Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 23 marca 2011, 14:26

autor: eJay

Wyznawca #cebuladeals za 1$ i tytułów, w które nikt nie gra. Chory na kinomanię.

Homefront - recenzja gry

Nowa strzelanina firmy KAOS Studios śmiało atakuje rynek rozrywkowych FPS-ów, zdominowany przez gry z serii Call of Duty. Czy wychodzi z tego starcia zwycięsko?

Mimo tych wszystkich zastrzeżeń przyszłość Homefronta nie musi wcale jawić się w ciemnych barwach. Po pierwsze – sporo tu miejsca na poprawki, które mogą polepszyć nadszarpniętą reputację tytułu. Po drugie – i to jest w zasadzie czynnik decydujący – do gry dołączono rozbudowany tryb wieloosobowy. Sporym atutem multiplayera są serwery dedykowane, na których gracze toczą boje w dwóch odsłonach: Drużynowy Deathmatch i Terytorium Pod Kontrolą. W odróżnieniu od serii Battlefield, w której dominował wojenny chaos, podkreślany użyciem ciężkiego sprzętu, w Homefroncie poszczególne rodzaje wsparcia kupuje się za zdobyte w walce Punkty Bitewne. Każda z zabawek ma swoją cenę, a przede wszystkim wady i zalety. Przykładowo szybkostrzelny i słaby wozik Wolverine jest czterokrotnie tańszy niż mocarny i rzucający się w oczy czołg T-99. Jednakże nie każdy zakupiony sprzęt służy tylko do ofensywnych celów. Do dyspozycji użytkowników oddano UAV, które skanuje okolicę w poszukiwaniu wrogów, oraz Humvee jako dodatkowe miejsce do respawnu po śmierci.

Zasady walki na mapach są bardzo przejrzyste, choć nie jestem w stanie przymknąć oka na kilka niedopatrzeń. Homefront cierpi na podobną chorobę co zeszłoroczny Medal of Honor – nadmiar snajperów jest aż nadto widoczny. To drażliwy temat, bo – nie wiedzieć czemu – twórcy boją się wprowadzić limit klas do potyczek sieciowych. W rezultacie frajda u początkujących graczy może szybko przeistoczyć się w frustrację, choćby z powodu nagłej śmierci z rąk campera, który czyhał tylko na moment odrodzenia naszej postaci. Brakuje tu kilku środków zapobiegawczych, jak choćby drgającej optyki w karabinach snajperskich czy wolniejszego przeładowywania magazynków. W zamian mamy drużyny, w których połowa ludzi łazi w kamuflażu przypominającym krzaki.

Ruch oporu czasem potrafi odgryźć się z nawiązką.

Wracając do walki w sieci, muszę przyznać, że KAOS Studios sprytnie zapożyczyło niektóre patenty. Terytorium Pod Kontrolą to nic innego jak kolejna wariacja Gorączki z Bad Company 2 czy nawet stareńkiego Enemy Territory. Różnica między tymi pozycjami widoczna jest w liczbach. W przypadku Homefronta punkty zespołowe nabija się poprzez kontrolę 3 wyznaczonych pozycji (dla porównania – 2 w BC2 i 1 w ET). Ekipa, która tego dokona, otrzymuje punkt, a rozgrywka przesuwa się w inny rejon mapy. Drużynowy Deathmatch to oczywiście tradycyjna „bitka” między zespołami, aczkolwiek w połączeniu z modułem Urodzony Dowódca może przekształcić się w coś lepszego. Opcja ta urozmaica wymiany ognia dodatkowymi zadaniami i komplikuje życie. Im jesteś lepszy, tym jesteś bardziej widoczny dla wroga. Oponent otrzymuje od dowództwa informacje o Twoim położeniu, a za ewentualne zabicie dostaje sowitą nagrodę. Podsumowując, multiplayer to koło ratunkowe dla Homefronta. Wprowadzenie stosownych ulepszeń i uporanie się ze snajperami powinno zaowocować w miarę stabilną społecznością.

Niezwykle ciężko mi polecić grę, która jest niedopracowana, krótka w trybie dla pojedynczego gracza i brzydka. Niewykluczone, że za kilka tygodni Homefront zmieni się nie do poznania, największe błędy pójdą w zapomnienie, a strzelanie w sieci będzie dostarczać niemało radości. Widzę tu spory potencjał. Pewne jest to, że wkład finansowy THQ nie został należycie spożytkowany. Liderzy mogą spać spokojnie, gdyż inwazja Koreańczyków na Amerykę to jeszcze nie powód do bicia na alarm. Kto wie, może zrobi to dopiero zapowiadany od jakiegoś czasu sequel. Jednakże wciąż liczę na ciężką pracę twórców przy łataniu obecnego produktu.

Adam „eJay” Kaczmarek

PLUSY:

  • ruch oporu, klimat walki w partyzantce;
  • pomysł na fabułę;
  • niezła muzyka;
  • tryb multiplayer z potencjałem na przyszłość.

MINUSY:

  • kiepska grafika, na dodatek z wysokimi wymaganiami sprzętowymi;
  • niedopracowanie wielu elementów technicznych, zarówno w kampanii, jak i w trybie sieciowym;
  • zachowanie komputerowych przeciwników;
  • niewidzialne ściany;
  • długość kampanii;
  • problematyczna instalacja (dla osób ze słabym łączem).