Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy
Filmy i seriale 13 stycznia 2022, 09:30

autor: Hubert Sosnowski

Szop w przebraniu. Łowca ciastek. Pisuje o grach, filmach i serialach, a zdarza się, że i prozę.

Cobra Kai to jedna z najmądrzejszych kopanin, jakie powstały

Czwarty sezon Cobra Kai trzyma równy, wysoki poziom poprzedników, a jednocześnie przypomina, że serial o sztukach walki może być czymś więcej niż tylko nostalgicznym i zabawnym mordobiciem.

Stare i nowe drogi

Równowaga prowadzi nas do kolejnej warstwy opowieści i... przyznaję zupełnie szczerze, nie wiedziałem, czy poruszać ten temat, bo dotyczy bardzo delikatnych i drażliwych istot, ale skoro serial je zachwycił, to cóż… Cobra Kai to bowiem opowieść o nas, o współczesnych facetach i naszym zagubieniu. To historia o tym, jak musimy nauczyć się korzystać z wielu nowych środków do operowania w rzeczywistości, nie odrzucając przy tym tak całkiem starej szkoły. Nie zrozumcie mnie źle, kobiety odgrywają tutaj równie ważną rolę, mają świetnie rozpisane wątki, piorą się nie gorzej od facetów, a często nawet lepiej, jak choćby Tory (świetna Peyton List), która wyrosła na moją ulubienicę obok Amandy LaRusso (Courtney Henggler). Mają swoje problemy, drogę do przejścia, prawdy do odkrycia i wdrożenia, bywają aktywniejsze i mądrzejsze od chłopaków, ale to jest opowieść o świecie, który przez lata był zdominowany przez facetów i stanowi metaforę ich obecnego stanu. Tutaj nawet nostalgiczna otoczka lat osiemdziesiątych służy jako środek wyrazu.

Na tym poziomie konflikt w Cobra Kai oparto na zestawieniu skrajnej, pozbawionej empatii agresji z współczuciem, łagodnością i pasywnością aż do przesady. Stare wzorce kontra nowe modele. Bohaterowie zaczynają często na jednym z końców tej osi jako kompletnie zagubione ciapy albo tępi brutale. Potem uczą się, popełniają pierwsze błędy, wątpią. I gdzieś w toku akcji okazuje się, że… nie ma jednej dobrej drogi dla wszystkich. Że siła potrzebuje empatii, a łagodność – zahartowania. Nie ma Yin bez Yang.

Scenarzyści Cobra Kai nie zatrzymują się jednak na takiej prostej wizji równowagi. Dzięki temu, że mają dość miejsca, mogą pokazać niuanse i zróżnicowane modele zachowań. Przede wszystkim Cobra Kai pokazuje, by nie podążać ślepo za żadnym gotowym wzorcem, choć to łatwe, jeśli jest się młodym zagubionym facetem (bardzo współczesna obserwacja – niejeden tak wpadł w objęcia ugrupowań, o których im mniej powiemy, tym lepiej). Każdy ma swoje unikalne karate do wypracowania.

Zostało jeszcze 65% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie

Hubert Sosnowski