Bully: Scholarship Edition Android

Bully: Scholarship Edition to połączenie gry akcji z elementami zręcznościowymi. Tytuł stanowi wznowienie gry Bully (znanej w Europie pod nazwą Canis Canem Edit) wydanej w 2006 roku na PlayStation 2. Swego czasu zgarnęła ona sporo nagród, włącznie z tytułem „Najlepszej Gry 2006 roku”. Za konwersję na system Android odpowiedzialne jest studio Rockstar Vancouver.

Akcji, TPP, sandbox, elementy zręcznościowe.

Canis Canem Edit - screen - 2016-12-12 - 335824Canis Canem Edit - screen - 2016-12-12 - 335823Canis Canem Edit - screen - 2016-12-12 - 335822Canis Canem Edit - screen - 2016-12-12 - 335821Canis Canem Edit - screen - 2016-12-12 - 335820

wersja językowa:
angielska

Data premiery gry Bully: Scholarship Edition | AND

8grudnia2016

8grudnia2016

Google Play

Android
Okładka Bully: Scholarship Edition (AND)
Bully: Scholarship Edition

Bully: Scholarship Edition to połączenie gry akcji z elementami zręcznościowymi. Tytuł stanowi wznowienie gry Bully (znanej w Europie pod nazwą Canis Canem Edit), wydanej w 2006 roku na PlayStation 2. Swego czasu zgarnęła ona sporo nagród, włącznie z tytułem „Najlepszej Gry 2006 roku”.

Fabuła

Wcielamy się w postać piętnastoletniego Jimmiego Hopkinsa. To młody urwis, który w przeszłości był wyrzucany z wielu szkół. Teraz trafił do Akademii Bullworth. Celem gry jest przetrwanie oraz zyskanie popularności w nowym miejscu. W tym czasie musimy radzić sobie z tradycyjnymi trudnościami, które czyhają na nastolatków. Główny wątek fabularny trwa około 20 godzin, podczas gdy ukończenie całej gry w 100% zajmie nam mniej więcej 40 godzin rozgrywki.

Mechanika

Bohatera oglądamy z perspektywy trzeciej osoby. Chodzimy na zajęcia, do których w wersji Scholarship Edition dołączyły cztery nowe lekcje: matematyka, biologia, muzyka i geografia. Każdy przedmiot to osobna mini-gierka. Na chemii musimy mieszać ze sobą różne składniki w celu otrzymania danego związku, na biologii przeprowadzać sekcję zwłok zwierząt przy pomocy skalpela i pęsety, a na wychowaniu fizycznym uczyć się nowych ciosów. Czas pomiędzy lekcjami spędzamy z kolei na eksploracji terenu szkoły i pobliskiego miasteczka oraz na wykonywaniu najrozmaitszych zadań. Za zaliczanie licznych bonusowych misji otrzymujemy pieniądze. Ponadto nasze poczynania sprawiają, że wraz z rozwojem fabuły odblokowujemy nowe ciuchy oraz różne przedmioty i bronie dla Jimmiego.

Wersja Scholarship Edition wzbogacona została m.in. o osiem nowych misji, które wpleciono w fabułę gry. Jedna z nich polega na pomaganiu zrozpaczonemu fałszywemu Mikołajowi, podczas gdy małe elfy starają się nam przeszkodzić.

Szkoła żyje - spotkamy w niej zarówno typowych kujonów, jak i osiłków. Z uczniami możemy rozmawiać pracując na ich sympatię albo wprost przeciwnie, zrażać do siebie tyranizowaniem. Nasze uczynki wpływają na to, jaki stosunek mają do bohatera poszczególne grupy uczniów. Kolegując się ze słabeuszami na pewno nie zaprzyjaźnimy się z mięśniakami i vice versa. Nieraz dojdzie też do bójki (my walczymy w obronie słabszych). Im dalej w głąb historii, tym więcej ciosów możemy odblokować. Oczywiście wymiana uderzeń nigdy nie kończy się zabójczo dla żadnej ze stron. Pod koniec pojedynku posługujemy się tak zwanym „finishing move”, który ma za zadanie upokorzyć przegranego przeciwnika i pokazać mu jego miejsce w szeregu. Poprzez zwyciężanie w bójkach zyskujemy dobrą reputację na terenie szkoły. Trzeba jednak pamiętać, że panują w niej określone zasady. Korytarze są patrolowane przez dyżurnych i nauczycieli, których – gdy wagarujemy – musimy unikać.

Kwestie techniczne

Postacie oraz otoczenie w Bully są stworzone w pełnym 3D. Twórcy przyłożyli wielka wagę do imitacji szkolnego życia. Chodząc po korytarzach nie zobaczymy dwóch takich samych twarzy, a uczniowie są do siebie podobni jedynie przez szkolne mundurki.

Minirecenzja Bully: Anniversary Edition – masz jakiś problem, cwaniaczku?

PLUSY:
  • doskonale zrealizowana konwersja;
  • mnóstwo zróżnicowanych zadań do wykonania;
  • masa aktywności pobocznych;
  • wysoka jakość oprawy.
MINUSY:
  • nieco na siłę: fabuła mogłaby być odrobinę bogatsza.

Rockstar to nie tylko Grand Theft Auto i Red Dead Redemption. Firma ma w swoim portfolio wiele innych, udanych tytułów, z których na piedestał wybija się Bully. Wydane początkowo wyłącznie na konsolach i komputerach osobistych przygody Jimmy'ego Hopkinsa nareszcie pojawiły się na urządzeniach mobilnych. I wiecie co? Prezentują się lepiej niż kiedykolwiek.

Zabawa rozpoczyna się w momencie, w którym główny bohater trafia do Bullworth Academy. Na miejscu musi szybko przyzwyczaić się do nowych okoliczności – żelazna dyscyplina i drakońskie kary za łamanie przepisów skutecznie zniechęcają do wagarowania, bądź łamania ciszy nocnej. Prawdziwym problemem jest jednak terror, jaki silniejsi uczniowie sieją pośród słabszych kolegów.

Podobnie jak ma to miejsce w pozostałych grach studia, placówką trzęsą zwaśnione ugrupowania – musimy stawić czoła zarówno niewychodzącym z siłowni osiłkom, jak i tutejszym cwaniaczkom, dzieciakom z bogatych domów, a nawet kujonom. Naszym nadrzędnym celem jest podporządkowanie sobie poszczególnych frakcji, uważając przy tym, by zachować odpowiedni balans w relacjach pomiędzy nimi.

Do naszej dyspozycji oddano duży, otwarty świat – oprócz wspomnianej akademii, możemy zwiedzać ulice przylegającego do niej miasteczka. Należy odnotować, że stanowiąca istotny element rozgrywki eksploracja odbywa się tutaj przede wszystkim na piechotę. Co jednak w momencie, w którym mamy większy dystans do pokonania? Wtedy możemy wykorzystać deskorolkę bądź rower – możliwości kradzieży samochodów nie odnotowano, co nie dziwi, zważywszy na wiek łysego herosa.

W Bully: Anniversary Edition na wykonanie czeka kilkadziesiąt misji fabularnych – przychodzi nam bronić twierdzy kujonów przed atakiem piłkarzy, wdrapać się na ratusz i wykonać malownicze graffiti, a nawet robić erotyczne fotki jednej z cheerleaderek. Ponadto, na potrzeby gry przygotowano mnóstwo zadań pobocznych, jakie zlecają nam napotkani po drodze NPC. Wciąż mało? Co zatem powiecie na konieczność uczestnictwa w zajęciach szkolnych, które sprowadzają się do ciekawych i satysfakcjonujących minigier związanych z danym przedmiotem?

Jimmy szybko przekonuje się, że jeśli chce przetrwać, musi zrobić użytek z własnych pięści. System walki nie jest może zbyt rozbudowany, ale daje sporo frajdy – w późniejszej fazie rozgrywki możemy skorzystać choćby z procy i śmierdzących bomb, a nawet rozrzucać po podłodze kulki, zastawiając w ten sposób pułapki na oponentów.

Produkcja doskonale zniosła przeprowadzkę na urządzenia mobilne – dość powiedzieć, że działa i wygląda lepiej, aniżeli wiele gier TPP, opracowanych od podstaw z myślą o smartfonach lub tabletach. Na pochwałę zasługuje sterowanie – poruszamy się i rozglądamy przy pomocy wirtualnych analogów, a bezproblemową interakcję ze światem gry umożliwia zarówno obecność przycisków kontekstowych, jak i automatycznego celowania.

Bully: Anniversary Edition to doskonały przykład tego, jak powinny wyglądać mobilne konwersje „dużych” tytułów. W zasadzie przyczepić się można jedynie do warstwy fabularnej, która mogłaby być odrobinę bogatsza – prosta historyjka stanowi jednak dobry pretekst do spędzenia w Bullworth Academy kilku długich wieczorów. Jeśli do tej pory nie mieliście do czynienia z omawianą grą, koniecznie powinniście nadrobić zaległości – nie zawiedziecie się.

Zobacz pełny opis gry

Tryb gry: single / multiplayer  

Rozmiar aplikacji: duża (powyżej 500 MB)

Wymagania wiekowe Bully: Scholarship Edition

16+

GTA w szkole? Wracamy do Bully - sandboksa Rockstara innego niż wszystkie

GTA w szkole? Wracamy do Bully - sandboksa Rockstara innego niż wszystkie [9:55]

Święte oburzenie kontra rzeczywistość Bully - znane też jako Canis Canem Edit - to świetny sandbox produkcji Rockstar, czyli twórców gangsterskiej serii Grand Theft Auto. Przed premierą Bully obrońcy moralności bili na alarm. Czy szkoła spłynie krwią niewinnych? Po premierze okazało się, że gra jest zaskakująco niewinna... i pozostaje jedną z najlepszych produkcji w portfolio Rockstar.

Zagraj w najlepsze gry!

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz