Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 4 lutego 2015, 15:48

autor: Luc

Crysis - historia serii, która stawiła wyzwanie naszym pecetom

W ciągu kilkudziesięciu lat istnienia elektronicznej rozrywki gry wideo przeszły niewyobrażalną transformację. Przebyta przez nie droga jest naprawdę długa, ale nie oglądalibyśmy dziś fotorealistycznego obrazu, gdyby nie kilka przełomowych produkcji.

W dyskusjach pomiędzy fanami wymachiwania myszką lub padem niezwykle często słychać przerzucanie się argumentami na temat tego, co w grach tak naprawdę liczy się najbardziej. Z jednej strony mamy zwolenników spektakularnych doznań wizualnych, a z drugiej tych, którzy wyżej stawiają przyjemność płynącą z rozgrywki. Tego, kto w tym niekończącym się konflikcie ma rację, przesądzić się jednoznacznie nie da, ale na szczęście co pewien czas natrafiamy na produkcje, które potrafią pogodzić obie frakcje. A jeżeli jednocześnie stanowią one daleki skok w historii elektronicznej rozrywki, zazwyczaj z rozrzewnieniem wspominamy je nawet kilkanaście lat po premierze. W przypadku pierwszego Crysis, nawet jeśli ktoś hołduje tylko gameplayowi, nie sposób było nie krzyknąć z zachwytu – także i dziś pod tym względem tytuł prezentuje się wybitnie, a fakt, że przez kilka kolejnych lat stanowił niedościgniony wzór dla kolejnych produkcji mówi chyba sam za siebie. Dalsze z odsłon serii może i nie były już ani tak udane, ani przełomowe pod kątem grafiki, ale i tak skutecznie aż do teraz podtrzymują spuściznę marki, jako tej najpiękniejszej i najbardziej wymagającej. Jak do tego jednak w ogóle doszło?

Jak przewidzieć kryzys?

Geneza studia Crytek, któremu zawdzięczamy serię Crysis, sięga roku 1997. To właśnie wtedy niejaki Cevat Yerli – syn tureckich emigrantów mieszkających w Niemczech – postanowił nadać nazwę swojemu nowemu przedsięwzięciu, choć nie miał jeszcze konkretnej wizji odnośnie do tego, w którym kierunku zechce z tym pomysłem podążyć. Dwa lata później, wraz ze swoimi braćmi, zadecydował o oficjalnym przekształceniu raczkującej firemki w prawdziwe przedsiębiorstwo i rozpoczęciu działalności w dziedzinie technologii na poważnie. Mając niemalże zerowe doświadczenie w tworzeniu gier komputerowych, postanowili spróbować sił we własnym, niezależnym projekcie. Nieszczególnie oryginalną produkcję – X-Isle: Dinosaur Island – zaczęto budować niemal wraz ze startem firmy, ale bracia Yerli i ich współpracownicy starali się jednocześnie realizować także i inne przedsięwzięcia. Tym, które przysporzyło im po raz pierwszy większego rozgłosu, okazało się technologiczne demo wykonane dla Nvidii. Kilkuminutowa prezentacja ukazywała możliwości wchodzącej w 2002 roku na rynek karty GeForce 3. Niedługo później do wiadomości publicznej przedostała się informacja, iż za zobaczone na ekranach cuda odpowiada całkowicie nowy silnik CryEngine, co więcej, miał on zostać wykorzystany także w nadchodzącym X-Isle.

Poruszeniu i ekscytacji nie było końca i jak się w 2004 roku okazało, emocje te miały w tym przypadku solidne podstawy. Choć ostatecznie kształt zapowiadanej produkcji się zmienił (podobnie jak i jej tytuł), stała się dokładnie tym, czego wszyscy gracze sobie życzyli – rewelacyjną propozycją nie tylko dla fanów FPS-ów. Jeżeli jeszcze się nie domyśliliście, tajemnicze Dinosaur Island w ostateczności zostało wydane jako Far Cry – zaskakująco dobra strzelanka, która rzucała w swoich czasach na kolana pod kątem graficznym niemal całą konkurencję. Ogromny dystans renderowania obiektów, brak jakichkolwiek „doładowujących się” obszarów, pełna płynność przy wchodzeniu i wychodzeniu z budynków, a także szczegółowość roślinności oraz reszty otoczenia robiły wrażenie nawet na największych sceptykach. Gra wydana przez Ubisoft była sporym sukcesem, a Crytek błyskawicznie zasłynęło jako zespół złożony z technologicznych cudotwórców. Kolejnym z tytułów, w którym mieli pokazać pełnię swoich możliwości, nie był już jednak Far Cry 2 (Ubisoft pozyskał do serii pełnię praw do marki w 2006 roku i zdecydował się tworzyć ją samodzielnie), a całkowicie nowe IP.

Pierwszy Far Cry był początkowo… grą o dinozaurach. - 2015-02-04
Pierwszy Far Cry był początkowo… grą o dinozaurach.

Kryzys pierwszego stopnia

Niesłabnące zachwyty nad oprawą pierwszego Far Cry popchnęły twórców do pójścia wytyczonym szlakiem jeszcze dalej. Jeżeli na czymkolwiek się dobrze znali, to w końcu na graficznych silnikach, dlaczego by więc tego nie wykorzystać? Trwające nieustannie prace nad podkręceniem CryEngine zaowocowały w końcu tak wieloma zmianami, iż do nazwy kolejnej iteracji silnika dodano cyfrę „2”. Tylko w jakiej produkcji zaprezentować w pełni jego możliwości? Odsprzedawanie technologii nie wchodziło jeszcze w grę, po raz kolejny zakasano więc rękawy i wzięto się jednocześnie do prac nad nowym tytułem. Ochrzczony jako Crysis (ogromne zamiłowanie Cryteku do wpychania wszędzie trzonu „Cry” znów dało o sobie znać), miał stawiać na klimat całkowicie odmienny od tego, do którego przyzwyczaił nas Far Cry. Z pięknych, tropikalnych scenerii wprawdzie nie zrezygnowano całkowicie, ale tym razem wcielaliśmy się w żołnierza przyszłości dysponującego nad wyraz potężnym egzoszkieletem. Równie potężne miały być i wymagania owej strzelanki, nikt jednak nie przewidywał tego, jak blisko prawdy byli twórcy mówiąc o „przełomie”.

TWOIM ZDANIEM

Która odsłona serii Crysis podobała Ci się najbardziej?

Crysis
60,6%
Crysis 2
22,4%
Crysis 3
12,9%
Crysis: Warhead
4,1%
Zobacz inne ankiety
Crysis

Crysis

Crysis 2

Crysis 2

Crysis 3

Crysis 3

Crysis: Warhead

Crysis: Warhead