Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Agrar Symulator 2012 Recenzja gry

Recenzja gry 19 marca 2012, 13:29

autor: Mruqe

Orka na ugorze - recenzja gry Agrar Symulator 2012

Tegoroczna edycja symulacji farmy, słoweńskiego studia ActaLogic, nie tyle nie zachwyca, co wręcz odpycha. Seria cofa się zamiast rozwijać, a gra powstała chyba jedynie z potrzeby zagospodarowania zdobytych licencji producentów maszyn rolniczych.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • sporo dobrze odwzorowanych pojazdów i maszyn;;
  • tryb multiplayer;
  • motyw produkcji biopaliw;
  • różnorodność upraw i hodowli;
  • cykl dobowy i warunki pogodowe.
MINUSY:
  • błędy interfejsu i braki w tłumaczeniu;
  • uboga oprawa audiowizualna;
  • niczym nieusprawiedliwione wysokie wymagania sprzętowe;
  • brak trybu fabularnego i jakiegokolwiek wprowadzenia;
  • fatalna instrukcja;
  • prawie całkowity brak opisu pojazdów i maszyn;
  • złe wyważenie elementów symulacji.

Agrokultura to bardzo wdzięczny temat dla gier komputerowych. Przyrośnięci do ekranów i klawiatur gracze często łakną kontaktu z naturą – choćby i z tą wirtualną. Skrzętnie wykorzystują ten fakt twórcy gier na najpopularniejszy obecnie serwis społecznościowy, pozwalające na hodowlę cyfrowych roślin i trzody. Gry podchodzące do tematu z większą powagą, traktujące go w kategoriach symulacji wciąż jednak należą do rzadkości. Agrar Symulator 2012 to produkcja reprezentująca to właśnie wąskie grono – szkoda więc, że daleko jej do doskonałości.

Tytuł ten pełen jest zarówno nieprzemyślanych i niekonsekwentnych rozwiązań, jak i typowych błędów. Nie ma w niej prawie żadnego elementu, który można byłoby przyjąć bez zastrzeżeń. Siadając do gry, liczy się na relaks, dobrą zabawę, menadżerskie wyzwania, piękne, wiejskie krajobrazy i rasową symulację maszyn rolniczych. Złudzenia nie trwają długo...

Siermiężny ekran startowy można potraktować jako ostrzeżenie, razi też niespolszczony tytuł.

Oprawa? Bieda aż piszczy...

W zeszłorocznej edycji gry grafika być może nie powalała jakością, za to sceneria, w jakiej prowadziliśmy nasze gospodarstwo, była tak urokliwa, że zupełnie nie zwracało się uwagi na stosunkowo przeciętną oprawę wizualną. Można było zrobić sobie przerwę od traktora i udać się na spacer wśród porośniętych drzewami pagórków, przeplatanych łąkami i poletkami. Teren w tegorocznej wersji wygląda tak, jakby zrobiono go na „odczepnego”. Jest płasko, nieciekawie, nudno i dość ponuro. Przepadł gdzieś cały urok małej wioski. Tym trudniej nie irytować się faktem, że grafika jest – delikatnie mówiąc – niedzisiejsza. Przy najwyższych ustawieniach nawet jakoś to jeszcze wygląda, o ile nie przyglądamy się bliżej otoczeniu. Jednak wystarczy suwak jakości przesunąć choćby o jeden punkt poniżej maksimum, by zaczęły się „cuda”. Oto naszym oczom jawią się nieoteksturowane elementy otoczenia – jakbyśmy w magiczny sposób cofnęli się w czasie o dobrą dekadę. Na tym tle wymagania sprzętowe prezentują się po prostu absurdalnie. Komputer, który bez problemu radzi sobie z tegorocznymi premierami, przy Agrar Symulatorze 2012 dostaje czkawki. Czarę goryczy przepełnia fakt, że poprzednia edycja działała o wiele płynniej, prezentując się przy tym znacznie lepiej.

Przy najwyższych ustawieniach grafika nie kłuje w oczy, ale też nie zachwyca.

Trudno, słabą grafikę można jakoś przełknąć – nie ona jest tu przecież najważniejsza. Przejdźmy zatem do warstwy symulacyjnej. I tu, niestety, czeka nas spore rozczarowanie. Wydawca zachwala na pudełku „realistyczną fizykę i model zniszczeń maszyn”. Oba stwierdzenia można włożyć między bajki. Cóż to za realistyczny model fizyczny, w którym wielotonowe pojazdy podskakują jak resoraki, ilekroć trafią na przeszkodę? Deweloper szarpnął się na system symulacji fizyki Nvidia PhysX, jednak nie za bardzo umiał poradzić sobie z jego wykorzystaniem. Zderzenie czołowe dwóch rozpędzonych ciągników powoduje odbicie się ich i – co najwyżej – przewrócenie, które też żadnym problemem nie jest, bo wystarczy wciśnięcie jednego klawisza, by pojazd wykonał fikołka i stanął na kołach. Model zniszczeń? Nie istnieje! Z każdej kraksy wyjdziemy bez najmniejszej ryski. Być może chodziło o to, że niewłaściwe stosowanie sprzętu – np. jazda po szosie z opuszczonymi ramionami kosiarki – powoduje jego uszkodzenie? Nawet tu jednak trudno mówić o realizmie – zwłaszcza że owe uszkodzenia nie są prezentowane graficznie. Kiedy wyjedziemy pługiem poza krawędź wyznaczonego pola, zaczyna on zbierać wyrażone procentowo punkty uszkodzenia. Zupełnie jakby miedza zrobiona była z tytanu. Z drugiej zaś strony, da się bezkarnie cofać ciągnik, nie podnosząc najpierw lemieszy do pozycji transportowej. Co będzie, a co nie będzie szkodzić naszym maszynom, zostało ustalone arbitralnie, bez szczególnego szacunku dla rozsądku czy deklarowanego realizmu. Przykre to, bo wielkim atutem tej produkcji mogła być właśnie okazja, by poczuć się jak operator prawdziwych maszyn rolniczych.

Youtubers Life 2 to gra, po którą nie warto sięgać
Youtubers Life 2 to gra, po którą nie warto sięgać

Recenzja gry

Youtubers Life 2 to ładnie opakowany produkt, ale skierowany do odbiorcy bardzo mało wymagającego. Tematyka, owszem, jest ciekawa, ale realizacja kuleje.

Recenzja gry Microsoft Flight Simulator 2020 – największy sandbox w historii
Recenzja gry Microsoft Flight Simulator 2020 – największy sandbox w historii

Recenzja gry

Cała planeta pod jednym kliknięciem myszy, własny dom z lotu ptaka i światowe metropolie w next-genowej oprawie. Flight Simulator 2020 to preludium następnej generacji gier.

Recenzja Animal Crossing: New Horizons – gry, która się nie spieszy
Recenzja Animal Crossing: New Horizons – gry, która się nie spieszy

Recenzja gry

Animal Crossing: New Horizons stanie się częścią waszej codziennej rutyny. Obok pracy, szkoły, obiadów i spotkań ze znajomymi każdego dnia będziecie więc łapać motyle i łowić ryby. I będziecie się z tego cieszyć, jak dzieci.