Publicystyka 19 kwietnia 2014, 13:00

autor: Pawlik

Nadużywający sarkazmu geek, miłośnik siłowni i rysownik komiksowych pasków.

Najlepsze i najgorsze gry ze Spider-Manem

Premiera nowego filmu z Człowiekiem Pająkiem już za pasem. Z tej okazji odkopaliśmy gry z Peterem Parkerem w roli głównej. Które tytuły przetrwały próbę czasu, a które powinny zostać zapomniane na wieki?

Spider-Man: Edge of Time

Spider-Man: Shattered Dimensions, będące pierwszym poważnym projektem studia Beenox w świecie Marvela, sprzedało się na tyle dobrze, że zachęceni tym faktem biznesmeni z Activision postanowili dać swoim nowym pupilkom kolejną szansę. Przepis na Edge of Time okazał się całkiem prosty - z wielowątkowej formuły poprzedniej gry wyrzucono wymiary Noir oraz Ultimate, do pracy nad fabułą zaprzęgnięto komiksowego scenarzystę Petera Davida, zaś wśród odtwórców głównych ról znalazło się kilka znajomych nazwisk, m.in. Val Kilmer. Niestety, poza dobrymi chęciami, świetnym dubbingiem oraz wyjątkowo wciągającą historią, produkcja Beenox z 2011 roku na każdym innym polu sprawia wrażenie niewartego uwagi przeciętniaka. Aby uratować świat przed zakusami niegodziwego naukowca, dwóch powiązanych telepatyczną więzią Spider-Manów musi ze sobą współpracować. Poprzez "współpracę" mamy na myśli kopanie pośladków klonujących się przeciwników, uciekanie po klaustrofobicznych lokacjach przed laserami oraz ostrzeliwującymi nas wieżyczkami oraz demolowanie odwiedzanych lokacji w określonym przedziale czasowym. Niestety, cała drama rozgrywa się wyłącznie w pomieszczeniach zamkniętych, a odbiorca po pewnym czasie zaczyna grać z iście ateistycznym nastawieniem, że już nigdy nie zobaczy nieba. Za to czyśćca jest tutaj aż nadto...