Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Forum: Pytanie do spełniających się pracujących/studentów.

08.09.2012 21:20
Deton
1
Deton
141
Know thyself

Pytanie do spełniających się pracujących/studentów.

Idąc na studia wiedzieliście, że chcecie na nie iść, co robić później? Czy też idąc od razu do pracy po szkole średniej.
Wiedzieliście, że robiąc coś będziecie szczęśliwi czy to w dużym stopniu przypadek?
Nie jestem pewny co ze sobą zrobić w najbliższym czasie i może mi trochę pomożecie :)

08.09.2012 21:23
2
odpowiedz
Tomuslaw
139
Fascynat strategii

Ale co konkretnie masz na myśli? Studiowanie danego kierunku, karierę po nim?

Poszedłem w karierę naukową. Jestem z tego powodu szczęśliwy. Czuję się w tym spełniony.

Nie jestem pewny co ze sobą zrobić w najbliższym czasie i może mi trochę pomożecie :)

Co lubisz robić i z czego jesteś dobry (kolejność nieprzypadkowa)?

08.09.2012 21:34
3
odpowiedz
lo0ol
102
Jónior

Złożyłem papiery na studia dzienne w kierunku informatyka. Wyszło tak, że miesiąc po maturze znalazłem pracę jako programista systemów erp i przeniosłem podanie z dziennych na zaoczne. Od dawna wiedziałem w którym kierunku chcę iść w życiu i nie żałuję. Studia dziennie miały mi służyć wydłużeniu wakacji o x lat ... imprezy, zabawa ... ale nie żałuję, że stało się tak jak się stało.

08.09.2012 21:39
Deton
4
odpowiedz
Deton
141
Know thyself

Chodzi mi o to czy idac na dany kierunek wiedzieliscie, ze to jest "to" i czy widzieliście siebie po sudiach, mieliście jakiś plan.
Lubię wiele rzeczy, ale raczej nic zwiazanego z jakims konkretnym zawodem czy cos co można przekuć na biznes itp.
Dobry jestem tak naprawde z tego do czego się przyłożę, tylko musze w tym widzieć jakiś sens.

Nie szukam tu kierunku studiów czy pracy, tylko odpowiedzi czy wiedzieliście wcześniej co będzie dla was, co będziecie lubili w życiu robić, czy było w tym też trochę niepewności i się po prostu dobrze ułożyło bądź polubiliście cos o czym wcześniej nie myśleliście.

08.09.2012 21:42
5
odpowiedz
Tomuslaw
139
Fascynat strategii

Napiszę w ten sposób: nie idź na coś, bo "się opłaca"; jak będziesz robił to, co lubisz, fucha "sama się znajdzie" (trzeba jej trochę dopomóc, czytaj: musisz wykorzystywać nadarzające się okazje i próbować różnych rzeczy).

08.09.2012 21:46
xmajorx
6
odpowiedz
xmajorx
80
Gladiator

W dzisiejszych czasach niestety nie jest łatwo uczynić z czegoś co się lubi sposób na zarabianie pieniędzy. Przynajmniej w wypadku gdy się swoją karierę dokładnie planuje i nie bierze po uwagę czynników losowych, które mogą drastycznie zmienić sytuację.

Jesli studiujesz coś co nie jest dla Ciebie zbyt ciekawe, ale wiesz że gdy się postarasz możesz dzięki temu zarabiać na chleb to nie widzę problemu, zawsze można mieć inne zainteresowania, w których będziesz się spełniał poza pracą. Zawsze jest też opcja pewnej zmiany kierunku w którym pójdzie Twoja kariera, są kursy, szkolenia, można dodatkowo studiować coś jeszcze, trzeba tylko chcieć. Często jest też tak, że nie spodziewamy jaka praca może nas czekać w przyszłości, a może być to praca bardzo interesująca.

08.09.2012 21:50
7
odpowiedz
zanonimizowany836035
12
Senator

A moim zdaniem trochę pozytywizmu przy wyborze kierunku studiów jednak nie zaszkodzi, sam kiedyś omal nie poszedłem na jakieś popularne humanistyczne brednie typu politologia ("bo interesuje się polityką" :D :D :D), na szczęście podjąłem najlepszą decyzję swojego życia i dziś jak wielu absolwentów przedziwnych zbędnych kierunków nie muszę pracować za połowę płacy minimalnej w różnych agencjach.

Niestety, ale taka jest prawda. Jeśli ktoś jest obrotny, to zrobi karierę w biznesie bez studiów, natomiast takie kierunki jak stosunki międzynarodowe, europeistyka, socjologia, etc. to jest najzwyklejsze w świecie marnowanie czasu i robienie sobie złudnej nadziei. Znam masę osób, która dziś jest po nich bezrobotna albo robi w uwłaczających zawodach typu doradztwo finansowe czy wciskanie ludziom cyfrowego polsatu. Znam też parę osób po takich kierunkach, którym się dobrze powodzi, ale - sami przyznają - studia niczego im nie dały. I ja również nie mam wątpliwości, że bez tego daleko by zaszły.

Wybierając kierunek studiów nie kieruj się tylko pasją, to oczywiste, że jeśli boisz się krwi, medycyna nie jest najlepszym wyborem, staraj się jednak skończyć coś, co nie jest pustym tytułem magistra, albo uprawnia cie do wykonywania jakiegoś zamkniętego zawodu, albo ma uznanie społeczne. To dalej nie gwarantuje spełnienia, ale przynajmniej daje takie możliwości.

Pamiętaj też, że wcale nie musisz iść na studia, jeśli już teraz masz pomysł na swoje życie.

08.09.2012 21:53
😐
8
odpowiedz
mirencjum
66
Legend

czy wiedzieliście wcześniej co będzie dla was, co będziecie lubili w życiu robić....

Jako młody człowiek wiedziałem co chcę robić. Wiedziałem, że muszę znaleźć zawód i pracę, gdzie będę miał namiastkę wolności, brak stałej kontroli jakiegoś kierownika i by praca nie była monotonna. Nie wytrzymałbym codziennie robić taką samą śrubkę przy maszynie w fabryce.
Dlatego wybrałem szkołę o profilu kierowca-mechanik i po jej skończeniu i otrzymaniu prawa jazdy na ciężarówki zacząłem szlifować asfalt w całym kraju.
Wszystko było zgodne z moimi wyobrażeniami o wolności w pracy, bo nie było tak jak teraz telefonów komórkowych do kontrolowania i zlecania zadań dla kierowcy i GPS do szpiegowania. Jak się wyjechało w trasę na drugi koniec Polski, to i tydzień zleciał na pracy, zwiedzaniu, leniuchowaniu i piciu też. Nikt nie popędzał, nikt nie darł japy do ucha, nikt nie sprawdzał obecności. Byłem kierownikiem swojej ciężarówki!
Nie żałuję swojego wyboru.

08.09.2012 21:54
9
odpowiedz
Rod
35
Niereformowalny Sceptyk

Poszedłem na studia, bo nie widziałem innej alternatywy. Oczywiście, nie musiałem, ale jednak uznałem za naturalną kolej rzeczy, że po szkole średniej powinienem zdobyć wykształcenie wyższe. Miałbym iść do pracy? Mógłbym, ale kokosów bym nie zarobił mając jedynie maturę. Założyć firmę? Do tego potrzeba naprawdę dobrego pomysłu i pieniędzy. Studia wydały się najsensowniejszą opcją, no i czułem, że otoczenie tego ode mnie wymaga - rodzice, znajomi. Nikt mi nigdy wprost nie powiedział: "idź na studia i już". Nikt nawet nie musiał. A za daleko w przyszłość nie wybiegam, sam nie wiem co będę robić, jak sobie ułożę życie. Zarysy rysują się powoli. I tak chwilowo wszystko jest oparte na tym czy skończę studia, czy nie. Zakładam to pierwsze, więc skupiam się na samym studiowaniu, nie myślę o tym gdzie będę mieszkać, pracować itd. później.
Też ostatnio dużo się zastanawiałem nad przyszłością, ale uznałem, że trzeba żyć teraźniejszością.

08.09.2012 22:29
Deton
10
odpowiedz
Deton
141
Know thyself

Nic co jest związane z dzisiejszym pojęciem humanizmu na pewno mi nie grozi ;)

Rozumiem mirencjuma, rozumiem też że studia przydają się konkretne. Rzecz w tym, że czasu niewiele a ja po prostu nie jestem pewny co po maturze :)

08.09.2012 22:41
11
odpowiedz
stefcio00
13
Pretorianin

Ja już w szkole podstawowej wiedziałem, ze będę biznesmenem. Udałem się do technikum ekonomicznego oddalonego o ponad 50 km bo wtedy jeszcze nie mieszkałem tu gdzie teraz. Dlaczego technikum? Bo po technikum mam jakiś papier a nie to co liceum (dupę mam czym podcierać więc maturę to zrobiłem przy okazji tylko). Potem studia zaoczne i praca. Pół roku stażu w sądzie. Potem praca w biurze księgowym i skupianie się na nauce. Jyż w gimnazjum czytałem podręczniki od podstaw ekonomii (mirek tobie tez by się takie przydały bo głupoty nie raz piszesz). Nauka szybko zaowocowała. Kiedyś po dość ciekawej wymianie zdań z profesorem od mikroekonomii poprosił bym został po zajęciach u niego na chwilkę. Złożył mi propozycję pracy. Na początku nie podobał mi się zbytnio. Obiecywał mało roboty, duże zarobki - jakbym słyszał ludzi namawiających do sprzedawania ubezpieczeń po domach. Jednak coś mi powiedziało by zgodzić się i tak zrobiłem. Dziś organizuje promocję dla wielkich sklepów i hipermarketów - im lepsze warunki wynegocjuję tym lepsza kasa. Czasem nawet i 12k na miecha da się wykręcić ale tak 8-9 jest normą.

Praca dochodowa ale bardzo nie wygodna - nawet w sobotę nie mogę się napić dobrze bo nie wiem czy w niedziele rano nie odezwie się telefon, czy nie pojadę po służbowego mercedesa i nie ruszę jakieś 300-400 km w trasę na tydzień. Poza tym pracuję an kontraktach - nikt nie chce mi dać kredytu. Gdy takiego potrzebowałem musiałem założyć swoją działalność by mieć stały grunt pod nogami. Skorzystałem bo wziąłem przy okazji 40 tys dotacji z urzędu pracy. Bank uznał, ze wpływy an konto są wystarczające i udzielił mi dość solidnego kredytu - kupiłem 3 mieszkania które teraz wynajmuje i mieszkania same się spłacają.

08.09.2012 22:43
xmajorx
12
odpowiedz
xmajorx
80
Gladiator

Rzecz w tym, że czasu niewiele a ja po prostu nie jestem pewny co po maturze

Nie szukam tu kierunku studiów czy pracy...

W takim razie rozumiem, że masz już upatrzone jakieś kierunki i po prostu nie możesz się zdecydować ? Czy po prostu niechcący zaprzeczyłeś sobie w tych dwóch zdaniach ? ; )

Mówisz, że jesteś dobry w tym do czego się przyłożysz. Mam bardzo podobnie, nigdy nie miałem jakichś sprecyzowanych planów co do przyszłości, dawałem radę w każdej dziedzinie i mogłem właściwie próbować się dostać na każde studia. W takiej sytuacji trzeba się jednak sprecyzować, określić jedną ścieżkę, którą chcesz iść a umiejętność radzenia sobie z wieloma tematami traktować jako swój dodatkowy atut. Osobiście też zastanawiałem się czy droga którą wybrałem była słuszna, ale teraz gdy już studiuję kolejny rok nie widzę sensu takiego myślenia. Robię swoje, czy mnie to interesuje czy nie, staram się rozwijać dodatkowo żeby nie zaszufladkować się tylko w jednej opcji zawodowej. Tak na prawdę wszystko zależy od Ciebie i tego czy będzie Ci się chciało. Studiować moze teraz każdy i o dziwo prawie każdy to robi, ale same studia dają tak na prawdę niewiele, ponad połowa sukcesu to własny wkład pracy.

08.09.2012 22:47
KoSmIt
13
odpowiedz
KoSmIt
105
MPO Spec Ops

Po 2 roku studiów (te wakacje) podjąłem pracę (na lotnisku, niezwiązana z budowlanką). Powiem tyle: studiuję dziennie budownictwo, ale miesiąc pracy strasznie zniechęcił mnie do studiowania. Masa czasu idzie na pierdoły, które i tak człowiek jest w stanie ogarnąć w trakcie zjazdów/nauki do sesji, a przy tym nie można normalnie pracować i się usamodzielniać.

Postanowiłem, że teraz (na 3 roku) będę pracował w weekendy, a na 4 roku przechodzę na budownictwo zaoczne i rozpoczynam normalną pracę w ramach praktyki budowlanej, piszę inżynierkę i na magisterskich dalej pracuję studiując zaocznie żeby po studiach oprócz papierka mieć już wyrobiony czas praktyk i staż na uprawnienia budowlane.

08.09.2012 23:05
Deton
14
odpowiedz
Deton
141
Know thyself

Chyba zawsze tak jest, że nauka wielu rzeczy się wydaje bez sensu :)

Dzięki za odpowiedzi, nie spodziewałem się, ale są pomocne ;)

08.09.2012 23:41
15
odpowiedz
AMDD
122
on-line

stefcio00 --> i jakie to uczucie po tych wszystkich marzeniach wrócić do rzeczywistości ?

Forum: Pytanie do spełniających się pracujących/studentów.