Recenzja gry 20 maja 2012, 08:10

autor: Hed

Akcja i strategia pasują do siebie – recenzja gry Starhawk

Starhawk to kolejny dowód na to, że warto konfrontować ze sobą gatunki, które wydają się przeciwstawne. Ekipa studia LightBox Interactive połączyła grę akcji ze strategią czasu rzeczywistego i wyszło jej to zaskakująco dobrze.

Recenzja powstała na bazie wersji PS3.

Kampania solowa jest obecna, ale pierwsze skrzypce i tak gra multiplayer.

1
2
3
4
5
6
7
PLUSY:
  • momentami bardzo udane połączenie akcji i strategii;
  • duża skala i widowiskowość bitew (w odpowiednich warunkach);
  • zróżnicowana rozgrywka – pojazdy naziemne i powietrzne;
  • dobre działanie zabawy sieciowej i brak większych błędów;
  • mimo wszystko pakiet różnych trybów (nie tylko multiplayer).
MINUSY:
  • drętwe sterowanie i strzelanie – tu lepiej rozbija się pojazdami;
  • ogólna nijakość stylistyczna i odbębniona kampania solowa;
  • pozycja trudna do opanowania i słabsza przy braku chętnych do gry.

Śledząc informacje o wieloosobowej grze Starhawk, trudno było nie odnieść wrażenia, że plany twórców ze studia LightBox Interactive pokrzyżuje Section 8: Prejudice, które na pierwszy rzut oka wygląda bardzo podobnie. W obu tytułach na mapę dostajemy się w efektownym zrzucie z orbity planety i możemy przywoływać pewne dodatki – na przykład wieżyczki. Z satysfakcją mogę powiedzieć, że Starhawk rozwija ten pomysł znacznie szerzej, dzięki czemu jest ciekawym głosem na temat „strategicznych strzelanek wieloosobowych” pokroju starego BattleZone. To także kolejny przykład udanego połączenia pozornie przeciwstawnych gatunków.

Starhawk jest nastawiony przede wszystkim na multiplayer, ale zawiera kompletny pakiet trybów, czyli kampanię solową oraz kooperację. Dziesięcioczęściowa opowieść niewątpliwie cierpi jednak na syndrom gier wieloosobowych, bo jest dość nijaka i niezbalansowana. Niektóre zadania są zrobione na siłę i w akcji wypadają topornie, chociażby ze względu na kiepskie zachowanie oponentów, zwanych też mięsem armatnim. W innych autorzy zapomnieli dać znaczniki misji, przez co tułamy się po obszernej mapie w poszukiwaniu następnego celu. W budowaniu pozytywnego wrażenia nie pomaga polska ścieżka językowa, przez którą czułem się, jakbym grał w Galaxy on Fire 2, kosmiczną grę mobilną o znacznie mniejszym budżecie i prestiżu. Tłumaczenie i wypowiedzi są w zasadzie poprawne – po prostu brzmią, jakby ktoś nagrywał je ze świadomością udźwiękawiania niezbyt istotnej dobranocki.

Kampania solowa jest w porządku, ale raczej nikogo nie porwie.

Kampania jest nieszczególna – to fakt. Mimo to da się ją przejść bez większej żenady, bo twórcom od czasu do czasu udaje się zaserwować mały zastrzyk endorfiny. Sama gra fabularnie nie jest szczególnie ciekawa, ale przynajmniej uderza w intrygujące tony, łącząc westernowe naleciałości z kosmicznym science fiction. W rozgrywce na pierwszy plan wysuwa się Hawk, futurystyczne skrzyżowanie robota kroczącego z międzyplanetarnym myśliwcem. Bestia budzi respekt i prowadzi się świetnie – pod warunkiem, że opanujemy sterowanie, które nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. I w tym tkwi wartość oraz obligatoryjność tych dziesięciu misji. W świetny sposób wprowadzają bowiem do specyficznej rozgrywki, pokazując parę niuansów. Bez tej wiedzy trudno odnaleźć się w chaotycznym multiplayerze. Nawet przejście kampanii nie gwarantuje jednak, że będziemy wymiatać w jednym z czterech trybów wieloosobowych, bo Starhawk tylko pozornie przypomina typową grę akcji TPP.

Strzelając dla surowców

Starhawka można opisać najkrócej w ten sposób: to gra akcji z elementami strategii czasu rzeczywistego. Podczas zabawy zbieramy surowce – z zabitych wrogów, beczek oraz bazy głównej – i w zamian za nie w dowolnym miejscu na mapie „stawiamy” budynki różnego typu (a dokładnie: zamawiamy je do zrzutu z orbity). Wybór jest szeroki: od automatycznych wieżyczek, przez mury i bramy, aż po budowle „produkcyjne”. W podstawowej postaci można wykorzystać tę funkcję do zaopatrzenia się w osobistą fabrykę czołgów. W szerszej perspektywie jest to jednak świetny system taktyczny, dzięki któremu da się zmienić układ sił na mapie. Zgranie członków drużyny okazuje się potrzebne – nie ma sensu duplikować tych samych obiektów – ale na szczęście nie podejmujemy tu decyzji nieodwołalnych.

Recenzja gry Assassin's Creed: The Ezio Collection - mało zmian w znanej trylogii
Recenzja gry Assassin's Creed: The Ezio Collection - mało zmian w znanej trylogii

Recenzja gry

Trylogia przygód Ezio Auditore da Firenze to według wielu graczy najlepszy okres w dziejach serii Assassin's Creed. W związku z tym Ubisoft postanowił przygotować kompilację, której zadaniem jest wypełnienie luki wydawniczej w swoim jesiennym katalogu.

Recenzja gry Dishonored 2 - świetny sequel, który mógłby być jeszcze lepszy
Recenzja gry Dishonored 2 - świetny sequel, który mógłby być jeszcze lepszy

Recenzja gry

Dishonored 2 to sequel bezpieczny. Bazujący na sprawdzonej formule, nie wprowadzający rewolucji w mechanice rozgrywki, ale też oferujący drobne nowości. Szkoda tylko niewykorzystanego potencjału w kwestii fabuły.

Recenzja gry Watch Dogs 2 – nieślubne dziecko seriali Mr. Robot i Silicon Valley
Recenzja gry Watch Dogs 2 – nieślubne dziecko seriali Mr. Robot i Silicon Valley

Recenzja gry

Z deszczowego Chicago przenosimy się do skąpanego w słońcu San Francisco. Zamiast mściciela Lisa, dostajemy haktywistę Retr0. Czy zmiana atmosfery gry wyszła serii Watch Dogs na lepsze?

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
20.05.2012 09:05
Dostałem Bana
19
Pretorianin

"Tekst przygotowany na postawie wersji PS3."

O RLY ?

20.05.2012 15:47
odpowiedz
jaro1986
95
Generał

No proszę, a Del (chyba on, ale pewien nie jestem) tak się zachwycał tą grą w "gramy!". Chyba mają inne gusta z Hed'em.

20.05.2012 16:24
odpowiedz
Demilisz
108
Konsul

Po pierwsze to już RTSy z grami akcji żeniono. Po drugie - niby udane połączenie a ocena niższa niż dostają topowe RTSy i topowe gry akcji :)

20.05.2012 17:43
odpowiedz
b4r4n
107
Uliczny Samuraj

Zgadzam się z recenzją. Gra jest totalnie nijaka. Niby z całego natłoku typowych sieciówek wybija się mechaniką, ale sama gra jako taka jest bez wyrazu. Niby dziki zachód, ale oprócz trailerów nigdzie tego w grze nie widać. Biorąc pod uwagę kiepską sprzedaż gra umrze bardzo szybko, a szkoda bo liczyłem, że będzie to tytuł warty uwagi.

20.05.2012 17:45
odpowiedz
Asmodeusz
136
Legend

Czyli to samo co pisalem jeszcze za czasow bety: strzelanie nie daje radochy. A jesli w strzelance strzelanie ssie... po co grac w nia?

20.05.2012 17:51
odpowiedz
gehenna
3
Generał

a to jest "dziki zachód"?? - zawsze myslałem że to SF, beta w której brałem udział tylko mnie w tym utwierdziła...

22.05.2012 15:25
odpowiedz
rojbert82
12
Legionista

Jak by było na x- boxa to pewnie by była ocena 9 .Widać że billi rzuca wam kasę wszystkie gry na ps3 zaniżoną ocenę mają jesteście beznadziejni

03.06.2012 13:43
odpowiedz
Nolifer
87
The Highest

Sam bym chętnie pograł w tą grę , ale no niestety na ps3 wyszło tylko .

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze