Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Filmy i seriale 1 sierpnia 2020, 09:30

autor: Karol Laska

Recenzujemy Tenet, Czarną Wdowę oraz inne filmy, których nie widzieliśmy

Wszystkie najgorętsze premiery odwołane? Do bani, łączymy się w bólu. Na szczęście ruszamy z pomocą i recenzujemy je z dużym wyprzedzeniem. Tenet, Marvel, Patryk Vega – wiemy o Was wszystko! A przynajmniej tak nam się wydaje…

Power

  1. Co to? Czysta definicja poprawności, czyli film oryginalny Netflixa w pigułce
  2. Reżyser: Henry Joost, Ariel Schulman
  3. Data premiery: 14 sierpnia 2020
PLUSY:
  1. Ciekawy koncept fabularny – tabletki zapewniające temporalne supermoce;
  2. Charyzmatyczny tandem aktorski, Foxx i Gordon-Levitt, robicie to dobrze;
  3. Zwolnione tempo wygląda tu spektakularnie (a mamy 2020 rok);
  4. Porządnie zrealizowany, poprawnie napisany…
MINUSY:
  1. …jednocześnie mało odkrywczy na poziomie samego prowadzenia historii;
  2. Nuuudny drugi plan.

Opinie o Netfliksie są różne, ale na pewno trzeba mu przyznać jedno: nikt tak dobrze nie dotrzymuje terminów. Co prawda, nowe produkcje ogłaszane są zaledwie miesiąc przed premierą, a więc w momencie, w którym są praktycznie gotowe do wyświetlenia na naszych ekranach. Nie zmienia to faktu, że kiedy Netflix mówi „A”, to następne w kolei zawsze jest „B”. Ostatnio platforma zorganizowała ściśle określoną ofensywę rynkową, starając się zapełnić lukę po kinie superbohaterskim. W tych smutnych czasach bez Marvela i DC fajnie jest sobie czasem obejrzeć coś świeżego i niezobowiązującego o gościach z nadludzkimi zdolnościami. Najpierw więc było doskonale przyjęte The Old Guard z Charlize Theron, teraz w sukurs idzie mu Power.

Kiedy słyszymy o filmie superhero bez udziału znanego z popkultury herosa, to musi nas zaciekawić sam pomysł wyjściowy na fabułę. W tym przypadku Power spełnia swoje zadanie wręcz doskonale. Na ulicach Nowego Orleanu pojawia się tajemniczy narkotyk, który w losowy sposób wpływa na każdego potencjalnego konsumenta (ale najczęściej kończy się to zyskaniem jakiejś supermocy). Sytuacja w mieście wymyka się spod kontroli, a substancja szybko staje się czymś w rodzaju zakazanego owocu. Do potencjalnego źródła rozsiewu tabletek stara się dotrzeć dosyć osobliwa trójka bohaterów – glina, wojskowy i dilerka. Każdym z nich żądzą inne motywy, ale razem mogą zdziałać o wiele więcej niż osobno.

Relacje te zostają wygrane wręcz fantastycznie i wielka w tym zasługa dwóch utalentowanych aktorów z wielkim stażem w Hollywood. We wściekłego żołnierza wciela się wiecznie buntowniczy Jamie Foxx (którego znacie z tytułowej roli w Django Quentina Tarantino), a w roli policjanta zobaczymy sympatycznego Josepha Gordona-Levitta, który po kilku latach przerwy w końcu wraca do poważnego grania (nie licząc dziwnego epizodu w niemieckiej produkcji). Cała reszta obsady po prostu sobie jest i nie wychodzi poza pewne utarte schematy. I to raczej nie jej wina, bardziej obstawiałbym na brak pomysłów scenarzystów, jeżeli chodzi o rozwinięcie pozostałych charakterów. Szczerze mówiąc, nic w tym zaskakującego czy też godnego pogardy. To, niestety, standard w obecnych blockbusterach.

Na chwytliwym koncepcie i sprawnie rozpisanych relacjach wzbogaconych o wartościowe kreacje aktorskie można oprzeć cały film. Dlatego też Power ostatecznie broni się jako artystyczna całość, choć nie odkrywa Ameryki w kontekście narracyjnej oryginalności. Pomysł ma w tym przypadku prymat nad fabułą. A gdzieś między tymi dwoma elementami plasuje się akcja – wartka i przyjemna dla oka ze znakomitym wykorzystaniem slo-mo. Każdy spisywał ten środek stylistyczny na wymarcie, a tu się okazuje, że nie tylko Matrix potrafił bawić się tempem przeszywających ciała pocisków.

DRUGA OPINIA

Ach, gdyby tylko Netflix przestał pokazywać całą fabułę filmu w zwiastunach, byłoby tu miejsce na jakąś niespodziankę. Tymczasem największym zaskoczeniem jest fajny scenariuszowy pomysł na pozyskiwanie i używanie niezwykłych umiejętności, cała reszta wpisuje się w schemat niezłego filmu na Netfliksie, na który byśmy narzekali bardziej, gdyby przyszło nam zapłacić za seans w kinie. Z drugiej strony, taka namiastka wysokobudżetowego filmu jest w tych czasach jak znalazł – dostępna na wyciągnięcie ręki. Jamie Foxx jest uniwersalnym, zdolnym aktorem (który musi wygłaszać frazesy typu „to nie jest film, to życie”), Joseph Gordon-Levitt jest rzadkim widokiem w ostatnich latach, więc miło się na niego patrzy, a Rodrigo Santoro jest zawsze charyzmatycznym złoczyńcą. To wszystko plus kilka fajnych efektów daje efekt kolejnej produkcji, która szybciutko wylądowała w światowym TOP 10 streamingowego giganta.

Filip „fsm” Grabski

TWOIM ZDANIEM

Wolisz filmy Marvela czy DC?

82,8%
Marvela
17,2%
DC
Zobacz inne ankiety
Najlepsze filmy akcji, które obejrzysz na Netflix w 2020 roku
Najlepsze filmy akcji, które obejrzysz na Netflix w 2020 roku

Te pościgi, te wybuchy! Każdy widz raz na jakiś czas lubi spędzić wieczór w towarzystwie porządnego filmu akcji. Dziś podsuniemy Wam najlepsze tytuły gatunku, które można znaleźć na Netflixie.

Batman czy Joker – najlepsze filmy o superbohaterach | Ranking redakcji
Batman czy Joker – najlepsze filmy o superbohaterach | Ranking redakcji

Poświęcone Harley Quinn Ptaki Nocy wylądowały w kinach. Film ukazał się po Avengers: Endgame od Marvela czy Jokerze od DC. Uznaliśmy w redakcji, że czas na wybranie najlepszych obrazów w nurcie superbohaterskim. Oto one.