Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 8 grudnia 2003, 13:35

autor: Shuck

Gdzie jest Nemo... - recenzja gry

Gra, która bezpośrednio bazuje na wyprodukowanym w 2003 roku przez Walt Disney Studios oraz Pixar Animations filmie animowanym. Opowiada on o podwodnej podróżny Marlina, który próbuje odnaleźć swego syna Nemo.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Bajka o rybce, jak nazywa moje dziecko „Gdzie jest Nemo”, odniosła spory sukces. Dziwić się tu nie ma czemu, gdyż kto jak kto, ale wytwórnia Disney'a zna receptę na zaskarbienie sobie uwielbienia kilkuletnich serduszek. Pojawiają się bowiem w tej pacyficznej przygodzie i piękne plenery, i zrozumiałe dla dzieci archetypiczne postaci, i naładowany emocjonalnie wątek miłości rodziców do swojego - dosłownie - narybku. Wprawdzie nie jest to film dla dorosłych do tego stopnia, iż gotów znudzić, ale miłość do dziecka wymaga ofiar - o czym najdobitniej przypomina sama opowieść. W zasadzie podstarzałe, trzydziestoletnie dziecko znajdzie tu dla siebie wyłącznie towarzystwo rekinów nie jedzących rybek, rozmówki przy rwaniu zębów oraz w żadnym kontekście nie przestające śmieszyć „now what?” To, co jest dziwne, to fakt, że gra komputerowa oparta na „Gdzie jest Nemo” nie tylko jest niezwykle udana, ale przede wszystkim jest tak wierna filmowi, że nie przychodzi mi na myśl precedens dokładniejszej adaptacji. Jakaż to miła alternatywa dla wszystkich tych produkcji, które ze swoim kinowym poprzednikiem dobrze jeśli mają wspólnego bohatera.

Pierwsze jednakże, co powala na kolana to fantastycznie pomyślany interfejs. Nie tylko korzysta z dotychczasowych pomysłów na uczynienie komputera przyjaznym dla dzieci, lecz również dodaje gro nowatorskiej funkcjonalności. Nie pojawiają się tutaj żadne enigmatyczne ikony dyskietek, które mają przybliżyć ideę zapisu stanu gry na dysk twardy. Żadne pytania o oczywiste czynności. W ogóle dziecko przez cały czas gry nie ma do czynienia z jakimkolwiek tekstem, który zmuszałby tatę do odłożenia gazety i przeczytania go latorośli. Najechanie kursorem na dowolną z dostępnych ikonek pociąga za sobą wygłoszone przez lektora wyjaśnienie, czym grozi kliknięcie. Samo zaś dbanie o to, by pociecha po powrocie do przerwanej rozgrywki nie poczuła się zagubiona lub nie wiedziała, co się stało z jej rybką, pozostaje w gestii programu. Dziecko z początkiem zabawy wybiera postać, która będzie je reprezentować i cała reszta sprzętowego zamieszania odbywa się automatycznie, nie zmuszając go do rozumienia czegokolwiek poza funkcjonowaniem myszki.

Niemniej intuicyjnie pomyślane zostało samo sterowanie bohaterami przygody, czyli błazenkiem Merlinem, "natural blue" Dory oraz przyczyną całego zamieszania – małym Nemo. Przygoda rozpoczyna się w chwili, gdy Nemo zostaje uwięziony w akwarium u dentysty, a jego ojciec wraz z przypadkowo spotkaną Dory ruszają mu na ratunek. Akcja gry, podobnie jak i filmu, toczy się więc równolegle na dwóch planach, a przełączanie między nimi odbywa się tak naturalnie i elegancko, że mucha nie siada. Praktycznie w każdej chwili dziecko może przeskoczyć na drugą stronę przygody, co nie tylko wnosi do zabawy nieco dramaturgii wynikającej ze współdziałania uwięzionego synka z szukającym go ojcem, lecz nade wszystko skutecznie likwiduje zalążki monotonii, jeśli miałyby się takowe pojawić. Od czasu do czasu, gdy bieg akcji wymaga wykonania czynności w drugim ze światów, ikonka ich przełączania zwraca na siebie uwagę rozbłyskiwaniem.

Recenzja gry WarioWare: Get It Together! - każda sekunda na wagę złota
Recenzja gry WarioWare: Get It Together! - każda sekunda na wagę złota

Recenzja gry

WarioWare: Get It Together! jest dość ciekawym rozwinięciem klasycznej formuły. Pod nowymi mechanikami kryje się stara zasada – zrób to w kilka sekund lub zgiń! Na graczy z największym refleksem czeka nagroda w postaci wyśmienitej rozrywki.

Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą
Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą

Recenzja gry

Josef Fares idzie za ciosem i raz jeszcze podsuwa nam grę, której nie można przejść w pojedynkę. Zabawa znów jest przednia… ale mam wątpliwości, czy It Takes Two, reprezentujące niepoważny gatunek platformówek 3D, stanowi krok naprzód po A Way Out.

Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu
Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu

Recenzja gry

Nintendo Switch wita kolejną grę z niezbyt imponującej biblioteki Wii U. Tym razem jednak poza daniem głównym, czyli odświeżoną wersją Super Mario 3D World, otrzymujemy również smakowity deser w postaci samodzielnej produkcji zatytułowanej Bowser’s Fury.