Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 28 stycznia 2010, 11:25

autor: Von Zay

MAG - wrażenia z pola bitwy

Czy w 256 osobowym tłumie można czuć się samotnie? MAG 256 – o zmaganiach z innowacyjną ideą, pechem i serwerami.

W czwartek, 21 stycznia tego roku, wzięliśmy udział w imprezie MAG 256 – promującej grę pod tym samym tytułem (no, prawie – bez 256). I właściwie byłoby to zdarzenie jak wiele innych tego typu, gdyby nie specyfika gry MAG. Jest ona bowiem taktyczną strzelanką, której niezwykłość tkwi w ilości graczy, którzy mogą się ze sobą zmierzyć – 256 osób na jednej mapie (i ta liczba definitywnie wszystko sponsorowała).

Tym samym próba pokazania pełnego potencjału gry nie była już prostym zebraniem, powiedzmy, 16 maszyn, połączeniem ich siecią i ustawieniem w jakimś przytulnym, hostessami zaludnionym miejscu. Szczerze przyznam, że tylu działających konsol i telewizorów naraz jeszcze nie widziałem (nie jestem hurtownikiem niestety). Dokładnie 128 egzemplarzy PlayStation 3 zostało umieszczonych na pokaźnych rozmiarów stelażu, który z lotu londyńskiego ptaka układał się w liczbę 256. I jeśli w te święta ktoś ukradł Wam lampki choinkowe – być może poniższa ilustracja będzie wskazówką co do ich losu.

Lubię patrzeć stąd na ludzi – są tacy malutcy...

Drugie tyle konsol znalazło się gdzieś za oceanem, w Ameryce. Bowiem, wedle planu imprezy, mieliśmy najpierw lokalnie stoczyć sześć wielkich, następujących po sobie bitew w różnych trybach gry – na rozgrzewkę przed dwoma finałowymi starciami. Które miały się już rozegrać między nami, Europejczykami, a tymi złymi, brzydkimi i, wedle stereotypu, głupimi zza oceanu.

Jednak nade wszystko była to dla nas okazja do zapoznania się z pełną, już działającą wersją gry.

Mag, czarodziej, czarnoksiężnik

Na pierwszy rzut oka MAG przypomina skrzyżowanie mechanizmów rozgrywki z Modern Warfare oraz PlanetSide. Dlaczego Modern Warfare? Ot, kobieca intuicja: bardzo podobnie wygląda system poruszania się naszą postacią – tak samo możemy przyjąć jedną z trzech postaw (stanie na baczność, czołganie i kucnięcie), na krótkim dystansie używać noża, bliźniaczo wygląda bieg (domyślnie odpowiadają za to nawet te same przyciski) czy celowanie. Inspiracje są wyraźne i widać jasno, że twórcy MAG-a celują w publikę lubiącą gry Infinity Ward.

Do tego dochodzą tak samo skonstruowane zasady zdobywania punktów doświadczenia, które w ten sam sposób wyskakują nam na ekranie i w nagrodę za które otrzymujemy, oprócz awansów w wojskowej hierarchii, różniaste umiejętności (czyli w świecie MW – perki). Z tą jednak różnicą, że w MAG-u po prostu je rozwijamy i towarzyszą nam bez przerwy. Przykładowo – chcąc stać się skutecznym snajperem, możemy zainwestować w podnóżek, który rozkładamy leżąc i niwelujemy tym samym efekt kołyszącego się oręża. Umiejętności jest mnóstwo i dotyczą nawet takich dziedzin jak walka nożem (możemy np. zwiększyć jego zasięg) czy operowanie spadochronem podczas desantu.

MAG

MAG