Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 14 listopada 2008, 13:56

autor: Katarzyna "Kayleigh" Michałowska

Chronicles of Mystery: Rytuał Skorpiona - recenzja gry

Nie radzę podchodzić do tej gry na głodniaka. Kto nastawi się na solidny obiad z dwu dań, będzie musiał zadowolić się przystawką. A szkoda...

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

„A mieszkańcy Sodomy byli źli i bardzo grzeszni wobec Pana. (...) Wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia, sam Pan z nieba. I zniszczył owe miasta i cały okrąg, i wszystkich mieszkańców owych miast oraz roślinność ziemi...”

Młoda i urocza świeżo upieczona magister archeologii Sylvie Leroux pisze książkę, w której nawiązuje między innymi do biblijnego przekazu o zniknięcia z powierzchni ziemi Sodomy i Gomory. Ma na ten temat nietypową teorię, co do słuszności której raczej nie spodziewa się poparcia ze strony światka naukowego. Nasza bohaterka swą fascynację starożytnymi kulturami zawdzięcza stryjowi – znanemu archeologowi, obecnie pracującemu przy wykopaliskach na Malcie, na której Sylvie – dziecko bardzo zapracowanych rodziców, również naukowców – spędziła w dzieciństwie niejedne wakacje. Pewnej nocy dziewczyna odbiera nieoczekiwany telefon od stryja. Olivier Leroux informuje ją o dokonaniu niezwykłego odkrycia, które może być istotne dla pisanej przez Sylvie pracy naukowej. Odkrycia tajemniczego, fascynującego i jak się wkrótce okaże – brzemiennego w skutki. Odkrycia, do którego pretensje roszczą sobie joannici, Mossad i Watykan...

Co z tego, że starożytni żyli w ruinach? Ale jakie mieli widoki!

Oczywiście nasza bohaterka natychmiast przylatuje na wyspę, gdzie ku swemu zaskoczeniu orientuje się, że stryj – nie pozostawiwszy jej żadnej wiadomości – znikł, za to w okolicach jego mieszkania plącze się gburowaty inspektor Granc, niejaki James Anderson, opiece którego polecił ją Olivier, jest nieuchwytny, a miejsce odsuniętego od prac badawczych stryja zajął niezbyt sympatyczny na pierwszy rzut oka Henri Simon. Wszytko to jest co najmniej dziwne, ale Sylvie nie byłaby sobą, gdyby nie podjęła się dotarcia do sedna wydarzeń i dokopania się, o co tu tak naprawdę chodzi, a przede wszystkim – odszukania stryja, któremu być może grozi jakieś niebezpieczeństwo. I tak dzięki uporowi i determinacji dziewczyny, my gracze i wielbiciele przygodówek mamy okazję do zwiedzenia paru ciekawych miejsc, przeprowadzenia wielu dialogów i rozwiązania niejednej zagadki. Oczywiście nietaktem byłoby tu pominąć rolę City Interactive jako autorów gry (joke), których poczynaniom od jakiegoś czasu uważnie się przyglądam i którzy ostatnio zapisali się w naszej pamięci niezłą Art of Murder: Sztuka zbrodni.

Podejrzewam, że osobie, która tak jak ja grała w Art of Murder, trudno będzie opędzić się od narzucających się porównań tych dwu gier. I tu mam trochę niefajną wiadomość dla wszystkich, którzy mieli zastrzeżenia do czasu trwania rozgrywki w Sztuce zbrodni – Rytuał Skorpiona jest jeszcze krótszy. Ledwie rozsmakowałam się w grze, buszując po strychu pewnej tureckiej galerii sztuki, a tu za rozdział, dwa okazało się, że mamy la grande finale i już po ptokach. Szkoda, „myli państwo”, naprawdę.

Recenzja Return to Monkey Island - to (nie) jest gra dla starych ludzi
Recenzja Return to Monkey Island - to (nie) jest gra dla starych ludzi

Recenzja gry

Return to Monkey Island to gra, w której w końcu, po tylu latach, wielu z nas odkryje sekret Małpiej Wyspy. Prowadzi do niego ciepła, kolorowa i nostalgiczna przygoda zamknięta w pomysłowej, świetnie napisanej, metatekstualnej przygodówce.

Recenzja gry Stray - z kotami to i cyberpunk słodki
Recenzja gry Stray - z kotami to i cyberpunk słodki

Recenzja gry

Kot i cyberpunk. Te dwie rzeczy wystarczyły, by „indyk” zrobiony w kilkanaście osób – w dodatku przygodówka (z niewielką tylko domieszką akcji) – oczarował cały świat. I nie zanosi się, by czar miał prysnąć wraz z premierą. Stray to naprawdę udana gra.

Recenzja The Quarry - najlepsza gra, w którą się nie gra
Recenzja The Quarry - najlepsza gra, w którą się nie gra

Recenzja gry

W The Quarry się nie gra, to się ogląda! Jeśli od razu tak podejdziemy do tej „gry”, spędzimy z nią naprawdę sporo emocjonujących chwil, bo to jest po prostu wciągający film interaktywny.