zobacz na gry-online.pl targi
gamescom 2017
22-26 sierpnia, Kolonia
newsy z gamescom gamescom facebook tvgry.pl na targach
Wiadomość gry na świecie 26 sierpnia 2007, 10:58

GOL na GC 2007: MySims

Jeśli uznamy, że The Sims 2 są grą dla młodszych graczy to MySims musimy zakwalifikować jako grę dla graczy najmłodszych. Takich, które potrafią już utrzymać Wiilota i w miarę lepiej lub gorzej wycelować go w ekran telewizora. (w końcu znaczek PEGI 3+ na opakowaniu już wyraźnie wskazuje na to, do kogo gra jest adresowana).

Jeśli uznamy, że The Sims 2 są grą dla młodszych graczy, to MySims musimy zakwalifikować jako grę dla graczy najmłodszych. Takich, które potrafią już utrzymać Wiilota i w miarę lepiej lub gorzej wycelować go w ekran telewizora. (w końcu znaczek PEGI 3+ na opakowaniu już wyraźnie wskazuje na to, do kogo gra jest adresowana).

GOL na GC 2007: MySims - ilustracja #1

Takie właśnie odczucie mam po kilkunastu minutach zwiedzania świata „nowych simów” (a ściślej mówiąc ich wersji na Wii). Nowych, bo ich charakterystyczny wygląd od razu nasuwa skojarzenia z jakąś hybrydą „Mii-ludków” z bohaterami Anime. I prawidłowo, gdyż w końcu MySims są opracowywane z myślą o Nintendo Wii oraz DS i tym samym bardziej mają trafiać w gusta dalekowschodniej klienteli, choć warto dodać, że również na półkuli zachodniej mają szansę odnieść sukces.

Ich potencjał w moim odczuciu kryje się przede wszystkim właśnie w całkowicie pozbawionym przemocy, pastelowym świecie, znacznie uproszczonym wizualnie w stosunku do „oryginalnych” Simsów.

Opanowanie sterowania w tym świecie zajmuje dosłownie moment – przy pomocy nunchuka sterujemy naszym simem, zaś wiilot pozwala wskazywać cele i przedmioty na ekranie. Jest on również przydatny przy czynnościach takich jak „strząsanie z drzew owoców” (czyli szybkie machanie w prawo i lewo…) czy mini-gierkach, jak łowienie ryb czy przekopywanie ogródka w poszukiwaniu skarbów.

GOL na GC 2007: MySims - ilustracja #2

O uproszczeniach możemy mówić również przy trybie tworzenia naszego bohatera. Za pomocą sześciu opcji oraz poprzez samo „klikanie” na poszczególnych częściach naszej postaci możemy wybrać m.in. takie elementy, jak rodzaj fryzury, typ oczu, odcień skóry czy co oczywista typ ubranka.

W momencie, gdy już zakończymy ten etap trafimy do nieco zapuszczonego miasteczka, które przy naszej pomocy musimy przekształcić w tętniący życiem „mały raj na simowej ziemi”, tak aby skutecznie przyciągnąć do niego jak najwięcej nowych simów.

Nowe Simy muszą oczywiście gdzieś mieszkać – i właśnie w tym miejscu wspomnę o wyglądzie trybu budowy w MySims. Oj, wiem, że się czepiam, ale tutaj byłem nieco rozczarowany aż tak dużym uproszczeniem, a przede wszystkim niewielkim wyborem prefabrykowanych elementów naszych nowych domków. Myślę, że dzieciaki byłyby znacznie szczęśliwsze mogąc znacznie bardziej różnicować swoje budowle. Warto dodać, że będą musiały się szybko nauczyć precyzyjnie „wodzić” kursorem willota po ekranie, gdyż właśnie przy jego pomocy dodajemy do naszej budowy nowe elementy co z kolei do aż tak prostych (z punktu widzenia dziecka) czynności niekoniecznie musi należeć...

GOL na GC 2007: MySims - ilustracja #3

Oczywiście samo budowanie, czy upiększanie okolicy nie wystarczy, aby znajdujący się w lewym górnym rogu ekranu poziom atrakcyjności miasta wzrósł. W tym celu nasz bohater w pocie czoła musi realizować zadania i potrzeby nowych i dotychczasowych mieszkańców. I znów warto zaznaczyć istotną różnicę w stosunku do oryginału – w MySims nie będziemy mieli do czynienia z pieniędzmi – zamiast tego zarówno zadania, jak i np. nowe przedmioty będziemy tworzyć w oparciu o 6 „esencji” (nie spotkałem się jeszcze z ich polskim tłumaczeniem dlatego też przytaczam je w oryginale): cute, spooky, geeky, studious, fun, oraz tasty. Te właśnie cechy będą charakteryzować każdego sima w mieście.

Jak zauważyliście, w wielokrotnie użyłem w tym tekście słowa „uproszczony”. Aby jeszcze bardziej obrazowo wyjaśnić różnicę pomiędzy MySims a Sims 2 użyję małej przenośni. MySims to takie LEGO Duplo, zaś Sims 2 to już klasyczne LEGO. (a w ogóle jak teraz spoglądam na screeny, to te nowe simy w jakiś sposób przypominają właśnie ludziki z tych klocków....)

Co mogę powiedzieć na koniec – ano chyba tylko jedno – jeśli masz dziecko (lub brata czy siostrę) w wieku poniżej 5-6 lat, a do tego w pobliżu telewizora stoi Nintendo Wii, to być może warto, żebyś już we wrześniu przeanalizował zakup MySims. Jeżeli jednak twoja pociecha przekroczyła ową granicę wiekową to obawiam się, że dość szybko znudziła by ją/jego ta mimo wszystko dość uproszczona odmiana simowego świata w wersji anime.