Hardware Tanie i polecane Porady PC Windows Konsole Telefony Technologie
Wiadomość sprzęt i soft 18 lipca 2019, 11:45

autor: fixumdyrdum

Kontrowersyjna FaceApp jest zarejestrowana w Rosji

Firma Wireless Lab, właściciel aplikacji FaceApp, jest zarejestrowana w Rosji. Nie budzi to szczególnego zaufania wśród użytkowników. Twórcy programu wystosowali już oficjalne oświadczenie, a w Stanach Zjednoczonych senator Chuck Schumer napisał list do FBI, prosząc o wszczęcie śledztwa w sprawie przetwarzania danych użytkowników.

 Wincyj. / Źródło: boredpanda - Kontrowersyjna FaceApp jest zarejestrowana w Rosji - wiadomość - 2019-07-18
Wincyj. / Źródło: boredpanda

Jest taka pradawna mądrość: przyuważ z kim fruwasz. I jeśli wiecie już, jak będziecie wyglądać na starość, bo ściągnęliście sobie FaceApp, albo jeszcze nie wiecie, ale bardzo byście chcieli… albo wcale byście nie chcieli, pomożemy wam przyuważyć. Już wczoraj zaczęły się pojawiać informacje o tym, jak twórcy aplikacji podchodzą do danych i jaki mogą mieć do nich dostęp. Nie były to szczególnie optymistyczne wizje. A w świetle politycznych wydarzeń ostatnich kilku lat, największą panikę wywołała informacja, że właściciel aplikacji, firma Wireless Lab, zarejestrowany jest w Rosji.

Choć FaceApp jest dostępny na rynku od 2017 roku, lawina ruszyła dopiero teraz. Wszystko zaczęło się od tego, że niektórzy wczytują się jednak w zawiłości zapisów o polityce prywatności aplikacji ściąganych na telefony. Znaleźli tam informacje m.in. o tym, że firma umywa ręce od bezpieczeństwa właściwie wszystkich danych, jakie się im przekaże. Małgorzata Fraser, analityczka prywatności i cyberbezpieczeństwa, wypowiedziała się dla Wirtualnych Mediów i tak opisała, co znajdziemy w środku:

W przypadku FaceApp zawarte są tam ciekawe informacje, z których wynika np. że użytkownik - według twórców tej aplikacji - sam jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo swojego hasła i innych danych logowania, a także, że twórcy nie gwarantują bezpieczeństwa żadnych przesyłanych do FaceApp informacji. Umowa z użytkownikiem jasno precyzuje też, jakie dane są gromadzone przez program - na przykład historia przeglądanych przez nas stron, a więc bardzo wrażliwe informacje, podobnie jak dane z plików cookie i numery identyfikacyjne urządzenia i że są one przekazywane stronom trzecim, m.in. na potrzeby reklamy. Warto zwrócić również uwagę na zapis informujący, że w przypadku sprzedaży FaceApp przez obecnego jej właściciela innemu podmiotowi, to nabywca może stać się administratorem danych użytkowników.

Zaczęły się więc spekulacje, gdzie lądują zdjęcia, i dlaczego wizualne modyfikacje nie są dokonywane lokalnie, na telefonach; co dzieje się z danymi użytkowników, czy rzeczywiście mogą zostać przekazane innym podmiotom w celach marketingowych i do czego właściwie ma dostęp aplikacja. I tak dalej, i tak dalej.

Dziś mamy już pod ręką przesłane do TechCrunch oświadczenie firmy, z którego możemy się dowiedzieć, że:

  • cały proces modyfikacji zdjęcia odbywa się w chmurze, a firma zaprzecza, by zapisywała w niej więcej zdjęć, niż to jedno wybrane przez użytkownika – wbrew doniesieniom, nie ma dostępu do galerii,
  • zdjęcie jest przechowywane przez 48 godzin, by uniknąć sytuacji, w której ktoś wgrywa to samo zdjęcie kilka razy. Po tym czasie większość zdjęć jest usuwana,
  • można usunąć wszystkie swoje dane z serwerów. Należy wejść w ustawienia, następnie we wsparcie i zgłosić problem, wpisując w temat słowo „prywatność”,
  • nie trzeba się logować, żeby skorzystać z usługi. Według firmy aż 99% użytkowników działa właśnie w ten sposób. Blokuje to dostęp do danych mogących służyć do identyfikacji danej osoby,
  • dane nie są sprzedawane ani przekazywane innym jednostkom,
  • Wireless Lab jest zarejestrowane w Rosji, ale żadne dane nie są tam przechowywane.

Jedyne, co możemy zrobić, to wierzyć im na słowo i pamiętać, że jeśli coś jest z Rosji, nie znaczy jeszcze, że jest złe. W podobnym czasie amerykański senator demokratów, Chuck Schumer, wystosował list do FBI i Federalnej Komisji Handlu, prosząc o wszczęcie śledztwa. I pewnie widział oświadczenie, ale ewidentnie się nim nie przejął. W tekście wymienił te powody do obaw, do których odniosło się Wireless Lab. Trzeba jednak zauważyć, że Stany Zjednoczone mają pełne prawo do niepokoju względem wszelkich niejasności zawierających w sobie frazy „Rosja” i… „Internet”. Ale jeśli do śledztwa rzeczywiście dojdzie, będziemy mogli liczyć na jednoznaczne rozwianie wątpliwości.

Na Twitterze do aplikacji odnieśli się też przedstawiciele polskiego Ministerstwa Cyfryzacji – Wiceminister Wanda Buk i Dyrektor ds. Zarządzania Danymi, Maciej Kawecki.

GOL Newsroom

Zapraszamy Was do polubienia profilu Newsroomu na Facebooku. Znajdziecie tam nie tylko najciekawsze wiadomości, ale i szereg miłych dodatków.