ocena redakcji
8.0
oceń grę
więcej
zobacz więcej

Recenzja Orcs Must Die! 2 - świetna kontynuacja świetnej gry tower defense

Zielona horda orków powraca, aby ponownie zebrać łomot od bitewnych magów. Czy drugie starcie okaże się równie wciągające jak poprzednie? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w naszej recenzji.

2 sierpnia 2012 8.0/10
• strony :12
PLUSY:
  • nareszcie tryb kooperacji;
  • dodatkowy tryb rozgrywki – Nieskończoność;
  • sporo nowych przeciwników, artefaktów, broni i ulepszeń;
  • zabawna i wciągająca mechanika.
MINUSY:
  • tryb kooperacji tylko ze znajomymi;
  • 15 etapów to trochę mało.

Orcs Must Die! było jedną z największych niespodzianek ubiegłego roku. Prosta mechanika, tony pułapek i hordy orków czekających na zmasakrowanie zapewniły dziesiątki godzin świetnej i wciągającej zabawy. Trudno było sobie wyobrazić, że mało znana firma Robot Entertainment wypuści taką okazję z rąk i poprzestanie na jednej części. Po nieco ponad pół roku przyszedł czas na kontynuację. Czy wypada ona równie dobrze jak pierwowzór?

Najprościej mówiąc: tak. Autorzy nie postawili jednak na żadną rewolucję, a zamiast tego wzięli gotowe, sprawdzone rozwiązania, dodali trochę nowych elementów i voila. W Orcs Must Die! 2 powracamy zatem do fantastycznej krainy, która jest dosłownie zalewana przez krwiożerczych orków wychodzących z magicznych portali. Zatrzymać może ich tylko znany z pierwszej części mag bitewny oraz towarzysząca mu czarodziejka. Pomimo różnic charakterów, częstych przytyków i rzucanych z humorem aluzji erotycznych eksterminacja przeciwników wychodzi tej parze nadzwyczaj dobrze.

Efektywność naszych działań mamy szansę znacznie poprawić poprzez najważniejszą nowość w drugiej części serii, a mianowicie: tryb kooperacji. W każdej chwili możemy dołączyć do gry znajomego i we dwójkę stawiać czoła przeważającym siłom wroga. Nie trzeba wtedy latać jak poparzony po całej mapie i pilnować każdego zakątka. Aby jednak nie było za łatwo, w trybie współpracy za zabijanie przeciwników otrzymujemy mniejsze sumy pieniężne na pułapki, a i samych orków jest znacznie więcej niż w grze pojedynczej. Mimo to jakoś spokojniej i przyjemniej prowadzi się rozgrywkę, wiedząc, że zawsze można liczyć na wsparcie partnera. A jeśli każdy posiada już rozwiniętą postać i różne pułapki, to ilość rozwiązań taktycznych zwiększa się niepomiernie. Innymi słowy – współpraca jest strzałem w dziesiątkę i znacznie zwiększa frajdę płynącą z zabawy. Jedynym minusem jest fakt, że grać da się tylko ze znajomymi ze Steama. Próby połączenia się z innymi osobami kończyły się podziwianiem ekranu ładowania.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby uporać się z misjami samotnie. Należy się jednak wtedy nastawić na bieganie po coraz bardziej skomplikowanych mapach z wywieszonym do pasa jęzorem, aczkolwiek pokonanie trudnego etapu solo dostarcza wiele satysfakcji. Kooperacja jest zatem wskazana i znacznie przyjemniejsza, ale na upartego można mierzyć się z potworami w pojedynkę.

Jak zwykle podstawą eksterminacji orków jest ogromny arsenał śmiercionośnych pułapek. W teorii każda z postaci dysponuje innym zestawem zabójczych narzędzi, jednak w praktyce różnice są niewielkie. Przykładowo mag ma na stanie smołę spowalniającą przeciwników oraz ścianę kolców. Czarodziejka natomiast wyposażona jest w zamrażający wrogów klimatyzator i kwasowy spryskiwacz. Obydwie „zabawki”, chociaż nowe, w rzeczywistości pełnią praktycznie tę samą rolę. Jeśli chodzi o arsenał, to fani „jedynki” bez trudu będą wiedzieli, jak korzystać z machającej maczugi, maszynki do mielenia, paladynów czy łuczników. Wśród świeżych rzeczy warto zwrócić uwagę na zadającą duże obrażenia podwieszaną pod ścianą młockarnię, rzucających bombami krasnoludów czy ziejący ogniem bardzo skuteczny przypiekacz. Nowych pułapek nie ma wprawdzie zbyt wiele, ale stanowią przyjemne urozmaicenie. I chociaż podstawowe taktyki znane z poprzedniej części sprawdzają się równie dobrze i tym razem, zawsze warto przetestować nowe zastosowania.

Skoro mowa o pułapkach, to warto wspomnieć, że autorzy znacznie poszerzyli opcje ich ulepszania. W pierwszej części na jedno narzędzie przypadało tylko jedne rozszerzenie. Tym razem jest ich znacznie więcej, a niektóre, tak zwane unikatowe, wykluczają zastosowanie innych. Przykładowo w kwasowym spryskiwaczu da się zwiększyć zasięg strzału albo wybrać spowalnianie trafionych orków, a u łuczników zainwestować w ogniste strzały lub zdolność przywracania zdrowia. Dzięki temu stale możemy kombinować z alternatywnymi rozwiązaniami, a zbieranie potrzebnych do ich zakupu czaszek wciąga znacznie bardziej niż w pierwowzorze. A propos tutejszej waluty, czyli wspomnianych czaszek – teraz otrzymujemy je nie tylko za przechodzenie misji z jak najlepszymi wynikami, ale również w trakcie samej rozgrywki. Wypadają one bowiem z niektórych przeciwników. Nic w sumie dziwnego, ponieważ rzeczy do kupienia jest znacznie więcej, a takie zaopatrywanie się w tutejsze „pieniądze” nadaje rozgrywce dodatkowy smaczek.

Tekst przygotowany na podstawie wersji PC.
inne
Recenzja gry The Evil Within - prawie jak Resident Evil

Recenzja gry The Evil Within - prawie jak Resident Evil

Shinji Mikami, twórca klasycznej serii Resident Evil wraca z nową marką. The Evil Within pełnymi garściami czerpie z czwartej części „rezydentnego zła”, jednak robi to tak, jakby czas stanął w miejscu i nie zmienił się sposób projektowania gier.   recenzja gry

Recenzja gry Alien: Isolation – nie taki Obcy straszny, jak go malują

Recenzja gry Alien: Isolation – nie taki Obcy straszny, jak go malują

Po kilku latach przerwy uniwersum pełne ksenomorfów ponownie wraca na dyski graczy. Obcy: Izolacja znacznie bardziej przypomina to, za co fani pokochali pierwsze filmy, ale jednocześnie jest pełen skaz i niedociągnięć.  recenzja gry

Grand Theft Auto: San Andreas - recenzja gry

Grand Theft Auto: San Andreas - recenzja gry

Świetny klimat, doskonała muza, olbrzymie miasta, dowolność poczynań - czegóż chcieć więcej? Najwspanialsza odsłona Grand Theft Auto przybyła, by skraść nasze serca oraz... mnóstwo wolnego czasu.  recenzja gry

A jaki jest Twój werdykt?

Oceń sam tę grę
Orcs Must Die! 2 - screen - 2012-10-31 - 250593Orcs Must Die! 2 - screen - 2012-10-31 - 250592Orcs Must Die! 2 - screen - 2012-10-31 - 250591Orcs Must Die! 2 - screen - 2012-10-31 - 250590Orcs Must Die! 2 - screen - 2012-10-31 - 250589Orcs Must Die! 2 - screen - 2012-09-26 - 247696Orcs Must Die! 2 - screen - 2012-09-26 - 247695Orcs Must Die! 2 - screen - 2012-09-26 - 247694Orcs Must Die! 2 - screen - 2012-09-26 - 247693Orcs Must Die! 2 - screen - 2012-09-26 - 247692

komentarze czytelników


Dead Men  2012-08-02 - 14:26

jak masz orc must Die to dodają jeszcze 10 plansz. Poczekam na zimową znizkę wtedy kupie teraz mam na oku Sleeping Dog i Darksiders 2

Raistand  2012-08-02 - 14:34

mało znana firma Robot Entertainment Może i mało znana ale to są w większości ludzie którzy tworzyli "Age Of Empires 3" wiec tytuł dość znany. W ogóle gry od Robot Ent. dają bardzo dużo frajdy. Age Of Empires Online jest bardzo przyjemne, za tydzień ukazuje się na PC "Hero Academy". Tylko szkoda, że nadal nie ma edytora poziomów dla orków. :(

Tuminure  2012-08-02 - 14:37

Pisałem na FB ale nikt mi nie odpowiedział, więc zapytam tutaj... Lepsze od Dungeon Defenders?

Gambrinus84  2012-08-02 - 15:15

Tuminure -> Hmm. Obie gry są świetne. W Dungeon Defenders większe znaczenie ma rozwój postaci, ale OMD2 jest lepiej dopracowane pod względem technicznym oraz oferuje szybszą, bardziej dynamiczną akcję. DD ma za to kooperację dla 4 osób oraz ogromną liczbę wyzwań, zadań specjalnych... Trudny wybór :)

Raistand  2012-08-02 - 15:24

DD są bardziej nastawione na grę zespołową i wyciaganie pieniedzy poprzez rozmaite DLC. Mi orki dają więcej frajdy niż DD ale nie napisałbym, że to jest lepsza gra. Jest po prostu inna. Orki maja demo, zarówno pierwsza jak i druga część. DD dema nie ma ale samą podstawkę mozna co jakiś czas kupić za grosze. Jeśli grywasz raczej solo to OMD, jeśli masz z kim pograć w sieci to warto spóbować DD.

aope  2012-08-02 - 15:24

W OMD przynajmniej "czuć" broń i pułapki. Grając w DD czułem się jakbym biegał szmacianką i walczył papierowym arsenałem :| Raistand: DD posiada demo :] http://store.steampowered.com/app/65800

Bierzgal  2012-08-02 - 19:45

Imo Dungeon Defenders lepsze. Gra sprawia wrażenie dużo lepiej dopracowanej. Oferuje też sporo więcej niż OMD (chociaż tutaj trzeba by poczekać jak się będzie gra rozwijała, o ile w ogóle będzie). To nie są gry pełno-cenowe więc spokojnie można brać obie z jakimś -75%. Na święta DD będzie na bank. Orki nie wiadomo ale pewnie też. Jak ktoś lubi tower defensy to można ze spokojnym sumieniem polecić jeszcze np. Sanctum.

Raistand  2012-08-02 - 19:56

Jeszcze jedno. 15 plansz to niby mało ale... Mając na koncie pierwsze OMD otrzymujemy dostęp do 1 klasycznych poziomów a to juz daje nam 25 etapów. Każdy z nich możemy przechodzić magiem lub czarodziejką. Dodatkowo jest tryb nieskonczony również razy dwa. No i koszmar... Zabawy dla tych co nabijają wyniki jest mnóstwo. Na bank doczekamy sie też jakiegoś dodatku. OMD to nie DD gdzie co chwile cos nowego jest wypuszczane ale jestem przekonany, że jakieś DLC z poziomami sie pojawi.

Kałasz  2012-08-02 - 20:28

A ja się pytam gdzie są cycki ?!

A.l.e.X  2012-08-02 - 22:45

warto, jeśli komuś podobała się część I, do część II jest fajnym rozwinięciem gameplaya.

fireicemen  2012-08-02 - 22:49

w dwojce sa tylko inne mapy i kilka nowych pulapek reszta jest ta sama. przeszedlem w dwa wieczory, jak ktos chce moze siedziec przy grze miesiac czy iles ale mnie nie bawi przechodzenia tych samych poziomow milion razy :D

Nolifer  2012-08-07 - 12:15

Jedynka była bardzo fajna i mam nadzieję , że dwójka również taka będzie . Ale o to jestem spokojny .