Wiadomość gry na świecie 20 maja 2005, 16:36

autor: Redakcja GRYOnline.pl

NCsoft na E3 – Auto Assault

Przenosząca nas do postnuklearnej rzeczywistości gra Auto Assault, miała duże szanse, żeby stać się pierwszym produktem z gatunku MMO, który przypadnie do gustu wielbicielom Mad Maxa. Miała, gdyż to co zobaczyliśmy podczas prezentacji programu, raczej nie napawa nas zbytnim optymizmem co do jego ewentualnego sukcesu.

Przenosząca nas do postnuklearnej rzeczywistości gra Auto Assault, miała duże szanse, żeby stać się pierwszym produktem z gatunku MMO, który przypadnie do gustu wielbicielom Mad Maxa. Miała, gdyż to co zobaczyliśmy podczas prezentacji programu, raczej nie napawa nas zbytnim optymizmem co do jego ewentualnego sukcesu.

NCsoft na E3 – Auto Assault - ilustracja #1

Gracz wciela się w rolę futurystycznego nomada, który podróżując od miasta do miasta, jest zmuszony walczyć o przeżycie. Bitwy odbywają się z pomocą samochodu, na dachu którego zlokalizowano pokaźny arsenał środków zagłady. Oczywiście inni gracze przebywający w tym wirtualnym świecie próbują robić dokładnie to samo, dlatego każda próba samotnych eskapad niesie ze sobą olbrzymie ryzyko. Tyle w teorii, czas na praktykę.

NCsoft na E3 – Auto Assault - ilustracja #2

W każdym odwiedzonym mieście, gracz może robić zakupy i ulepszać swoją maszynę, aby jeszcze lepiej znosiła trudy walk na zrujnowanej katastrofą nuklearną ziemi. Teoretycznie, poza obrębem siedzib ludzkich (stanowiących coś na zasadzie enklaw, w których jest spokój) można poruszać się pieszo, lecz tak na dobrą sprawę, nie ma to żadnego sensu. Niemal od razu pojawia się inny amator rzeźni, który rozjedzie, ewentualnie rozstrzela naszego podopiecznego. Dlatego też każda wyprawa w teren równoznaczna jest z korzystaniem z usług powierzonego nam wehikułu.

NCsoft na E3 – Auto Assault - ilustracja #3

Do wykonania są różnorakie misje, spośród których najprostsze i najczęstsze są te z rodzaju „seek & destroy”, czyli „znajdź i zniszcz”. Zdarzają się jednak zadania o wiele ciekawsze, polegające np. na namierzeniu celu do ataku dla satelity. Za wykonanie misji otrzymujemy określoną zapłatę. Oczywiście pieniążki szybko się kurczą, gdyż nasza maszyna to worek bez dna. Grafika jest bardzo prosta – nieciekawy teren, a na nim nic nie wnoszące i mało charakterystyczne obiekty. Ogromnym plusem jest możliwość dewastacji wszystkie co wejdzie pod koła. Istotną kwestią jest tu wykorzystanie silnika Havok. Gracz może przebijać się przez mury, burzyć całe domy, łamać drzewa – w tej kwestii efekty wizualne są bez zarzutu.

NCsoft na E3 – Auto Assault - ilustracja #4

Auto Assault budzi mieszane uczucia. W trakcie jazdy, a to ona pochłania większość czasu przewidzianego na zabawę, nie widzimy naszej postaci, tylko samochód – przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że gry tak wyglądające to proste wyścigi, a nie MMO. Gra nie ma klimatu znanego z produkcji spod znaku RPG, a jej strona zręcznościowa wydaje się być zbyt mało atrakcyjna – ot, jeżdżenie autkiem z ruchomym działkiem na górze. Auto Assault to gra odczłowieczona, rodzi dystans – nie ma jak się zidentyfikować ze swoja postacią, gdyż jej nawet nie widać – jest zakuta w grubą blachę swojego wehikułu...