Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Assassin's Creed Odyssey Publicystyka

Publicystyka 3 października 2018, 16:10

autor: Przemysław Zamęcki

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Czy gra może być zbyt duża? Assassin’s Creed Odyssey nie wie, kiedy skończyć

Assassin’s Creed Odyssey jest większe od wszystkiego, co do tej pory stworzył Ubisoft. Pytanie brzmi jednak w tym przypadku: czy większe jest wrogiem dobrego?

Assassin’s Creed Odyssey może napytać nam biedy. Nam, miłośnikom długich gier z otwartym światem dla jednego gracza. Lubimy się w nich pławić, płynąć od jednego pytajnika do drugiego i chłonąć ich klimat. Chłonąć atmosferę bohaterskiej samotności, mieć świadomość, że wszyscy NPC i całe to uniwersum czekają tylko na nas, na nasz ruch. Jest jeszcze lepiej, kiedy ten świat okazuje się przy tym spójny i logiczny, a niejako przy okazji na tyle tajemniczy i efektowny, że co rusz natykamy się na sytuacje, w których nasza szczęka ląduje na podłodze. Najlepiej, żeby trwało to co najmniej dwadzieścia, trzydzieści, no – czterdzieści godzin z okładem.

Ukończenie Assassin’s Creed Origins zajęło mi dokładnie czterdzieści siedem godzin, co oznacza, że na dwie doby zmieniłem się w miedzianoskórego Bayeka i łykałem piasek pustyni. I były to dobre dwie doby, które w rzeczywistości trwały dziesięć miesięcy. No co, żaden termin recenzji mnie nie gonił, mogłem więc sobie poswawolić w międzyczasie w innych światach, brykając to tu, to tam i wracając pod piramidy dopiero wtedy, gdy turystyka na innych szlakach już mi się znudziła.

Otwarty świat żyje swoimi sprawami, mieszkańcy starożytnej Grecji nie stoją jak kołki w jednym miejscu.

Czy twórcy śpieszyli się z produkcją Odyseji? W wywiadzie, udzielonym portalowi Game Informer Serge Hascoet z Ubisoftu powiedział: "grałem w Assassin's Creed Odyssey w listopadzie zeszłego roku i wtedy gra była niemal gotowa." Wynika z tego, że ekipa miała naprawdę dużo czasu na szlifowanie, balansowanie i rozbudowywanie tego tytułu.

A tak na serio, to skończyłem Origins kilka tygodni temu tylko dlatego, żeby być gotowym na Odyssey. Ach, gdybym wiedział, w co się pakuję, trzy razy bym się zastanowił. Nie zrozumcie mnie źle. Nowe Assassin’s Creed to naprawdę niezła gra, tyle tylko, że za długa. Co najmniej o połowę. Mamy tutaj śliczny świat, potyczki na morzu, za którymi tęskniliśmy, przyjemny system walki i ogromną mapę pełną zadań do wykonania, starć, przedmiotów do zdobycia i miejsc do odkrycia. Może się wydawać, że jest to sandbox, o jaki walczyliśmy. Jak się jednak okazuje, osiągnięcie takiego ogromu kosztuje, a ceną jest, niestety, jakość poszczególnych elementów gry.

Nie brakuje ludzi do najgorszej nawet roboty.

Lecz choćby przyszło tysiąc maniaków...

No dobra, wbrew temu, co napisałem powyżej, nikt nie lubi pytajników na mapie. Wyobrażam sobie Red Dead Redemption II, w którym wyłączę HUD-a, wszystkie te dziadowskie znaczki i po prostu zmienię się w trapera. Faceta, któremu żadna technika poza tą mieszczącą się w olstrach i kaburach nie będzie potrzebna.

Lubisz zdobywać najtrudniejsze trofea? Uważasz grę za skończoną dopiero po wbiciu platyny? Spróbuj swoich sił w naszym konkursie na zdobywanie trofeów w Assassin’s Creed: Odyssey.

W Odyssey nie da się tak grać. To zbudowana z powtarzalnych klocków machina, która – co najgorsze – wciąga. Masz pełną świadomość, że stworzenie tak ogromnego świata wymagało pewnych uproszczeń, ale grasz, bo Alexios i Kassandra to fajni bohaterowie. Wyluzowani, od czasu do czasu potrafiący rzucić żarcikiem. Po prostu docierasz do kolejnego miasta, które jest dokładnie (albo prawie dokładnie) takie samo jak poprzednie i wykonujesz kilkadziesiąt śmieciowych zadań, gdyż twórcy przyjęli taktykę „bramek”, odcinających dostęp graczowi na zbyt niskim poziomie rozwoju.

Powtarzalność lokacji daje w kość, dlatego rejon, w którym wydobywa się sól stanowi niezwykle miłą odmianę.
Starożytne drzewko oliwne ocienia swymi konarami plebejskich zbieraczy.

Attyka to drugie Hinterlandsy z Dragon Age: Inkwizycji.

Stranger

Pokuszę się o stwierdzenie, że Odyssey jest grą z otwartym światem, który stoi przed nami zamknięty na cztery spusty. Czyni to zabawę mocno liniową, pozwalającą poruszać się po terenie do pewnego momentu i w bardzo ograniczonym zakresie. Jest inaczej niż w Origins, gdzie na upartego można było zwiedzić cały Egipt już na samym początku. Dużo wolnej przestrzeni pozwalało zawczasu dostrzec niebezpieczeństwo i je ominąć lub przeczekać.

Kudosy dla śmiałka, który podobnego zadania podjąłby się w Odyssey. Wędrujesz sobie przez dzikie ostępy, a twórcy zdają się mówić: „A ty co tu robisz? Nie powinno cię tu być!” i napuszczają na Ciebie wybiegające zza drzew wysokopoziomowe stado dzików, przed którym nie ma ucieczki. Na morzu to samo. Piraci są bezlitośni i bez odpowiednio rozwiniętego statku odyseja kończy się tuż po jej rozpoczęciu. Masz robić po kolei to i to. Zanika idea otwartości, o wolności nie mówiąc, co stoi w jawnej sprzeczności z takimi tytułami jak np. Skyrim. „Ha!” – zakrzykną krytycy dzieła Bethesdy – „Skyrim to dno!”. No cóż, w takim razie przyda im się świadomość, że przeniesienie się do każdego regionu w Odyssey to trochę tak, jakby tego Skyrima zaczynać wciąż na nowo. Tyle tylko, że w lilipuciej skali. A po nocach będą śnić Ci się questy typu „zabij pięć wilków”, „zniszcz pięć okrętów spartańskich/ateńskich/pirackich/handlowych”, „przynieś mi to i tamto”. Poczujesz się jak w kiepskim MMO...

Ile godzin zazwyczaj spędzasz w grze z otwartym światem?

63,2%

Ponad 80 godzin

24,7%

Od 40 do 80 godzin

9,6%

Od 20 do 40 godzin

2,4%

Do 20 godzin

Assassin's Creed Odyssey

Assassin's Creed Odyssey

Długie, wielkie, rozdmuchane – dlaczego gry wydają się dłuższe niż kiedyś?
Długie, wielkie, rozdmuchane – dlaczego gry wydają się dłuższe niż kiedyś?

Mitem jest, że opowieści w grach są dziś dłuższe niż kiedyś. Biorąc jednak pod uwagę natłok dodatkowych aktywności, połączony z mniejszą ilością wolnego czasu przeciętnego gracza, trudno nie odnieść takiego wrażenia.

Asasyńskie miejscówki – najciekawsze lokacje z serii Assassin's Creed
Asasyńskie miejscówki – najciekawsze lokacje z serii Assassin's Creed

Jedna z najważniejszych gier akcji obchodzi właśnie swoje dziesiąte urodziny. A że wspaniałe widoczki zawsze były znakiem markowym cyklu, wybraliśmy dla Was 10 najlepszych lokacji z serii Assassin's Creed.

Komentarze Czytelników (91)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
03.10.2018 16:28
5
Valfrend
8
Legionista

Amen!!

Jakby autor artykułu czytał w moich myślach :D Pierwsze 10h w Origins było ciekawe, a potem...... miałem nadzieję, że tutaj będzie trochę inaczej. Szkoda.

Nie mogę tylko pojąć skąd te wysokie oceny? Wygląda to tak, jakby każdy recenzował tę grę po właśnie tych 10h, a to że później gra nie oferuje niczego ciekawego jakby nikogo nie obchodziło.

post wyedytowany przez Valfrend 2018-10-03 16:35:00
03.10.2018 20:19
😂
odpowiedz
hellcharger
43
Centurion

Już widzę jak za niedługo będą się pojawiać reklamy gier : kup grę x zapewni ci 100godzin rozrywki.... za jedyne 3zł/h

03.10.2018 20:50
4
odpowiedz
Lukxxx
160
Generał

Świetny artykuł, dzięki zaoszczędziłem pieniądze i co najważniejsze czas.

03.10.2018 21:31
odpowiedz
Absolem
64
Konsul

Przyznam, że byłem napalony na tę grę, ale nieco mnie rozczarowała. Nie zaszedłem jeszcze jakoś daleko, ale póki co fabuła zdaje się być jakaś taka zbyt mglista. Bayek od początku miał wyraźnie nakreślone motywy, Aleksios póki co "rozbija się po świecie".

Dodatkowo razi mnie garść błędów, które potrafią zirytować i dziwnych rozwiązań. Na przykład kiedy oznaczamy orłem skrzynie, po jej przeszukaniu oznaczenie nie znika i trzeba je ręcznie usunąć lub oznaczyć inny cel. Okropnie głupie, zważywszy że w Origins było to zrobione normalnie. System łowców nagród byłby spoko gdyby nie to, że jest ich od **uja, na każdym kroku się na nich można natknąć, a często kilku w jednym miejscu mnie atakują i takiej walki nie ma szans wygrać (chyba, że chcesz stracić kolejną godzinę na bicie wszystkich po kolei). Czasem też dzieją się dziwne rzeczy w świecie. Dopiero co pomogłem spartanom odbić jeden region, a zaatakowała mnie cała ich grupa bo... biłem się z łowcą nagród, który nie ma z nimi żadnego związku. Takich głupich sytuacji w grze spotkałem już mnóstwo.

Natknąłem się też na zadanie, które chyba jest zbugowane: mam uratować mieszkańca przed atakiem bandytów, problem w tym, że nie da się :D Bandyci od razu dopadają go, nie zważając na to że ich biję i zabijają zleceniodawcę jednym ciosem. Rozpoczynałem to zadanie 5 razy i za każdym razem kończyło się w ten sam sposób. Mam również mieszane uczucia co do tablicy zadań. Niby niektóre są fabularyzowane i mają nawet dialogi z postaciami, ale są to krótkie wątki, bez polotu. Jest ich MASA, szybko nudzą i okazują się zwykłymi zapchaj dziurami.

Nie zrozumcie mnie źle, gra mi się naprawdę przyjemnie, walka jest miodna, o dziwo wciągnęły mnie tez bitwy morskie, a zadania fabularne i większe zadania poboczne są zrealizowane przyjemnie (szczególnie scenki). Również kompletowanie i ulepszanie ekwipunku zrobiono bardzo przyjemnie i w końcu jest sens poszukiwania skrzyń oraz zagadek (które oprócz przedmiotów dają też nowe ulepszenia sprzętu). Natomiast rozczarowało mnie wypełnienie świata jeszcze większą ilością zapchaj dziur niż w Origins. Aktywności jest od groma, ale niestety z czasem się powtarzają i już nie cieszą. Liczyłem jednak, że przekręcenie się w stronę RPG zaowocuje bardziej skoncentrowaną rozgrywką, a nie uganianiem się za obozami bandytów, żołnierzami spartan lub ateńczyków itd. Wiadomo, że nie trzeba robić tego wszystkiego, ale Ubi mógł skupić więcej energii na dłuższych zadaniach pobocznych.

Na chwilę obecną, gdybym miał oceniać grę w skali, to bym dał 7,5.

post wyedytowany przez Absolem 2018-10-03 21:44:28
03.10.2018 21:44
odpowiedz
Kalbi84
28
Centurion

Assassin's Creed Origins niedawno się pozbyłem. Ukończyłem główny wątek, może fabularnie nie była to gra specjalnie dobra, zaś gameplay'owo naprawdę mi się spodobała. Skończyłem historię Bayeka i... kurde, jak mi się nie chciało robić tych wszystkich posterunków, twierdz i innych lokacji!
Naprawdę. Patrzyłem, co jeszcze mogę przed sprzedaniem zrobić, może powbijać jakieś trof... sry, ukończ wszystkie lokacje, czyt. zbierz skrzynkę 1-3 w masie malutkich miejscówek i wyczyść wszystkie forty. Nie, dzięki.
Najdziwniejsze jest to, że w żadnym z innych Asasynów nie czułem tego jeszcze AŻ TAK. Aż tak, bo np. w Unity czy Syndicate pomimo też sporej ilości znajdziek, zwykłych skrzynek czy innych rzeczy, jakoś aż tak mnie to nie przesyciło. Tym razem jednak uznałem, że nie warto się męczyć dla achievementa świadczącego o braku życia prywatnego :P
Niedługo mam zamiar zaopatrzyć się w Spider-Mana i o nim też słyszałem i czytałem różne rzeczy, ale mimo wszystko te poboczne aktywności będą prostsze do przeżycia, a może nawet okażą się przyjemne w jednej z najlepszych gier tego roku ze Spider-Manem niesamowicie bujającym się na pajęczynie.

Nawiązując też troszkę do innych gier, to chociażby w Wiedźminie 3 praktycznie większość pytajników to też były takie zapchajdziury i ich również do dziś nie ukończyłem. Co innego zadania poboczne.

A, no tak. Zadania poboczne. One w Origins były... w ogóle nieangażujące. Niezapadające w pamięć. W przeciwieństwie do Wiedźmina. Fakt, nie każdy quest w Wiedźminie jest wyśmienity, ale można z pewnością powiedzieć, że stoją one o półkę wyżej od takiego Asasyna. Cieszy to, że twórcy chociaż próbowali pisać rozmaite historie do każdego z nich... co nie znaczy, że to się udało.

W kwestii znajdziek góruje według mnie seria Batman: Arkham od Rocksteady. Pokazują oni, że można tworzyć nawet kilkasek znajdziek, które będzie się a) łatwo zdobywało ze względu na rozmiar świata (to, a skrzynki w Dolnym Egipcie) oraz b) PRZYJEMNIE zdobywało, gdyż są różnorodne - zagadki logiczne, zwykłe wykorzystanie gadżetów, skanowanie otoczenia - oraz WYNAGRADZAJĄ gracza czymś więcej niż osiągnięciem - opowiadają bardzo dużo historii, ciekawostek o różnych postaciach, wydarzeniach sprzed akcji właściwej. To naprawdę motywuje do działania. Absolutny mistrz znajdziek (+1 do bycia jedną z najlepszych serii growych ever, ale to już nie na temat).

03.10.2018 23:10
odpowiedz
1 odpowiedź
Dook8
27
Chorąży

Mimo że siedzę chory w domu i niewiele mogę robić to Origins mnie strasznie męczyło, ileż można robić to samo. Jeszcze ten lv scaling zabija imersję, cztery poziomy wyżej i musisz komuś zapakować 30 headshotów z łuku.
Fabuła drętwa, znowu gonimy za kulką i ubijamy ludzi którzy nam przeszkadzają. Twórcy cynicznie zdecydowali uśmiercić się dwójkę dzieci w wątku głównym próbując zagrać na emocjach, (to głównie zapamiętałem) zamiast zrobić wciągająca fabułę.

03.10.2018 23:18
odpowiedz
5 odpowiedzi
deathcoder
11
Chorąży

Pomyśleć, że jeszcze dobę, czy dwie temu czytałem na GROLu artykuł o tym, że ta gra to istny zamach na Wieśka :) buahahahah :) drodzy redaktorzy :) żenua :)

03.10.2018 23:21
odpowiedz
1 odpowiedź
deathcoder
11
Chorąży

Wybaczcie :) rozumiem, że gra może być dobra, wciągająca itd. :) ale jak czytam wypociny typu tamten artykuł o zamachu na wieśka chce mi się zwyczajnie śmiać. Wielką naiwnoscią jest sądzić, że UBI czegokolwiek się nauczyło :) ich sandboxy od zawsze były nudne :) w sensie fabularnym. Niektóre wciągały jak wciąga wpierd*** słonecznika :) ale to nadal nie sa produkcje ambitne fabularnie.

04.10.2018 01:01
👍
odpowiedz
Nirgar
5
Legionista

Gry traktuje jak smaki w jedzeniu. Nie przechodzę ich od deski do deski, tylko powoli, smakuję jak mam na to ochotę. Jeśli nie mam, idę do innej gry. Żadna gra mnie nie męczy, a cieszę się, jeśli za np. miesiąc znajdzie się czas na pogranie przez kilka godzin. Plus takiego podejścia jest taki, że nie przerażają mnie te setne godziny grania, ot.... po prostu będzie więcej dobrego jedzenia :)

04.10.2018 05:47
odpowiedz
Colidace
41
Centurion

Z tą grą będzie tak samo jak z Origins. Większość tutaj graczy ponarzeka tak jak w Origins że Denuvo, że czytali że nie działa płynnie (bzdura), że słabe, że stare były lepsze, złe Ubi, a teraz czytam i wiele osób Origins przeszło. Tutaj będzie to samo, wiele osób kupi po cichu bo wiadomo... ten świat po prostu miażdży, ale to Ubisoft więc nie można za dużo dobrego powiedzieć, ponarzekać modniej. "Świat za duży" teraz, kiedyś było "świat za mały", która mapa jest większa od której, porównywanie, czy ARMA ma większą mapę, czy DayZ, a może GTA 5.
Ale teraz jak najbardziej wypełnioną po brzegi wszelkiej maści stworzeniami lądowymi, latającymi i podwodnymi mapę pokazał Ubisoft to znowu coś nie tak, jakby to Rockstar zrobił to by było cudo. Ale to Ubisoft, więć źle że taka duża. To jest logika...

post wyedytowany przez Colidace 2018-10-04 05:49:28
04.10.2018 08:32
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
mago_81
16
Centurion

Ludzie na GOL naprawdę mają problem z rzetelnym podejściem do tematu. Artykuł na 3 strony, autor wypuszcza jakieś 17 zarzutów do gry, po czym kończy artykuł stwierdzeniem pogrubionym, że to wciąż BARDZO DOBRA GRA. Jak do ciężkiej cholery to może być BARDZO DOBRA GRA, skoro żeś jej wytknął tyle problemów? zrozumiałbym niepogrubione całkiem niezła gra. Ale bardzo dobra??? No kuźwa! To tak jakbyś opisywał samochód: problem z układem kierowniczym, wyciek z silnika, miski olejowej i skrzyni biegów, powłoka lakiernicza do wymiany, układ hamulcowy nie istnieje. Ale luzik. To wciąż BARDZO DOBRY SAMOCHÓD!!! Zdecydujcie się ludzie cholera.

04.10.2018 08:50
odpowiedz
mago_81
16
Centurion

Nie stary, nie da się jeździć jak marzenie samochodem ze złym układem kierowniczym i hamulcowym, wyciekami zewsząd i zardzewiałym lakierem. Owszem, jeśli to będzie jeden z samochodów o których piszesz to wrażenia z jazdy będą całkiem niezłe ze względu na fakt czym jedziesz, nie będzie to jednak jazda jak marzenie, a już na pewno nie jazda BARDZO DOBRYM SAMOCHODEM :).

04.10.2018 09:11
😁
odpowiedz
frycek18
20
Pretorianin

Nie gra nie może być za duża. Gry powinny być jak największe. Najlepiej jak by mapy w grach były minimum wielkości Jowisza w skali jeden do jednego. To by dopiero były gry. Im gra większa tym jest lepsza.

04.10.2018 09:21
😃
odpowiedz
2 odpowiedzi
maciejn
9
Legionista

Ktoś tu chyba za słabo się pławi w grze i chłonie jej klimat. Ja mam 51 godzin i połowy mapy jeszcze nie odkryłem. A przyłapałem się na tym, że za szybko ją przechodzę, przechodzę obojętnie obok budynku, do którego można wejść, w pogoni za kolejnym pytajnikiem. Ale dużo racji, bo na przykład Wiedźmin zaczynał mnie trochę nudzić pod koniec a jak się zabrałem za wody na Skellige to myślałem, że czyściec polega właśnie na pływaniu tam w nieskończoność. W końcu wdarł się bug i 2 czy 3 pytajniki pozostały pytajnikami już na zawsze...

04.10.2018 10:31
odpowiedz
darden
26
Pretorianin

wydaje mi się że ghost recon wildlands ma większą mapę, w odyssey duży obszar to wody, ale dzięki temu gra ma fajny grecki wyspiarski klimiat

04.10.2018 10:55
2
odpowiedz
Raiden
83
Generał

Czytając tekst mam tylko jedno w głowie - gry z otwartym światem po Legend of Zelda BotW nie powinny tak wyglądać.

04.10.2018 11:05
odpowiedz
1 odpowiedź
darkpalladinPL
27
Chorąży

Zamordowali markę po Black Flag i Rogue (unity i victory jeszcze się dało grać ) origins i odysey to puste Wydmuszki.

04.10.2018 12:11
2
odpowiedz
darkpalladinPL
27
Chorąży

A jaka jest niby późniejsza ? Orgins to nuda i kupa zmarnowane kilka godzin grania aby zobaczyć jak pusty jest ten świat i nudny. Zasadniczo widać po recenzjach że Odysey to marna próba kopiowania tym czym jest wiedźmin :)

Ani z tego RPG ani dobra wciągająca GRA :) Ani assasyn :)

Gdyby nie nazwa ASSASIN CREED to autor dałby 5/10 i koniec tematu.

04.10.2018 14:01
😜
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Dawko062
39
!_ ! 7

Trochę Fortninte.

04.10.2018 15:20
odpowiedz
Matihias
28
Chorąży

Ludzie z Ubisoftu zapatrzyli się w Dragon Age: Inkwizycja.

04.10.2018 17:47
odpowiedz
6 odpowiedzi
menththethuethe
18
Centurion

Niektórym graczom już odbija i sami nie wiedzą, czego chcą. Takie rozpieszczone bachory trochę. Jak nie za duże, to znowu za małe itd. Ciągłe ględzenie, ciągłe narzekanie. Aż czytać się tego nie chce...

Zawsze coś... zawsze skupiają się na wadach, nie na pozytywach.

Jęczące bękarty :D

Pograjcie w retro gry i zobaczcie, czym ludzie się cieszyli.

post wyedytowany przez menththethuethe 2018-10-04 17:49:20
04.10.2018 22:42
odpowiedz
rj
112
Pretorianin

Zgadzam się z tekstem ale już niekoniecznie z tym że to dobra gra, fakt że moja opinia powstała na bazie innych opinii, tekstów, filmików itd. a nie na najważniejszym czyli ograniu gry. Ale co by nie mówić, dzięki temu zaoszczędziłem pieniążki. Lubiłem tą serię, momentami wręcz uwielbiałem, magia AC1 i 2 była niesamowita, potem bardzo fajna przygoda Connora w USA i genialny Black Flag który - o dziwo - mógłby zyskać na odcięciu się od serii bo motywy pirackie były zrobione bardzo dobrze, a całe to asasynowanie wydawało się zrobione na doczepkę. To samo wydaje mi się być przy Odyssey, tyle tylko że tu po prostu nie przemawiają już do mnie zaimplementowane mechaniki, zmiany w systemie walki, konstrukcji misji, setting. Stąd nie dziwię się że będzie mnóstwo osób którym gra się spodoba, ale mi na pewno nie. Origins kupiłem na jakiejś wyprzedaży, ograłem główny wątek bo fabuła nawet mnie wciągnęła ale to już nie był ten sam Asasyn co kiedyś. Uważam że przy Odyssey powinni odejść od marki AC bo to już zwyczajnie nie jest AC tylko jakiś średni RPG w ładnym świecie z nieciekawymi postaciami, takim sobie systemem walki (narzekam pewnie przez uwielbienie tego z nowego God of War), grindem(!). Nic odkrywczego jak dla mnie, nie zagram, to i więcej się nie wypowiadam. Prawde mówiąc bardziej cieszę się na ten remaster trójki, choć ciekawe co takiego rzekomo poprawią poza teksturkami i rozdzielczością.

05.10.2018 09:36
😈
odpowiedz
1 odpowiedź
Qlawczak
10
Legionista

"W czasach, gdy większość osób nie dociera do finału gier, Odyssey wydaje się gigantem niemożliwym do ukończenia. Produkcją, której napisy końcowe – o ile takowe będą, w Origins nie było – ujrzy nikły odsetek nabywców. "

challenge accepted

05.10.2018 09:51
odpowiedz
Marder
185
Generał

Czyli znowu powracamy do sprawy jak pogodzić otwarty świat z wciągającą fabułą. Im jest on większy tym trudniej stworzyć tak intrygującą fabułę aby gracz się nie nudził i odnosił wrażenie że wszytko robi nie z wynikającego schematu ale właśnie dla posunięcia akcji do przodu. Im większy świat tym więcej zadań typu "zapchaj-dziura" a jeżeli do tego są one do bólu powtarzalne to już gorzej być nie może. I pomyśleć że w liniowym Half-Life gracz był tak wciągnięty w grę jakby uczestniczył w jakimś filmie i wcale nie potrzebował setek km kwadratowych terenu do eksploracji.

post wyedytowany przez Marder 2018-10-05 09:52:39
05.10.2018 14:09
😂
1
odpowiedz
Maxley
39
Ja myślę że Ja jestem

Odyseja to idealna pod nazwa dla tej odsłony. W końcu tułaczka Odysa trwała 10 lat. Dlaczego AC miałoby być pod tym względem gorsze?

05.10.2018 14:31
2
odpowiedz
adrianus89
3
Junior

Sam podchodziłem sceptycznie (nawet w poprzednim wątku napisałem niezbyt przychylną opinię), ale muszę posypać głowę popiołem.

Odyssey jest grą świetną, nie legendarną, ale świetną.

spoiler start

Zmiana opinii generalnie wynika z faktu, że lubię łazić godzinami w grze, eksplorować + fabuła się rozwija w pewnym momencie (na początku drętwo) + musimy uświadomić sobie, że to nie będzie assassin tylko mamy do czynienia z młodym herosem greckim

spoiler stop

Grywalność odyssey przy powyższych założeniach staje się przyjemnością i słodyczą.

06.10.2018 09:05
odpowiedz
FanGta
104
Generał

Szkoda że i GOL się też sprzedał Ubisyfowi. Bo rasowego gracza, który chce skondensowanej produkcji, odrzuci od tej gry prawie natychmiast. Każda tak rozległa gra inna niż Gta/RDR czy Forza Horizon (z nielicznymi wyjątkami) jest przeraźliwie rozwleczona, nudna i męcząca. Szczyt beznadzeji Ubisoft osiągnął w Far Cry 5, gdzie były tak wspaniałe zadania główne jak... zniszcz 3 konwoje, odbij 14 zakładników. Kto po zobaczeniu czegoś takiego zechce kończyć taka gre? Coś okropnego, i ktoś miał tupet w golu chwalić coś takiego? Ja zachwycałem się prawie każdym asasynem, ale z premierą Origins czułem się jakby ktoś zabił wszystko co związane z asasynem i dał piękną wydmuszke. Nowe asasyny są o wiele za duże, kto powiedział że im większa mapa i więcej żałosnych zadań pobocznych to będziemy się bardziej cieszyć z gry?

07.10.2018 10:42
odpowiedz
1 odpowiedź
TSG-PromaG-XRT
28
LordTorrentorOneUltimate

To chyba dobrze że gra jest długa - nawet jeśli oznacza to odrobinę żmudnego grindu - przy takiej kasie (najwyższej chyba ze wszystkich producentów) jakiej ubi żąda za swoje nowe tytuły w wersji kompletnej - AC:Odyssey ultimate za ponad 4,5 stówy - to gra powinna starczać na bardzo długo...Ja się zawsze kieruje jakością/CZASEM GRY/ceną przy zakupie....To już w ogóle się robi - prawie 5 stów za jedną grę której nie można potem odsprzedać ani zamienić za jakąś inną z kimś potrzebującym ów tytułu ,świat staje na głowie...Na konsolach przynajmniej są używki,choć ja nie zamierzam do konsolowców dołączać...Niedługo pół wypłaty trzeba będzie wydać na jeden tytuł..Jak tak dalej pójdzie to ustawię stronę startową przeglądarki na zatokę TPB i zmienie ksywkę na gry-online na "Kapitan Flint"...Granie PC staję się powoli rozrywką jedynie dla najbogatszych....Dojenie,płacenie po 5 razy za grę i dodatki i sklepy na każdym kroku...Kto chce dym.ć sam zostanie wydy....ny...

post wyedytowany przez TSG-PromaG-XRT 2018-10-07 10:58:07
08.10.2018 19:54
📄
odpowiedz
Parker
151
Konsul

Bardzo interesujący artykuł - dlatego, że omawiany problem jest coraz częstszą zmorą gier wideo, a mimo to jakoś rzadko zauważaną, zwłaszcza przez recenzentów.

Każdego, męczy ciągłe przywoływanie Wiedźmina, ale tamtejsze proporcje dodatkowych aktywności wydawały mi się być prawie idealnie wyważone - na pewno nie było ich dużo.
Mogę wykonywać trzeciorzędne questy, nazwane często zadaniami, o ile czuję, że da się je wyczyścić i przynosi to nie tylko korzyści, ale też satysfakcję.
W Origins było tego dużo, tutaj osiąga to już absurdalne rozmiary. Porównanie z MMO jest trafne. Mam wrażenie, że te wszystkie zlecenia, kontrakty, zadania czy jak to się nazywa, są generowane z tak ogromną przesadą, że na jedno wykonane zadanie pojawia się sto następnych. Oczywiście nikt nikogo nie zmusza, jednak uważam, że to zmarnowane zasoby pracy, które można by lepiej spożytkować. Dochodzi do tego, że jestem prawie zdecydowany wykonać tylko zadania główne i odłożyć grę na wirtualną półkę. O ile nie będzie tak jak pisze autor - gra nie pozwoli omijać tych wszystkich zapychaczy tworząc sztuczne bariery.

09.10.2018 19:57
1
odpowiedz
1 odpowiedź
pager1997
35
Centurion

240zl za gre na pc to jakas kpina

29.10.2018 14:46
1
odpowiedz
Barti82
7
Legionista

Idealny, świetnie trafiony artykuł....jakbyś drogi publicysto opisał to co mam w głowie gdy gram w Odyssey. Na początku śmigałem te zadania z tablic ale szybko przestałem, a zdobywanie fortów kolejny i kolejny i kolejny.....itd. raz staje się denerwujące. Ale mimo tych nazwę to błędami, błędów, nie odbiłem się od gry a z przyjemnością poznaje dalsze losy Aleksiosa. Wiele śmieciowych zadań, jednak nasz Wiedźmin 3 jako całość, ze wszystkimi dodatkami, to jest po prostu majstersztyk, tam nic mnie nie denerwowało, zadania były urozmaicone nic na siłę..

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze