Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Filmy i seriale 30 września 2019, 15:31

autor: Michał Mańka

Najczęściej mainstream, od święta dobre indie. PC-towy beton z dodatkiem konsoli.

Pół wieku poezji później – czy da się zrobić Wiedźmina bez budżetu?

Za dwa miesiące w sieci zadebiutuje amatorski, pełnometrażowy film, kontynuujący wątki z sagi Andrzeja Sapkowskiego. Spotkaliśmy się z jego twórcami i zajrzeliśmy za kulisy tej niezwykłej produkcji.

Lambert, Lambert, ty...

Jest jeszcze jedna kwestia, o której zapewne już wiecie, ale którą na pewno trzeba podkreślić. Głównym bohaterem Pół wieku poezji później jest nie Geralt, a Lambert. Reżyser twierdzi, że od samego początku nie chciał Białego Wilka, przede wszystkim dlatego, że jego wątek został dobrze zakończony – zarówno w książkach, jak i zupełnie osobno w grach. Geralt był tyle razy eksploatowany w każdym możliwym medium, że przyda mu się zastępstwo.

Myślę o tym za każdym razem - stroje w PWPP to jest mistrzostwo. Fot. Cezary Pomykało

Jakub Nurzyński od razu stawiał na Lamberta i ma po temu swoje powody – porównuje on postać tego wiedźmina do marvelowskich kreacji bohaterów, gdyż na początku poznajemy go jako złośliwego, szorstkiego, ciężkiego w obyciu typa, który w razie potrzeby jest jednak do rany przyłóż i zawsze zjawi się, by pomóc. Kluczowa dla niego wydaje się również relacja z Triss Merigold, którą można by określić dobrze znanym zwrotem „kto się czubi, ten się lubi”. Tak było w książce i tak było w grze. Scenarzyści CD Projektu też sugerowali, że Merigold i Lambert mieli przynajmniej jedną łóżkową schadzkę.

W filmie spotkamy oczywiście wielu bohaterów, których skojarzymy z książek – poza Lambertem, Triss i Jaskrem na ekranie pojawią się też chociażby Eskel i Vesemir, jednak nic w tym dziwnego, skoro wiedźmiństwo jako takie będzie jednym z głównych tematów tej produkcji. Poza tym film wprowadzi całą masę postaci oryginalnych, a wśród nich czarodziejkę Ornellę – młodą wychowankę Aretuzy, która ucieka ze szkoły magii, żeby wypełnić swoje powołanie – wraz z jej służącym Boguchem, który również odegra bardzo ważną rolę w tej historii. Z kolei główny antagonista to niejaki Agaius, który zdecydowanie zalazł wiedźminom za skórę, ale nie chcemy powiedzieć zbyt wiele.

Lokacje na Mazowszu okazały się nadzwyczajnie różnorodne. Fot. Cezary Pomykało

Wiedźminów sponsorują internauci

O Pół wieku poezji później mogliście usłyszeć przy okazji zbiórek crowdfundingowych, dzięki którym cały projekt w ogóle miał szansę powstać. Kampania na Polak Potrafi (48 365 złotych), osobna zbiórka na Indiegogo (8 370 dolarów), a do tego specjalna zbiórka facebookowa to główne źródła finansowania, które pozwoliły na realizację wizji twórców. Cały budżet, który udało się zebrać, przeznaczono na koszty stricte produkcyjne, związane np. z wynajmowaniem lokacji, tworzeniem scenografii, przejazdami czy wyżywieniem dla ekipy w trakcie dni zdjęciowych.

Ornella może nas jeszcze zaskoczyć. Fot. Cezary Pomykało

Podkreślmy jeszcze raz, że ż a d n a z osób biorących udział w tym przedsięwzięciu nie dostała ani grosza za swoją pracę. Wynika to też z kwestii prawnych – projekt fanowski może istnieć bez konieczności nabywania jakiejkolwiek licencji tak długo, jak długo nikt nie czerpie z niego korzyści materialnych. W ten sposób do drzwi autorów hipotetycznego projektu „W” nie zapuka nagle prawnik hipotetycznego twórcy o hipotetycznych inicjałach A.S., żeby zapytać, gdzie jest jego hipotetyczne 60 milionów.

Wydawało się, że crowdfundingowy sukces pozwoli na zdjęcia w ciekawszych lokacjach. Reżyserowi marzyły się sceny kręcone za granicą. Myślał nad litewskimi borami, słowackimi zamkami, potem trochę bardziej lokalnie nad śląskimi warowniami, ale wszystko rozbiło się o jedno – koszty przejazdu dla całej ekipy. Trzeba było ograniczyć marzenia do rzeczywistych możliwości i całość nakręcono na Mazowszu, co jednak okazało się bardzo edukującą przygodą.

Szczerze powiedziawszy, osobiście odkryłem Mazowsze na nowo. Ja, kierownik produkcji, autor zdjęć nie zdawaliśmy sobie sprawy, mieszkając tu przez większość życia, że jest tu tyle świetnych miejsc. Mamy gród wikingów, mamy skansen, mamy zamek, mamy ruiny pałacu. Naprawdę cała masa lokacji została znaleziona w odległości godziny jazdy, najwyżej półtorej, od Warszawy.

Jakub Nurzyński

Film kręcono w warowni Jomsborg, skansenie w Kuligowie nad Bugiem, zamku w Iłży oraz twierdzy Modlin. Co ciekawe, ekipa Pół wieku poezji później interesowała się zdjęciami w Ogrodzieńcu na tydzień przed „remontem”, który tam się odbywał. Dla osób uważnie śledzących newsy wiedźmińskie jest jasne, że to „niszowy” projekt pani Lauren Hissrich był odpowiedzialny za ów „remont”.

Las... krzyży

To właśnie lokacje i budżetowe kompromisy okazały się dla całej ekipy najtrudniejsze. Każde miejsce było na wagę złota. Jeśli już udawało się do jakiegoś trafić, trzeba było je wykorzystać za wszelką cenę, nawet gdy wymagało to więcej pracy.

Takim przykładem jest komnata Ornelli, jednej z nowych postaci, jakie pojawiają się w filmie. „Zagrać” ją miało pomieszczenie w twierdzy Modlin, ale reżyser nie był zadowolony z tego, jak miejsce to wygląda w obiektywie kamery. Trzeba je było odrobinę zabudować. Piotr Stachurski, scenograf, wspomina, że wtedy czekała ich najmniej chwalebna część pracy, czyli rozładowywanie w dwie osoby dwóch ciężarówek z deskami po to, żeby w jakiś sposób „ubrać” tę komnatę. Z drugiej strony szukanie lepszego planu mogłoby trwać znacznie dłużej.

Lambert, tu chyba nie jesteś mile widziany... Fot. Cezary Pomykało

O budżecie warto pamiętać, porównując Pół wieku poezji później z Wiedźminem Marka Brodzkiego. Wiele osób ma oczywiste skojarzenia z produkcją sprzed kilkunastu lat, ale niewiele wie, że budżet tamtego filmu to około 19 milionów złotych, a Pół wieku poezji później...

Tak naprawdę mogę powiedzieć, że zrobiliśmy pełen metraż fantasy za niecałe 100 tysięcy złotych.

Jakub Nurzyński

Pewnie nie chce Wam się liczyć, więc policzymy za Was, ekipa kręcąca Pół wieku poezji później miała do dyspozycji 0,5% budżetu Wiedźmina z 2001 roku. Porównywanie tego z budżetem Dzikiego Gonu i Wiedźmina netflixowego byłoby już kopaniem leżącego.

Pieniądze to jednak nie wszystko, była też zwykła ludzka dobra wola, z którą ekipa spotykała się raz po raz. Wielokrotnie udawało się obniżyć koszty wynajmu miejsca do zdjęć wyłącznie za obietnicę wspomnienia o tym w napisach końcowych. Innym razem na jednym z planów ekipa spotkała chłopaka, który udzielał się przy rekonstrukcjach historycznych i po usłyszeniu, nad czym pracują, otworzył im – dosłownie – hangar z rekwizytami, które mogli pożyczyć. Wygląda na to, że „wiedźmin” to nie tylko dobry towar eksportowy, ale także hasło, które otwiera niejedne drzwi i zachęca wielu ludzi do pomocy, szczególnie przy projekcie przygotowywanym przez fanów dla fanów.

TWOIM ZDANIEM

Podobał Ci się Wiedźmin Marka Brodzkiego z 2001 roku?

74,7%
Tak
25,3%
Nie
Zobacz inne ankiety
Wiedźmin 3: Dziki Gon

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów

Wiedźmin

Wiedźmin

Wiedźmin Gra Przygodowa

Wiedźmin Gra Przygodowa

Serial Wiedźmin od Netflixa – data premiery, obsada, twórcy
Serial Wiedźmin od Netflixa – data premiery, obsada, twórcy

Netflixowa adaptacja Wiedźmina urasta do rangi najbardziej wyczekiwanego serialu w Polsce, a każdy strzęp informacji o projekcie cieszy się olbrzymim zainteresowaniem fanów. Zebraliśmy w jednym miejscu wszystkie udostępnione dotąd wieści o produkcji.

Wiedźmin Netflixa – co nowy serial powinien zrobić lepiej niż stary?
Wiedźmin Netflixa – co nowy serial powinien zrobić lepiej niż stary?

Wiedźmiński serial we współpracy Platige Image i Netflixa – brzmi jak spełnienie marzeń. Co jego twórcy powinni zrobić lepiej, żeby nie okazał się taką klapą jak polska produkcja z 2002 roku? Wbrew pozorom odpowiedź wcale nie brzmi: „wszystko”.