Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Forum: ZBP - czyli takie tam bajdurzenie zainspirowane grą porno.

02.01.2020 20:03
NajPhil
1
NajPhil
77
Fiu Fiu
Image

ZBP - czyli takie tam bajdurzenie zainspirowane grą porno.

( Tak z nudów.
Dialog luźno zainspirowany sceną rozmowy młodzieńca z seksowną MILF w grze porno. Oryginalnie to były raptem 3 zdania na krzyż, ale mi nieco "wykipiało")

- Widziałam że ostatnio oglądasz sporo filmów w Sieci

- eee... znaczy, wiesz, to tak w ramach zainteresowania czysto zawodowego...

- Zawodowego? Pracujesz przy tworzeniu gier?

- A te filmiki, (UFF...) wiesz, gameplay'ie to ostatnio moja jedyna rozrywka.

- Nie lepiej samemu grać?

- Niby lepiej, ale coś się we mnie wypaliło i nie umiem już w tym znaleźć przyjemności. Odpalam nową grę z nadzieją, że wróci ta radość, ale nawet fajne tytuły po 15 minutach wyłączam znudzony. To samo mam z serialami. Kiedyś potrafiłem cały dzień spędzić przed ekranem, dając się pochłonąć opowiadanej historii, odpalając jeden odcinek za drugim, a czas mi błyskawicznie i przyjemnie upływał. Dzisiaj skupienie się nawet na 20 minutowym odcinku sitcomu przerasta moje siły i już po chwili wychodzę z trybu pełnoekranowego, by z boku zacząć przeglądać coś w Sieci.

- Oops, czyli już w tak młodym wieku roztrwoniłeś swoje ZBP na głupoty?

- eee, słucham, że co?!

- ZBP, czyli Zasoby Biernej Przyjemności.

- ... i co? Łaskawa Pani będzie mi tak dawkować odpowiedź. Mów, co masz na myśli, albo weź się ugryź.

- Dobra, słuchaj zatem. Jak zapewne wiesz człowiek ma niestety ograniczoną ilość zasobów. Dotyczy to zarówno możliwości fizycznych jak i psychicznych. Jeśli zaczynasz czerpać z nich ponad miarę organizm wysyła jasne sygnały, że to dla niego za dużo. I tak np. duży wysiłek fizyczny objawia się najpierw zadyszką, później kolką, krwawieniem z nosa, a nawet utratą przytomności, gdy źródłem napędowym dla przedłużającego się wysiłku przestaje być do cna wyczerpana bezpieczna energia użytkowa - którą potrafimy odnawiać każdym posiłkiem czy snem - a zaczyna być energia czerpana z głębokich rezerw organizmu. Taka pożyczka to jednak "chwilówka" z lichwiarskim oprocentowaniem, za którą przyjdzie nam sporo zapłacić.

Ten sam mechanizm działa w sferze psychicznych możliwości. Zdarzało Ci się, że mimo braku specjalnej ochoty na odpalenie gry czy czytanie książki i tak to robiłeś? Czy to z przyzwyczajenia, czy dla zabicia czasu? A po seansie czy lekturze z uśmiechem sobie gratulowałeś, że niby tak się nie chciało, a jednak jak już zacząłeś, to po chwili wciągnęło cię na amen i dobrze się bawiłeś? Cóż, raczej nie jest to powód do świętowania, bo za te kilka chwil wymuszonej przyjemności zapłaciłeś z rezerw, które są mocno ograniczone i bardzo kiepsko odnawialne.

Natura wyposażyła nas w mechanizmy pomagające przetrwać w niebezpiecznym środowisku, - jak np. adrenalina czyli małe turbo mocy jakże pomocne gdy trzeba walczyć lub uciekać - oraz w różne procesy, które mają na celu w razie potrzeby pobudzić nasz umysł zmuszając do szybszego myślenia, większej koncentracji, czy lepszego refleksu. Ale te wszystkie mechanizmy są w nas zaprogramowane z myślą o dawaniu wsparcia w momentach naszej fizycznej aktywności. To dotyczy także ośrodka przyjemności, którą Pani Ewolucja uprzejmie powiązała nam z wysiłkiem fizycznym, by wytwarzane endorfiny nie tylko np. ułatwiały skuteczniej spierdzielać przed dinozaurem, ale też pozwalały mieć z tego trochę frajdy.

Jednak na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat osiągnięcia cywilizacyjne zmieniły diametralnie profil egzystencji człowieka. Potrzeba fizycznego wysiłku przestała być wymuszana środowiskowym niebezpieczeństwem, walką o jedzenie czy koniecznością budowania schronienia. Co więcej, mocno uległy ograniczeniu społeczne interakcje czy rywalizacje, które zawsze towarzyszą ustalaniu hierarchi w grupie. Teraz możemy pracować zdalnie, a kontakty z resztą ludzkości dowolnie ograniczać lub wręcz całkowicie zastępować byciem online. Także z nawet najgorszych niebezpieczeństw dzisiaj wychodzimy nie dzięki zastrzykowi adrenaliny, lecz z pomocą telefonu do pana złotej rączki, żeby ratował, bo kibel zapchany czy komp się nie reaguje.

I tutaj rodzi się problem, bo niestety o endorfiny raczej ciężko w trakcie czytania powieści SF, czy pisania postów na forach (nawet takich jak ten? cholera!) Ewolucja nie miała jeszcze czasu dostosować nas odpowiednio do nowej sytuacji, w której większość dnia spędzamy w trybie wegetatywnej konsumpcji dóbr zarówno materialnych jak i duchowych. Nie wytworzyła w nas jeszcze odpowiednich mechanizmów które byłby w stanie pozyskiwać, gromadzić i dobrze zarządzać zasobami przyjemności czerpanymi biernie. I to dlatego na pierwsze oznaki przetrenowania czy problemy z uzyskiwaniem oczekiwanego poziomu satysfakcji w trakcie sensu filmowego, podświadomie reagujemy stosując jakąś formą aktywności, czyli np. klikając na odpalonym w tle facebooku, albo coś tam podżerając - mimo że nie jesteśmy głodni - lub też kompulsywnie "bawiąc się" trzymanym w dłoni pilotem.

- Jezu, to co mi teraz pozostało? Co mam robić?

- Nie wiem. Zaczekaj aż Ewolucja się ogarnie? A jeśli pytasz, co masz robić konkretnie teraz, to akurat rzecz prosta, masz skończyć już to zabawianie mnie rozmową, a zacząć zabawianie swoim penisem.

Forum: ZBP - czyli takie tam bajdurzenie zainspirowane grą porno.