Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 28 czerwca 2011, 12:12

autor: Adrian Werner

F.3.A.R. - recenzja gry

Przerażająca Alma po raz trzeci gości na ekranach naszych monitorów. Sprawdzamy, czy nowy zespół produkcyjny dał radę stworzyć godną kontynuację serii.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Sześć lat temu F.E.A.R zachwycił fanów FPS-ów świetną grafiką, ciekawymi elementami horroru i przede wszystkim fenomenalną mechaniką walki, która wraz z doskonałą sztuczną inteligencją dała rezultat dla wielu graczy do dzisiaj pozostający niedoścignionym wzorem. Druga część serii nie została już przyjęta tak ciepło. Poprawiono pewne elementy, takie jak fabuła czy różnorodność lokacji, ale z drugiej strony w dużym stopniu popsuto dynamikę starć. Po F.3.A.R niewiele osób spodziewało się czegoś dobrego. Powodem było nie tylko pewne rozczarowanie „dwójką”, ale również (a może przede wszystkim) zmiana dewelopera. Doświadczony zespół Monolith Productions zastąpiło Day:1:Studios, znane głównie z konsolowych konwersji słabych dodatków do pierwszej odsłony serii oraz średniaków pokroju Fracture.

Jaki jest ostateczny rezultat? Wyjątkowo nierówny, ale jednak zaskakujący na plus. Dostajemy bowiem grę z jednej strony poprawiającą niedociągnięcia poprzedniej, z drugiej jednak gorszą od niej w wielu innych aspektach. Grę, która zaczyna się słabo, by z każdym kolejnym rozdziałem rozkręcać się coraz bardziej, ostatecznie pozostawiając po sobie całkiem pozytywne wrażenie.

Karabinem, butem i nożem

Znakiem rozpoznawczym serii jest budząca przerażenie Alma, ale tak naprawdę o sile marki zawsze stanowiła doskonała mechanika walki. To ona powodowała, że wiele razy wracaliśmy do każdej z odsłon cyklu, podczas gdy wszystkie elementy horroru służyły jedynie jako ciekawe dekoracje. Trzeba przyznać, że pod tym względem Day:1:Studios sprawiło się znacznie lepiej, niż można się było spodziewać.

Zacznijmy jednak od dość kontrowersyjnych zmian. Usunięto bowiem zbieranie pancerzy i wprowadzono system regeneracji zdrowia. To standard wśród współczesnych FPS-ów, ale niestety do F.E.A.R pasuje średnio. Tutaj gracz nie powinien tchórzliwie chować się po kątach, czekając na odnowienie paska zdrowia. Cała zabawa polega przecież na bezczelnym wpadaniu w sam środek sił wroga i robieniu tam jatki dzięki nadludzkiemu refleksowi. Dlatego znacznie lepszym rozwiązaniem było znane z poprzednich części zbieranie leków, które potem wykorzystywaliśmy w dowolnym momencie do podreperowania kondycji.

Miłośnicy rozrywania wrogów na strzępy będą zadowoleni.

Z regeneracją życia współgra system osłon. To kolejny kontrowersyjny pomysł, który na szczęście został bardzo dobrze wykonany. Podchodząc do ściany czy murku, wystarczy wcisnąć klawisz Q, ter przyklei się do powierzchni przed nami. Stamtąd możemy wychylać się w górę i na boki, cały czas pozostając w perspektywie pierwszej osoby. Taka zabawa w chowanego również odrobinę zgrzyta w kontekście charakteru gry, ale wrażenie to łagodzone jest przez fakt, że osłony nie zapewniają kompletnej ochrony. Dużego kalibru uzbrojenie potrafi odłupywać spore kawałki betonu, wystawiając nas tym samym na ostrzał. Nieprzyjaciele też nie czekają pokornie na nasz ruch, tylko cały czas próbują zajść nas z flanki czy wykurzyć granatami. Ponadto system osłon jest bardzo przydatny w trybie multiplayer, a ten odgrywa tym razem istotną rolę.

Pozostałe elementy starć są już znacznie mniej dyskusyjne. Przede wszystkim twórcy poszli po rozum do głowy i wzmocnili skuteczność walki w zwarciu. Znany z poprzednich części cios kolbą zastąpiono mocniejszym uderzeniem nożem. Wślizg jest teraz o niebo łatwiejszy w użyciu i pozwala na pokonywanie znacznie większych dystansów, nie mówiąc już o tym, że można w ten sposób podciąć kilku nieprzyjaciół naraz i wyrzucić ich daleko w tył. Dzięki temu ruch ten nie tylko okazuje się bardziej śmiercionośny, ale świetnie nadaje się też do ucieczki przed granatami czy w kierunku osłony. W Project Origin potyczki polegały głównie na zdejmowaniu celów z daleka, natomiast dzięki tym prostym zmianom w części trzeciej walka z zwarciu jest zbyt skuteczna, aby z niej zrezygnować. Zwłaszcza że naraz możemy nosić przy sobie jedynie dwie sztuki broni, co tym bardziej wymusza korzystanie z nóg i noża.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

U.V. Impaler Ekspert 10 sierpnia 2011

(PC) Jeśli chcesz po prostu postrzelać i doskonale się bawić, F.3.A.R. będzie idealnym produktem dla Ciebie. Jeśli natomiast oczekujesz dobrej fabuły, a od gry z tej serii oczekujesz typowej dla horrorów nerwówki, wróć do któregoś z poprzedników. Pierwszorzędna strzelanina, ale nic ponadto. Tym jest właśnie nowy F.E.A.R.

7.0
Recenzja Resident Evil 4 Remake - arcydzieło zostało zredefiniowane
Recenzja Resident Evil 4 Remake - arcydzieło zostało zredefiniowane

Recenzja gry

Jedna z najważniejszych gier branży wraca po raz kolejny. Remake Resident Evila 4 przenosi nas na stare śmieci, ale robi to w tak świeży i fantastyczny sposób, że nikt nie powinien mieć mu tego za złe.

Recenzja Like a Dragon: Ishin - honor, samuraje i karaoke
Recenzja Like a Dragon: Ishin - honor, samuraje i karaoke

Recenzja gry

Ishin! to jedna ze słabszych odsłon serii Yakuza (Like a Dragon), jakie pojawiły się w ostatnich latach. Ale...

Recenzja Forspoken. Nie takie straszne, jak je malują
Recenzja Forspoken. Nie takie straszne, jak je malują

Recenzja gry

Są gry, które już przed premierą spotykają się ze złym odbiorem. A gdy w końcu trafiają na rynek, okazują się tak kiepskie, jak większość przewidywała. W tym przypadku sytuacja wygląda jednak inaczej. Forspoken jest bowiem bardzo dobre.