Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 19 lipca 2016, 13:05

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Wielkie hity - ile z nich tak naprawdę ukończyliśmy?

Często narzekamy, że gry są za krótkie i kiedyś było pod tym względem lepiej. Prawda jest jednak taka, że niewielka część graczy w ogóle kończy kupowane przez siebie produkcje, niezależnie od tego, czy są krótkimi strzelaninami czy długimi sandboksami.

Jesteśmy przyzwyczajeni do analizowania i oceniania gier jako pojedynczych tytułów, czasem też całych serii czy gatunków. Badamy je pod kątem mechanik, oprawy graficznej, klimatu, tego, czy potrafią po prostu sprawić nam frajdę. Jedne z nich okazują się rozczarowaniem i skreślamy je z marszu, inne wędrują na półkę solidnych średniaków, a niektóre to prawdziwe perełki, którym niewiele brakuje do doskonałości. Hitami stają się strzelanki, gry akcji, RPG, przygodówki – gatunek nie ma większego znaczenia. Czy można jednak ocenić grę, nie jako konkretną pozycję, a hurtowo – biorąc pod uwagę jej wszystkie sprzedane egzemplarze w tysiącach czy milionach sztuk? Można i prowadzi to do wielu ciekawych spostrzeżeń, a najbardziej rzuca się w oczy jedno z nich. Niezależnie bowiem od tego, jak bardzo poszczególne tytuły potrafią się od siebie różnić, to większość zarówno najlepiej ocenianych pozycji, jak i tych średnich produkcji ma jedną wspólną cechę – mało kto gra w nie do końca!

Skąd takie wnioski? Wynikają one z globalnych statystyk osiągnięć, o jakich informują najpopularniejsze obecnie platformy do grania: Steam oraz PlayStation Network. Czasem trofea wymagają spełnienia szeregu warunków, ale wiele z nich wpada automatycznie, przykładowo po ukończeniu jakiegoś etapu czy po zakończeniu gry. Obie usługi podają od razu, ile procent wszystkich grających uzyskało taką samą odznakę, a to pozwala ocenić, jak wiele osób dotarło do danego miejsca. Fakt, że nie jest to pełny obraz, ponieważ takich globalnych danych nie udostępniają Microsoft, Uplay, Origin czy GOG, ale zadziwiające podobieństwo pomiędzy liczbami ze Steama i PSN oraz fakt, że większość tytułów na PC i tak wymaga aplikacji firmy Valve pozwalają założyć, że ewentualne różnice nie są zbyt duże. Warto zaznaczyć też, że mowa tu wyłącznie o użytkownikach legalnych kopii, posiadających stały dostęp do internetu, bo to oni dostarczają niezbędnych danych na serwery.

Przeglądając statystyki osiągnięć wielu popularnych gier, i to nie tylko w ostatnim roku, ale również tych starszych, można dostrzec pewną zastanawiającą prawidłowość – praktycznie w każdym przypadku do napisów końcowych dociera około 30% grających. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby chodziło tylko o tytuły, które doczekały się już sporych obniżek czy trafiły do bundli – takie pozycje nierzadko kupujemy na zapas i wcale nie zamierzamy w nie grać, ale ta zasada obowiązuje również w przypadku produkcji premierowych. Co ciekawe, niezależnie o tego, czy sprawdzimy je w kilka miesięcy po ukazaniu się w sprzedaży (czyli wystarczającym czasie, by ukończyć nawet wymagający kilkudziesięciu godzin grania sandbox), czy o wiele później – proporcje te zbytnio się nie zmieniają. Rok na rynku nie oznacza, że do finału dotrze nagle większość posiadaczy danego dzieła – wielu z nas do gry już po prostu nie wraca, dochodzą też nowi nabywcy, ponownie tylko zerkający na daną produkcję.

Ciekawych informacji dostarczają też trofea obowiązkowe do zdobycia w środku rozgrywki, przyznawane choćby za ukończenie konkretnych misji fabularnych czy zabicie bossów. Wynika z nich, że nie wszyscy dają radę choćby porządnie zacząć swoją przygodę z konkretnym tytułem, bo początkowe osiągnięcia trafiają zwykle do 80–90% graczy, a im dalej w las – tym gorzej. Kolejne przystanki zalicza już coraz mniej grających, a ukończeniem gry w 100% lub na wyższym poziomie trudności, odkryciem wszystkich znajdziek czy szczególnie trudnymi do pozyskania trofeami może pochwalić się zwykle mniej niż 5% graczy. Dlaczego tak jest? Czemu nie eksploatujemy do oporu posiadanych tytułów, choć wydajemy na nie grube pieniądze? Powodów znalazłoby się sporo. Gry potrafią nas znudzić, są nietrafionym prezentem, okazują się za trudne, pojawiają się coraz nowsze pozycje, które chcemy sprawdzić, czy też wręcz przeciwnie – mając ograniczony czas na granie, wolimy wykorzystać go na parę rund w starszą, ulubioną produkcję – z przyzwyczajenia, w wyniku presji znajomych itp. Jeśli zerkniemy na najpopularniejsze ostatnio tytuły i spróbujmy przeanalizować informacje, jakie podają statystyki osiągnięć – przytoczone prawidłowości powtarzają się praktycznie w każdym przypadku, niezależnie od gry, jej gatunku czy czasu, jaki upłynął od premiery. Oto parę przykładów, które dobitnie udowadniają tę tezę!

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Fallout 4

Fallout 4

Wiedźmin 3: Krew i wino

Wiedźmin 3: Krew i wino

Rise of the Tomb Raider: 20. Rocznica Serii

Rise of the Tomb Raider: 20. Rocznica Serii

Need for Speed

Need for Speed

Far Cry Primal

Far Cry Primal

Doom

Doom

Uncharted 4: Kres Złodzieja

Uncharted 4: Kres Złodzieja

Batman: Arkham Knight

Batman: Arkham Knight

Wiedźmin 3: Serca z Kamienia

Wiedźmin 3: Serca z Kamienia

Just Cause 3

Just Cause 3

Dying Light: The Following

Dying Light: The Following

Komentarze Czytelników (109)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
19.07.2016 14:09
10
odpowiedz
11 odpowiedzi
sebogothic
100
Senator

Po 10 godzinach gry na jakieś półtora miesiąca porzuciłem Krew i Wino, choć niedługo mam zamiar wrócić i zakończyć grę. Po prostu czuję już przesyt formułą rozgrywki. Wiedźmin 3 dla mnie nie jest tak wspaniałą grą, jak widzą ją niektórzy. W Skyrimie też nie widzę geniuszu, tak jak ktoś może nie widzieć geniuszu w Gothicach. Cóż, gusta. Już pod koniec W3, gdzieś na Skellige miałem dość spory przestój. Później podczas przechodzenia SzK, mimo, iż dodatek nie jest długi, też go miałem. Wiedźmin 3 miażdży inne gry pod względem kunsztu wykonania świata, przywiązania uwagi do szczegółów, świetnego ukazania dialogów, w iście filmowy sposób. Niestety, wolałbym by W3 miast na ilość stawiał na jakość. Chciałbym by była to bardziej kameralna gra, z mniejszym, nieco bardziej skondensowanym światem, by przejście całości zamknęło się w granicach 50-75 godzin bez wpychania zapychaczy w postaci pytajników. Statystyki w grze mi mówią, że w grze spędziłem 280 godzin, choć nie wiem czy gra dobrze mierzy czas. :P A i tak przecież nie czyściłem mapy ze znaków zapytania, co jest przecież modne.
Jakoś nigdy nie robiły wrażenia na mnie rozmiary gry, czy to chodzi o wielkość świata czy czas rozgrywki. Stąd ogromny hype na takie gry jak ReROLL (porzucona), No Man's Sky, czy modne ostatnio robienie z każdej gry sandboxa z masą bezsensownych aktywności. Twórcy licytują się, a gracze im w tym wtórują. Wolę gry krótsze, przemyślane, które nie stosują sztucznych zapychaczy by tylko twórcy mogli się, że ich produkcja zajmuje 1000 godzin. Szkoda tylko, że zwykle zapominają powiedzieć, że 950 godzin to łażenie po świecie i zbieranie znajdziek. Dlatego też tak bardzo cenię dwa pierwsze Gothiki do których mogę powrócić w każdej chwili, niczym do dobrej książki czy filmu, bez potrzeby rezerwowania setek godzin. Oczywiście część tych przestojów w grach wynika po prostu z braku czasu. Odrywa się człowiek od gry, później nie ma czasu zagrać, a gdy ten czas jest to jakoś nie ma się ochoty. Im dłużej trwa taka przerwa tym mniejsza ochota na powrót do danej produkcji, bo są obawy czy połapiemy się w tym w którym momencie jesteśmy, tym bardziej w złożonych gatunkach jak erpegi na przykład.
Dlatego ostatnio wyposażyłem się w konsolę by mieć dostęp do takich serii jak Uncharted czy God of War, które stawiają na wartkość akcji i jakość gameplayu, a nie sztuczne wydłużanie rozgrywki. Gry to wielki biznes, a o wielu kwestiach decydują panowie od Excela, nic więc dziwnego, iż wiele gier, zwłaszcza te stawiające na otwarty świat, posiada popularne, sprawdzone rozwiązania. Mam tu na myśli przede wszystkim sandboxy Ubisoftu, ale nie tylko. Dość sporo tytułów, nawet z innych serii od innych wydawców wygląda jakby była robiona od jednej sztancy. Kiedyś każda gra była czymś nowym, świeżym, miała wyjątkowe i niepowtarzalne rozwiązania, a dzisiaj jak zagra się w jedną to ma się wrażenie, że grało się we wszystkie.

post wyedytowany przez sebogothic 2016-07-19 14:28:29
20.07.2016 10:36
7
odpowiedz
5 odpowiedzi
countgrisznak
13
Legionista

Nie wiem dlaczego, ale ja nigdy bardzo dobrych pornoli nie mogę dooglądać do końca... mimo, że wciągają jak cholera

post wyedytowany przez countgrisznak 2016-07-20 10:36:38
19.07.2016 22:46
odpowiedz
niaman
6
Legionista

Ja nie narzekam na długość nigdy, chodzi raczej o coś innego. Gra może zbierać wysokie noty a po prostu może "nie wejść". Fallout New Vegas, wysoko oceniany, skończyłem w to grać po 4 godzinach i nie zamierzam wracać. To samo Red Dead Redemption do którego po prostu nie potrafiłem się przemóc mimo kilku podejść. Również GTA 4 które jest brzydkie.. ale nie o to chodzi, strasznie toporne.

19.07.2016 23:01
odpowiedz
prosiacek
90
Pretorianin

Na liście, oprócz W3, nie widzę "wielkich hitów". Same nowe średniaki. Gry przyzwoite, ale żeby od razu "wielkie hity"? Generalnie jeżeli już gram, to kończę gry (które da się skończyć), oczywiście nie na tzw. "100%" (znajdź pierdyliard figurek itp. - to nie dla mnie).
Z tego zestawienia grałem tylko w W3, które przeszedłem razem z Serca z kamienia. Zajęło mi to dobre pół roku. Krew i wino dopiero przede mną.

Niestety w bardzo dużej ilości tytułów formuła rozgrywki wyczerpuje się po ok połowie gry. W Wiedźminach ciągnie fabuła, klimat świata oraz efekt odkrywania.
Ale np. w Shadow Warrior nie mogłem się doczekać końca tak mniej więcej od 2/3 gry (cała zajęła mi ok 15h). Tak samo w Wolfenstein the New Order, Far Cry 3 itp.
Gry z prostą mechaniką, niewiele oferujące w warstwie fabularnej wolę jeżeli nie są dłuższe niż 7-8 godzin. Ostatnio przeszedłem Deadpoola i według mnie jak na oferowaną zawartość miał bardzo dobrze dobraną długość.

19.07.2016 23:29
1
odpowiedz
<Rydygier>
22
Memento mori

Jeśli nie kończę gry to nie dlatego, że nuży długością. A faktem jest, że ostatnimi laty nieomal nie natrafiam już na gry, które zawojowałyby moją uwagę na dłużej, nie mówiąc o jakimś entuzjazmie. Z miejsca do głowy przychodzą raptem dwa tytuły na wiele więcej wypróbowanych. A wszak gry teraz stoją pod niemal każdym względem na wyższym poziomie niż w czasach, gdy potrafiłem grać po naście godzin prawie cięgiem kończąc wszystko, zaś tytuły, dla których obecnie nie umiem już wykrzesać żadnego "łał!" wonczas przyprawiłyby mnie o palpitacje z zachwytu. Jak żyć.

20.07.2016 01:57
odpowiedz
FanGta
90
Generał

Ale sie rozpisujecie w tych komentarzach, długie wprost proporcjonalnie do długości wieśka.
Kiedyś na potęgę kończyłem wszystko co się rusza, teraz zbyt dużo jest rozpraszaczy na internetach i gra się mniej i jeszcze co druga gra to bezsensowny sandbox

post wyedytowany przez FanGta 2016-07-20 02:04:13
20.07.2016 04:22
odpowiedz
swiki
48
Pretorianin

Po 1. o prostu uwielbiam ludzi, który piszą "Znowu wiedźmin. Myślałem, że napiszecie coś fajnego, ale to tylko owiedźmina na pewno chodziło// TFU!" xD

Po 2. Ja nie skończyłem na razie jeszcze np Fallauta 4, bo trówcy postanowili wypiąc się na gracza i zacząć defekować. W 2015 grałem w Wiedźmina, gdzie nawet zbierajki miały jakąś tam fabułę i historię łączącą się z zadaniami pobocznymi a te z głównymi. W falloucie mamy zadania typu zabij 15 ghuli, przynieś mi zbroję, wyczyść mi buty, pozamiataj klatkę schodową... i to się tyczy również zadań głównych, nie tylko pobocznych.

20.07.2016 08:07
odpowiedz
4 odpowiedzi
GimbusomNIE
69
Pogromca Gimbusów

Mnie ta wiedźmin znudził w drugim akcie, Skelige nawet nie widziałem, ale czego wymagać od slaszera z otwartym światem.

20.07.2016 10:36
7
odpowiedz
5 odpowiedzi
countgrisznak
13
Legionista

Nie wiem dlaczego, ale ja nigdy bardzo dobrych pornoli nie mogę dooglądać do końca... mimo, że wciągają jak cholera

post wyedytowany przez countgrisznak 2016-07-20 10:36:38
20.07.2016 12:35
odpowiedz
1 odpowiedź
alexiel19
30
Centurion

Ostatnio nie ukończyłem:
-Far Cry 2
_Far Cry 4
-Fear(1,2)
-Assasin Creed(1)
-Gears of War(2)
-GTA 4
głownie dlatego że były strasznie nudne.

post wyedytowany przez alexiel19 2016-07-20 12:41:44
20.07.2016 13:02
odpowiedz
1 odpowiedź
INS4NE
1
Junior

Jedną z osób, które nie ukończył Dying Lighta jak i tym bardziej The Following jestem ja. Dwa razy próbowałem przejść tą grę ale po prostu nie trafiła w moje gusta.

20.07.2016 13:54
odpowiedz
3 odpowiedzi
Decapitat0r
16
Chorąży

Jak można kupić grę, a później w ogóle jej nie uruchomić. To nie ma sensu.

20.07.2016 14:30
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
mastarops
56
Konsul

Ja raczej kończę gry, czy mi to sprawia przyjemność czy nie ;)
RPG to mój ulubiony gatunek, ale niestety najnowsze gry czerpią za mocna z MMO (crafting, zbieractwo, grind). Nienawidzę tego dlatego w nowsze tytuły gram zwykle na niskim poziomie trudności i całkowicie ignoruję te elementy (wyjątek to Dark Souls - z jakiejś przyczyny lubię w tej grze prawie wszystko).

20.07.2016 17:31
odpowiedz
Sebo1020
93
Generał

Coś w tym jest ze im człowiek ma więcej latek na głowie oraz więcej obowiązków to coraz mniej czasu na hobby......nie ważne jakie by to nie było, ostatnio jedynie przy paru grach nie odczuwałem jakiegoś znużenia przy przechodzeniu, największym rozczarowaniem miałem jednak przy przechodzeniu GTAV , brnąłem przez tą oklepana do bólu fabule tak szybko jak tylko mogłem nawet świat kompletnie mnie nie zainteresował może po prostu schemat rozgrywki jakim jest cała seria GTA już mi się przejadła, teraz mam idealny okres na nadrobienie paru tytułów, ale jak je przejść jak takiego doom-a człowiek jeszcze nie ukończył

post wyedytowany przez Sebo1020 2016-07-20 17:32:40
20.07.2016 19:19
odpowiedz
mdradekk
26
Centurion

Wcześniej miałem podejście typu "muszę jak najszybciej ukończyć". Kończyło się to tak, że prawie żadna z gier nie była skończona. Teraz, paradoksalnie, kiedy mam naprawdę mało czasu na granie, przechodzę wszystkie tytuły;) Bo je olewam. Gram, bo gram, dla przyjemności. Bez ciśnienia, powoli, smakuję świat gry, po jednym, dwóch zadaniach w Wiedźminie, po jednym, dwóch ładunkach w American Trucku czy ETS. Po prostu połazić po Los Santos pojeździć samochodem, lub zwyczajnie strzelić komuś w łeb. I za każdym razem uruchomienie gry sprawia przyjemność, a ukończenie jej prawdziwą satysfakcję.

20.07.2016 19:56
odpowiedz
Cerberus
9
Legionista

Wiedźmina 3 przeszedłem w tydzień, muskając tylko zadania poboczne. Serce z kamienia, krew i wino głownie wątek fabularny. Wciągnięty byłem do ostaniej minuty.

21.07.2016 07:30
4
odpowiedz
Sir Xan
75
Senator

Niestety muszę się zgodzić z @sebogothic. Też wolę krótsze gry, ale ciekawsze. Stawiam na jakość, a nie ilość.

Dobre gry nie mogą być za długie. Co za dużo, to niezdrowo.

Podaję przykłady. Metro Last Light.
Świetna gra. Fallout 3 z metro powinno się wstydzić. Dobry przykład, że hit nie potrzebuje otwarty świat "na siłę", jeśli ma grywalność, klimat, niezapomniane projekty poziomów i fabuła gry.

Ori and the Blind Forest też nie jest 100% sandbox, ale odkrywanie świat sprawia mi przyjemność.

Shovel Knight to kolejna gra, gdzie nie jest za krótkie, ale nie jest za długie. Świetnie się bawiłem w tej grze.

Było widać, że wielu twórcy gry czasem nie mają dużo pomysły, by stworzyć kolejne gry. Więc wciskają "sandbox" i takie tam, żeby móc sprzedać. Młodzi graczy ciągle to kupują. To smutne.

post wyedytowany przez Sir Xan 2016-07-21 07:36:36
21.07.2016 07:38
1
odpowiedz
czader--master
7
Generał

Nie znoszę gier w stylu Skyrim, to jest coś w stylu - "Masz mapę, questy, a resztę zrób sobie sam".

21.07.2016 08:06
odpowiedz
PanLateret
13
Pretorianin

No pewnie bo największy jest Wiedźmin. Tak duży że nikt go nie skończył zapewne.. Ta. Spędziłem z tą grą przeszło 300 godzin. Chociaż jak palne że 400 to też mogę nie okłamać. Gdy Dziki Gon ujrzał światło dzienne 19 maja 2015r odczekałem 2-3 tygodnie i kupiłem wersje na PS4. Przeszedłem najpierw główną fabułę (więc przeszedłem grę) i zajęło mi to 50-60h+. Pominąłem rzecz jasna sporo zawartości gry. Później (na PS4/drugi zapis) grałem znów i po tylu godzinach miej więcej skończyłem. Może było wówczas 150 godzin gdzieś na liczniku, ale grę przeszedłem raz. Wróciłem do Wiedźmina na te wakacje, no trochę szybciej bo również maj. (przesiadłem się na wersje PC) Grałem na jakichś zapisach, potem ruszyłem pierwszy dodatek na oddzielnym automatycznym zapisie. Bo na swoim normalnym miałem zbyt mały lvl. Pograłem i odstawiłem, by powrócić do zapisu gdzie miałem 17lvl. I wziąłem się za fabułę podstawki, przeszedłem. Mając na liczniku goga 70h czyli w realu minimum 100+. Później przyszedł czas na dodatek, jeden, drugi... Dziś na swoim zapisie mam chyba 50lvl. Ulubiony ekwipunek. I gram od czasu do czasu. Rozwiązując jakieś zagadki czy normalne, zwykłe wiedźminskie sprawy. Zwiedzam... I co powiem komuś że grę przeszedłem? Jak to większość ma w zwyczaju. Wiedźmin jest wielki, olbrzymi. To gra gdzie każde zadanie jest jak oddzielna przygoda, i gdy je kończymy to tak jakbyśmy coś przechodzili. Wiedźmin to gra gdzie po wbiciu 50lvl'a nie patrzysz już na to na jaki lvl jest zadanie, ile ci zapłacą i tak dalej. Zwiedzasz i gdy się natkniesz na jakieś zadanie to rozwiązujesz, okazjonalnie. PS. Do Dzikiego Gonu należy podejść tak - główna fabuła, serca, krew i wino... a potem zwykły Wiedźmiński szlak.

21.07.2016 10:11
odpowiedz
Sir Xan
75
Senator

Sandbox w GTA czy Mafii ma sens, bo jazda po mieście sprawia dużo radości. :)

21.07.2016 15:49
odpowiedz
cyctheplayer_PL
4
Legionista

Jedynymi grami których nie ukończyłem były AC Unity(na szczęście nie kupiłem go tylko pożyczyłem od kolegi) i AC Revelations(po 5 godzinach już nie mogłem). Jedyną grą której nie mam dosyć po przejściu jest Wiedźmin 3 chodź zdobyłem dosłownie wszystko.(platyna i dwa dodatki na 100%)

21.07.2016 16:18
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Jarsston
52
Centurion

Uncharted kupiłem w maju, ale dopiero teraz znalazłem czas, by go zacząć ;p. Pewnie się pomęczę przy nim, bo wziąłem najtrudniejszy poziom. Wiedźmina pod koniec czerwca wyplatynowałem i ukończyłem wszystkie zadania. Dla mnie to była sama przyjemność ukończyć tak świetną grę. Jedyne co olałem to wiedźmińskie rynsztunki, bo i bez nich dawałem sobie radę ;). Najwyższy poziom trudności z trofeum wcale nie jest taki trudny, wystarczy tylko nie kozaczyć z początku, a z kartami gwinta niestety musiałem wczytać save z połowy gry, bo okazało się, że nie zebrałem kart z misji pobocznej Triss, to akurat bardzo łatwo pominąć.

post wyedytowany przez Jarsston 2016-07-21 16:21:34
22.07.2016 12:29
odpowiedz
kleiek
12
Chorąży

Co do ps4 to chyba chodzi bardziej o to że ludzie robią sobie zazwyczaj więcej niż jedno konto, a gra kupiona na płycie lub na głównym koncie w wersji cyfrowej jest dostępna na wszystkich kontach, na których gra nie jest skończona bo np. ktoś chciał przejść grę drugi raz ale mu się odechciało po pierwszej misji.

22.07.2016 16:07
odpowiedz
1 odpowiedź
yadin
93
Senator

Przechodzenie "całej" gry, czyli ze wszystkimi bonusami, nagrodami i rangami to w wielu przypadkach rzecz nieosiągalna dla wielu graczy. Większości się zwyczajnie nie chce. Inni są tak popędliwi, że tłumaczą to tak: "Za pierwsyzm razem ogarnia fabułę, a jak będę chciał, to później będę wszystko dokładnie eksplorował". W rezultacie nigdy do gry już nie wracali, aby zrobić ją dokładniej. Gracz ma taką naturę, że jeśli robi coś dokładnie, to raczej za pierwszym razem.

W ten sposób masa ludzi przechodziła "Red Dead Redemption" od punktu A do punktu B, od punktu B do punktu C, od punktu C do punktu D. Byle tylko "zrobić fabułę".

Nie raz rozmawiając z graczami przekonywałem się, że większość nie zna dobrze map takich gier, ale każdy brał się za jej ocenianie pod każdym aspektem.

Ukończyłem te gry, które chciałem ukończyć. Jeśli jakiś tytuł mi się nie podobał, to odstawiałem go już na samym początku. Natomiast tytuły, które dograłem do końca, zazwyczaj ogrywałem do łysa. Nic z nich nie zostawało. Ciekawe, który z graczy spędził blisko dwa lata w "Red Dead Redemption" według zegara gry? Szukałem takich chojraków na zagranicznych serwisach, ale nie znalazłem. Kto w "Metal Gear Solid V: Ground Zeroes" spędził 300 godzin na dokładnej eksploracji? Bo jak czytałem, to widziałem, że większość wchodziła na mapę, żeby wszystko i wszystkich porozpierdalać, a potem jeszcze kręcili nosem. Kto w "Metal Gear Solid V: The Phantom Pain" spędził ponad 1000 godzin tylko w single player?

22.07.2016 21:08
odpowiedz
Irek22
81
Grzeczny już byłem

Tak w ogóle, to co tam ukończenie gry! Według Steama zaledwie (tak, w tym przypadku zaledwie) 73,7% graczy wybrało moc 1 z 13 Kamieni Przeznaczenia, a 71,2% wchłonęło smoczą duszę! Nie wiem co trzeba robić, żeby nie wchłonąć smoczej duszy w tej grze... Chyba po prostu nic.

Macie więc materiał na kolejny materiał dot. stopnia ukończenia gier przez graczy. ;)

post wyedytowany przez Irek22 2016-07-22 21:12:32
22.07.2016 21:46
odpowiedz
Gorn221
34
Łowca Demonów

Grałem w kilkaset gier i jedyna której nie ukończyłem to Fallout 4.

25.07.2016 02:58
odpowiedz
RaphaelOne
26
Digital Warrior

Ja nie lubie konczyc gier bo przestaje w nie wówczas grac. Im dalej do konca tym lepiej nawet jesli celowo sie od niego dystansuje. Zakonczenie gry to koniec gry a ja w niektóre gram latami.

25.07.2016 15:13
odpowiedz
Brat_Tarmus
13
Legionista

Jeśli chodzi o gry na Steam - w moim przypadku nie ma ,,nie trafionych prezentów". Kiedy widzę jakiś tytuł - wpierw sprawdzam recenzje bez spoilerów. W ostatniej letniej wyprzedaży boło tak: sprawdzam recenzje-kupuję-przechodzę wątek główny (rzadko kiedy pomijam misje poboczne)-szukam czegoś nowego. Ilość osiągnięć świadczy niewiele. Przyznam, że w przypadku gry Dawn of War II nawet osiągnięcie za wykonanie 2 pierwszych misji zostało zdobyte przez zaskakująco mało graczy. Podobnie było z większością osiągnięć w Terraria. Jednak często wiele osób ma dość wolny internet, przez co za wykonanie jakiegoś celu nie zostaną przyznane trofea. W DoW II: Retribution musiałem dwa razy przejść ostatnią misję, aby otrzymać osiągnięcie ,,Zbawca Sektora". Powodem była właśnie wcześniej wspomniana prędkość internetu. Inną sprawą jest przechodzenie wyłącznie wątku głównego. Jak dla mnie, przejście gry nie oznacza zbierania wszystkich znajdziek, czy robienia minizadań typu ,,przynieś-wynieś-wypruj flaki", lecz zażegnanie najważniejszego z problemów nękających bohatera. Co innego typowe FPS-y z kampaniami. W ich przypadku niemała ilość osiągnięć jest powiązana z trybem multiplayer, nie z ,,fabularką". Jeśli ktoś przeszedł kampanię, ale nie chciał zagłębiać się w ,,multi" ze względu na czekające tam oddziały 11-letnich rasistów i r***aczy matek, to nie znaczy że nie ukończył gry. Lubię gry ,,sandboxowe", jednak często w ich przypadku gracze mają do czynienia z powszechnie znanym systemem ,,znajdziek". Również ilość różnych wątków i zbyt duża mapa powodują, że gra robi się zwyczajnie nudna. Od cholery było zadań w Morrowindzie, w Oblivionie była ilość umiarkowana, Skyrim okazał się wielką kanapką, której nie mogłem dojeść i częściowo ,,dokończył po mnie" brat. Idealnym przykładem bezsensownej pogoni za znajdźkami są tam poszukiwania Masek Smoczych Kapłanów. Kiedy po zdobyciu bodajże trzech znalazłem miejsce, w które można je było włożyć celem odblokowania sekretu - zacząłem eksplorować wszelkei ruiny, jakie napotkałem. Wymagało to z kolei przejścia m. in wątku głównego i wątku Gildii Magów. Nie żebym miał coś przeciwko temu, jednak trochę to zajmuje i jakoś po zdobyciu sekretu nie miałem tego, co nazywam ,,zwycięską satysfakcją". Po prostu kolejny magiczny przedmiot, który znajdzie swoje ewentualne zastosowanie w niektórych walkach. ,,Pan Otchłani" jest osiągnięciem wymagającym zdobycia wszystkich daedrycznych artefaktów. To z kolei wymaga ,,nabicia" pewnego poziomu doświadczenia i wykonania pewnej ilości zadań, z czego niektóre przynoszą kompletnie bezużyteczne przedmioty. Oznacza to całą masę roboty polegającej na przeszukiwaniu całego świata aby znaleźć osobę rozpocznającą dane zadanie. To sprawiło, że gra stała się przeraxliwie nudna. W Borderlands z kolei jest piekielna powtarzalność zadań. Po pewnym czasie odechciało mi się grać i robiłem na wariata wątek główny, żeby tylko poznać zakończenie. Dla mnie o wiele fajniejsze od typowych ,,sandboxów" są gry, w których mamy do czynienia z postacią o określonej tożsamości i wyglądzie, chociaż z własnoręcznie stworzonym herosem łatwiej jest się utożsamiać wizualnie.

27.07.2016 05:28
odpowiedz
DamnGoodGamer
17
Pretorianin

Podchodziłem do Wiedźmina 4 razy, za każdym razem kończyłem mniej więcej po zadaniu z Baronem. Sama historia jest całkiem fajna, ale mechanika biegania/jazdy, kiepska walka i ogólnie oprawa ubogiego action sword slashera mnie odrzuca. Poziom trudnościu też mało zadowalający. Chętnie bym zobaczył coś z serii wiedźmina w klimatach detektywistycznych, by skupić się na samej historii.

31.08.2016 14:23
odpowiedz
Gusjon
50
Centurion

Nie kończę gier bo content jest nudny. Początek gry zazwyczaj wypełniony jest akcją a potem nuda klikanie i nuda aż nadejdzie oczyszczenie dysku

30.11.2016 17:53
odpowiedz
Klausik309
19
Chorąży

I te minusy przy ludziach co w ogóle mają czelność wypowiadać się negatywnie o Wiedźminie 3 XD
Śmiech na sali a jeszcze gol i reszta forów polskich wsadza tego wiedźmina wszędzie....

19.03.2017 14:37
odpowiedz
Huzzar
1
Junior

Icewind Dale wraz z dodatkami ukończyłem ok 5 razy. Ten klimat historii na krańcu świata jak i genialny soundtrack po prostu miażdżyły swoim nastrojem. Ach ta niezapomniana Dłoń Seldarine wraz ze swoja opowieścią o upadku, zdradzie (leczy czy napewno?) i heroizmie pieśniarzy klingi. Wrota Baldura czy stare fallouty też maglowało się przez kilka lat. Dawne czasy dzieciństwa, gdy pieniądze na grę odkładało się przez kilka miesięcy. A jaka wielka była wtedy radość i satyswakcja!
Również stara polska turówka Clash była wiele razy instalowania, a dziesiątki godzin płynęły niczym słodka piesń.
Obecnie już gdzieś przepadła ta cierpliwość i upór w przechodzeniu gier. Nowy Mirrors Edge, For Honor czy kilka innych głośnych tytułów na które czekałem, leży gdzieś na półce i pokrywa się pyłem czasu. Ich fabuła ledwie draśnięta czeka na swoją kolej, choć raczej to próżne nadzieje.

W latach 90 gdy był tylko jeden pc na rodzinę to człowiek bił się z bratem o kolejkę do grania. I choć było czasami krwawo i niebezpiecznie to z nostalgią, tęsknotą wspominam tamte czasy. Wracając do nurty tej zawiłej rzeki czasu.To nie my zmieniliśmy się z własnej woli. To otoczenie, czas i świat nas tak ukształtował. Wciąż więcej i więcej.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze