Insanely Twisted Shadow Planet Recenzja gry

Recenzja gry 4 sierpnia 2011, 13:02

autor: g40

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Przez estetykę do serca - recenzja gry Insanely Twisted Shadow Planet

Przez estetykę do serca, chciałoby się powiedzieć, patrząc na sposób prezentacji Insanely Twisted Shadow Planet. Zadajemy pytanie, czy to strzelanina z elementami logicznymi, czy gra logiczna z elementami strzelaniny?

Recenzja powstała na bazie wersji X360.

Przekroczyliśmy półmetek tegorocznego Summer of Arcade. Trzecim tytułem z serii pięciu zapowiedzianych jest Insanely Twisted Shadow Planet, autorstwa ekipy Fuelcell Games. Estetykę tej dwuwymiarowej gry logicznej z elementami strzelania (raczej nie odwrotnie) opracował Michel Gagné, animator mający swój udział m.in. w powstawaniu serialu Star Wars: The Clone Wars. Nic więc dziwnego, że ktoś z takim doświadczeniem przygotował produkt schludny i interesujący wizualnie, utrzymany w atmosferze umiarkowanego dziwactwa.

Fabuła nie poraża złożonością, bo i to nie tytuł, w którym miałaby ona jakiekolwiek znaczenie, poza byciem pretekstem do zabawy. Z bardzo przyjemnie i widowiskowo zaprojektowanych animacji, które pojawiają się także w trakcie samej rozgrywki, można wywnioskować, że tytułowa planeta wtargnęła do naszego macierzystego układu i jedynym ratunkiem jest jej infiltracja, czym ma zająć się pojazd jako żywo przypominający latający spodek. Tyle że posiadający o wiele więcej zastosowań niż tylko przysmażanie obcych form życia.

Gra przyciąga bardzo interesującą estetyką.

Z początku spodek dysponuje jedynie powolnie strzelającym działkiem, choć jego efektywność nie jest w sumie taka zła. Tym bardziej że przeciwnicy są dosyć niemrawi i wcale nie ma się odczucia, że wyposażono ich w krwiożercze instynkty. Przez większą część gry sprawiają wrażenie raczej leniwych i na dobrą sprawę nawet nie musimy z nimi walczyć, bo wielokrotnie o wiele łatwiej jest ich po prostu zignorować i przelecieć sobie spokojnie pomiędzy nimi. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe i wśród owych leniwców znajdują się i tacy, którzy zaprojektowani zostali jako kamikaze, a więc ich jedynym celem jest w miarę szybkie zbliżenie się do naszego pojazdu i jego detonacja. Ale to raczej wyjątki potwierdzające regułę, że Insanely Twisted Shadow Planet wbrew temu, co na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, wcale nie jest jeszcze jedną strzelaniną, klonem Stardusta czy Geometry Wars. Znacznie więcej łączy ją z takimi tytułami, jak np. Pixeljunk Shooter, tyle tylko, że ISTP jest odrobinę wolniejsze. No i nie rozgrywa się żadnym organizmie, co nie zmienia faktu, że nasz spodek dużą część przygody spędza także pod wodą, a i zabawy cieczą, poprzez m.in. regulację poziomu lustra tejże wody, również w nim nie brakuje.

Standardowym wyposażeniem każdego latającego spodka jest skaner. Dzięki niemu możemy poznać sposób, w jaki powinniśmy oddziaływać na interaktywne elementy otoczenia. To dość mocno ułatwia zorientowanie się, czego gra od nas oczekuje, i tak naprawdę nie jestem przekonany, czy ta możliwość powinna się w niej znaleźć. Z jednej strony w grze logicznej to zbytnie ułatwienie, z drugiej – zdecydowana większość „zagadek” związanych z oddziaływaniem na części lokacji występuje więcej niż raz, a więc po pierwszym sukcesie w rozwiązaniu danego problemu o dalszym wysiłku umysłowym nie może już być mowy.

Recenzja gry RiME – twórcy Ico mają godnych naśladowców
Recenzja gry RiME – twórcy Ico mają godnych naśladowców

Recenzja gry

Produkcja hiszpańskiego studia pod pastelową oprawą skrywa intrygującą i grającą na emocjach opowieść oraz sporą różnorodność, której nie psują drobne problemy związane z rozgrywką.

Recenzja gry Little Nightmares – podróż do świata dziecięcych koszmarów
Recenzja gry Little Nightmares – podróż do świata dziecięcych koszmarów

Recenzja gry

Little Nightmares zabiera nas w świat dziecięcych koszmarów, który wprawdzie nie jest wolny od wad, ale z nawiązką wynagradza je gęstym klimatem, zapadającym w pamięć scenariuszem i mrocznymi lokacjami.

Recenzja gry Yooka-Laylee – platformówka oldskulowa do bólu
Recenzja gry Yooka-Laylee – platformówka oldskulowa do bólu

Recenzja gry

Yooka-Laylee przywołuje czasy świetności firmy Rare i konsoli Nintendo 64. Jednak od tamtej pory minęło kilkanaście lat – czy świat jest gotowy na powrót do tak oldskulowej formuły platformówki 3D?

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
04.08.2011 14:26
XerxesPL
15
Pretorianin

Takie gry to zazwyczaj darmowe flashówki.
P.S.
<[Chciałeś napisać że jesteś pierwszy, ale i tak któryś napisze że jest drugi lub trzeci...]>

04.08.2011 14:55
odpowiedz
Harry M
105
Master czaszka

ładne, ładne

04.08.2011 15:11
odpowiedz
Amperomierz
39
Pretorianin

"Insanely Twisted Shadow Planet to logiczna gra zręcznościowa z elementami strzelania "

Bzdura, przecież to jawna Metroidvania! W Shadow Complex nikt nie narzekał na backtracking, w końcu to ważna część tego gatunku.

04.08.2011 21:27
odpowiedz
Tuminure
85
Senator

Takie gry to zazwyczaj darmowe flashówki.
Powiedz to ludziom od Loco Roco...

W Shadow Complex nikt nie narzekał na backtracking
Bo mało kto w ogóle zna tę grę. Jeżeli uważasz inaczej, to zauważ, że nikt (albo prawie nikt) nie chwali tej gry jako xboxowy exclusive.

05.08.2011 12:35
odpowiedz
Amperomierz
39
Pretorianin

@Tuminure
Nie moja wina, że ludzie są głupi. :P
Fakt, SC nie jest najbardziej znaną grą na X360, ale fani gatunku go kochają.

05.08.2011 16:31
odpowiedz
Drau
82
Legend

Nie przesadzajcie z tym backtrackingiem, w porownaniu do SC, praktycznie go nie ma.

05.08.2011 16:48
odpowiedz
victripius
88
Joker

Gra nie jest jakaś powalająca, ale jak ktoś nie ma w co grać w wakacje to może sobie to kupić. Jak dla mnie jest więcej lepszych i dłuższych produkcji. Recenzja spoko :D

17.08.2011 01:05
odpowiedz
Nolifer
93
The Highest

Szkoda tylko że ta gra jest tak krótka , to jest moim zdaniem największy jej minus , nie lubię krótkich gier.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze