Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 14 grudnia 2000, 16:46

autor: Alchemik

Icewind Dale - Dolina Lodowego Wichru

Firma Black Isle zaszczyciła nas swoją nową produkcją „Icewind Dale”. Jest to przygoda, która dzieje się w Dolinie Lodowego Wichru, a opowiada o walce z złem, które gnębi mieszkańców Kuldahar.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

„... Wiatr wciskał się w każda nieosłoniętą część ciała grupy podróżników, którzy mimo złej pogody gnali przed siebie na swych rumakach. Powoli zapadał zmierzch. Co jakiś czas jeden z wędrowców – najwyższy z nich podnosił się na siodle i rozglądał. Dopiero po jakiejś godzinie zobaczył cos, co spowodowało, że wszyscy pogonili i tak już zmęczone wierzchowce. Dojeżdżali do stojącej na rozdrożu dróg karczmy. Z jedynego z jej okien na dwór sączyło się maluteńkie światełko. Podróżnicy zsiedli z koni, widać było iż tworzą oni dość niezwykła mieszankę – krasnolud, elf, jakąś zakapturzona postać i kobieta.... Kompania dość niezwykła, zwłaszcza wobec wydarzeń, które się rozgrywały w tej krainie... Wprowadzili konie do stajni, a następnie przekroczyli próg karczmy. Ze środka uderzyła ich przeraźliwa cisza. Karczma była pusta. No prawie pusta. Spod kontuaru podniósł się karczmarz. Przybyły krasnolud zawołał: „Dwa garnce waszego specjału”. Po tych słowach cala drużyna rozsiadła się przy stole, wyciągając jakieś papiery. Po chwili karczmarz przyniósł dwa dzbany. Przybyli zaczęli debatować: „Gdzie teraz idziemy” odezwała się kobieta – Proponuje udać się do miasta o którym mówił nam ten śmieszny ork”. Człowiek w zbroi spojrzał na nią: „A może odwiedzimy pobliska świątynie, o której mówi papirus, który znaleźliśmy przy magu?” Przy stole zapadła cisza, przerywana skwierczeniem szczap w kominku....”

Historia rodem z typowego opowiadania Warhammera. A może nie? Jest to sytuacja jaka może spotkać podróżników, którzy zechcą zapoznać się z najnowszym dziełem „Black Isle Studios”. Firma ta podarowała graczom tak wiele wspaniałych gier jak „Fallout” I i II, „Baldurs Gate” oraz „Planescape: Torment” i powoli zaczyna wyrastać na potentata w branży gier cRPG. Na nasze (graczy) szczęście. Widać, że autorzy znaleźli chwilkę czasu (niestety tylko chwilkę) na to, aby wykorzystać jeszcze raz silnik graficzny Infinity firmy Bioware i stworzyć coś dla fanów cRPG. Ukłonem w stronę zapalonych rolplejowców było nazwanie gry „Doliną Lodowego Wichru” , ale niestety nie uda nam się spotkać Drizzta, Wulfgara ani Bruenora, gdyż akcja gry dzieje się o wiele wcześniej niż pojawiają się ci bohaterowie.

Pierwsze wrażenie jakie nas uderza – gra jest bardzo podobna, jeśli nie identyczna do „Baldurs Gate”. Moim zdaniem z dobrych wzorców należy korzystać. Z wzorców można korzystać a nie zrzynać z nich żywcem, co zostało zaprezentowane w tej grze. Każda osoba, która grała w słynną superprodukcje będzie się czuła jak u siebie w domu – układ opcji, wygląd ekranu jest identyczny.

Recenzja gry Kenshi – Mount and Blade dla fanów Gothica
Recenzja gry Kenshi – Mount and Blade dla fanów Gothica

Recenzja gry

Z jednej strony model rozgrywki, który powinien stanowić wzór i inspirację dla wszystkich, którzy chcą robić prawdziwe erpegowe piaskownice dla pojedynczego gracza. Z drugiej natomiast festiwal gliczy niczym z najgłębszych odmętów steamowego piekła.

Graliśmy w DLC Legacy of the First Blade do AC Odyssey – wreszcie asasyni w asasynie
Graliśmy w DLC Legacy of the First Blade do AC Odyssey – wreszcie asasyni w asasynie

Recenzja gry

Podobnie jak przy Tyranii króla Waszyngtona, Ubisoft dzieli DLC do Assassin's Creed: Odyssey na trzy części. Sprawdziliśmy, jak sprawdza się pierwsza z nich. Oto Legacy of the First Blade.

Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego
Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego

Recenzja gry

Najnowsza gra z uniwersum Fallouta wzbudza skrajne emocje. Czy słusznie? Wycieczka do Wirginii Zachodniej może nie była taka najgorszą rzeczą, jaka mnie spotkała w grach, ale... dobrą też jej nie nazwę. Fallout 76 to niby nowa gra, a wygląda jak DLC.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
15.03.2004 22:01
zanonimizowany145016
0
Legend

fajna gierka

15.03.2004 22:03
odpowiedz
PAW666THESATAN
163
PIF PAF

no patrz, fajna, ale nie sadzisz ze troche pozno o tym mowic ?? gra sie ukazala 4 lata temu................

15.03.2004 22:12
odpowiedz
zanonimizowany59775
12
Senator

Do Mordk -----> Może jednak lepiej odłączyć komentarze do materiałów od Forum?? bo potem wychodzi coś takiego

Paw666 -----> to jest komentarz do materiału znajdującego się na serwisie...

(po kiego ja się tu dopisuję??)

15.03.2004 22:16
odpowiedz
PAW666THESATAN
163
PIF PAF

Cicha śmierć >> no ja wiem, ale troche stary ten komentarz...

04.05.2004 08:21
👍
odpowiedz
stepor
22
Chorąży

Grając w IWD nie można się oprzeć wrażeniu że to już wszytsko było. Na dobrą sprawę gdyby ktoś zamienił okładki i wyłączył intro,to ktoś postronny nie poznałby, że nie gra w BG lecz w IWD.I taki pewnie był zamysł autorow wypuścić coś co się sprzeda i przyciągnie graczy BG.I tak też się stało.Do tytułu nie można się wlaściwie doczepić.Ta sama co w BG grafika,podobne lokacje, muzyczka, postacie, drużyna-to gwarant sukcesu.Jednak w powyższej grze brakuje tej iskierki tego małego czegoś co nie da się opisać a jest podstawą sukcesu gry.Mimo tego uważam że każdy kto lubi rpg i serię BG powinien mieć w swoich zbiorach tę grę.Jeśli ktoś jej jeszczenie ma to zapraszam do serii NEK-jak kupisz na pewno przykuje cię do ekranu na wiele wieczorów.

20.03.2011 18:47
odpowiedz
krzychu2k7
39
Konsul

Nie wciągnął mnie BG1 (dotarłem do Wrót Baldura i dalej oklapłem do reszty), nie przypadł mi BG2, a ID mi daje ogromną frajdę. Może to wynika z mojej miłości do Czarnej Wyspy (dzięki Tormentowi:*). Przeszkadza mi tylko ta monotonia, tzn często wyłączam w 4/5 lochów, bo mi się nie chce napierać dalej, szczególnie, że przeciwnicy wymagają coraz większego planowania. Ale poza tym, to ta cała oprawa, ten klimat mi bardziej pasuje, niż z Baldurów. No, i tworzenie drużyny od podstaw - grunt, to żeby naszła wena i powstała taka drużyna, w którą się będzie można wczuć (albo chociaż w przywódcę) :) Ale do BG2 wrócę na pewno, do BG1 też może.

Zaś sama recenzja jest...dość dziwna moim zdaniem, pomija klimat całkiem i ogrom rozwiązań, wprowadzonych od BG1. Masa itemków się pojawia - to wada?! A przy trupach nie ma prawie w ogóle przecież "dropu", a jeśli jest to nielosowy, i przeszukujemy tylko jeśli potrzebujemy strzał (choć są wyjątki, czasem u pół-bossa się trafi magiczny).

Swoją drogą, fajnie by było jakby ekipa spojrzała na te klasyki, i zrobiła alternatywne recenzje z dzisiejszego punktu widzenia. Tak Ku Chwale Czarnej Wyspy!

PS Kto robił BG1 w końcu, Bioware, czy Black Isle?

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze