Technologie Tanie i polecane Porady PC Windows Konsole Telefony Technika
Wiadomość sprzęt i soft 16 września 2005, 08:28

Nintendo Revolution - ujawniono wygląd i funkcje kontrolera!

Pierwszy dzień tegorocznej edycji targów Tokyo Game Show bez dwóch zdań zdominował pokaz przygotowany przez Nintendo. Podczas półgodzinnej konferencji Satoru Iwata (prezes japońskiej firmy) zaprezentował zebranym kontroler do konsoli Nintendo Revolution, który na pierwszy rzut oka przypomina... pilota to telewizora!

Pierwszy dzień tegorocznej edycji targów Tokyo Game Show bez dwóch zdań zdominował pokaz przygotowany przez Nintendo. Podczas półgodzinnej konferencji Satoru Iwata (prezes japońskiej firmy) zaprezentował zebranym kontroler do konsoli Nintendo Revolution, który na pierwszy rzut oka przypomina... pilota to telewizora!

Nintendo Revolution - ujawniono wygląd i funkcje kontrolera! - ilustracja #1

Ciekawostki dotyczące kontrolera:

  • Kontroler trzymamy w jednej ręce, zupełnie tak jak tradycyjnego pilota. Osobny kontroler z gałką analogową można trzymać w drugiej dłoni po wcześniejszym połączeniu obu komponentów.
  • Kontroler można odwrócić do pozycji poziomej. Urządzenie przypomina wówczas pada dołączanego do starej konsoli NES. Dodatkowe przyciski A i B dostępne są wówczas po prawej stronie pilota.
  • Kontroler ma wbudowane czujniki i rozumie ruch do góry, w dół, w lewo i w prawo, naprzód i w tył. Można go obracać. Dzięki sensorom zabawa grami komputerowymi przechodzi w kolejny wymiar. Wyobraź sobie, że kontroler to miecz, którym możesz się zamachnąć z taką siłą jaką sobie wymarzysz, a potem zobaczysz to samo na ekranie telewizora. Kontroler jest też doskonały do każdej strzelaniny w perspektywie pierwszej osoby – gdyż pozwala celować bez konieczności używania kłopotliwej gałki analogowej.

Na łamach serwisu IGN można już zobaczyć film reklamujący kontroler do Nintendo Revolution.

Nintendo Revolution - ujawniono wygląd i funkcje kontrolera! - ilustracja #2
Nintendo Revolution - ujawniono wygląd i funkcje kontrolera! - ilustracja #3