Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Ghost

Ghost 10 sierpnia 2021, 16:00

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Przemysław „Ghost” Zamęcki - odszedł nasz przyjaciel i współpracownik

W miniony weekend dotarła do nas smutna wiadomość. W wyniku ciężkiej choroby odszedł jeden z naszych najbardziej doświadczonych i cenionych współpracowników - Przemysław „Ghost” Zamęcki.

W miniony weekend dotarła do nas bardzo smutna wiadomość. W wieku 43 lat z powodu poważnych problemów zdrowotnych zmarł nasz kolega i wieloletni współpracownik – Przemysław „g40st” Zamęcki. Z pewnością nie wszyscy go kojarzą, choć jestem przekonany, że wielu z Was przeczytało na GOL-u chociaż jeden jego tekst, bo napisał ich setki.

Przemek współpracował z GOL-em blisko 14 lat, jego pierwsze teksty pojawiły się na łamach naszego serwisu w listopadzie 2007 roku – tuż po tym, jak opuścił Polygamię, której był współtwórcą. Jak większość autorów zewnętrznych w tamtych czasach g40st został zrekrutowany przez newsroom, dla którego stworzył ponad 2500 wiadomości. Jego potencjał szybko odkrył dział publicystyki. Jeszcze w tym samym roku pisał pierwsze duże teksty, a od maja 2008 roku zaczął oceniać dla GOL-a gry. Przez te wszystkie lata Przemek dostarczył aż 234 recenzje (najwięcej spośród wszystkich naszych ludzi), a ostatnie jeszcze w czerwcu: Ninja Gaiden Master Collection i Ratchet & Clank: Rift Apart. W jego dorobku znajduje się też ponad 60 innych artykułów oraz 28 poradników.

Oczywiście jego rola w naszym serwisie nie ograniczała się wyłącznie do pisania, bo tych najbardziej zaufanych autorów często włączamy do innych, mniej widocznych z zewnątrz zadań. Przemek przez te wszystkie lata ciągnął kilka różnych projektów, ostatnio aktywnie nadzorował prace w newsroomie, a także był administratorem naszego forum, którym rządził tak, jak miał to w zwyczaju, czyli twardą ręką. Nie wszystkim się to podobało, ale takie podejście było po prostu konieczne.

„GRYOnline napisało”, „GRYOnline zrobiło”, „GRYOnline myśli”... to najczęstsze sformułowania odnoszące się do tego, co robi nasz serwis; jakże błędne i pokazujące kompletne niezrozumienie tego, czym jesteśmy. „GRYOnline” to tylko szyld, za którym kryje się rzesza ludzi – bardzo różnych, dodajmy – którzy codziennie pracują, aby dostarczać czytelnikom nowe materiały. Na przestrzeni 20 lat nasza kadra zmieniała się. Dla jednych byliśmy jedynie przystankiem w życiu – po pewnym czasie kończyli przygodę z grami i szli dalej. Inni decydowali się zostać z nami na dłużej. Dla wszystkich mamy ogromny szacunek za wysiłek włożony w rozwój serwisu, aczkolwiek są osoby, które wyjątkowo wyróżniły się na tle innych. Jedną z nich był Przemek Zamęcki, dobry kolega i niepoprawny fan retrogamingu. Wielka szkoda, że już więcej nie pokłócimy się o zlecenie newsa o „perełce z lat 80.”. Żegnaj, stary druhu...

PRZEMYSŁAW BARTULA

„Gram we wszystko na wszystkim”

Jak go zapamiętamy? Jako cichego i spokojnego kolegę, niewychodzącego przed szereg. Na imprezach firmowych nie był duszą towarzystwa, ale kiedy temat schodził na gry, zawsze miał o nich sporo do powiedzenia. Bo w sumie tylko one były dla niego ważne. Grał od zawsze i doświadczenie miał ogromne, a co ważne, nie zamykał się na platformy i gatunki, więc równie dobrze można było z nim porozmawiać o klasyce Nintendo na NES-a, jak i o nowych produkcjach, tworzonych za miliony dolarów. Zbierał stare konsole i miał ogromną liczbę gier na półce, priorytetem zresztą zawsze były dla niego wydania pudełkowe, najlepiej te kolekcjonerskie. Zważywszy na jego ogólną wiedzę o branży elektronicznej rozrywki, pasował do GOL-a idealnie, bo na grach się znał – i nie jest to pusty frazes.

Odejście Przemka jest dla nas ogromnym i zupełnie niespodziewanym ciosem. Pracował z nami tak długo, że sam miałem problem z określeniem jego początków w serwisie GRYOnline. Przez te wszystkie lata stał się pewniakiem, na którego zawsze można było liczyć. Owszem, popełniał błędy, jak każdy z nas, ale potrafił wyciągać z nich wnioski. Był też z nami praktycznie do samego końca, również w tych ciężkich chwilach, kiedy nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak poważne są jego problemy zdrowotne. Niestety, tej ostatniej walki nie wygrał i cholernie nam z tego powodu przykro.

Żegnaj, przyjacielu od pada, żałuję, że nie będę mógł się z Tobą więcej posprzeczać.

Kiedy przyszedłem do pracy w redakcji, g40st – bo tak o nim zawsze mówiliśmy w firmie – miał już prawie dekadę doświadczenia w serwisie GRYOnline.pl, a także setki tekstów i tysiące newsów na koncie. Miałem więc to szczęście i ten przywilej, że gdy stanąłem na czele działu tekstów, mogłem z nim współpracować.

Przemek kochał gry, toteż z jaką propozycją by się do niego nie przyszło, prawie nigdy nie odmawiał. On naprawdę grał we wszystko na wszystkim – testował niszowe serie z pierwszego PlayStation, uwielbiał i znał się jak mało kto na tytułach Nintendo, był też naszym specjalistą od Xboksa, ba, zaczytywał się nawet w książkach o branży. Zgłębiał wiedzę i poszerzał nie tylko swoje horyzonty.

Jak przystało na człowieka, który swoją przygodę z grami zaczynał już w latach 80., uwielbiał klasyczne przygodówki i gdy tylko była szansa na recenzje takiego, powiedzmy, Thimbleweed Parku, zawsze się do tego rwał. Kochał też gry wyścigowe (trudno zliczyć, ile ich zrecenzował), „indyki”, RPG, a także strategie, strzelanki czy gry akcji – w zasadzie nie było takiego gatunku, którego by nie lubił. Zbierał również konsole oraz gry – jego kolekcja była naprawdę imponująca. Miał w domu niemal wszystkie maszyny do grania, jakie tylko przyjdą Wam do głowy. Commodore 64? Oczywiście. Sega Saturn? Tak. GameCube i Nintendo DS? Jak najbardziej – a także wiele, wiele innych.

Jako recenzent bywał bezlitosny. Do dziś pamiętamy jego recenzję Steepa (i ten piękny tytuł tekstu: „Alpejska stypa”). Ale potrafił też pokochać gry, które inni krytykowali, chociażby Assassin’s Creed: Unity. Na przestrzeni lat zrecenzował masę najważniejszych dzieł dekady – na pewno czytaliście jego teksty o Sercach z kamienia (pierwszym dodatku do Wiedźmina 3), The Last of Us, BioShocku: Infinite czy Kingdom Come: Deliverance. To on był inicjatorem przyznania jednej z pięciu najwyższych not, jakie wystawiliśmy na przestrzeni 20 lat istnienia serwisu – dając zasłużoną dychę The Legend of Zelda: Breath of the Wild.

Informacje o chorobie, a następnie zaskakującej śmierci g40sta przybiły wszystkich w redakcji – i chyba dalej w to jeszcze nie uwierzyliśmy. Drobne pocieszenie znajduję w tym, że teksty i recenzje, które Przemek napisał przez te kilkanaście lat dla GRYOnline.pl, zostaną razem z nami. I każdy początkujący gracz, który będzie chciał sięgnąć po Metro 2033, Super Mario Odyssey, Batmana: Arkham Origins czy jedną z setek innych gier, jakie g40st zrecenzował, trafi na jego teksty. I może, tak jak Przemek, zakocha się w grach wideo.

ADAM ZECHENTER

Krystian Smoszna