Recenzja gry 23 listopada 2004, 10:43

autor: MAO

Tajemnica Janatris - recenzja gry

Ukazanie się drugiej części „Gooki” poprzedziły dziesiątki pochlebnych zapowiedzi. Fani wręcz się przekrzykiwali, jaka to będzie rewolucyjna i wspaniała gra. Nadszedł więc moment prawdy i najwyższa pora sprawdzić, ile z tych słów było czczymi obietnicami.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Dawno, dawno temu, w roku 1997, czyli w czasach tak prymitywnych, iż nawet nie było gier The Sims czy też Pro Evolution Soccer :-), ukazała się Gooka. Była to klasyczna gra przygodowa (2D, point and click), stworzona przez programistów zza naszej południowej granicy – konkretnie z Czech. Główna fabuła nawiązywała do opowiadań czeskiego pisarza Vlado Risa, co w dużym stopniu wpłynęło na popularność gry i zdobycie przez nią dość licznego grona fanów.

Dziś, siedem lat później, doczekaliśmy się kontynuacji Gooki. Jej ukazanie poprzedziły dziesiątki pochlebnych zapowiedzi. Fani Gooki wręcz się przekrzykiwali, jaka to będzie rewolucyjna i wspaniała gra, ba dało się słyszeć głosy, iż będzie to taki Gothic 2, tylko lepszy. Nadszedł więc moment prawdy i najwyższa pora sprawdzić, ile z tych słów było czczymi obietnicami.

Po pierwsze – historia

Jedną z najważniejszych rzeczy w grach przygodowych jest fabuła. Interesująca, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji historia, która potrafi przykuć gracza na wiele godzin do monitora, tylko po to, by osobiście sprawdzić, jak to wszystko się zakończy. Skoro więc Gooka bazuje na książce popularnego pisarza, można więc było zakładać, iż fabuła będzie jej jedną z największych zalet. Nic bardziej mylnego! Historia opowiedziana w grze jest wtórna niczym kolejna część Rambo! Ot, nasz główny bohater Gooka, po powrocie do domu staje się świadkiem tragedii. Jego syn został porwany przez „nieznanych złych ludzi”, a jego żona jest śmiertelnie ranna. W ten oto prosty sposób mamy uzasadnienie odwiedzania nowych miejsc i szukania lekarstwa dla żony, a także mordowania bandziorów, torując sobie drogę do syna. Prawda jakie to proste?

Co więcej, nawet te elementy nie zostały należycie wykorzystane, bo z każdą częścią lekarstwa mogłaby się wiązać nowa kraina i skomplikowane zadanie, a tak niestety nie jest. Co więcej, do środka gry wrzucono całą gamę przedziwnych postaci, które zupełnie do siebie nie pasują i wyglądają jakby były chwytane z jakieś „łapanki”. Mamy więc smoka, robokopy, a do tego walczymy z przerośniętymi biedronkami i pszczołami. Nieoczekiwane zwroty akcji wprawdzie następują, ale one również zupełnie do siebie nie pasują. Całość sprawia wrażenie, iż to fabuła była wymyślana, by uzasadnić zagadki i to, co namalowali graficy, a nie odwrotnie!

Po drugie – zawartość

A skoro już o zagadkach mowa, to warto temu zagadnieniu poświęcić więcej miejsca, wszak jest to drugi kluczowy element gry przygodowej. W Gooce 2, 90% zagadek polega na znalezieniu przedmiotu i użyciu go we właściwym miejscu. Do tego główna rozgrywka jest totalnie liniowa, więc przeoczając jedną z rzeczy, możecie być pewni, iż nie posuniecie się o krok dalej. To byłbym jednak jeszcze w stanie grze ewentualnie wybaczyć. Prawdziwym problemem jest bowiem zupełny brak logiki w znacznej liczbie zagadek. Chociażby przepis, by zrobić baterię – według gry należy w tym celu wziąć potłuczone orzechy, dodać roślinkę i zalać je wodą. Brawo, Mac Guyver byłby zachwycony! Jeszcze ciekawiej tworzy się miksturę chroniącą przed skutkami alkoholu – należy zmieszać sól, wodę i zmielone szczurze ogony! W ten sposób natrafiamy na zmorę złych gier przygodowych – by przejść dalej, należy próbować wszystkiego na wszystkim.

Całe szczęście, iż przedmiotów w grze nie ma zbyt dużo, a cześć zagadek jest wręcz banalna (ot, wziąć klucz i otworzyć nim drzwi). Jedynym, za to dużym plusem są zagadki logiczne. Wymagają one niezłych umiejętności z dziedziny kombinatoryki czy też... słuchu muzycznego! Rozwiązanie zadań polegających na ułożeniu poprawnej kombinacji symboli, odegraniu właściwej melodii czy też zagadki z literami sprawiły mi olbrzymią przyjemność. Szkoda tylko, że takich zadań jest mało i pojawiają się głównie w dopiero końcowym momencie gry.

Warto również wspomnieć, iż w Gooce 2 oczywiście możemy rozmawiać z wieloma napotkanymi postaciami, jednak nie łudźcie się, iż macie jakiś wpływ na przebieg rozmowy. Ot, trzeba kliknąć na wszystkie możliwe tematy i wysłuchać odpowiedzi. Wstyd, bo w tym elemencie można przecież było zawrzeć dziesiątki ciekawych zadań!

Recenzja gry Silence – baśniowy samograj
Recenzja gry Silence – baśniowy samograj

Recenzja gry

Silence to jedna z najbardziej uroczych baśniowych gier przygodowych, jakie pojawiły się w ostatnich latach – do wzruszenia się, do pośmiania, do zasmucenia, niekoniecznie do wielkiego główkowania.

Recenzja gry Batman: Arkham VR - ciekawy, choć krótki eksperyment
Recenzja gry Batman: Arkham VR - ciekawy, choć krótki eksperyment

Recenzja gry

Zawsze chciałem zostać superbohaterem. Dzięki studiu Rocksteady i ich finalnym rozdziale przygody z Mrocznym Rycerzem w końcu mam taką możliwość. Sprawdziliśmy jak w akcji prezentuje się Batman: Arkham VR i... jest przede wszystkim za krótko.

Recenzja gry Virginia – Twin Peaks spotyka Z archiwum X
Recenzja gry Virginia – Twin Peaks spotyka Z archiwum X

Recenzja gry

Zrealizowana z filmowym zacięciem Virginia tętni emocjami opowiadając samym obrazem historię, której nie powstydziliby się twórcy seriali Miasteczko Twin Peaks i Z archiwum X. To tytuł udowadniający, że wciąż można przesuwać granicę symulatorów chodzenia.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
25.02.2009 11:58
xardupa
11
Chorąży

TA gra to totalne DNO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 1/10