Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 23 sierpnia 2010, 12:54

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

Lara Croft and the Guardian of Light - recenzja gry

Miniaturowa Lara Croft w niczym nie ustępuje swojej dużej wersji. A w wielu elementach rozgrywki jest nawet lepsza.

Recenzja powstała na bazie wersji X360. Dotyczy również wersji PS3

Panna Lara Croft ma ostatnio sporo szczęścia. Jeszcze kilka lat temu seria zjeżdżała po równi pochyłej, by wreszcie wraz z pamiętną Legendą, udanym Anniversary i całkiem przyzwoitym Underworld znowu przypomnieć o sobie bez konieczności krzywienia się z niesmakiem na jej widok. Naprawdę fani przygodówek akcji powinni pielgrzymować do siedziby Crystal Dynamics, któremu udało się przywrócić pani archeolog dawny blask. Podczas gdy rdzeń ekipy prawdopodobnie przygotowuje kolejnego dużego Tomb Raidera, my w ramach Xbox Live Arcade otrzymaliśmy znakomity dowód na to, jak kreatywnie i z polotem można wycisnąć jeszcze więcej ze znanej marki.

Co prawda Lara Croft and the Guardian of Light nie nosi oficjalnego znaczka TR, ale ten spin-off, dzięki jego klimatowi, zagadkom i radości płynącej z rozgrywki, spokojnie można traktować jako jedną z lepiej przygotowanych części serii. Może jedynie nie pod względem fabuły, bo ta jest tylko pretekstem, żeby pohasać sobie po dżungli i podziemiach. Poza tym, nawet w uniwersum Lary Croft, rojącym się od dziwnych istot i mitologicznych bogów, gonitwa za uwolnionym z pułapki demonem przypomina w Guardian of Light sen wariata. Równie dobrze tej historyjki mogłoby w ogóle nie być, a grałoby się tak samo przyjemnie.

Coraz popularniejsze usługi cyfrowej dystrybucji pozwoliły na odrodzenie się po latach wielu zapomnianych gatunków gier. Niedrogie w produkcji dwuwymiarowe platformówki i izometryczne strzelaniny to tylko dwa z mnóstwa przykładów. Lara Croft nawiązuje do drugiego z wyżej wymienionych gatunków, a w ogólnych założeniach – do wydanego niedawno w zbliżony sposób Alien Breed: Evolution. Podobnie jak tam, biegając po dżungli i katakumbach, do eliminowania przeciwników używamy pokaźnego arsenału rozmaitych pukawek, przy czym celowanie odbywa się za pomocą prawej gałki analogowej pada, zaś strzały padają dzięki przytrzymaniu jednego z triggerów. Lara korzysta z nieograniczonej ilości zdalnie detonowanego materiału wybuchowego, a także ze słynnych pistoletów. W trakcie eksploracji znajdziemy też mnóstwo znacznie potężniejszych środków rażenia, od strzelb poczynając, a na miotaczu ognia czy wyrzutni granatów kończąc. Jednak amunicja do nich nie jest już nielimitowana i należy ją uzupełniać poprzez zbieranie porozrzucanych po poziomach niebieskich paczek. Tych ostatnich jest na szczęście na tyle dużo, że w przypadku przechodzenia gry na normalnym poziomie trudności absolutnie nie powinno odczuwać się braku nabojów w decydujących momentach rozgrywki, kiedy na ekranie pojawia się naraz nawet kilkunastu przeciwników.

Tryb kooperacji umożliwia wybór dwóch różnych bohaterów gry.

Bohaterka dysponuje także prawie od samego początku niekończącym się zapasem włóczni, przydających się nie tylko do dziurawienia wrogów, ale przede wszystkim do docierania w miejsca normalnie niedostępne. Jednocześnie na ekranie można wbić do trzech drzewców, by następnie przeskoczyć po nich na przykład ponad jeziorem roztopionej lawy. Tak to wygląda w przypadku zabawy w trybie dla jednego gracza. Jeżeli wybierzemy kooperację, włóczniami dysponuje jedynie druga z postaci, Indianin o imieniu Toltec, który jednak nie potrafi po nich skakać.

Gra została tak przygotowana, aby zarówno jednemu graczowi, jak i parze zaoferować maksimum możliwości. W trybie kooperacji część zagadek daje się rozwiązać w nieco inny sposób, co pozwala wykorzystać zróżnicowane umiejętności obu postaci. Toltec może przebiec po rozciągniętej przez Larę linie tam, gdzie w pojedynkę musielibyśmy wykonywać bardziej ryzykowne ewolucje. Kooperacja jest tak właściwie grą w grze i jeżeli nawet uda Wam się przejść całe Guardian of Light, to zaręczam, że próba zaproszenia do zabawy drugiej osoby będzie co najmniej odświeżająca. Niestety, premierowa edycja Lary Croft w wersji na Xboksa 360 pozbawiona jest możliwości gry przez Xbox Live i oferuje jedynie kooperację na jednym ekranie, do czego niezbędne jest posiadanie drugiego pada. Twórcy obiecują, że już wkrótce zostanie wydany stosowny patch umożliwiający pełnoprawne granie online, a do tego czasu musimy obejść się smakiem.

Recenzja gry The Medium - polski Silent Hill... z Polską w tle!
Recenzja gry The Medium - polski Silent Hill... z Polską w tle!

Recenzja gry

The Medium intrygowało od pierwszych zapowiedzi i w finalnej wersji nie zawodzi! To horror, który straszy nie tylko demonami, ale i mrocznymi kartami polskiej historii.

Wilkołak występuje w Puszczy - Recenzja gry Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest
Wilkołak występuje w Puszczy - Recenzja gry Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest

Recenzja gry

Powrót do świata żywych wilkołaków ze Świata Mroku okazuje się ambitniejszy niż mogliśmy przypuszczać – Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest to bowiem ciekawa gra tekstowa, która spróbuje udowodnić, że czytelnictwo w Polsce nie jest w odwodzie.

Recenzja Tell Me Why – przerost treści nad formą
Recenzja Tell Me Why – przerost treści nad formą

Recenzja gry

Nowa Gra twórców Life is Strange zaskakuje delikatnością, z jaką przedstawia relacje między bohaterami oraz historią, która łapie za serce i co chwilę odkrywa przed graczem nowe niespodzianki.