieszę, że ten tytuł powstał, chociaż znużenie które złapało mnie pod koniec nieco zepsuło odbiór całej gry. Dla mnie, osoby która jest fanem tego typu gier - jest to tytuł na 6-7/10, bo choć z samej sympatii dałbym i nawet 8, to jednak nie można zignorować faktu, że jak na tak wysoką cenę - ta gra ma mimo wszystko sporo wad.

09.11.2019 13:43
6
odpowiedz
3 odpowiedzi
gutek458
0
Junior

Nie mam pojecia ile Obisidian zaplacil za te wszystkie pochlebne recenzje, ale na pewno tanio nie bylo. Pusty smiech mnie ogarnial sluchajac recenzji od arhn.

The Outer Worlds to przeciez tytul MAKSYMALNIE przecietny. Ocena 6/10 jest chyba najlepsza bo gra nie ma raczej gamebreaking bugow, zapewnia troche rozrywki.. ale to tyle. Rozbije moja ocene na kilka elementow.

1) Dialogi - system dialogow jest slaby, zazwyczaj mamy 3 opcje dialogowe, ktore nie maja wielkiego wplywu na to co dalej sie wydarzy. NPC, z ktorymi przychodzi nam rozmawiac czesto sa nudne i gdzies tak od polowy gry juz nawet nie sluchalem dialogow tylko szybko czytalem i przewijalem bo byly nudne. Dodatkowe opcje dialogowe (intimidate, lie, persuade) czesto nie maja wplywu na final konwersacji, a daja jedynie dodatkowe doswiadczenie... ktore i tak nie jest nam do niczego potrzebne

2) Rozwoj postaci - system rozwoju postaci na papierze wydaje sie fajny. Niestety jest tak zaimplementowany, ze nie ma prawie zadnego znaczenia. Na poziomach normal/hard bez znaczenia w co inwestujemy gra przechodzi sie wlasciwie sama. Nie wazne w co inwestujemy i tak najbardziej oplacalny styl gry to taki jaki podsuwa nam gra itemami. Masz najmocniejszy mlotek? To mlotkujesz. Wypada fajny karabin? Walisz z karabiny. To, ze poszedles wczesniej w handguny nie ma znaczenia. O systemie rozwoju mozna mowic dlugo, w kazdym razie ja czulem sie tak jakby go w ogole nie bylo.

3) Kompani - nudni, malo interesujacy, powtarzalni. Kazdy dolacza do nas w zasadzie bez przyczyny. Raz to bedzie robot, ktory nagle sie budzi i stwierdza, ze idzie siac zniszczenie ramie w ramie z nami, innym razem bedzie to chlopiec od przenoszenia skrzynek, ktory sam wsiadzie nam na poklad. Bez przyczyny, bez jakiegos zzycia. Totalnie nic "nie czulem" do moich kompanow. Ot byli to byli. Kiedy przypominam sobie sytuacje z Mass Effect z Tali i Legionem czy postacie narysowane w Life is Strange czy Wiedzminie gdzie podczas finalu uronilem sporo lez (zreszta tak jak i w pozostalych wymienionych tytulach) nie moge powiedziec, ze nasi kompani w TOW sa dobrze napisani. Wg. mnie to jeden z gorszych elementow gry. Misje kompanow tez sa malo interesujace, a sytuacja z zakochana Pavati po 3 sekundowej rozmowie w ogole zakrawa o kpine i robi z gracza debila. Wszystko dzieje sie w maksymalnym pospiechu i widac, ze Obsidian robil gre na szybcika nie przykladajac sie do takich kwestii... No coz romans musial sie rozwijac szybko skoro glowny watek fabularny to mysle max 2-3 godziny (siadam wlasnie do gry ponownie od nowa i lece tylko fabule zeby zobaczyc ile to potrwa)

4) Swiat - tez jest przecietny. Planety sa poprawne, ale nie sa swietne. Mala ilosc przeciwnikow, z glowy strzelilbym, ze jest moze 12-15 roznych przeciwnikow (mutanty, przerosniete jaszczurki, plujace jadem robale, ze 3 typy maruderow, ze 3 typy zolnierzy boardu i ze 3 typy robotow przy czym ze wszystkimi walczy sie podobnie nudno i przecietnie). Nie mozna powiedziec, ze swiat przedstawiony jest zly... jest po prostu przecietny, nijaki. Planety sa male i nawet pomimo biegania wszedzie z buta bardzo szybko zwiedza sie planety, ktore wygladaja troche jakby zostaly losowo wygenerowane bez porownania do Wiedzmina, Mass Effecta czy FNG.

5) Mechanika - strzelanie jest fajne, dosc miodne i starcia pod tym wzgledem sa przyjemne. Natomiast nie potrafie zrozumiec jak w roku 2019, prawie 2020 gra moze byc tak drewniana pod katem interakcji z obiektami. Przeciez jezeli o to chodzi to gierka jest na poziomie Zaginiecia Ethana Cartera tylko wyglada 25 razy gorzej - i nie przesadzam. Interakcja nie istnieje. Jedyne interaktywne rzeczy to wybuchajace beczki. Przeciez jakis Red Faction z 2001 roku miazdzy ta gierke pod tym wzgledem. Tutaj wszystko jest niezniszczalne, nawet szklanki, szyby czy butelki. Mozna ladowac do woli - nic im nie grozi. Czlowiek na codzien grajacy w R6: Siege odpalajac ta gierke musi pomyslec, ze powstala ona jeszcze w latach 90 i nie ma innej opcji. Fizyka nie istnieje, rag doll jest slaby, system zderzen nie istnieje. Wszystko jest gumowe i sie slizga, kamienie nie maja krawedzi tylko sa jak materacyk. System spowalniania jest spoko, ale tez nie jest niczym nowym, ot zwykly bullet time.

6) Fabula - recenzenci zachwycaja sie fabula. Nrgeek mowil, ze to najmocniejsza strona gry. Zachodze w glowe co oni pala. Fabula nie jest zla, nie ma jakichs dziur i niespojnosci... Ale trudno zeby miala skoro jest banalnie prosta i napisana na kolanie. Nie zaskakuje absolutnie niczym. Kiedy zakonczylem gre to mialem wrazenie, ze nad moja glowa swieca sie 3 znaki zapytania... bo sam siebie pytalem "ale to juz?? juz koniec? to wszystko???". W dodatku po zakonczeniu glownego watku nie mozemy wrocic do gry, pozostaje wczytanie save. Zanim zaczalem sie powaznie wkrecac w gre to ta juz sie skonczyla. Zreszta tak jak pisalem wczesniej wydaje mi sie (i zaraz to sprawdze), ze glowny watek to zajecie na 2-3 godziny.

Dalej nie bede sie juz znecal nad ta przecietna gra. Nie powiem, ze jest zla. Zabralem glos tylko temu, ze nie potrafie zrozumiec jakim cudem ma az tak pozytywne recenzje. Wg. mnie sa totalnie niezasluzone.

12.11.2019 10:12
odpowiedz
lordpilot
159
Senator

23,5 godziny, wbity 30 poziom, gra skończona. Końcówka trochę rozczarowująca, ale koniec końców bawiłem się nieźle. Daję 7, na tyle moim zdaniem ten tytuł zasługuje.

13.11.2019 12:12
voagar
😈
5
odpowiedz
6 odpowiedzi
voagar
8
Legionista
5.0

Kiepski system postaci i słabo wyważony poziom trudności - inwestuję wszystko w skille "mentalne" (gadanie, hakowanie, itd.) i pomimo tego, że w strzelanie nie poszło nic, rozstrzeliwuję wszystkich bez problemu i gra na normalu przechodzi się sama. I to bez korzystania z modyfikacji sprzętu czy spowolnienia czasu. Banalne i krótkie zadania też przechodzą się same i z jednej strony to spoko, bo przecież po to inwestowałem w "gadane" umiejętności, żeby większość questów rozwiązywać w rozmowach, ale chciałbym więcej trudniejszych, kaskadowych, rozgałęziających się przygód. A tutaj znajduję ciało, ale zagadka kryminalna rozwiązuje się w dwie minuty, bo znajoma ofiary od razu wyjawia, kto jest sprawcą. A sprawca nawet się z tym nie kryje.

Świat gry to fasadowa groteska oparta na jednym, korporacyjnym żarcie, a wierzę, że nawet śmieszkowy klimat nie musi wykluczać autentycznych emocji, których tu nie ma. Miasta to makiety zamieszkałe przez kilkunastu bohaterów i nawet nie starają się udawać żyjących przestrzeni. Fabryka, w której pracuje może z pięciu robotników to karykatura, która podkopuje fundamenty gry - no bo jak dać się uwieść atmosferze historii o kompletnym ufabrykowieniu życia, skoro wizualny projekt gry wcale tego konceptu nie potwierdza? Industrialna architektura nie wystarczy. Gdzie dym, huk, ruch maszyn i dziesiątki zautomatyzowanych postaci przy taśmach? Może to ograniczenia silnika, ale wizja kapitalizmu przesadzonego do potęgi wymaga tłumów i ruchu, a nie sterylnych, statycznych lokacji.

I co to za korpo-kapitalizm, w którym z ulicy wchodzę sobie do zarządcy miasta, urzędującego w małym biurze z tylko dwoma kancelistami i chociaż jestem zwykłym kapitanem statku, to od razu zaczyna ze mną rozmowę, zwierza się z lokalnych problemów i prosi mnie o pomoc? A gdzie biurokratyczna hierarchia oddzielająca prezesa od szarego człowieka? Gdzie PR-owe zamiatanie problemów pod zbyt szerokie uśmiechy i ładną dykcję? Najwięcej energii idzie tutaj na kreację korpoświata, z tymi wszystkimi ugrupowaniami o dziwnych nazwach i relacji pomiędzy nimi, ale okazuje się, że to bardzo płytka wizja, ponieważ nie zostaje potwierdzona zachowaniem NPC'ów (którzy zawsze mają dla nas czas i nigdy nie pogania nas kolejka za naszymi plecami; wyobraźcie sobie pracownika magazynu Amazonu, który nie może pójść do toalety, bo maszyny obliczają mu ilość zmarnowanych kroków - ktoś taki zacznie rozmowę z nieznajomym?) ani wizualnym projektem.

Fabuła nie zachwyca i dość szybko tracę z horyzontu główne zadanie i zapominam, po co to wszystko robię. Nieznajomy gość każe mi uratować nieznajomych ludzi, których na oczy nie widziałem - prawie jak pierwszy "Fallout", tylko tam ratowaliśmy SWOJE plemię. Sensowna motywacja, którą cały czas mamy z tyłu głowy. Poboczne questy też nie zachwycają. Niby budują obraz świata, ale warstwa emocjonalna (może to kiepska mimika?) czy kwestia motywacji zawsze pozostawiają wiele do życzenia. Nie wiem czemu ci wszyscy ludzie proszą mnie o te rzeczy i nie wiem, czemu moja postać ma się na nie zgadzać. Jaką mam motywację, żeby cały czas przeć do przodu? No chyba, że to ma być RPG totalny, a mój bohater to kompletna czysta karta i tylko ode mnie zależy, jakie nadam mu cele?

13.11.2019 13:01
Face SHit
odpowiedz
1 odpowiedź
Face SHit
80
To ja mam Małego Wanse

Są już ekranizacje The Outer Worlds na Pornhubie? Sprawdzał ktoś?

18.11.2019 18:58
1
odpowiedz
dotes
29
Chorąży

no ja pie...lę tą poprawność polityczna w grach. dwie(na razie) dziewczyny w załodze a już wiem, ze jedna to lesbijka. Pewnie druga okaże się transwestytą, robot będzie query, ksiądz - pedofilem, trzecia panienka oziębłą onanistka(jak nasza blond-celebrytka), a miły chłopaczek gejem.
I co ja biedny, będące w mniejszości hetero mam robić?:)

Naprawdę, nawet w grach trzeba wciskać propagandę LGBT? Rzygać się chce i własnie odechciało mi się w tą grę grać.

Poza tym to niezła gra, tania w produkcji, droga w zakupie, ale jak ktoś ma x-box game pass to ma ja za 4 złote. Na normalu - banalnie łatwa.

P.S. - ktoś mi wytłumaczy co oznacza gra "budżetowa"? to jakaś nowomowa debili nie znających pojęcia "tanim kosztem" i jego synonimów. A może uzywając idiotycznego "budżetowa gra" czujecie się lepsi i mądrzejsi/:)
P.S.2 KAŻDA GRA ma budżet, KAŻDA!!!!!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze