Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Super Mario Odyssey Recenzja gry

Recenzja gry 26 października 2017, 15:00

autor: g40

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Recenzja gry Super Mario Odyssey – Mario jest super!

Ponoć na konsolę Nintendo Switch nie ma gier. Skoro tak, nie pozostaje mi nic innego, jak stwierdzić, że nie grałem w wyśmienite Super Mario Odyssey.

Recenzja powstała na bazie wersji Switch.

Nintendo wie, co robi. Ostatnio firma zmieniła opis Mario na swojej stronie internetowej, negując pogłoski, jakoby nasz wąsaty bohater przez całe życie był hydraulikiem. A przecież ten dzielny zawadiaka w życiu imał się wielu innych zawodów – był sportowcem, kierowcą, a nawet astronautą. Wraz z premierą Super Mario Odyssey okazuje się, że ta bardzo sympatyczna postać może zostać właściwie każdym. Wystarczy odpowiednie wsparcie „kapeluszowatego” Cappy’ego, odrobina niekończącej się inwencji twórców i już. Oto najlepsza platformówka od dawien dawna i jedna z najlepszych gier tego roku.

Rzut beretem

Recenzja gry Super Mario Odyssey – Mario jest super! - ilustracja #1
Mario w pięknych okolicznościach przyrody w Kaskadowym Królestwie.
PLUSY:
  1. kapitalne projekty poziomów;
  2. kilkanaście fajnych światów z unikalnymi mechanikami;
  3. przejmowanie ciał napotykanych stworów w udany sposób urozmaica rozgrywkę;
  4. dbałość o detale;
  5. sprawiająca frajdę kooperacja dla dwóch osób;
  6. sterowanie Joy-Conami w trybie TV;
  7. wielogodzinny, ciekawy i pozbawiony mikropłatności endgame.
MINUSY:
  1. sterowanie w trybie mobilnym nie jest tak fajne jak w przypadku zabawy na telewizorze.

Gdyby wśród najpopularniejszych postaci gier wideo odbywały się zawody w rzucie beretem, Mario nie dałby nikomu najmniejszych szans. Widzieliście na materiałach promocyjnych jego dziwną czapkę wyposażoną w parę oczu? To właśnie Cappy, nasz najlepszy przyjaciel w trakcie kolejnej pogoni za Bowserem i porwaną przez tego gbura księżniczką Peach. A także ukochaną Cappy’ego, co zwiększa determinację nowego przedstawiciela Marianowego świata.

Bo w pełnym niesamowitych atrakcji Super Mario Odyssey to właśnie nowa mechanika związana z czapką stanowi największą zmianę w stosunku do poprzednich gier pokazujących bohatera wymyślonego przez Shigeru Miyamoto w trójwymiarowym środowisku. Pierwszy był Super Mario 64 na Nintendo 64 i jeżeli doszukiwać się jakichś konotacji nowej odsłony z poprzednimi częściami, to właśnie z tą. Z tą pierwszą, która raz jeszcze zdefiniowała świat platformówek.

Zyskując nowego przyjaciela, Mario zaczyna dysponować nową mocą. Wystarczy rzucić nakryciem głowy w spotkane istoty, by w ten sposób przejąć ich ciało, którym od tej pory możemy sterować. Pamiętający wiekowego Messiaha pewnie uśmiechną się pod nosem i z politowaniem pokiwają głową, że to już było, ale po pierwsze, wiadomo, że co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr, a po drugie, nowe dzieło Nintendo czyni to milion razy lepiej, za każdym razem zmieniając mechanikę poruszania się postaci i fizykę gry, w zależności od tego, w kogo akurat postanowimy się wcielić. W sumie do nawiedzenia jest ponad pięćdziesiąt różnych istot, a to już robi spore wrażenie.

Recenzja gry Super Mario Odyssey – Mario jest super! - ilustracja #2
Bowser zamierza ożenić się z księżniczką Peach. Mario po raz kolejny nie może do tego dopuścić!

Mario za bardzo ślizga się po lodowej powierzchni i ciężko pokonać nim wąskie kładki? Od czego jest błąkający się w pobliżu goomba, dla którego przejście po lodzie to jak spacer po wyasfaltowanej dróżce. Wskakując na kolejne goomby, zyskujemy możliwość dotarcia do wyżej położonych półek. Posągowi goście kręcący się gdzieś po pustyni pomogą przejść po niewidocznych dla Mario, zawieszonych w przestrzeni chodnikach dzięki użyciu specjalnych okularów, a wystrzeliwane z dział pociski (bullet bille) umożliwiają przebicie się przez grube mury. Aby nie skończył nam się tlen pod wodą, możemy wejść w ciało cheep cheepa, zaś napotkany dinozaur rozdepcze kolczaste i upierdliwe „przeszkadzajki” na miazgę. Takich atrakcji trafia się dużo, dużo więcej. Warunkiem opanowania innej istoty jest noszenie przez nią jakiegoś kapelutka, co stanowi jasną informację, że taki ancymon gdzieś na pewno okaże się przydatny.

Recenzja gry Crash Bandicoot N. Sane Trilogy – klasyk odświeżony
Recenzja gry Crash Bandicoot N. Sane Trilogy – klasyk odświeżony

Recenzja gry

Po ponad dwudziestu latach od premiery pierwszej części Crash Bandicoot powraca w zremasterowanej trylogii przygotowanej przez zespół Vicarious Visions. Jak ta nowatorska niegdyś seria odnajduje się we współczesnych realiach?

Recenzja gry RiME – twórcy Ico mają godnych naśladowców
Recenzja gry RiME – twórcy Ico mają godnych naśladowców

Recenzja gry

Produkcja hiszpańskiego studia pod pastelową oprawą skrywa intrygującą i grającą na emocjach opowieść oraz sporą różnorodność, której nie psują drobne problemy związane z rozgrywką.

Recenzja gry Little Nightmares – podróż do świata dziecięcych koszmarów
Recenzja gry Little Nightmares – podróż do świata dziecięcych koszmarów

Recenzja gry

Little Nightmares zabiera nas w świat dziecięcych koszmarów, który wprawdzie nie jest wolny od wad, ale z nawiązką wynagradza je gęstym klimatem, zapadającym w pamięć scenariuszem i mrocznymi lokacjami.

Komentarze Czytelników (78)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
27.10.2017 15:51
11
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
88
Senator
10

TobiAlex, endgame to raczej złe sformułowanie jeśli chodzi o Mario. Seria ta już w latach 90 poszła w takim kierunku, że ma mniej lub bardziej otwartą strukturę, pozwalającą wybierać etapy czy zadania jakie wykonujemy.

Mario Galaxy 1 i 2, Sunshine czy Mario 64 miały treści na dobrych kilkadziesiąt godzin. W ramach kilkunastu dużych lokacji, które robiły za swego rodzaju HUB było wiele zadań, prostszych i trudniejszych. Ważną częścią gier Nintendo jest odnoszenie porażki. Gry z Mario uczą pokory jak mało co. Osławione Dark Souls to easy mode na tle Mario Galaxy 2.
W tych grach 30% treści jest łatwe, kolejne 30% wymagające, następne 30% ultra trudne, a ostatnie 10% spędza sen z powiek.

Gry te można jednak ukończyć mając zaliczone 20-30% treści. Tak, by casuale mogli je przejść tj. wtedy odblokowuje się finalny pojedynek z Bowserem i możemy zobaczyć napisy końcowe.

Ukończenie gry to tak naprawdę ukończenie tutorialu. Zapoznanie gracza ze wszystkimi lokacjami i mechanikami. Później czekają wyzwania, czy trudniejsze gwiazki/księżyce w zależności od gry.

To nie jest tak jak w GTA czy AC, że 100% gry to jakieś durne znajdźki, czy misje poboczne na kopiuj/wklej. Gry z Mario mają po prostu dodatkowe lokacje, albo robimy te same zadania z modyfikatorami.

Super Mario Galaxy 2 robił to świetnie. Odblokowanie finałowego Bossa to 60 gwiazdek, co odblokowuje kolejny świat, gdzie kolejne, bardzo trudne etapy otwierają się po 80, 90 czy 120 gwiazdkach. Jednak żeby zdobyć 120 gwiazdek wracamy się do poprzednich lokacji, gdzie dostajemy nowe zadania, będące wariacją na temat tego co już tam robiliśmy. Począwszy od modyfikatorów takich jak perfect run tj. cały etap bez checkpointów i z 1 HP, poprzez limity czasu, czy modyfikatory ilości i rodzajów przeciwników. Średnio już to pamiętam po latach, ale poziom trudności tych wyzwań był momentami absurdalny, ale też świetnie zbalansowany. Przegrywało się przez własne błędy, a nie źle działającą kamerę, czy losowość. Dlatego też powtarzanie 10-30 razy tych samych sekwencji sprawiało frajdę, bo każde kolejne podejście dawało jakąś lekcję.

Po zrobieniu tych wyzwań i przejściu najtrudniejszej "Grand Master Galaxy". Odblokowały się zielone gwiazdki tj. w każdej lokacji pojawiały się 3 nowe gwiazdki, umieszczone w bardzo trudno dostępnych miejscach. Niby nie wygląda to ciekawie, ale zbieranie tych gwiazdek było bardzo przyjemne i dość łatwe. Trzeba było mieć doskonale opanowane sterowanie. Po ich zebraniu odblokowywało się ostatnie wyzwania "Grand Master Galaxy" zrobione na jednym życiu, bez checkpointów. Jedyna rzecz jakiej nie zrobiłem, mimo iż podchodziłem do tego wyzwania przez kilka lat.

Ogólnie w grach Nintendo, nie ma rzeczy męczących. Od dwóch miesięcy męczę Rise of The Tomb Raider i ciężko jest mi wysiedzieć dłużej niż 30 minut. Schemat goni schemat. Tu się wspinamy, tu jest arenka z osłonami, więc wybiegnie kilku wrogów, tutaj jest grobowiec, a tam jakiś kosz ze znajdźką, a wisienką na torcie jest ten durny rozwój postaci i ekwipunku. To wszystko jest strasznie nudne, niszczy immersję i odziera grę z klimatu.

Nintendo nie robi niczego schematycznie. Jak robią lokację to robią w niej jakiś motyw. W Super Mario Galaxy 2 co 30 minut zmieniał się cały gameplay. Każda lokacja miała swoje power-upy, swoje mechaniki i przeciwników. Podobnie jest w Mario 3D World, ale ta gra jest wyraźnie gorsza od serii Galaxy, czy Mario 64, choć wciąż lepsza niż typowe gry AAA.

Wobec Mario Odyssey też nie miałem większych oczekiwań, ale kupili mnie motywem wcielania się w NPCe. Dzięki temu zachowano wszelkie aspekty platformowe i sztandarowy schemat poruszania się Mario, a także dostali ogromne pole do popisu w tworzeniu nowych wyzwań.

Samo wcielanie się w NPCów pozwoliło też wprowadzić naturalne niewidzialne ściany pomiędzy wyzwaniami w otwartych lokacjach.

To jest właśnie styl Nintendo. Doskonały balans między klasycznym fundamentem i doskonale działającymi mechanikami jak sterowanie, czy praca kamery, a także sporo nowych mechanik, by gracze którzy przeszli wielokrotnie poprzednie odsłony wciąż musieli się uczyć jak pokonać nowe przeciwności.

26.10.2017 15:21
10
odpowiedz
giermuś1972
74
Ultra_Violence

Teraz walka o GOTY odbędzie się między dwoma grami Nintendo. Good job, Big N.

28.10.2017 19:24
6
odpowiedz
Heinrich07
1
Pretorianin

Kisnę z komentarzy ludzi, co twierdzą, że gry na Nintendo to gry dla dzieci i w ogóle Zelda, która deklasuje obecnie sandboxy (m.in. wiele tytułów jak nie wszystkie od Ubi, gdzie otwarty świat to te same zadania robione wkoło i znajdźki). A już w ogóle pisanie, że Cuphead jest dla dzieci (xD) to są takie bzdury, że długopis na moim biurku ryknął śmiechem aż mu sprężynka wyleciała.

Gry na Nintendo mają specyficzny target odbiorców i są jedyne w swoim rodzaju. Znajdźcie taką grę jak Mario albo Zelda. Zrozumcie w końcu ludzie, że to, iż gra jest kolorowa i nie ma męskiego alfa brudnego i mhrocznego filtru dla nihilistów nie oznacza, że jej targetem są dzieci. To wynika z zamysłu artystycznego. No ale czego się spodziewać po ludziach, dla których gry dla dorosłych to tylko elexy albo the evil withiny, bo jest mrocznie i przeklinają, w ogóle coll setting mroczne korytarze, och ach, masturbacja, jaki mrok!

Co jest jeszcze smutne abstrahując od głupot, to że dzisiaj w plusach znajduje się brak mikropłatności. I owszem, to trzeba chwalić, podkreślać, ale w jakich smętnych czasach nam przyszło żyć, że jak deweloper nie wpycha ci łapy do kieszeni chamsko i nie dostosowuje gry pod mikro to trzeba to zaznaczać w plusach gry.

26.10.2017 15:19
T_bone
178
Henchman 24

Chyba jednak kupię, coop z czapką mnie przekonał. Dzięki za mini-analizę zachowania joyconów, takie szczegóły są istotne (Overcooked na Switchu bywa męczące ze swoim sterowaniem).

post wyedytowany przez Admina 2017-10-26 15:22:43
26.10.2017 15:21
10
odpowiedz
giermuś1972
74
Ultra_Violence

Teraz walka o GOTY odbędzie się między dwoma grami Nintendo. Good job, Big N.

26.10.2017 15:41
1
odpowiedz
8 odpowiedzi
KrzysiekPL
29
Centurion

Co to za czasy nastały żeby teraz plusem gry był brak mikropłatności.

26.10.2017 15:50
odpowiedz
1 odpowiedź
marcing805
109
PC MASTER RACE
8.0

Nie czytałem jeszcze recenzji ale niepokoi mnie ten minus związany z trybem hanheldowym. Ja Switcha będę używał głównie przenośnie.

26.10.2017 15:53
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Dinopo
1
Centurion

Skoro plusem jest brak mikropłatności to niech minusem będą wbudowane mikropłatności w nadchodzących tytułach.

26.10.2017 19:53
odpowiedz
11 odpowiedzi
Gorn221
35
Łowca Demonów
2.5

Naprawdę fajna gra, szkoda, że nie mam już 7 lat :(

26.10.2017 20:41
odpowiedz
5 odpowiedzi
Ghost2P
85
Still Alive

Z mojego punktu widzenia to też jest tylko gierka dla dzieci.
Platformówki kręciły mnie jak mialem 8 lat i dopiero co zaczynałem grać.
Tak samo było z bajkami typu Shrek, Nemo itp.

No, ale skoro są dorosli którzy lubią oglądać baje (ja sie do nich na pewno nie zaliczam, chyba ze mowa o japonskim anime - w wiekszosci poważne, mroczne klimaty) to i znajdą się tacy co będą grali w Mario.

Nie mniej głównym odbiorcą tego typu gier/filmów są dzieci.

26.10.2017 20:44
odpowiedz
k8vt800
59
Pretorianin

No i spoko.

post wyedytowany przez k8vt800 2017-10-26 20:44:54
26.10.2017 21:45
odpowiedz
5 odpowiedzi
PEEPer
36
Pretorianin

https://m.youtube.com/watch?v=alV4psOH9U4

Projared to fan Nintendo i wydaję mi się że wystawił bardziej obiektywną ocenę. 10 godzin rozgrywki kiedy Galaxy miało 20 a było liniowe? Gra ma braki contentu a ludzie próbują tłumaczyć to NG+ serio?

26.10.2017 23:53
1
odpowiedz
Hydro2
112
Senator

Gorn - do Mario trzeba dojrzeć. ;)

27.10.2017 07:11
odpowiedz
4 odpowiedzi
hennepin
22
Pretorianin

Średnia z 67 recenzji to 97% !!! Mesjasz, klękajcie narody. Współczuję nie posiadaczom Switcha :).

27.10.2017 08:00
odpowiedz
2 odpowiedzi
Enigma1990
11
N7

Gdyby tylko SWITCH był w Polsce traktowany jak trzeba a gry były zlokalizowane ( Napisy ) to ta konsola stałaby już u mnie na półce. Szkoda, bo Zelda i Mario to gry dla których warto kupić konsole, tak samo jak dla Uncharted 4 PS4.

27.10.2017 12:12
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Absolem
51
Pretorianin

Ja się tylko przyczepię do grafiki. Choć nigdy nie uważam jej za najważniejszą, to w Mario Odyssey kłuje mnie fakt, że postaci są bajkowe a otoczenie prawie że filmowe. Najgorzej prezentuje się to na planszy z tym miastem w stylu amerykańskim, gdzie no same lokacje prawie jak z GTA, a Mario z kreskówki :<

27.10.2017 15:21
odpowiedz
1 odpowiedź
TobiAlex
118
Senator

Do czego to doszło - mowa o... end game w platformówce, i to w grze singleplayer... Ciekawe jak będzie wyglądał end game w nowym Tomb Rajderze czy Uncharted.

27.10.2017 15:51
11
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
88
Senator
10

TobiAlex, endgame to raczej złe sformułowanie jeśli chodzi o Mario. Seria ta już w latach 90 poszła w takim kierunku, że ma mniej lub bardziej otwartą strukturę, pozwalającą wybierać etapy czy zadania jakie wykonujemy.

Mario Galaxy 1 i 2, Sunshine czy Mario 64 miały treści na dobrych kilkadziesiąt godzin. W ramach kilkunastu dużych lokacji, które robiły za swego rodzaju HUB było wiele zadań, prostszych i trudniejszych. Ważną częścią gier Nintendo jest odnoszenie porażki. Gry z Mario uczą pokory jak mało co. Osławione Dark Souls to easy mode na tle Mario Galaxy 2.
W tych grach 30% treści jest łatwe, kolejne 30% wymagające, następne 30% ultra trudne, a ostatnie 10% spędza sen z powiek.

Gry te można jednak ukończyć mając zaliczone 20-30% treści. Tak, by casuale mogli je przejść tj. wtedy odblokowuje się finalny pojedynek z Bowserem i możemy zobaczyć napisy końcowe.

Ukończenie gry to tak naprawdę ukończenie tutorialu. Zapoznanie gracza ze wszystkimi lokacjami i mechanikami. Później czekają wyzwania, czy trudniejsze gwiazki/księżyce w zależności od gry.

To nie jest tak jak w GTA czy AC, że 100% gry to jakieś durne znajdźki, czy misje poboczne na kopiuj/wklej. Gry z Mario mają po prostu dodatkowe lokacje, albo robimy te same zadania z modyfikatorami.

Super Mario Galaxy 2 robił to świetnie. Odblokowanie finałowego Bossa to 60 gwiazdek, co odblokowuje kolejny świat, gdzie kolejne, bardzo trudne etapy otwierają się po 80, 90 czy 120 gwiazdkach. Jednak żeby zdobyć 120 gwiazdek wracamy się do poprzednich lokacji, gdzie dostajemy nowe zadania, będące wariacją na temat tego co już tam robiliśmy. Począwszy od modyfikatorów takich jak perfect run tj. cały etap bez checkpointów i z 1 HP, poprzez limity czasu, czy modyfikatory ilości i rodzajów przeciwników. Średnio już to pamiętam po latach, ale poziom trudności tych wyzwań był momentami absurdalny, ale też świetnie zbalansowany. Przegrywało się przez własne błędy, a nie źle działającą kamerę, czy losowość. Dlatego też powtarzanie 10-30 razy tych samych sekwencji sprawiało frajdę, bo każde kolejne podejście dawało jakąś lekcję.

Po zrobieniu tych wyzwań i przejściu najtrudniejszej "Grand Master Galaxy". Odblokowały się zielone gwiazdki tj. w każdej lokacji pojawiały się 3 nowe gwiazdki, umieszczone w bardzo trudno dostępnych miejscach. Niby nie wygląda to ciekawie, ale zbieranie tych gwiazdek było bardzo przyjemne i dość łatwe. Trzeba było mieć doskonale opanowane sterowanie. Po ich zebraniu odblokowywało się ostatnie wyzwania "Grand Master Galaxy" zrobione na jednym życiu, bez checkpointów. Jedyna rzecz jakiej nie zrobiłem, mimo iż podchodziłem do tego wyzwania przez kilka lat.

Ogólnie w grach Nintendo, nie ma rzeczy męczących. Od dwóch miesięcy męczę Rise of The Tomb Raider i ciężko jest mi wysiedzieć dłużej niż 30 minut. Schemat goni schemat. Tu się wspinamy, tu jest arenka z osłonami, więc wybiegnie kilku wrogów, tutaj jest grobowiec, a tam jakiś kosz ze znajdźką, a wisienką na torcie jest ten durny rozwój postaci i ekwipunku. To wszystko jest strasznie nudne, niszczy immersję i odziera grę z klimatu.

Nintendo nie robi niczego schematycznie. Jak robią lokację to robią w niej jakiś motyw. W Super Mario Galaxy 2 co 30 minut zmieniał się cały gameplay. Każda lokacja miała swoje power-upy, swoje mechaniki i przeciwników. Podobnie jest w Mario 3D World, ale ta gra jest wyraźnie gorsza od serii Galaxy, czy Mario 64, choć wciąż lepsza niż typowe gry AAA.

Wobec Mario Odyssey też nie miałem większych oczekiwań, ale kupili mnie motywem wcielania się w NPCe. Dzięki temu zachowano wszelkie aspekty platformowe i sztandarowy schemat poruszania się Mario, a także dostali ogromne pole do popisu w tworzeniu nowych wyzwań.

Samo wcielanie się w NPCów pozwoliło też wprowadzić naturalne niewidzialne ściany pomiędzy wyzwaniami w otwartych lokacjach.

To jest właśnie styl Nintendo. Doskonały balans między klasycznym fundamentem i doskonale działającymi mechanikami jak sterowanie, czy praca kamery, a także sporo nowych mechanik, by gracze którzy przeszli wielokrotnie poprzednie odsłony wciąż musieli się uczyć jak pokonać nowe przeciwności.

27.10.2017 15:57
odpowiedz
marcing805
109
PC MASTER RACE

Ale to norma u Nintendo. W Donkey Kongach tez otrzymywało się dodatkowe poziomy po przejściu gry i zebraniu wszystkich liter KONG w danym świecie.

27.10.2017 16:55
odpowiedz
15 odpowiedzi
A.l.e.X
106
Alekde

giermuś1972 - jak dobrze że jestem z dala od takich GOTY, nawet nowa Zelda to nie jest jakaś wybitna gra do której się chce wracać i o niej rozmawiać. Kto ją skończył to skończył, a gry wybitne to gry o których się mówi, wraca, rozmawia wiele godzin na forach. A co ja będę mówił dla fanatyków N. dla których poskakanie 2 godziny raz w tygodniu do rurki będzie szczytem gamingowym marzeń.

28.10.2017 19:24
6
odpowiedz
Heinrich07
1
Pretorianin

Kisnę z komentarzy ludzi, co twierdzą, że gry na Nintendo to gry dla dzieci i w ogóle Zelda, która deklasuje obecnie sandboxy (m.in. wiele tytułów jak nie wszystkie od Ubi, gdzie otwarty świat to te same zadania robione wkoło i znajdźki). A już w ogóle pisanie, że Cuphead jest dla dzieci (xD) to są takie bzdury, że długopis na moim biurku ryknął śmiechem aż mu sprężynka wyleciała.

Gry na Nintendo mają specyficzny target odbiorców i są jedyne w swoim rodzaju. Znajdźcie taką grę jak Mario albo Zelda. Zrozumcie w końcu ludzie, że to, iż gra jest kolorowa i nie ma męskiego alfa brudnego i mhrocznego filtru dla nihilistów nie oznacza, że jej targetem są dzieci. To wynika z zamysłu artystycznego. No ale czego się spodziewać po ludziach, dla których gry dla dorosłych to tylko elexy albo the evil withiny, bo jest mrocznie i przeklinają, w ogóle coll setting mroczne korytarze, och ach, masturbacja, jaki mrok!

Co jest jeszcze smutne abstrahując od głupot, to że dzisiaj w plusach znajduje się brak mikropłatności. I owszem, to trzeba chwalić, podkreślać, ale w jakich smętnych czasach nam przyszło żyć, że jak deweloper nie wpycha ci łapy do kieszeni chamsko i nie dostosowuje gry pod mikro to trzeba to zaznaczać w plusach gry.

28.10.2017 20:23
odpowiedz
Hydro2
112
Senator

Jedyna gra, której zazdroszczę posiadaczom "Włącznika". Miałem okazję zobaczyć grę na żywo na TV i widzę, że to jest to. Nawet sandboxowość nie psuje tej gry, była to największa obawa. Hennepin - szczerze zazdroszczę.

30.10.2017 06:31
odpowiedz
alexiel19
31
Centurion

Gry Nintendo to pierwsza liga gier,to są gry z duszą i wybitnym gameplayem

01.11.2017 17:44
odpowiedz
SageHeppy
1
Legionista

Szczerze, to tego można było się spodziewać po kolejnej odsłonie przygód hydraulika, nintendo po prostu wie jak się robi gry.

02.11.2017 22:08
odpowiedz
Maldacena
0
Junior

Nie zapominajcie, że ta gra może i genialna w swojej kategorii, ale to nadal tylko platformówka. Czyli podobnie jak gry sportowe i bijatyki, taki typ gier klasy B. Takie produkty raczej nie otrzymują GOTY. Tytuły zgarnie zapewne fenomenalna Zelda (i nie potrafiłbym się z tą decyzją nie zgodzić), choć na mnie osobiście to Automata, pozostawiła największe wrażenie.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze