Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 12 lutego 2009, 07:55

autor: Hed

Flower - recenzja gry

Flower to jedna z gier powodujących chroniczne nadużywanie przysłówka: „niezwykle”. Niezwykle oryginalna, imponująca, wciągająca, spójna i – niestety – niezwykle krótka.

Recenzja powstała na bazie wersji PS3.

Fascynujące momenty nigdy nie trwają długo. Tak jest też w przypadku kolejnej produkcji amerykańskiego studia thatgamecompany, które powoli oswaja nas ze swoim specyficznym podejściem do tematyki gier. Dostępne za darmo na pecetach Cloud i flOw zaledwie sygnowały pewne koncepcje i ogólny kierunek obrany przez producenta, stawiającego na oryginalność, emocje i oniryczny klimat. W przypadku tych dzieł odczuwałem jednak pewien niedosyt. Cloud bazował na świetnym pomyśle, ale nie był najlepszy od strony technicznej, a flOw, chociaż oferował oryginalną mechanikę i świetną ambientową muzykę, odrobinę nużył. Tymczasem, najnowsze dzieło twórców, czyli oczekiwany przez wielu miłośników eksperymentów w zakresie formy i treści Flower, jest już czymś więcej niż tylko kolejnym małym krokiem na drodze do artystycznego absolutu. W odróżnieniu od poprzedników, do których zresztą sam tytuł i treść nawiązują, jest on więc idealnie wyważoną porcją różnorodnych emocji, od beztroskiej sielanki, przez smutek i strach, aż po nieco pretensjonalną nadzieję na zwycięstwo dobra.

Moja kolekcja kwiatków i schnących ubrań. Małą ciekawostką jest natomiast obrazek w ramce po prawej, będący listą przedstawiającą twórców gry i zawierającą podziękowania (także dla fanów), zrealizowaną w formie… dodatkowego świetnego poziomu.

Liryczny klimat gry objawia się już w kilka sekund po jej uruchomieniu. Standardowe menu zostało zastąpione widokiem okna z szarym miastem w tle i doniczką z obumarłym kwiatkiem. To pierwszy z siedmiu poziomów. Oprócz pojawiającej się na początku nazwy firmy nie uświadczymy więc praktycznie żadnych dialogów, napisów czy sztampowych elementów interfejsu. Za narrację odpowiadają: zestaw obrazów, animacji oraz wydarzenia z samej rozgrywki. Całość kontrolujemy wykorzystując technologię Sixaxis, czyli obracając odpowiednio padem (w lewo, w prawo, do siebie i od siebie) oraz wciskając zaledwie jeden przycisk. Zupełna prostota tego rozwiązania sprawia, że z grą poradzi sobie każdy, chociaż dopiero wprawiony gracz wykorzysta w pełni jej możliwości. Po wybraniu któregoś z kwiatków zapoznajemy się z wprowadzającą animacją. Wykonano je przy użyciu dwuwymiarowej i prostej techniki, co w dobie naszpikowanych efektami realistycznych cudów będzie dla niejednej osoby sporym szokiem. Mnie osobiście skojarzyły się z twórczością Makoto Shinkai’ego, a szczególnie z dziełem Kanojo to Kanojo no Neko.

Ciekawie zrealizowane animacje i sama gra stawiają pytanie, czy można zmienić szare miasto w raj na ziemi? Twórcy Flower zdają się być w tej kwestii optymistami.

Opowieść, którą snują twórcy gry, zgadza się z wcześniejszymi zapowiedziami, w których Flower porównywany był do wiersza traktującego o kontradykcji między obszarami zurbanizowanymi a naturą. W pierwszej, zaledwie kilkusekundowej animacji oglądamy więc szare, smutne i ruchliwe miasto, by już chwilę później przenieść się na soczyście zieloną łąkę i rozpocząć właściwą zabawę. Prawie każdy etap rozpoczyna się od sceny przedstawiającej jeden mały kwiatek rosnący pośrodku szumiącej trawy. Wciskamy dowolny klawisz pada i w mgnieniu oka roślina rozkwita, wypuszczając w górę drobny płatek, nad którym przejmujemy kontrolę, wcielając się niejako w niewidoczny wiatr. Nie otrzymujemy początkowo żadnych instrukcji co do naszego celu i zadania, jednak jest to oczywiste. Musimy zbierać kolejne płatki, przelatując przez różnokolorowe kwiaty, tym samym doprowadzając do wielu spektakularnych wydarzeń. Przeważnie wprowadzamy życie i kolor, uruchamiamy wiatraki i światła lub uwalniamy smutne obumarłe obszary od nękających je urbanistycznych problemów.

Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą
Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą

Recenzja gry

Josef Fares idzie za ciosem i raz jeszcze podsuwa nam grę, której nie można przejść w pojedynkę. Zabawa znów jest przednia… ale mam wątpliwości, czy It Takes Two, reprezentujące niepoważny gatunek platformówek 3D, stanowi krok naprzód po A Way Out.

Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu
Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu

Recenzja gry

Nintendo Switch wita kolejną grę z niezbyt imponującej biblioteki Wii U. Tym razem jednak poza daniem głównym, czyli odświeżoną wersją Super Mario 3D World, otrzymujemy również smakowity deser w postaci samodzielnej produkcji zatytułowanej Bowser’s Fury.

Recenzja Little Nightmares 2 - małe koszmarki powróciły
Recenzja Little Nightmares 2 - małe koszmarki powróciły

Recenzja gry

Jeden z najlepszych miksów platformówki z horrorem powraca i raz jeszcze udowadnia, że dziecięce koszmary potrafią być przerażająco wspaniałe i urokliwie obrzydliwe.