Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 22 lutego 2012, 13:52

autor: Przemysław Zamęcki

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Obrazkowa przemoc – recenzja gry Shank 2

Shankowi 2 przyświeca idea niewynajdywania koła od nowa. Co więc robi zespół deweloperski dysponujący większą ilością czasu na dopieszczenie swego dzieła? To właśnie zamierzamy sprawdzić.

Recenzja powstała na bazie wersji PS3. Dotyczy również wersji PC, X360

1
2
3
4
5
6
7

Dzięki nowoczesnym systemom sprzedaży sieciowej odrodziły się gatunki gier, które wcześniej wydawały się skazane na wymarcie lub dogorywanie jako flashowe „pierdółki”. Wśród przywróconych do życia dinozaurów znalazły się także tzw. chodzone nawalanki czy – jak kto woli – beat'em upy.

PLUSY:
  • przyjemniejsza, płynniejsza niż w pierwowzorze rozgrywka;
  • zróżnicowane starcia z bossami;
  • dobrze zbalansowany poziom trudności.
MINUSY:
  • mało znaczących zmian w stosunku do pierwszej części;
  • niespecjalnie wciągający tryb Survival;
  • przejście całości na normalnym poziomie trudności zajmuje nie więcej niż jeden wieczór.

Stare porzekadło mówi, że lepsze jest wrogiem dobrego i najwyraźniej autorzy wzięli sobie do serca tę maksymę, nie próbując odkrywać koła na nowo. Shank 2 jest więc tak blisko swego poprzednika, jak tylko było to możliwe bez posądzenia twórców o ponowne sprzedawanie tego samego. Nadal mamy do czynienia z dwuwymiarowymi lokacjami i takimi samymi postaciami, zarówno przeciwników, jak i głównego bohatera. Wszystko jest kolorowe, choć nie pstrokate. Wykorzystano w większości, jeśli nie te same, to bardzo podobne animacje. Shank nadal potrafi zawisnąć na słupach udekorowanych na szczycie czaszką czy ześlizgnąć się po pochyłej powierzchni. Bieg w prawo, eliminując po drodze każdego, kto stanie nam na drodze, to nasz cel nadrzędny.

Przed każdą z misji możemy wybrać zestaw broni, z którego zamierzamy skorzystać. Na początku jest to maczeta, sztylety do rzucania i piła mechaniczna, ale później odblokowujemy znane z „jedynki” pistolety czy wielki młot. W skład arsenału wchodzą także argumenty wybuchowe w postaci wiązki granatów, naręcza koktajli Mołotowa i miny. Tak przygotowani możemy już zabierać się do pracy, którą jest... siekanie na plasterki.

Franko: The Crazy Revenge to nasz wkład w szlachetny gatunek beat'em upów. Gra powstała w 1994 roku w wersji na powszechne wówczas w polskich domach komputery Amiga. Franko wzbogacił polskie słownictwo o jeden z najpopularniejszych zwrotów ówczesnych czasów: „Spadaj, pierdoło!”.

Tu następują pierwsze zmiany w stosunku do pierwowzoru. Drobne subtelności, które wychwyci ktoś, kto niedawno miał do czynienia z pierwszą częścią. Na przykład nieco inne działanie piły mechanicznej, z którą można biegać teraz od krawędzi do krawędzi ekranu, rzezając niemal dowolnych przeciwników. Umiejętność ta jest niezwykle przydatna wobec większych grup szybkich oponentów. Nieco inaczej działają też pistolety. Strzelanie z nich jest troszkę wolniejsze, a Shank przy tej okazji nie robi już takich wygibasów jak poprzednio. A przynajmniej nie popisuje się tak często.

Są to niuanse, ale oddają one doskonale odgórny zamiar autorów, którym było uczynienie gry bardziej płynną i przyjazną użytkownikowi. W trakcie zabawy wyraźnie czuć, że udaje nam się sprawniej kontrolować sytuację, łatwiej uzyskujemy tzw. „flow”, czując, że postać na ekranie robi dokładnie to, co jej każemy.

Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą
Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą

Recenzja gry

Josef Fares idzie za ciosem i raz jeszcze podsuwa nam grę, której nie można przejść w pojedynkę. Zabawa znów jest przednia… ale mam wątpliwości, czy It Takes Two, reprezentujące niepoważny gatunek platformówek 3D, stanowi krok naprzód po A Way Out.

Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu
Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu

Recenzja gry

Nintendo Switch wita kolejną grę z niezbyt imponującej biblioteki Wii U. Tym razem jednak poza daniem głównym, czyli odświeżoną wersją Super Mario 3D World, otrzymujemy również smakowity deser w postaci samodzielnej produkcji zatytułowanej Bowser’s Fury.

Recenzja Little Nightmares 2 - małe koszmarki powróciły
Recenzja Little Nightmares 2 - małe koszmarki powróciły

Recenzja gry

Jeden z najlepszych miksów platformówki z horrorem powraca i raz jeszcze udowadnia, że dziecięce koszmary potrafią być przerażająco wspaniałe i urokliwie obrzydliwe.