Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 21 lutego 2002, 09:45

autor: Bakterria

Moja Strona WWW - recenzja gry

Moja Strona WWW to gra edukacyjna, która ma za zadanie ułatwić dzieciom naukę tworzenia stron WWW. Bohaterami programu są Duszek i Ślimaczek Wolniaczek.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Posiadanie własnej witryny staje się marzeniem chyba każdego nowo upieczonego Internauty. Osobista strona przynajmniej w teorii pozwala nam pokazać się przed całym światem; zostać zauważonym i docenionym...

I chociaż – jak nietrudno się domyśleć – nasze sny o najpiękniejszym dziele w całej sieci zostają szybko rozwiane przez twarde realia związane z nauką niełatwego języka programowania, to jednak dzięki produktom takim jak „Moja strona WWW” iskierka nadziei wśród wszystkich „nieumiałków” może zabłysnąć na nowo...

Przyznam szczerze, iż do tej pory nie spotkałem się jeszcze z żadnym programem tego typu, który z założenia przeznaczony byłby dla najmłodszych użytkowników. Pomimo braku jakiejkolwiek konkurencji, a co za tym idzie - wzorców, produkt ten już od pierwszego kontaktu sprawia jednak bardzo dobre wrażenie, dając nam poczucie pewności, iż nad jego opracowaniem czuwał zespół prawdziwych fachowców.

Po nadspodziewanie króciutkiej instalacji „Moja strona WWW” oddaje się w nasze ręce. Ekran, który powita nas w tym właśnie momencie, będzie towarzyszył młodemu adeptowi już niemal nieustannie, stanowiąc główne miejsce pracy nad tworzoną stroną.

Ano właśnie! Wspomniawszy już o ekranach, nie można zapomnieć o przybliżeniu Wam dwójki bohaterów naszego programu: Duszka i Wolniaczka. Obydwoje nie są zwykłymi postaciami, gdyż oprócz wygłaszanych nieustannie rad służą także...właśnie jako ekrany :) Muszla ślimaka jest wspomnianym już głównym obszarem przeznaczonym do pracy, buzia Duszka zaś posłuży jako przeglądarka teł, deseni, czy obrazków, które przyjdzie nam wklejać do projektu.

O ile jesteśmy małym szkrabem, przed przystąpieniem do pracy z pewnością powinniśmy wysłuchać wpierw wszystkich dobrych rad dwójki przewodników. O ile jednak z wieku dziecięcego przyszło nam wyrosnąć już dobry kawałek czasu temu, a jedynym powodem nieznajomości html’a jest nasze lenistwo (heh, skąd ja to znam:), nic nie stoi na przeszkodzie, aby do pracy zabrać się praktycznie od ręki.

Rozszyfrowanie znaczenia porozmieszczanych po bokach ikon nawet przed ich odkryciem nie należy bowiem do rzeczy trudnych, a intuicyjny interfejs pozwala poczuć się jak w domu nawet tym, którzy nigdy w życiu nie widzieli chociażby słynnego „Pajączka” (oczywiście chodzi mi o program, nie zaś o szeroko reklamowane ostatnimi czasy urządzonko do likwidowania wad postawy;)

Pierwszym elementem, nad wyborem którego wypadałoby się zastanowić jest tło strony głównej. Autorzy popuściwszy tu wodze swoim fantazjom dali nam do wyboru zarówno obrazki (wieś, nad rzeką, u bram miasteczka), jak i wzorki, które – choć może nie są już w sieci tak rzadko spotykane jak te wymienione wcześniej – na gotowej stronie przedstawiają się znakomicie.

Kolejną sprawą jest dobór odpowiadających naszym wymaganiom czcionek i kolorów zarówno samego tekstu, jak i jego podkładu. Szkoda wprawdzie, iż jedynie parę z kilkunastu krojów liter pozwala nam na wstawianie do tekstu popularnych polskich „ogonków”, acz w zestawieniu z dopracowaniem całej reszty mankament ten traci na swej istocie.

Gdy podstawa naszej strony będzie już gotowa, do głosu mogą dojść wreszcie i wszystkie pozostałe elementy typowego projektu, czyli wszelakiej maści obrazki (dostępne tu w zaprawdę sporych ilościach), ikonki, ozdobniki, czy odnośniki. A jeżeli i to nie okaże się być dla nas wystarczającym, zawsze pozostaje niezastąpiona możliwość wklejenia przechowywanych na dysku twardym zasobów własnych.

Bardzo pomocną - by nie powiedzieć, że wręcz niezastąpioną przy tworzeniu swego dziełka - jest możliwość korzystania z ramek. Dla niezorientowanych podpowiem, iż praca z ich wykorzystaniem nieodparcie kojarzy się z siedzeniem nad Word’owymi tabelami. Dzielimy więc ekran na odpowiadającą nam ilość przegródek, a do każdej z nich wklejamy upatrzone elementy. Tak utworzony koncept łączymy jedynie za pomocą dostępnej w pasku ikony z inną „wyhodowaną” przez nas stronką i całość możemy wysyłać już na jeden z wielu ogólnodostępnych, darmowych serwerów. Voila!

Produkt Ek Soft Multimedii, jakkolwiek bardzo udany, niestety nie zdołał ustrzec się i wad. Podstawową niedogodnością, jaką przyjdzie nam wychwycić niedługo po rozpoczęciu prac, są kłopoty z odpowiednim wypośrodkowaniem obrazków mających posłużyć nam za tła. Widoczek, który tak pięknie pasuje nam podczas planowania, w opcji podglądu nie mieści się już w ustalonym obszarze, przez co całość wygląda co najmniej niechlujnie. I choć i tu z pomocą przybywają omawiane wcześniej ramki, po wpakowaniu do których służący za tło obrazek przybiera pożądanych właściwości, to jednak sam sposób wykonania takiego „zabiegu" z racji swej złożoności mocno koliduje z prostotą obsługi reszty programu.

Wyboru barwy fontu dokonujemy na zasadzie podobnej do definiowania kolorów w windowsowym „Paincie”. Mamy więc paletę za pomocą której możemy ustawić interesujący nas odcień. Problem w tym, że jeżeli zmienimy barwę, nie będziemy mieli już możliwości powrotu do poprzedniej. A, że jest to sprawa dość istotna, przekonać przyjdzie się Wam po zauważeniu pierwszego lepszego błędu popełnionego w napisanym przed zmianą tekście. Oczywiście możemy próbować szczęścia i postarać się o stworzenie danego odcienia jeszcze raz, ale z doświadczenia wiem, że nader często okazuje się to sprawą niewykonalną...

Ostatnią rzeczą, która może nieco irytować, jest czas otwierania się okienek z elementami przeznaczonymi do położenia na stronę. Podczas pracy przeskakiwanie z jednego zbioru na drugi wykonuje się bardzo często, więc te dwie sekundy potrzebne na zmianę – choć początkowo prawie niezauważalne - po pewnym czasie dają się faktycznie odczuć. Myślę, iż w tym akurat przypadku chodzi głównie o szybkość naszego komputera...chociaż biorąc pod uwagę fakt, iż mój sprzęt parokrotnie przewyższa parametry podane przez producenta jako minimum, zaczynam się z poważnym niepokojem zastanawiać, ile czasu może to trwać na słabszym sprzęcie...

Stronę rób!

Podsumowując; program jest naprawdę wartościowy. Łatwej obsługi i miłego wystroju nie dały rady zmóc nawet skrupulatnie, mam nadzieję wychwycone przeze mnie błędy.

„Moja strona WWW” reklamowana jest jako produkt dla dzieci, ale i dorośli, którym daleko do webmasterskiego mistrzostwa, spędzonych przy niej chwil pewnikiem nie uznają za stracone. Jeśli więc po głowie chodzi Ci tylko jedno: Mieć własną witrynę, w podopiecznego MarkSoftu uderzaj śmiało.

Bakterria

Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana – karty na stół
Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana – karty na stół

Recenzja gry

Wraz z aktualizacją do wersji Homecoming oczekiwany Gwint wyszedł z bety. Czas osądzić, jak studio CD Projekt Red poradziło sobie z nowym dla siebie gatunkiem i czy ich dzieło jest w stanie podjąć równą walkę z konkurencją.

Recenzja gry The Elder Scrolls: Legends – Magic i Hearthstone przy jednym zasiedli stole
Recenzja gry The Elder Scrolls: Legends – Magic i Hearthstone przy jednym zasiedli stole

Recenzja gry

Przyszły takie czasy, że co druga firma musi mieć swoją karciankę. Na scenę weszło właśnie The Elder Scrolls: Legends od Bethesdy – i zaliczyło całkiem dobre otwarcie, ale przyszłość tej gry stoi pod dużym znakiem zapytania.

Recenzja gry I Expect You To Die – agenci, arcyzłoczyńcy i lasery w wirtualnej rzeczywistości
Recenzja gry I Expect You To Die – agenci, arcyzłoczyńcy i lasery w wirtualnej rzeczywistości

Recenzja gry

I Expect You To Die to nie tylko gratka dla miłośników kina szpiegowskiego z lat 60. – to również świetne doświadczenie jako gra logiczna. Niestety, podobnie jak w przypadku większości tytułów wykorzystujących VR, kończy się zdecydowanie za szybko.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz