Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 7 grudnia 2010, 13:04

autor: Adrian Werner

Gray Matter - recenzja gry

Na kolejną przygodówkę Jane Jensen czekaliśmy jedenaście długich lat. Wreszcie możemy sprawdzić, czy królowa tego gatunku gier zasługuje na to, by dalej nosić koronę.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

W świecie gier przygodowych niewielu jest projektantów, którzy cieszą się tak wielką renomą jak Jane Jensen. Współautorka m.in. King's Quest VI: Heir Today, Gone Tomorrow oraz twórczyni trylogii Gabriel Knight podbiła serca miłośników tego gatunku wspaniałymi scenariuszami, realistycznymi postaciami oraz świetnie przemyślanymi zagadkami. Na kolejną jej produkcję czekaliśmy bardzo długo. Gray Matter ujawniono po raz pierwszy w 2003 roku i w ciągu następnych siedmiu lat projekt ten został skasowany, zmienił wydawcę oraz studio deweloperskie odpowiedzialne za realizację wizji Jensen, jak również zaliczył masę opóźnień. Teraz jednak gra wreszcie wylądowała na rynku i możemy sami sprawdzić, czy warto było czekać te wszystkie lata.

Klub Dedala to fascynująca organizacja i odkrywanie jego sekretówsprawia prawdziwą przyjemność.

Przygodówki, a już zwłaszcza te, które wyszły spod ręki tej akurat autorki, mają to do siebie, że bardzo duży nacisk kładą na fabułę i Gray Matter nie jest wyjątkiem. Cała opowieść kręci się wokół dwóch postaci. Pierwszą z nich jest Samantha Everett – podróżująca po Europie młoda Amerykanka, parająca się sztuczkami magicznymi. Pewnego dnia, jadąc w deszczową noc do Londynu, przez przypadek skręca w złą drogę i przemoknięta ląduje u drzwi rezydencji doktora Davida Stylesa, czyli drugiego głównego bohatera tej historii. Jest to genialny neurobiolog dręczony wspomnieniami żony, która straciła życie w wypadku samochodowym kilka lat temu. Nosi on zasłaniającą pół twarzy maskę, kryjącą potworne blizny po oparzeniach, i jego wygląd od razy przywodzi na myśl Upiora w operze. Gra podzielona jest na osiem rozdziałów i pozwala na wcielenie się w obie te postacie. Sama intryga oparta została na dwóch wątkach. Pierwszym z nich są starania Stylesa dotyczące skontaktowania się ze zmarłą żoną. W tym celu przeprowadza on serię eksperymentów, mających wzmocnić pozostałą po niej energię i tym samym umożliwić jej interakcję ze światem żywych. Drugi wątek koncentruje się natomiast na tajemniczym Klubie Dedala, czyli organizacji zrzeszającej największych iluzjonistów świata. Przystąpienie do niej jest wyjątkowo trudne i wymaga pokonania wielu trudności, ale nie jest to coś, co mogłoby zrazić pannę Everett. Zostaje ona zatrudniona jako asystentka Stylesa i od tego momentu obie te intrygi zaczynają się łączyć i splatać, ostatecznie tworząc jedną całość. Fabuła została skonstruowana po mistrzowsku. Nie znajdziemy tu żadnych ogranych schematów ani nielogicznych zwrotów akcji. Z każdym kolejnym rozdziałem dostajemy następny kawałek układanki, krok po kroku odsłaniając prawdę, kryjącą się za tajemniczymi wydarzeniami. Jensen postawiła na klasyczny konflikt pomiędzy racjonalizmem a magią, choć w tym przypadku został on wywrócony do góry nogami. Eksperymentom towarzyszą bowiem trudne do wytłumaczenia incydenty, jednak w tym przypadku to dysponujący umysłem ścisłym Styles skłonny jest wierzyć w ich nadnaturalną przyczynę, podczas gdy specjalizująca się w sztuczkach magicznych Samanta wietrzy podstęp i jest przekonana, że ktoś bawi się kosztem udręczonego naukowca. Co godne pochwały, scenariusz każe nam zgadywać prawdę do ostatniej chwili. To nie jest opowieść, gdzie możemy szybko wyrobić sobie własną opinię, a potem jedynie czekać, aż bohaterowie dotrą wreszcie do tej samej konkluzji. Tutaj co chwilę pojawiają się kolejne zwroty akcji, które sprawiają, że musimy poddać w wątpliwość nasze dotychczasowe przemyślenia. Do tego wzorem dobrych powieści kryminalnych większość elementów układanki dostajemy na długo przed finałem i możemy pobawić się w samodzielne wymyślanie własnych teorii, zamiast czekać, aż gra zrobi to za nas.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

g40st Ekspert 10 marca 2011

(PC) Jane Jensen, jedna z królowych gier przygodowych długa kazała czekać na swoje kolejne dzieło. Współautorka Questów Sierry, autorka genialnego Gabriela Knighta jeszcze raz postanowiła zanurzyć się w rejon paranormalnych zjawisk i poprzetykanej tajemnicami fabuły.

7.0
Recenzja Return to Monkey Island - to (nie) jest gra dla starych ludzi
Recenzja Return to Monkey Island - to (nie) jest gra dla starych ludzi

Recenzja gry

Return to Monkey Island to gra, w której w końcu, po tylu latach, wielu z nas odkryje sekret Małpiej Wyspy. Prowadzi do niego ciepła, kolorowa i nostalgiczna przygoda zamknięta w pomysłowej, świetnie napisanej, metatekstualnej przygodówce.

Recenzja gry Stray - z kotami to i cyberpunk słodki
Recenzja gry Stray - z kotami to i cyberpunk słodki

Recenzja gry

Kot i cyberpunk. Te dwie rzeczy wystarczyły, by „indyk” zrobiony w kilkanaście osób – w dodatku przygodówka (z niewielką tylko domieszką akcji) – oczarował cały świat. I nie zanosi się, by czar miał prysnąć wraz z premierą. Stray to naprawdę udana gra.

Recenzja The Quarry - najlepsza gra, w którą się nie gra
Recenzja The Quarry - najlepsza gra, w którą się nie gra

Recenzja gry

W The Quarry się nie gra, to się ogląda! Jeśli od razu tak podejdziemy do tej „gry”, spędzimy z nią naprawdę sporo emocjonujących chwil, bo to jest po prostu wciągający film interaktywny.