Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Dragon's Dogma Recenzja gry

Recenzja gry 31 maja 2012, 13:22

autor: Hed

Dragon's Dogma - recenzja gry RPG od Capcomu

Capcom zrobił otwartą grę akcji RPG, która łączy cechy takich hitów jak Dark Souls, Skyrim, Shadow of the Colossus i Devil May Cry. Z tej mieszanki mogły wyjść tylko dwie rzeczy: chaotyczny gniot lub arcydzieło.

Recenzja powstała na bazie wersji X360. Dotyczy również wersji PS3

Cyklopy różnych rozmiarów spotykamy często. Ciekawe jest to, że część z nich ma zbroję, utrudniającą zadawanie obrażeń.

1
2
3
4
5
6
PLUSY:
  • świetny i widowiskowy system walki z imponującymi wrogami;
  • niezwykły pomysł na budowanie drużyny – najmowanie kompanów innych graczy;
  • zachowanie, inteligencja i nabywanie wiedzy towarzyszy;
  • świat zapełniony przedmiotami, które chce się zbierać;
  • klimatyczne sceny rodem z dobrej powieści fantasy;
  • rozbudowany „endgame”.
MINUSY:
  • system walki i sztuczna inteligencja czasami się „psują”;
  • nierówne prowadzenie fabuły;
  • bardzo dużo biegania – brak paru uproszczeń w rozgrywce i interfejsie.

Kilka zwiastunów Dragon’s Dogmy sugerowało, że dostaniemy bardziej dynamiczne Dark Souls potraktowane systemem walki w stylu Devil May Cry, włażeniem na grzbiet wrogom jak w Shadow of the Colossus oraz sandboksowością The Elder Scrolls. Skojarzenia z głośnymi tytułami nie wychodzą tej grze na złe, chociaż nie są potrzebne. Capcom stworzył swoją wersję otwartego RPG akcji i połączył kameralność scen z przyziemnego, ciężkiego fantasy z rozmachem oraz dynamiką wysokobudżetowych slasherów pokroju God of War.

Jednocześnie twórcy Dragon’s Dogmy nie zrezygnowali z głębi rozgrywki i postanowili dać więcej swobody graczowi. Ta mieszanka nie jest może doskonała, ale w pewnych aspektach wyznacza nowe standardy.

Wybrany przez smoka

Gra zaczyna się z przytupem – od bliskiego spotkania „zwykłego wieśniaka” ze smokiem. Gad siejący postrach w całej krainie połyka serce człowieka w magicznym rytuale i tym samym przemienia go w Arisena – mitycznego wojownika, któremu przeznaczone jest rzucenie wyzwania swojemu „stwórcy”. W tym zadaniu Arisenowi pomagają tak zwane „pionki”, kompani o nieocenionych predyspozycjach do walki, przyzywani z „innego wymiaru”. Jednego z nich możemy wykreować sami, innych wynajmujemy w świecie gry lub za pomocą kamieni będących łącznikiem między wymiarami oraz – co zaskakujące – samymi graczami. Dragon’s Dogma ma bowiem zmyślny system online, dzięki któremu uczestnicy tej solowej przygody mogą wymieniać się towarzyszami i w zamian za tę przysługę wysyłać sobie przedmioty. A także przekazywać poddanym cenną wiedzę o potworach czy lokacjach, bo im częściej „pionek” jest wynajmowany przez ludzi, tym lepiej radzi sobie w grze.

Wprowadzenie jest mocne i nie pozostawia żadnych wątpliwości – jesteśmy w świecie fantasy, w którym rycerze okuci w zbroje stają do walki ze złem. W tym przypadku reprezentowanym przez mitologiczne lub fantastyczne bestie wszelkiej maści, od standardowych goblinów, przez cyklopy i ogry, aż po wielkie wywerny. Jak układa się ta opowieść? Dość nierówno i chaotycznie. Po scenie otwierającej grę przechodzimy do przyziemnych spraw i lokalnych problemów, a główny wątek fabularny schodzi na dalszy plan. Jako rozpoznawalni w tym uniwersum wybrańcy – w końcu funkcja Arisena jest tu czymś ważnym – skupiamy się na eksterminowaniu potworów. Gdzieś na horyzoncie majaczy widmo wspomnianego smoka. Tak naprawdę jednak przez wiele godzin otrzymujemy tylko strzępy informacji na temat zwiedzanego uniwersum i naszej roli, najczęściej od szczególnie potężnych wrogów.

Pustka z pięknym finałem

Dragon’s Dogma to opowieść łącząca dziesiątki różnych motywów wyjętych niejako z podobnego przedziału gatunkowego – od czynów heroicznych, przez okultystyczne zgromadzenia, aż po walkę o władzę, dworskie intrygi i romanse. W natłoku zdarzeń brakuje wyrazistych postaci, do których można by się odnieść. W nijakości i przezroczystości przoduje zresztą niemy Arisen, któremu wtóruje spora grupa bohaterów pobocznych niemających czasu na wykazanie się cechami osobowości. Poczucie pustki i martwoty tego uniwersum to pewien problem Dragon’s Dogmy, ale przez większość czasu produkcja ta stara się nie narzucać ze swoimi wynurzeniami, pozostawiając odkrycia treściowe uważniejszym graczom. Czyli trochę w stylu Dark Souls.

Chłodny odbiór tego świata zmienia się po ujrzeniu zakończenia. Czy raczej rozegraniu, bo tak długiego, rozbudowanego i wieloczęściowego finału z trudnymi do podjęcia wyborami dawno nie widziałem. Za każdym razem, kiedy myślimy, że „to już wszystko”, Capcom poszerza perspektywę lub wręcz dekonstruuje własny świat, pozwalając bohaterowi przekroczyć nowe granice. W tych melodramatycznych i naprawdę imponujących scenach objawia się szerszy zamysł scenariusza, mierzącego się z większymi problemami. Filozofowaniem na temat struktury rzeczywistości i roli ludzi oraz... „pionków”. To właśnie ci kompanii pozbawieni emocji, którzy pozornie mają służyć tylko jako pomoc w walce, okazują się prawdziwymi bohaterami i nieodłączną częścią natury tego świata. Zresztą, zauważamy to znacznie szybciej, bo ich zachowanie jest jedną z największych zalet gry.

Recenzja gry Monster Hunter: Rise - prawdziwa rewolucja dla mobilnych łowców
Recenzja gry Monster Hunter: Rise - prawdziwa rewolucja dla mobilnych łowców

Recenzja gry

Nintendo Switch dostało prawdopodobnie jedną z najlepszych gier w 2021 roku. Monster Hunter: Rise pokazuje, że przy odpowiedniej ilości czasu, środków i umiejętności można stworzyć coś pięknego na hybrydowej konsolce Japończyków.

Recenzja gry Bravely Default 2 - bardziej default niż bravely
Recenzja gry Bravely Default 2 - bardziej default niż bravely

Recenzja gry

Bravely Default 2 - długo wyczekiwany jRPG na konsolę Nintendo Switch - okazał się dobrą, rzemieślniczą robotą, niepozbawioną wad i problemów szacownego gatunku. Pozycja dla fanów starych, japońskich gier, którzy nie boją się wielogodzinnego grindu.

Cyberpunk 2077 na PS4 to katastrofa. Miałeś spalić miasto, nie konsolę, samuraju
Cyberpunk 2077 na PS4 to katastrofa. Miałeś spalić miasto, nie konsolę, samuraju

Recenzja gry

Cyberpunk 2077 to świetna gra, która Was zachwyci. Ponoć, w wersji na PC. Ja grałem na podstawowej wersji PS4 i świetną grę może widzę, ale zagrzebaną pod morzem problemów.