Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 8 maja 2007, 14:46

autor: SirGoldi

Sid Meier's Pirates! - recenzja gry

Jeśli moi rodzice zginęli z rąk piratów, mordercy mogą być pewni, iż nie spocznę, dopóki ich odnajdę. A jeżeli mi się to uda, zamorduję bandziorów własnymi rękoma.

Recenzja powstała na bazie wersji PSP.

Masz ci los! Że też mi przyszło żyć w tych przeklętych czasach! Ponad pół stulecia temu ci przeklęci piraci porządnie dali mi w kość, a teraz dopadł mnie ten pieroński reumatyzm. Na domiar złego moja kariera ni to korsarza ni to handlarza powolutku zbliża się ku końcowi. Cóż począć? Wyjścia żadnego nie widzę, więc przynajmniej spróbuję zapisać się w annałach historii. Nazywam się więc Sir Simon Duke i opowiem Wam o moich niezwykłych przygodach.

Tego dnia nie zapomnę nigdy. Był to rok 1650 i o ile mnie pamięć nie myli, miałem wtedy 9 lat. Szamałem sobie kolacyjkę wspólnie z siostrzyczką, wujem, ciocią i dziadziem. Dość powiedzieć, że wszyscy byliśmy ubrani w okropne, napompowane jak balon ciuszki – szlachectwo zobowiązuje. Kiedy tak sobie siedzieliśmy i wcinaliśmy ostrygi, nic nie wskazywało na to, że zaraz stanie się coś strasznego. Usłyszeliśmy przeraźliwy huk i nie dalej niż parę sekund później do jadalni wpadło kilku uzbrojonych facetów, a wraz z nimi – obleśna woń. Stąd wnioskuję, że byli to piraci. Niewiele pamiętam, tedy nie za bardzo potrafię dokładnie przedstawić rozwój wydarzeń. Na pewno wszyscy członkowie mojej rodzinki zostali porwani, to nie ulega wątpliwości. Tylko dlaczego mi udało się uciec? Wszak korsarze nie zwykli litować się nad ofiarami. To wciąż nie daje mi spokoju, lecz może uda mi się w końcu dociec prawdy? A rzecz miała miejsce we francuskiej kolonii Guadeloupe.

Gubernator delikatnie stara się przehandlować córkę...

Jeśli moi rodzice zginęli z rąk piratów, mordercy mogą być pewni, iż nie spocznę, dopóki ich odnajdę. A jeżeli mi się to uda, zamorduję bandziorów własnymi rękoma.

Póki co przez 10 lat szwendałem się po rodzimej mieścinie i ledwo wiązałem koniec w końcem. Kiedy stuknęła mi dwudziestka, wszystko uległo zmianie. Początkowo nic nie wskazywało na to, że moje losy wkrótce całkowicie się odmienią. Jak każdego dnia, stałem pod świątynią i prosiłem o jałmużnę. Nagle ni stąd ni z zowąd podeszli do mnie strażnicy. Nie zastanawiałem się ani chwili. Natychmiast wziąłem nogi za pas. Niepotrzebnie, bowiem po chwili wpadłem w łapska wartowników, którzy zamiast wpakować mnie za kratki, zaprowadzili mnie do... gubernatora Guadeloupe! Dlaczego? Nie mam pojęcia. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie szczegółów rozmowy z gubernatorem, ale to raczej nie jest istotne. Ważne jest natomiast to, że jakąś godzinę później byłem już na własnym statku, z własną załogą i z własnymi marzeniami, które za wszelką cenę miałem zamiar spełnić.

Od natłoku myśli aż mnie głowa rozbolała. Stanąłem przed dylematem – z miejsca ruszyć na ratunek porwanej rodzinie, czy najpierw poczuć wolność na własnej skórze i zasmakować szczęścia. Z uwagi na brak jakiegokolwiek doświadczenia postanowiłem przede wszystkim zdobyć trochę złota i jedzenia dla wiecznie głodnych marynarzy. Niedługo potem popłynęliśmy lewostronnym halsem w kierunku Martinique, niezbyt odległej faktorii handlowej. Wiatr dopisywał, więc u celu byliśmy po kilku dniach żeglugi. Udało mi się nawet spotkać z miejscowym gubernatorem, od którego dowiedziałem się, że moja ojczyzna, Francja, jest w stanie wojny z Hiszpanią oraz Anglią. O ile mnie pamięć nie zawodzi, wspomniał także o przymierzu z Holendrami.

Sid Meier's Pirates! (2004) - recenzja gry
Sid Meier's Pirates! (2004) - recenzja gry

Recenzja gry

Sid Meier nie byłby sobą, gdyby w znanej od lat konwencji nie upchnął czegoś nowego. Zmian jest sporo, ale nie dotyczą one podstawowych zasad rozgrywki. Wręcz przeciwnie, są to delikatne usprawnienia, które mają za zadanie urozmaicić zabawę.

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy?
Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy?

Recenzja gry

Twórcy Styxa i RPG Gra o Tron zapraszają na przygnębiającą opowieść o szaleństwie. Czy bazujące na papierowym erpegu i twórczości Lovecrafta Call of Cthulhu przekona do siebie fanów strasznych przygodówek? Jeśli przymkną oko na parę wad – to tak.

Recenzja pierwszego epizodu gry Life is Strange 2 – król emocji wrócił
Recenzja pierwszego epizodu gry Life is Strange 2 – król emocji wrócił

Recenzja gry

Pierwszy epizod Life is Strange 2 rozpoczyna historię zupełnie inną od nastawionej głównie na nastoletnie perypetie i osadzonej w jednym mieście opowieści z „jedynki”, ale nie gubi przy tym najlepszych zalet swojego poprzednika.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
08.05.2007 15:04
zanonimizowany457719
0
Pretorianin

Pierwszy:)
Prawdopodobnie kolejny (obok 2 części gta) powód, by kupić psp:)

08.05.2007 16:10
odpowiedz
squallu
62
saikano

Świetna gra, i na pewno wersja PSP zachowała grywalność z PC i XBOX-a. po wakacjach moze kupie PSP i bede sie zastanawial nad ta pozycja:)

08.05.2007 18:49
😊
odpowiedz
zanonimizowany326516
28
Generał

piszcie więcej recenzji gier na PSP, bo to co na razie jest to bieda... trochę...

09.05.2007 12:40
👍
odpowiedz
negativ69
39
Chorąży

Tak zgadzam sie z przedmowca, dajcie wiecej recenzji gier PSP!

17.04.2009 23:42
👍
odpowiedz
MJ7s
9
Pretorianin

Grałam w nią 2 lata temu na PC, była wspaniała więc i na PSP powinna być nie zła, chyba sobie kupie :)