Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Underrail Recenzja gry

Recenzja gry 26 grudnia 2015, 16:21

autor: "Luc"

Recenzja gry Underrail - Metro, Fallout i garść oryginalnych pomysłów

Jeżeli decyzja Bethesdy o odejściu od klasycznej formuły Fallouta Was rozczarowała, wizja powrotu do oldskulowej formuły z pewnością wydaje się atrakcyjna. Underrail stara się jak najlepiej zagospodarować niszę... ale czy faktycznie mu się to udaje?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • ogromny, intrygujący świat;
  • eksploracja punktowana na każdym kroku;
  • świetny system rozwoju postaci;
  • pełna swoboda w podejściu do rozwiązywania problemów;
  • niezła ścieżka dźwiękowa;
  • Wymagająca walka…
MINUSY:
  • …w której często zbyt wiele zależy od szczęścia;
  • powoli rozkręcająca się i przeciętnie porywająca fabuła;
  • przestarzały silnik i źle brzmiące odgłosy.

Fani gier RPG mogą mijający rok zaliczyć do udanych – pojawiło się kilka interesujących produkcji, w które zagrywać będziemy się jeszcze przez długie miesiące, choć jednocześnie przyznać trzeba, że nie wszystko poszło idealnie. 2015 byłby znacznie bardziej udany, gdyby nie… Fallout 4. Gra jako źródło rozrywki na kilkadziesiąt godzin sprawdzała się wprawdzie nieźle, ale trudno nazwać ją rozbudowanym erpegiem, na które w końcu tak wielu liczyło po wcześniejszych odsłonach serii. Co się jednak stało, już się nie odstanie – Bethesda ma swoją wizję popularnej marki i najwyraźniej nie ma w niej miejsca na postapokaliptyczną izometrię z rozbudowaną mechaniką i głęboką fabułę. To, co odrzuca szeroko pojęty mainstream, nie jest jednak całkiem stracone – niezależne studia od lat próbują wskrzesić „magię Fallouta”, której tak bardzo brakuje graczom lubiącym zaliczać się do grona prawdziwych hardkorowców. Jednym z zespołów próbujących do nich przemówić jest kilkuosobowe Stygian Software, który wraz z niedawno debiutującym Underrail, wyraźnie uderza w tony, które nie wybrzmiewały w pełni od 1998 roku.

Czy tu grają w Fallouta?

W Underrail naszą przygodę rozpoczynamy klasycznie – od stworzenia postaci. Już w tym miejscu czeka nas jednak spora niespodzianka. Zamiast uproszczonych statystyk oraz krótkiej listy zdolności, otrzymujemy mnóstwo rozbudowanych opcji, do złudzenia przypominających kreator bohatera z dwóch pierwszych Falloutów. Wydajemy punkty na statystyki takie jak siła, percepcja czy zręczność, ale wskazujemy także znacznie bardziej szczegółowo, jak bardzo chcielibyśmy skupić się a umiejętnościach takich jak tworzenie elektroniki, skradanie, strzelanie, zastraszanie czy otwieranie zamków. Lista jest naprawdę długa, ale co istotniejsze – oprócz „klasycznych” opcji, jakich można by się spodziewać po postapokaliptycznym RPG, są także… umiejętności psioniczne, które w bardzo ciekawy sposób urozmaicają rozgrywkę. Na sam koniec decydujemy o specjalnych cechach bohatera, które znacznie ułatwiają mu życie w nieprzyjaznej rzeczywistości. Wraz z rozwojem postaci, zarówno statystyki, umiejętności, jak i cechy, możemy oczywiście dodatkowo poprawiać. Na papierze wygląda to dość standardowo, ale w rzeczywistości cały system rozwoju jest tak szalenie kompleksowy, iż pozwala na stworzenie wręcz nieograniczonej liczby archetypów protagonisty. A to, że poszczególne decyzje znacznie zmieniają to, w jaki sposób gramy, eksperymentowanie z tworzeniem i rozwijaniem postaci jest w Underrail po prostu szalenie przyjemne.

Recenzja gry Underrail - niezależne podejście do Fallouta - ilustracja #2
Decyzji o rozwoju postaci nie da się cofnąć... ale zawsze można stworzyć w końcu nową.

Zakładając jednak, że w końcu udało się nam stworzyć bohatera, którego przynajmniej w danej chwili uważamy za idealnie przygotowanego na wszystko, ruszamy w nieznane. Akcja Underrail toczy się głęboko pod ziemią – po okropnej, globalnej katastrofie, ludzkość przeniosła się do wydrążonych tuneli, w których stara się funkcjonować na starych zasadach. Protagonista zaczyna jako typowy „przeciętniak” – chwilę temu uzyskaliśmy właśnie pozwolenie na zamieszkanie na jednej z podziemnych stacji i próbujemy się odpowiednio zagospodarować w nowej rzeczywistości. Historia nie rozpoczyna się specjalnie spektakularnie i zanim zacznie dziać się coś faktycznie interesującego, mija naprawdę sporo czasu. Do momentu tajemniczej inwazji równie tajemniczych Faceless oraz dotarcia do rozległego Core City, kręcimy się na dobrą sprawę po „lochach” bez poważniejszego celu – ot tutaj musimy coś zabić, kogoś złapać, uruchomić jakiś posterunek lub odszukać dany przedmiot. Nawet wtedy, gdy po wspomnianych wydarzeniach gra się nieco „rozkręca”, do niezwykłej, pasjonującej opowieści brakuje jej przynajmniej kilka długości… I w porównaniu do Fallouta 2, którego przywoływać w takim przypadku wręcz trzeba, jest dość przeciętna. Jeśli ktoś uruchamiając Underrail liczy więc na niezwykłą, wciągającą fabularnie przygodę – po prostu się zawiedzie. Szczęśliwie to nie opowiadana historia jest w centrum zabawy… Do odkrywania świata popycha nas bowiem przede wszystkim mechanika rozgrywki.

Recenzja Diablo Immortal. Zagrać warto, ale przywiązywać się - zdecydowanie nie
Recenzja Diablo Immortal. Zagrać warto, ale przywiązywać się - zdecydowanie nie

Recenzja gry

Diablo Immortal nie jest ani spóźnionym żartem na prima aprilis, ani ostatecznym tryumfem NetEase w formule Diablo. Podwykonawca Blizzarda odniósł kilka zwycięstw na polu hack'n'slashy, ale – jak to w gotyckiej opowieści – nie obyło się bez ofiar.

Recenzja gry King Arthur: Knight’s Tale - okrągły stół z powyłamywanymi nogami
Recenzja gry King Arthur: Knight’s Tale - okrągły stół z powyłamywanymi nogami

Recenzja gry

Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia. O tym, że wojnę często wygrywa się nie armią, a złotem, przekonał się nie tylko tytułowy król, dokonując żywota już w intrze gry King Arthur: Knight’s Tale, ale przede wszystkim... autorzy tej produkcji.

Recenzja gry Tales of Arise - nowe rozdanie dla serii
Recenzja gry Tales of Arise - nowe rozdanie dla serii

Recenzja gry

Japońskie RPG w ostatnich latach przechodzą swoisty renesans, co bardzo cieszy. Nie jest to wprawdzie powrót do formy ze złotej ery gatunku, ale w zasadzie można powiedzieć, że jest całkiem dobrze. Czy Tales of Arise podtrzymuje ten trend?