Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 26 listopada 2008, 14:11

autor: Artur "Sir Artus" Cnotalski

Mount & Blade - recenzja gry

Wielka piaskownica w wydaniu średniowiecznym. Czyli o tym jak amatorski projekt przemienił się w pełni profesjonalną grę.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Gry typu sandbox nie stanowią gatunku jako takiego – obecnie otwartą formę rozgrywki oferować mogą nie tylko RPG czy gry akcji, ale także wyścigi... i w każdym z tych przypadków idea ta sprawdza się całkiem nieźle. Mount & Blade odstaje jednak nieco od pozostałych gier dla miłośników łopatek i zamków z piasku... gdyż swoboda zabawy to główna idea tej gry.

Wszystko zaczęło się dawno, dawno temu w niezbyt odległej Turcji, gdzie pewne małżeństwo postanowiło pokazać światu gier, że ten jeszcze wszystkiego o średniowiecznych bitwach komputerowych nie wie. I wzięło się za tworzenie... czegoś innego. Po pierwsze: żadnej fabuły, żadnych narzuconych graczowi celów. Po drugie: wielgachny świat osadzony w realiach średniowiecznych. Po trzecie: bitwy, jakich w żadnej innej grze nie przeżyliśmy. Brzmi to trochę jak standardowe przechwałki twórców gier komputerowych, nieprawdaż? Tym razem jednak każde z tych trzech założeń zostało zrealizowane z całkiem niezłym rezultatem.

Pojedynki rycerskie to jeden z mocniejszych aspektów rozgrywki

Gra przenosi nas do krainy znanej jako Caladria, niegdyś wielkiej całości, teraz zbitki zwalczających się frakcji. Gracz wciela się w postać wojownika i dowódcy, który ze szczytu swego wspaniałego wierzchowca może prowadzić do boju wielkie armie, zdobywać zamki, uczestniczyć w turniejach i wiele, wiele więcej. O tym, jak zaczniemy naszą przygodę oraz jak rozwijać się będzie nasza kariera (możemy przyłączyć się do jednej z frakcji, zostać Janosikiem/Robin Hoodem napastującym wszystkich po równo, najemnikiem udzielającym pomocy każdemu, kto dobrze zapłaci, kupcem lub łowcą bandytów, których całe masy snują się po Caladrii), decydujemy sami, a rezultaty naszych działań mogą wpływać na sytuację polityczną w całej krainie.

Caladria to pięć królestw o zróżnicowanym charakterze i sposobie prowadzenia wojny. Khanat Khergit to królestwo równinne, w którym każdy wojownik rodzi się w siodle. Khergici specjalizują się w lekkiej jeździe – konnych łucznikach oraz lansjerach, najlepszych do zwalczania wrogich łuczników. Przeciwieństwem Khergitów są żyjący nad brzegiem morza Nordowie – ci wojownicy walczą jedynie pieszo, a ich huskarlowie są najlepszą dostępną w grze piechotą, idealną do zdobywania wrogich twierdz. Swadianie specjalizują się w ciężkiej konnicy zdolnej miażdżyć przeciwników potężną szarżą. Odwrotnie niż królestwo Rhodoków, których siła tkwi w kusznikach oraz włócznikach, najlepszej dostępnej broni przeciwko wrogiej kawalerii. Piąte z królestw (Vaegirowie) jest najbardziej uśrednione pod względem używanych jednostek, jego siłę stanowią jednak twierdze, uchodzące za najlepsze fortyfikacje w Caladrii.

Recenzja Xenoblade Chronicles 3 - gry, która przypomniała mi, za co kocham jRPG
Recenzja Xenoblade Chronicles 3 - gry, która przypomniała mi, za co kocham jRPG

Recenzja gry

Byłem nieświadomy powagi oraz ciężaru premiery, jaką jest Xenoblade Chronicles 3. Nie oczekiwałem wiele, a dostałem jedną z dotychczasowo najlepszych gier tego roku.

Recenzja Diablo Immortal. Zagrać warto, ale przywiązywać się - zdecydowanie nie
Recenzja Diablo Immortal. Zagrać warto, ale przywiązywać się - zdecydowanie nie

Recenzja gry

Diablo Immortal nie jest ani spóźnionym żartem na prima aprilis, ani ostatecznym tryumfem NetEase w formule Diablo. Podwykonawca Blizzarda odniósł kilka zwycięstw na polu hack'n'slashy, ale – jak to w gotyckiej opowieści – nie obyło się bez ofiar.

Recenzja gry King Arthur: Knight’s Tale - okrągły stół z powyłamywanymi nogami
Recenzja gry King Arthur: Knight’s Tale - okrągły stół z powyłamywanymi nogami

Recenzja gry

Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia. O tym, że wojnę często wygrywa się nie armią, a złotem, przekonał się nie tylko tytułowy król, dokonując żywota już w intrze gry King Arthur: Knight’s Tale, ale przede wszystkim... autorzy tej produkcji.