Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Cyberpunk 2077 Opinie

Opinie 27 sierpnia 2021, 17:53

autor: hexx0

Naprawiając Cyberpunka 2077 „Redzi” powinni wzorować się na No Man's Sky

Kolejny patch, kolejne rozczarowanie. Zamiast naprawić Cyberpunka 2077, CD Projekt RED robi coraz większy bałagan. Może deweloperzy powinni wrócić do nas dopiero, gdy będą mieli ostateczną wersję gry?

Polubiłem Cyberpunka 2077. Głównie za fabułę, bohaterów i muzykę, ale tak – pomimo niedoskonałości oraz masy błędów – nowa gra „Redów” przypadła mi do gustu. W pełni ukończyłem ją dwa razy; dotarłem też do wszystkich finałów, wykonałem niemal każde zadanie poboczne, zebrałem wszelkie znajdźki, odblokowałem komplet osiągnięć. W sumie spędziłem w Night City niemal dwieście godzin. Co się nakląłem, to moje...

Piszę o tym, bo przez dalszą lekturę możecie dojść do wniosku, że gra mi się nie podobała – choć wtedy może łatwiej byłoby mi przejść do porządku dziennego nad tym, co CD Projekt RED nazywa naprawianiem tej produkcji. W ciągu ponad ośmiu miesięcy, jakie upłynęły od jej premiery, otrzymaliśmy trzy „duże” patche. Lista zmian wprowadzonych przez każdą z tych łatek – pomińmy mniejsze aktualizacje – wydaje się godna podziwu... tak długo, dopóki nie odpalimy Cyberpunka i nie przekonamy się, że jego problemy wcale nie zniknęły, tylko jakby się rozmnożyły.

Błogosławieni cisi

Nie byłoby problemu, gdyby patch 1.3 ukazał się na przykład w lutym czy w marcu. Społeczność mogłaby psioczyć na stare i nowe błędy, ale nikt nie odmówiłby pracującym w pocie czoła deweloperom chęci. Tymczasem mamy końcówkę sierpnia... Trochę zmienia to spojrzenie na sytuację, prawda? Zwłaszcza biorąc pod uwagę niewiele bliższy idealnemu stan produkcji po ostatniej aktualizacji. Nic dziwnego, że zniesmaczeni gracze wolą tworzyć złośliwe memy i śmieszne filmiki, niż załamywać ręce.

Cyberpunkowa twórczość fanów prezentuje grę w wyjątkowo okrągłych liczbach. - Naprawiając Cyberpunka 2077 „Redzi” powinni wzorować się na No Man's Sky - dokument - 2021-08-27
Cyberpunkowa twórczość fanów prezentuje grę w wyjątkowo okrągłych liczbach.

CYBERPUNK Z IKEI?

Tam, gdzie zawodzą deweloperzy, na scenę często wchodzą moderzy. Tak jest też w przypadku Cyberpunka – fani wydają się ulepszać grę szybciej i skuteczniej niż jej twórcy. Do tej pory doczekaliśmy się między innymi modyfikacji upiększających grafikę, poprawiających wydajność, zmieniających balans czy zwiększających znaczenie ubioru. Kolejne wyrastają zaś niczym grzyby po deszczu. CD Projekt RED nie musi więc nawet zgadywać, czego chce społeczność – wskazówki dostaje podane na srebrnej tacy.

W dodatku „Redzi” sami wystawiają się na ostrzał. Rozumiem, że przed premierą Cyberpunka 2077 przesadny marketing był firmie potrzebny. Odbił się jej czkawką, fakt, ale to temat na inną opowieść. Po co jednak brnąć w zaparte: wypuszczać grafiki stanowiące pożywkę dla co bardziej kreatywnych internautów, organizować streamy rzekomo uświetniające pojawienie się nowej aktualizacji, podczas których na ekranie rzucają się w oczy doskonale wszystkim znane niedoróbki?

Celebryci lubią, gdy się o nich mówi – nieważne, czy dobrze, czy źle. CD Projekt RED nie potrzebuje jednak rozgłosu; Cyberpunk tym bardziej. O podtrzymywaniu dobrych relacji z fanami również nie może być mowy – najpierw niech twórcy odzyskają nasze zaufanie. Najlepszą ku temu drogą jest zaś, przynajmniej moim zdaniem, ograniczenie aktywności PR-owej do niezbędnego minimum i skupienie się na łataniu oraz – przede wszystkim – testowaniu gry.

Nie chciałbym ujrzeć kolejnego komunikatu o najczęściej zgłaszanych błędach; wbrew pozorom dzieło „Redów” nie wyszło w ramach Early Accessu. Co innego informacja o naprawieniu najczęściej sygnalizowanych usterek – tę przyjąłbym z uśmiechem. Patch 1.4 też może zostać wypuszczony bez szumnych zapowiedzi i zamieszania – wystarczy krótkie ogłoszenie. Jeśli dla odmiany będzie to porządna „łata”, to obroni się sama; na pewno nie umknie też uwadze społeczności.

Co nagle, to po diable

Ewentualnie deweloperzy mogą… całkiem zrezygnować z tych aktualizacji. Kamieniem milowym w procesie naprawiania Cyberpunka 2077 niewątpliwie było uczynienie go możliwie płynnym i grywalnym na konsolach ósmej generacji. „Redzi” słusznie potraktowali to jako absolutny priorytet. Misja została już jednak wypełniona, a V i Silverhand ponownie uśmiechają się z karty produktu do klientów PlayStation Store. Innymi słowy, udało się ugasić największy pożar. Czemu zatem CD Projekt RED nie miałby pójść o krok dalej i – zamiast na naszych oczach odrestaurowywać zgliszcza – po prostu nie wydać poprawionej wersji gry.

Nie wnikam już, które elementy twórcy wyrzucili do kosza bezpowrotnie, a które zwyczajnie wycięli w pośpiechu, bo nie powinny były w danym momencie ujrzeć światła dziennego. Zresztą, znając fragmenty zawiłej historii powstawania Cyberpunka, prawdopodobnie i tak bym nie zgadł. Mając jednak na uwadze fakt, że deweloperzy najwyraźniej nie spieszą się z łataniem tej produkcji, osobiście nie obraziłbym się, gdyby zdecydowali się na zaprzestanie wypuszczania kolejnych patchy do czasu, aż gra zacznie przypominać swego rodzaju wersję reżyserską czy edycję rozszerzoną (jak zwał, tak zwał).

Takie podejście nie byłoby dla „Redów” niczym nowym – w końcu pierwsze dwie odsłony Wiedźmina doczekały się podobnych wydań. Od ich premiery realia branży nieco się zmieniły – niepozbawiona problemów „trójka” dorobiła się dopiero edycji gry roku, zawierającej dwa duże rozszerzenia – więc taki scenariusz należy uznać za raczej mało prawdopodobny... chyba że w ten sposób zostanie nazwana na przykład wersja 1.8 gry.

Jedna z opcji, których najbardziej brakowało mi w Cyberpunku. Może kiedyś... - Naprawiając Cyberpunka 2077 „Redzi” powinni wzorować się na No Man's Sky - dokument - 2021-08-27
Jedna z opcji, których najbardziej brakowało mi w Cyberpunku. Może kiedyś...

SZUKACIE ZNAKÓW?

Może zaciekawić Was fakt, że ostatnia produkcja polskiego studia, która otrzymała edycję rozszerzoną, czyli Wiedźmin 2: Zabójcy królów, podążała podobną drogą co Cyberpunk. Jej premiera nie była co prawda tak głośna, a CD Projekt znacznie szybciej zaczął łatać ten tytuł, ale pomiędzy patchami opatrzonymi numerami 1.1, 1.2 i 1.3 a wydaniem edycji rozszerzonej na Xboksa 360 (posiadacze wersji PC otrzymali stosowną aktualizację) pojawiły się tylko dwie łatki: 1.35 oraz 2.0. Niewiele wskazuje na to, abyśmy mieli doczekać się powtórki, ale...

Wyobraźcie sobie jednak przez chwilę, że opisana powyżej sytuacja rzeczywiście ma miejsce: po dłuższym okresie milczenia i towarzyszącym mu plotkom „Redzi” ogłaszają wypuszczenie patcha 2.0 albo Cyberpunka 2077: Director’s Cut. Nowe funkcje i zadania, wyeliminowane błędy, poprawiona sztuczna inteligencja, wsparcie dla next-genów, a do tego obiecany pakiet małych DLC oraz – wielkie buuuuum! – zapowiedź pierwszego dużego rozszerzenia. Społeczność byłaby wniebowzięta. Jeśli premiera przebiegłaby bez większych kontrowersji, bylibyśmy świadkami wydarzenia, które zjadłoby te wszystkie streamy i inne wątpliwej jakości wystąpienia na śniadanie.

CO TAM NAPRAWDĘ SIĘ DZIEJE?

Niezwykle łatwo jest spekulować i oskarżać studio o brak profesjonalizmu. Tak naprawdę jednak nie możemy mieć pewności, dlaczego łatanie Cyberpunka i tworzenie do niego nowej zawartości idzie tak powoli. Przyczyn tego stanu rzeczy może być przynajmniej kilka.

  1. Cyberpunk 2077 jest bardzo skomplikowaną grą i zadanie naprawiania go przerosło studio pod względem technicznym.
  2. Kadrowa karuzela po premierze (która sama w sobie nie jest niczym niezwykłym) zdezorganizowała pracę nad poprawkami.
  3. Do łatania i uzupełniania CP 2077 oddelegowano niewielką część pracowników, a pozostali tworzą już nową grę.
  4. To, co dostajemy, to wyłącznie efekt ograniczonych prac nad obecną wersją gry. Jednocześnie większa ekipa szykuje wersję dogłębnie poprawioną.

Każda z tych opcji mnie osobiście wydaje się realna, ale nie podejmuję się zgadywać, co tak naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami CD Projektu RED.

Marcin Strzyżewski

Ostatecznie nie byłem w stanie go nie polubić. „A metal soul of rage and fear. (...) Never fade away”, Johnny. - Naprawiając Cyberpunka 2077 „Redzi” powinni wzorować się na No Man's Sky - dokument - 2021-08-27
Ostatecznie nie byłem w stanie go nie polubić. „A metal soul of rage and fear. (...) Never fade away”, Johnny.

Never Fade Away

Czy tak się stanie? Na tę chwilę możemy jedynie snuć przypuszczenia i/lub wróżyć z fusów. Wydaje mi się jednak, że CD Projekt RED powinien wreszcie zagrać w otwarte karty – przestać udawać, że wszystko jest w porządku (sorry, nie jest) i wziąć się za nieprzyjemną robotę, nie oczekując poklasku tu i teraz. Wtedy może zła passa „Redów” minie. Niewykluczone też, że z czasem Cyberpunk zostanie wygładzony nawet bardziej niż poprzednie dzieła studia i – wzorem pierwszego Wiedźmina – stanie się fundamentem serii. Żeby to jednak nastąpiło, deweloperzy muszą się zatrzymać i pomyśleć. Wziąć przykład z twórców No Man’s Sky. I przestać zjadać własny ogon. Czego im, a także nam wszystkim życzę.

Hubert hexx0 Śledziewski

TWOIM ZDANIEM

Jak oceniasz Cyberpunka 2077?

Jest świetną grą, nie przeszkadzają mi błędy!
70,3%
Średnio, fabuła nie broni błędów.
12,9%
Porażka :(
8%
Jest nieźle, błędy do zniesienia.
4,7%
Jest źle, nie na to się pisałam/pisałem :(
4,1%
Zobacz inne ankiety
Cyberpunk 2077

Cyberpunk 2077

Przeprosiny CD Projektu za Cyberpunka, czyli szybka lekcja, czego lepiej nie mówić
Przeprosiny CD Projektu za Cyberpunka, czyli szybka lekcja, czego lepiej nie mówić

Excuses are like assholes. Everyone has one and they all stink. Szkoda, że CEO CD Projekt Red Marcin Iwiński nie znał tego angielskiego powiedzenia. Jego przeprosiny zabrzmiałyby wtedy dużo lepiej.

Cyberpunk 2077 - gracze wybaczą, ale nie zapomną. Coś musi się zmienić
Cyberpunk 2077 - gracze wybaczą, ale nie zapomną. Coś musi się zmienić

Kurz opada, sytuacja z Cyberpunkiem 2077 powoli się normuje. Nie uciekniemy jednak od pytania „co dalej z tym wszystkim?”, bo jest pewne, że na drugą taką wtopę CD Projekt Red pozwolić sobie nie może.