Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 23 marca 2010, 12:17

autor: Adrian Werner

Warhammer 40,000: Dawn of War II - Chaos Rising - recenzja gry

Pierwszy samodzielny dodatek do Dawn of War II wylądował wreszcie na półkach sklepowych, a wraz z nim przybyły legiony Chaosu. Sprawdzamy, czy studiu Relic udało się stworzyć godną kontynuację losów Krwawych Kruków.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Wydany w zeszłym roku Warhammer 40,000: Dawn of War II był produkcją nietypową. Porzucił wiele tradycyjnych dla RTS-ów schematów rozgrywki, zastępując je elementami zapożyczonymi z erpegów. Rezultat końcowy, choć kontrowersyjny, był zdecydowanie wart uwagi i zyskał sympatię sporej grupy graczy. Fani cyklu dobrze pamiętają, że do pierwszej części serii ukazały się łącznie trzy dodatki, dlatego pojawienie się rozszerzenia do kontynuacji było jedynie kwestią czasu. Minęło kilkanaście miesięcy i na półkach wylądował Chaos Rising – samodzielne rozszerzenie, które za główny temat obrało siły Chaosu. Nie wymaga ono obecności na dysku podstawowej wersji gry, choć w trybie wieloosobowym pokierujemy wtedy jedynie armią Kosmicznych Marines Chaosu. Warto jednak dodać, że nawet wówczas naszymi przeciwnikami mogą być także posiadacze podstawki.

Aurelia kusi chłodnym klimatem.

Wszystko zaczyna się od pokrytej lodem planety o nazwie Aurelia, która dawniej była jednym z klejnotów Imperium Ludzkiego. Kres temu wszystkiemu położyło wydarzenie nazwane Burzą Smutku, podczas której szalejące anomalie Osnowy utworzyły wyrwę, która diametralnie zmieniła orbity planet w systemie. Aurelia znalazła się nagle tak daleko od słońca, że w przeciągu zaledwie kilku dni jej powierzchnię skuł gruby lód. Znajdująca się w powietrzu wilgoć zamieniła się w lodowce, które pokryły szczelnie masywne miasta. Z pięciu miliardów żyjących na planecie ludzi udało się ewakuować jedynie sto tysięcy. Reszta szybko zamarzła lub próbowała szczęścia w budynkach, które mogły dać schronienie przed lodem. Wkrótce w systemie zaczęły regularnie pojawiać się kolejne wyrwy, aż w końcu, w niecały miesiąc od wystąpienia pierwszej anomalii, Aurelia została pożarta przez burzę Osnowy i znikła bez śladu. Teraz, tysiąc lat później, Aurelia powróciła, a wraz z nią przybyły legiony Chaosu.

Fabuła jest mocnym punktem gry. Koncentruje się na walce Krwawych Kruków z siłami ich dawnych braci, służącymi teraz mrocznym bogom. Kosmiczni Marines muszą stawić czoła nie tylko Chaosowi i jego sługom, ale również wytropić zdrajcę we własnych szeregach. Oczywiście, od czasu do czasu przychodzi nam też wyrzynać zastępy Eldarów, Tyrianidów czy Orków, co zapewnia odpowiednią różnorodność przeciwników. Wszystko to opowiedziane jest z typowym dla Warhammera uroczym zadęciem. Nasi bohaterowie buzują testosteronem i niczego się nie boją, a nieprzyjaciele są źli do szpiku kości i budzą odrazę. Podane jest to jednak z lekkim przymrużeniem oka, co tworzy świetną atmosferę i doskonale oddaje ducha tego uniwersum. Wszystkie postacie wyposażone są w zestaw potężnych umiejętności, które potrafią zamienić pole bitwy w czyste piekło. Typowa rozgrywka w Chaos Rising przypomina operę przemocy. Cały czas coś wybucha, budynki są rozrywane przez pociski, a wokoło tryskają fontanny krwi. Już w wersji podstawowej poziom „przypakowania” Kosmicznych Marines był spory, a w dodatku uległ on jeszcze zwiększeniu. Limit rozwoju postaci podniesiono zresztą z poziomu dwudziestego do trzydziestego. Rozgrywkę wzbogaca zestaw nowych mocy oraz tony dodatkowego sprzętu i uzbrojenia, dzięki czemu podczas gry mamy naprawdę sporą swobodę taktyczną.

Adrian Werner

Adrian Werner

Prawdziwy weteran newsroomu GRYOnline.pl, piszący nieprzerwanie od 2009 roku i wciąż niemający dosyć. Złapał bakcyla gier dzięki zabawie na ZX Spectrum kolegi. Potem przesiadł się na własne Commodore 64, a po krótkiej przygodzie z 16-bitowymi konsolami powierzył na zawsze swoje serce grom pecetowym. Wielbiciel niszowych produkcji, w tym zwłaszcza przygodówek, RPG-ów oraz gier z gatunku immersive sim, jak również pasjonat modów. Poza grami pożeracz fabuł w każdej postaci – książek, seriali, filmów i komiksów.

więcej

Recenzja gry Against the Storm. City builder prawie doskonały
Recenzja gry Against the Storm. City builder prawie doskonały

Recenzja gry

Zdawałoby się, że przepis na współczesnego city buildera jest prosty – robimy to, co wszyscy, dodajemy tylko jakąś oryginalną nowinkę – i gotowe, pora na CS-a. Na szczęście polscy deweloperzy z Eremite Games podeszli do sprawy zupełnie inaczej.

Recenzja Cities: Skylines 2 - ten city builder potrzebuje przebudowy
Recenzja Cities: Skylines 2 - ten city builder potrzebuje przebudowy

Recenzja gry

Fani city builderów musieli długo czekać na kolejną odsłonę gry o tworzeniu nowoczesnych miast. Cities: Skylines 2 nie wprowadza rewolucji do gatunku i boryka się z technicznymi problemami. Nadal jednak wciąga na długie godziny.

Recenzja Total War: Pharaoh - egipskie wakacje bez all inclusive
Recenzja Total War: Pharaoh - egipskie wakacje bez all inclusive

Recenzja gry

Total War: Pharaoh to kolejny już odgrzewany kotlet wysmażony przez Creative Assembly. Choć mimo wszystko jest całkiem zjadliwy i jego konsumpcja potrafi momentami sprawić frajdę, serii tej zdecydowanie przydałby się porządny powiew świeżości.