Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Publicystyka Świetna fabuła… jak na grę – dlaczego tyle wybaczamy scenariuszom gier?

26.01.2019 13:35
11
13
odpowiedz
zanonimizowany1272618
5
Generał

Subtelność, z jaką Detroit podchodzi do tematu samoświadomości androidów, może imponować. Pod warunkiem, że ma się góra kilkanaście lat i nie oglądało się żadnego filmu science fiction ani nie czytało żadnej książki o podobnej tematyce.

Najlepsze podsumowanie tej grafomanii od Cage`a. Gra jedzie na tak oklepanych motywach, że o mało pod konsolę nie wpadałem ze śmiechu.

26.01.2019 14:59
20
9
odpowiedz
3 odpowiedzi
deathcoder
43
Pretorianin

Czytając ten artykuł mam niejasne wrażenie, że autor jeśli chodzi o kinematografię zatrzymał się mniej więcej 20 lat temu, kiedy duża część wypuszczanych filmów miała rewelacyjną fabułę. A dziś? Olbrzymia większość filmów klasy AAA i wielkobudżetowych produkcji jest mniej więcej na poziomie współczesnych gier fabularnych, gdzie fabuła jest pretekstem do rozwałki.

Najprościej to zweryfikować w bardzo prosty sposób :) siąść z zegarkiem w ręku do każdej z ostatnio wydanych wysokobudżetowych produkcji i policzyć ile czasu aktorzy spędzają na ganianiu za sobą nawzajem, strzelaniu, biciu się, ile razy (absurdalnie) wychodzą z niewyobrażalnych opresji, ile razy gość dźgnięty nożem 10 minut później jest w stanie przyjmować i zadawać kolejne ciosy podparte absurdalnym dźwiękiem przełamywanego pora, a ile czasu spędzają na wspólnych rozmowach, rozwiązywaniu problemów itd.

I nagle okazuje się, że ta współczesna kinematografia jest aż do bólu sztampowa.

Autor poleciał po temacie straszliwie płytko i aż jestem tym zdziwiony. Dobra fabuła to nie taka, która zawiera określoną ilość wątków i zwrotów akcji, ale taka, która wzbudza w widzach potrzebę dowiedzenia się, co jest dalej. Fabuła w filmach nie jest od tego by dokonywać odkryć na miarę podróży na księżyc, ale po to, by opowiadać konkretną historią. I jeśli mamy z góry uznać, że fabuła pozbawiona zwrotów akcji jest głupia, bo nikt nagle nie okazał się zdrajcą to sorry, ale ja wysiadam. To nie to jest kluczem do interesującej historii. WIĘCEJ! Bywa nawet, że sam tylko sposób opowiadania opowieści jest tak genialny, że wciąga jak diabli.

I tak w BG2 może i żaden z naszych pobratymców nie okazał się zdrajcą ALE ilość interesujących wątków, które pchały nas dalej była zatrważająco duża. Ja w tę grę nie grałem dla mechaniki, ale z silnej potrzeby rozwinięcia się historii, z potrzeby posłuchania kolejnych opowieści. Bardzo podobnie było w przypadku Mass Effecta 1,2 i 3 i co ciekawe z tego właśnie powodu odbiłem się od Andromedy. Gra mechanicznie miodna, przepiękne widoki, ale fabularne dno i metr mułu.

Myślę, że autor tekstu popełnił jeden zasadniczy, bardzo poważny błąd myślowy. Założył, że potrafi zdefiniować pojecie IDEALNEJ albo GENIALNEJ FABUŁY i wokół tego przeświadczenia zbudował cały tekst. Tymczasem genialna fabuła to nie są ani zwroty akcji, ani ciekawe postaci, bo żaden z tych elementów nie GWARANTUJE sukcesu. Dobra fabuła to taka, która sprawia, że czekamy na ciąg dalszy, która sprawia, że czasem się zaskakujemy.

To nie ratowanie świata jest tu problemem, ale całokształt narracji. Czy autor czytał w ogóle opowieści Sapkowskiego? Toć niektóre z nich są do bólu sztampowe, gdzie z góry wiadomo, że Wiedźmin zostanie pewnie dotkliwie ranny, ale nie zginie, bo nie zabija się dobrej postaci. Eh...

26.01.2019 12:54
4
7
odpowiedz
7 odpowiedzi
zanonimizowany1277705
9
Pretorianin

Ja osobiście od gier nie wymagam dobrej fabuły. Od tego mam filmy i książki. Przez niemal 30 lata grania może wskazałbym dosłownie kilka w miarę fajnych historii. Cała reszta to okrutny paździerz, banały, wydziwianie, komplikowanie na siłę i przede wszystkim niedoprowadzanie historii do końca.

Od gier wymagam przede wszystkim przemyślanej i interesującej mechaniki. Stąd np. dlatego lubię sandboxy. W gry chcę grać, a nie ich słuchać.

I pewnie dlatego też moje ulubione gatunki to symulatory i strategie czyli gry zupełnie pozbawione fabuły i takie gdzie praktycznie wszystko zależy ode mnie i mało jest narzucone z góry.

post wyedytowany przez zanonimizowany1277705 2019-01-26 18:54:43
27.01.2019 00:34
34
5
odpowiedz
4 odpowiedzi
zanonimizowany1196217
20
Konsul

Albo o serii Uncharted, w której garść charyzmatycznie nakreślonych postaci i dobre dialogi w zupełności wystarczają, by proste opowieści w stylu kina nowej przygody klasyfikować jako jedne ze szczytowych osiągnięć narracji w grach.

no i co w tym złego? akurat do stworzenia dobrej historii wystarczy tych kilka elementów. Jeśli story jest spójne, dobrze poprowadzone i w miarę logiczne (w ramach konwencji), to owszem, mamy do czynienia z dobrą fabułą. W filmach z Indianą Jonesem też motorem napędowym były ciekawe postacie, pościgi i dobrze napisane dialogi - i to wystarczyło.

podobnie jest z drugim Half-Life - historia niespecjalnie skomplikowana, ale podana w taki sposób, że po prostu chce się śledzić losy Gordona i Alyx - gra w odpowiedni sposób dawkuje humor i napięcie, a to jest coś, czego brakuje np. w nadętych historiach Cage'a.

gry mają bardzo szerokie pole manewru, jeśli chodzi o sposoby opowiadania historii i wielkim błędem jest brnięcie w kierunku, który lata temu obrała większość developerów - czyli opowiadanie historii w sposób filmowy. Wielu nie chce zauważyć, że gry mogą opowiadać historię poprzez interakcję gracza ze światem, czyli za pośrednictwem samej mechaniki rozgrywki. W tym tkwi ogromny potencjał narracyjny.

post wyedytowany przez zanonimizowany1196217 2019-01-27 00:36:36
26.01.2019 12:48
3
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
toyminator
52
Senator

Wiecie. Jak widziało się już setki filmów i seriali, zagrało się w setki gier, i przeczytało setki książek..to każda kolejna fabuła wydaje się sztampowa. Bardzo rzadko zdarzają się perełki, które zaskakują. Niestety ale taka prawda. Ale to nie znaczy ze to źle.

26.01.2019 14:30
19
4
odpowiedz
4 odpowiedzi
bullgod
70
Pretorianin

Jeśli fabułę gry, czy jakiegoś wątku fabularnego, sprowadzić do suchych faktów, to oczywiście bardzo często okazuje się, że to banał. Nie tylko zresztą gry. O czym jest Moby Dick? O tym, że jacyś kolesie pływają po morzu i polują na wieloryba. Też mi historia dla wędkarzy.
Ale czasem zarówno w grach, jaki filmach, czy literaturze, nie to stanowi o jakości.

Krótko mówiąc, wątek Krwawego Barona w W3 podobał mi się nie tyle dlatego, że był wyjątkowy, co dlatego, że był po pierwsze zaskakujący- nie spodziewałem się czegoś w tym stylu w grze, po drugie, z przyjemnością słuchałem dialogów, czyli diabeł tkwił w szczegółach. Po trzecie przez niejednoznaczność dawał do myślenia.
A poza tym jest oczywiste, że fabuła w grze ma być podporządkowana rozgrywce, więc siłą rzeczy trudniej tu o ambitne zagrania - i jest to coś, z czym nie mam problemu, bo prawdę powiedziawszy najbardziej nie lubię, gdy ktoś próbuje mi wciskać ambicje o wysokiej sztuce do gry, od której oczekuję prostszej rozrywki.
Nie znaczy to, że ta prosta rozrywka musi być prostacka - tu pokazuje się mistrzostwo Wiedźmina, w którym potrafiono stworzyć niebanalne postaci, łączyć humor i powagę, bawić się formą - a wszystko obok i w ramach gry.

26.01.2019 15:48
22
4
odpowiedz
1 odpowiedź
MelChioRpl
56
Pretorianin

Moim zdaniem nie powinno się porównywać fabuły gier rpg i innych sandboxów z filmami.
Film najczęściej mieści się w przedziale czasowym 1,5-2,5 h, w tym czasie mieści się fabuła w której są momenty akcji i czas spokoju tak żeby widz mógł odetchnąć i wciągnąć się w kolejną akcję. W grach rpg akcją zazwyczaj są misje główne lub poboczne a czasem na odpoczynek jest czas wolny pomiędzy misjami w wolnym świecie. Oczywiście są też filmy w których jest naparzanie cały czas np taki John Wick którego growym odpowiednikiem jest powiedzmy taki Max Payne ale umówmy się fabułe obu pozycji można opowiedzieć w 3 zdaniach i nie tym te produkcje zgromadziły swoich fanów.
Gry rpg i inne z otwartymi światami porównałbym prędzej do seriali np gry fantasy typu wiedźmin czy skyrim do gry o tron. Każdy odcinek przyrównać do misji fabularnej.
2 godzinny film z zamkniętą fabułą można porównać do gier bardziej korytarzowych,

Osobiście uważam że najlepszą fabułę ze wszystkich gier w jakie grałem ma Mafia the city of Lost Heaven i do tej gry wiele filmów nie ma startu. Zresztą najnowsza produkcja Daniela Vavry (Kingdom Come) również trzyma dobry poziom fabularny (szkoda tylko że fabuła jest ucięta) więc czekam na jego kolejne produkcje z wypiekami

28.01.2019 09:47
48
3
odpowiedz
Mich160
68
Pretorianin

Świetny artykuł, ale wtrące swoje trzy grosze. Idealizujemy to co było 20-30 lat temu w kinematografii i innych nurtach bo zwyczajnie nie pamiętamy słabych dzieł z tamtego okresu.

26.01.2019 12:34
1
2
odpowiedz
Oxygar8
19
Legionista

Ciekawe ile osób głosowało w ankiecie.
Chyba większość nie czytała książek i jest przeciw Sapkowskiemu zgodnie z modą. Może później się to zmieni jak artykuł przeczyta więcej osób. Gra może się bardziej podobać, ale jak tekst o tym słusznie mówi, trudno postawić grę obok jakiejkolwiek książki jeśli chodzi o fabułę. Scenarzysta może być wybitny, ale sam fakt, że pisze na potrzeby gry oznacza wiele ograniczeń. No i - w grach fabuła jest elementem mniej lub bardziej ważnym, obok całej reszty. W książkach to wraz ze stylem pisania najważniejsza rzecz.

26.01.2019 13:08
Elevrilnar
7
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Elevrilnar
8
Generał

Niestety faktem jest, że bardziej ambitne fabularnie produkcje często odnoszą klapy finansowe. Planescape Torment nie sprzedał się najlepiej po premierze. Doceniono go dopiero znacznie później. Torment Tides of Numenera, to typowy przykład klapy sprzedażowej (nieco złagodzonej tym, że była to produkcja ufundowana na Kickstarterze). Pillars of Eternity 1 ma dobrą fabułę i odniosło jako taki sukces, ale to jeden z wyjątków. Okazuje się, że gry z ambitniejszą fabułą są produktami niszowymi, skierowanymi do bardzo wąskiego grona odbiorców. Sukces w takich przypadkach jest bardzo rzadki i zazwyczaj opiera się na szczęściu. W branży filmowej czy literaturze jest pod tym względem nieco lepiej, ale powiedzmy sobie uczciwie, że dzieła wybitne też nie zawsze odnoszą zadowalający sukces. Tak to już jest, że masowy odbiorca ma swoje określone wymagania i sięgając po jakieś medium chce się przede wszystkim zrelaksować, a nie prowadzić rozważania filozoficzne.

26.01.2019 13:30
Zdzichsiu
9
2
odpowiedz
Zdzichsiu
111
Ziemniak

Detroit jest słabe "nawet jak na grę" (jest dobre, jeśli ktoś się chce pośmiać nad głupotami Dawida Klatki, ale w innym przypadku... meh), Wiedźmin 3 też fabuły głównej świetnej nie ma.

Gry prezentują zupełnie inny sposób opowiadania historii. Jasne, możemy napaćkać w grze cutscenek i powiedzieć, że to filmowe doświadczenie. Fabuła gier powinna jednak współpracować z jej rozgrywką. Nawet, jeżeli sama historia najwyższych lotów nie jest, współpraca z wszystkim, co dzieje się wokół, może sprawić, że odbiera się ją dobrze i w rezultacie wchodzi na taki poziom narracji, na który nie mogą sobie pozwolić filmy i książki. Patrz np. Bioshock i

spoiler start

twist z would you kindly?

spoiler stop

bądź pasożytów z The Phantom Pain
Akurat pasożyty w tej fabule to była kwestia poboczna, a Phantom Pain jest wyśmienitym przykładem dobrej fabuły.

spoiler start

Gracz przez całą grę gra nie tym, kim myśli, że jest. Gdy po odkryciu tego twistu będziemy chcieli odtworzyć sobie wszystkie wydarzenia z gry, całość nabierze zupełnie innego znaczenia.

spoiler stop

Artykuł można w bardzo prosty sposób odwrócić, większość filmów to sztampa nastawiona na akcję, a książki to tanie czytadła.

Nie wszystko musi fabułą dorównywać klasykom literatury, wymienione w przykładach Uncharted fabułę ma dobrą, bo w idealny sposób odzwierciedla ona to, co gracz może robić w grze. Co z tego, że schematy już widzieliśmy gdzie indziej? Awanturniczy charakter, odwiedzane egzotyczne miejsca, ciekawe postacie itd. itp. sprawiają, że śledzi to się po prostu dobrze.

26.01.2019 14:04
berial6
15
2
odpowiedz
4 odpowiedzi
berial6
138
Ashen One

Subtelność, z jaką Detroit podchodzi do tematu samoświadomości androidów, może imponować. Pod warunkiem, że ma się góra kilkanaście lat i nie oglądało się żadnego filmu science fiction ani nie czytało żadnej książki o podobnej tematyce.
Wreszcie ktoś to powiedział!

Ale serio, po co twórcy mają kombinować nad skomplikowaną fabułą, gdy większość i tak przeklika dialogi. A jak już się postarają, to mało do kogo dotrze historia, nieważne jak genialna by nie była- przykład? Nier:Automata. Nawet na metacritic wielu 'recenzentów' odpuściło sobie w 1/3. Żeby było śmieszniej, ścieżka A jest wręcz celowo głupkowata i niekompletna, ale i tak przez wieli nazwana jest "dobrą" fabułą. Aż strach pomyśleć, co powiedziałyby te osoby po faktycznym skończeniu gry...

A gry, które faktycznie wykorzystują potencjał medium można policzyć na palcach jednej dłoni. Do tej pory pamiętam końcową fazę Portala 2- celowo banalną, by pokazać charakter głównego złego. Albo sławne napisy w Automacie. Ale po co się trudnić, jak można wrzucić tonę znaczników i tysiąc questów "idź, zrób, wróć".
Inny przykład- Phantom Pain. Gra przez wielu uważana za niedokończoną, błe, wycięto wszystko, błe, gdzie antagonista... Ale wiecie- ta gra ma tytuł 'ból fantomowy' i dokładnie to uczucie wywołuje, obdzierając gracza z towarzyszy, postępu, antagonisty i nawet protagonisty.

post wyedytowany przez berial6 2019-01-26 14:10:33
26.01.2019 16:37
Zły Wilk
25
2
odpowiedz
4 odpowiedzi
Zły Wilk
45
Konsul

W grze fabuła nie jest tak ważna jak w książce czy nawet w filmie. Ważniejsze jest to nieuchwytne coś co nazywamy grywalnością i składające się z wielu wpływających na siebie nawzajem elementów. Fabuła to tylko dodatek do gry który może ją uatrakcyjnić jeśli ma jakiś sens i trzyma się kupy. Może też zepsuć wrażenia z gry jeśli brakuje w niej elementarnej logiki. Nie będę podawał przykładów bo jestem przekonany że każdy ma jakieś własne :)

26.01.2019 20:36
28
2
odpowiedz
1 odpowiedź
zanonimizowany1281961
4
Junior

Głównym powodem, dlaczego jesteśmy w stanie przymknąć oko na niewyszukaną fabułę jest fakt, iż gry są interaktywne. To dość kluczowa różnica w porównaniu do filmów czy książek, których jesteśmy tylko biernymi odbiorcami. Stopień immersji jest nieporównywalny i w tym tkwi siła gier.

27.01.2019 12:45
😂
39
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
zanonimizowany1280914
2
Legionista

Ciekawe ile osób biorących udział w ankiecie przeczytało choćby jedną książkę Sapkowskiego. ^^

28.01.2019 21:50
49
2
odpowiedz
1 odpowiedź
wojtek750
39
Pretorianin

Świetny artykuł. A najlepszym dowodem na zacofanie gier względem filmów i książek pod względem fabuły są dla mnie szachy. Drewniane postaci, ślamazarny rozwój wydarzeń, wyświechtany temat wojny (do tego z rasistowskim podtekstem) i królobójstwa. Ale prostym ludziom widać to wystarcza.

post wyedytowany przez wojtek750 2019-01-28 21:56:07
29.01.2019 18:25
Kajzerken
51
2
odpowiedz
Kajzerken
43
Konsul

Moja mama kobieta 60 lat zawsze uważała gry za zło, ponieważ znała je z dawnych czasów jako tępe strzelanki do ośmiogłowych potworów. Dopiero teraz gdy zagrała w wiedzmina trzeciego nieco się przekonała. Ja od zawsze nie widziałem sensu w porównywaniu gier do książek czy filmów. Jako fanowi kina dla wymagających o wiele ciężej znaleźć dobry film niż dobrą grę. Gdy w grze nie przypadnie mi do gustu cutscenka to mam wylane, bo za kilka sekund będę grał i bawił się gameplayem. Film nie oferuje nic więcej poza wpatrywaniem się w ekran. Tam historia to wszystko co dostajemy, więc musi być spójna i ciekawa. Czytając książkę wszystko musimy sobie sami wyobrazić. Każda z tych form spędzania czasu jest inna i śmiało można je przyrównać jeszcze do np: gry w piłkę, paintballa tudzież zbierania grzybów. Co kto lubi i co jakie dla kogo elo.

26.01.2019 12:39
ddawdad
😂
2
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
ddawdad
41
Przegryw

Te wyniki głosowania w ankiecie. :D

post wyedytowany przez ddawdad 2019-01-26 12:40:27
26.01.2019 13:34
Miodowy
10
1
odpowiedz
Miodowy
67
Nigdy nie był młody

Na pierwszym miejscu dla gier AAA nie jest to kwestia produkcyjna a wartość marketingowa. Fabuła to jeden z elementów, który trzeba dobrać tak żeby pasował jak najszerszej grupie odbiorców. Kiepska fabułą jest dla takiego samego liczbowo grona jak "zbyt dobra". Przykładem są dobre tytuły z finansową klapą jak: Planescape Tourment, Tides of Numenera, Arcanum czy Vampire Bloodlines. Nie tyczy to oczywiście tylko gier. Z podobnych przyczyn mniej sprzedaje się ambitne kino, niszowa muzyka, czy nawet produkty spożywcze.
Ergo - marketingowo fabuła nie ma być jak najlepsza - ona ma być jak najmniej przeszkadzająca. Taka średnia. Przystępna dla wszystkich. Tak jak hamburger z sieciówki - smakuje większości a wcale nie jest ani wybitny jakościowo ani doprawiony by dawać doznania podniebieniu.

post wyedytowany przez Miodowy 2019-01-26 13:37:10
26.01.2019 14:18
Montinek
17
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Montinek
28
Chorąży

Świetny tekst, prosto w punkt ;)

Niestety, biorąc pod uwagę, że obecnie najpopularniejsze gatunki gier stawiają na czystą akcję i / lub ciągłą konfrontację, twórcom bardzo ciężko będzie na takim szkielecie zbudować opowieść, która wykracza poza fabularne mielizny pokroju "ci dobrzy walczą z tymi złymi".

Lekko zbaczając z tematu - bardzo mnie przy tym bawi, jak projektanci gier łapczywie rzucają się na każdą nową metodę budowania fabuły, świata i rozgrywki, przy wykorzystaniu której owe trio nie skakałoby sobie do gardeł. Takie From Software wymyśliło sobie, że rzucenie gracza w zdewastowany świat, gdzie samemu trzeba wykminić, "co tu się panie zadziało", to świetny sposób na połączenie rozgrywki opartej na ciągłej walce z historią niekoniecznie napisaną pod dyktando tarczy i miecza. Sprawdziło się, więc nagle co drugi indyk (a także i kilka większych gier) korzysta z tego samego motywu "odkrywania świata w ruinie". Tak samo było, jak BioShock wjechał na scenę z audiologami :p

post wyedytowany przez Montinek 2019-01-26 14:23:02
26.01.2019 15:03
21
1
odpowiedz
zanonimizowany1272618
5
Generał

Mi się podoba jak scenariusz gry ładnie pokrywa się z założeniami rozgrywki. Tak jest w przypadku hejtowanego (mi tam się podoba) przez fanów Lighting Returns, gdzie założenia fabularne 13 dni do końca świata oddają to w rozgrywce - jest normalnie system czasu, trzeba pilnować okienka czasowego, niektórzy kupcy otwierają się w konkretnych godzinach, co wymusza dalsze planowanie do przodu i z zachowaniem czasu, bo ten ciągle płynie (oczywiście można też chomikować EP i co chwila odpalać chronostasis żeby czas zatrzymać, ale on nie zatrzymuje się na długo). To jest super. Nie tylko fabuła przewiduje dany czas, ale ten czas jest faktycznie, tj. tylko 13 growych dni do wykonania zadania. Nie zrobisz? Tut mir leid, zaczynasz od nowa.

A nie jak w większości gier, wielka misja ratowania świata, która wykonam gdzieś tak za 100 godzin jak porobię questy poboczne. I sam nie lubię gier z limitem czasowym (Lighting Returns jest pierwszą grą od lat, która mi się w tym stylu podobała), wiem że to ogranicza eksplorację, ale też śmiesznie jest, gdy historia zatacza o jakieś motywy ratowania świata, ale wcale nikomu się do tego nie spieszy. Powinny istnieć systemy motywujące do ciągnięcia głównego wątku, np. jakieś ostrzeżenia, że zła armia (czysty przykład) gromadzi coraz więcej ludzi i ciężej będzie dostać się do dowódcy zamku/bossa, więc trzeba taką misję zrobić szybciej. Albo z zamku bossa niedługo wyjedzie konwój z lootem i za jego pokonanie dostaniemy gorszy sprzęt jeśli nie wyrobimy się w czasie. To są obiecujące koncepty.

post wyedytowany przez zanonimizowany1272618 2019-01-26 15:05:49
26.01.2019 17:30
Angemona
26
1
odpowiedz
Angemona
50
Konsul

Z drugiej strony można przewrotnie powiedzieć, że film to taki absurdalnie krótki symulator chodzenia z do bólu liniową fabułą, zrealizowany przy absurdalnie wysokim budżecie.

26.01.2019 20:13
27
1
odpowiedz
zanonimizowany307509
99
Legend

W grze fabuła nie jest tak ważna jak w książce czy nawet w filmie

Strategie radzą sobie świetnie bez fabuły

Niekonieczne. To zależy od założenie i gatunki gry. Fabuła dla gry RPG i przygodówki jest bardzo ważna i bez tego nie ma sensu jest grać. Nie wyobrażam Planescape Torment, Final Fantasy VII, Baldur's Gate 2, Monkey Island, Walking Dead 1, Wiedźmin i podobne gry bez rozbudowane historie i genialne postaci. Gry typu dungeon crawlers i diablo są wyjątki od reguły, bo nie potrzebują rozbudowane historie, a tylko genialne projekty poziomów i system walki, które wciągają mocno.

Może dla gry AKCJI i STRATEGIE nie potrzebują fabuły, ale spróbujcie wyobrazić Metro, BioShock, Spec Ops: The Line, trylogia Myth, Disciples II, Command & Conquer czy StarCraft bez przygotowany świat, historia i postacie. Nie grałem w Dark Souls tylko dla samego walki i satysfakcji, ale również chęć eksploracji świat i odkryć przyczyny upadku ludzkości.

Za to gry takich jak Total War, Settlers, Doom, Super Mario, Mortal Kombat doskonale radzą bez rozbudowana historia. Wystarczy tylko prosta historia jako przetekst do rozwalenie bossa. Oraz piękny i oryginalny świat jako tło dla gry i już.

Fabuła może nie jest niezbędna dla grywalność, ale tylko dodaje smak i to bardzo pyszny. Czynią gry jeszcze lepsze i przede wszystkim wyjątkowe.

Zgodzę się tylko, że tylko książki i mangi są dużo lepsze od filmy i gry, jeśli chodzi o fabuły.

To tylko moja własna opinia.

Tymczasem genialna fabuła to nie są ani zwroty akcji, ani ciekawe postaci, bo żaden z tych elementów nie GWARANTUJE sukcesu. Dobra fabuła to taka, która sprawia, że czekamy na ciąg dalszy, która sprawia, że czasem się zaskakujemy.

Dokładnie. Liczy się kreatywność i niepowtarzalność, który sprawia, że chcę poznać do samego końca i zapada mi na pamięć.

post wyedytowany przez zanonimizowany307509 2019-01-26 20:38:38
27.01.2019 08:16
36
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
DzikiTibijczyk
2
Legionista

Silent Hill 2 ma fabułe, która może się mierzyć jak równy z równym z najlepszymi filmami i książkami.

27.01.2019 09:08
37
1
odpowiedz
1 odpowiedź
DzikiTibijczyk
2
Legionista

A czy mocą fabuły w izometrycznych Falloutach nie były te mikro historie postaci (ich osobiste i osobliwe historie, ich rozterki oraz ich główne problemy życia codziennego); miast; wiosek; ciekawych miejsc, grup/organizacji/sekt/gangów/społeczności; lokalnych intryg, które w gruncie rzeczy w skali makro na Pustkowiach są w ogóle niewidoczne i nie mają żadnego znaczenia, a główny wątek ( jesteś wybrańcem; zabij wielkiego złego, który tworzy armie złych potworów; dostarcz swojej wiosce GECK) jest tylko pretekstem, abyś ruszył w świat i przeżył mikro/kameralne/lokalne przygody, które nierzadko są lepsze od tych pompatycznych, sztampowych, z epickim/bohaterskim wydźwiękiem, jednowymiarowych/czarno-białych (główna postać zawsze po stronie konfliktu znajduje się po stronie, która jest w 100% dobra moralnie bez żadnej skazy i ukazywana dla odbiorcy jako pozytywna, a przeciwna strona konfliktu jako ta zła do szpiku kości i przedstawiana w sposób negatywny)o ratowaniu całego świata, kraju lub bardzo dużej ludności i o wielkiej skali?

post wyedytowany przez DzikiTibijczyk 2019-01-27 09:11:43
27.01.2019 12:18
38
1
odpowiedz
Gh_H4h
66
Konsul

Między innymi dlatego najważniejsza jest dla mnie rozgrywka.

27.01.2019 14:41
40
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Jameson95
9
Chorąży

Okej...Raczej wszyscy jesteśmy zgodni co do założonego w artykule wniosku.
JEDNAKŻE, szanujmy te kwestie które stanowią o wyjątkowości interaktywnych przygód.

Jeśli już musimy kwestie fabularną w grach porównywać do przedstawicieli innych "gałęzi popkultury" to z filmami jeszcze można czasem powalczyć, ale książki to Wy w ogóle wyrzućcie z tego porównania bo to jest całkowicie inny lvl często nieosiągalny nawet dla filmów.
Na warstwę artystyczną gry składa się wiele czynników i fabuła (choć dla mnie ważna) nie gra wcale pierwszych skrzypiec.
Ja uważam że jeśli nie pod względem fabuły to pod względem POSTACI, jak najbardziej - nawet po gębach mogą się gry tutaj lać z filmami. I to już są kompletnie inne zawody.
Wiele z tych wykrzyczanych tutaj w komentarzach gier zebrało raczej słuszne baty za historię która nie jest żadnym arcydziełem wcale, ale jednak wykreowane postaci w świecie gier to Wy szanujcie. Tożsamości czasami na prawdę imponują. I zwykle właśnie te postaci tworzą klimat, dołóżcie do tego świetną muzykę (która notabene jak najbardziej może z filmami się ścierać) + element interaktywności + fakt że czasami poznanie historii zajmuje nam kilkanaście razy tyle czasu co poznanie historii filmowej I W REZULTACIE mamy mieszankę na prawdę wyjątkową. Inną, ale wartościową jak najbardziej.

Postaci które tożsamością mogłyby w kinematografii na prawdę porządzić ? Większość składu z RDR 2 z Arthurem Morganem na czele, Nathan Drake, Joel i Ellie (TLOU) Vaas z FC3, Solid Snake, Origami Killer, Alistair i Morrigan (DA:O), Shepard czy Mordin z serii Mass Effect i wiele, wiele innych.

Doceńmy to, co gry robią dobrze bo na wielu tych poziomach po prostu zamiatają :)

post wyedytowany przez Jameson95 2019-01-27 14:42:19
27.01.2019 16:24
42
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
joe1chip
43
Konsul

Zależy jaki gatunek filmowy. Kino akcji już dawno zostało dogonione przez gry. Takie Mission Impossible żadna część do pięt nie dorasta niektórym kampanion z Coda. Takie Advance Warfare to gotowy materiał na film. I nie chodzi tu o sama fabule tylko o tło. Ciekawa wizja przyszłości. To samo Infinite warfare. Z tego mozna by zrobic dobry film.

27.01.2019 18:18
44
1
odpowiedz
zanonimizowany1211334
40
Pretorianin

Gry spokojnie można postawić obok filmów pod kątem fabuły, praktycznie dla każdego gatunku można znaleźć pozycję równie dobrą co największe dzieło filmowe, jak nie lepszą.

Horror? Silent Hill 2.
Cyberpunk? Pierwszy Deus Ex czy niedawny Prey.
Film akcji? Którykolwiek z pierwszych czterech MGS.
James Bond? No one lives forever.
Pseudonaukowa papka jak Intestellar? A choćby Bioshock Infinite.
Space Opera? Pierwsze dwa Mass Effecty nie mają się czego wstydzić.

I tak w sumie można by wymieniac i wymieniać. Już nawet nie będę wspominał ile trudniejszym zadaniem jest stworzenie postaci z krwi i kości, która zachwyci nas swoim charakterem i historią, mając do dyspozycji kila figur geometrycznych niż wrzucenie gotowego oscarowca na scenę.

Inna sprawa, że przez ten sandboxowy trend gry same z siebie robią kupę dla dzieciarni, gdzie kilkugodzinna nawet często dobra fabuła znika w 200 godzinach łażenia i zbierania byle gówna, żeby mieć achiwment na stimie... Nie mam nic do sandboxu takiego jak GTA czy Yakuza, gdzie nie robienie pobocznych aktywności nie skutkuje niczym negatywnym. Ale w większości przypadków te gry zmuszają do pobocznych aktywności, co by levelować postać...

post wyedytowany przez zanonimizowany1211334 2019-01-27 18:25:37
27.01.2019 22:33
Blackthorn
😂
46
1
odpowiedz
Blackthorn
145
Legend

No pewnie. Po co Geralt ganiał za Ciri, Yenefer, Triss i resztą przyjaciół, którzy mogli być praktycznie wszędzie. Mógł po prostu zadzwonić i umówić się na kręgle.

post wyedytowany przez Blackthorn 2019-01-27 22:34:02
28.01.2019 07:53
elathir
47
1
odpowiedz
elathir
74
Czymże jest nuda?

VIP

Jedną uwagę mam co do artykułu. Poza wspomnieniem o Planescapie (i jakże słusznym bo ta gra pod względem historii bije na głowę nie tylko inne gry ale i prawie całą kinematografię) zabrakło mi trochę skupienia się na starszych produkcjach z wybitną fabułą. I nie idzie mi tu wcale o klasyczne RPG, bo te jak choćby Baldury mają historie przyjemne ale na poziomie typowego masowego fantasy, niezłego ale niczego szczególnego.

Mam tutaj na myśli zwłaszcza stare przygodówki, które potrafiły opowiadać naprawdę świetne historie, oraz klasyczne jRPG w których też można natrafić na prawdziwe perełki. Aczkolwiek te ostatnie lepiej ogląda się te historie na youtubie niż w nie gra ze względu na tak ukochany przez Japończyków masakryczny grind.

Gry AAA zawsze będą średniakami jeżeli chodzi o historię, tak jak i główne blockbustery kinowe (w stylu Avengers). Rynek masowy, koniec kropka. I tu z artykułem się zgodzę, że najlepsze historie świata gier jak choćby te z wieśka (choć uważam, że historie z dodatków do wieśka 3 jak i ta z wieśka 2 są lepsze od głównego wątku wieśka 3) są z punktu widzenia literatury co najwyżej ponadprzeciętne choć jeszcze nie dobre, a z punkt widzenia kinematografii dobre (choć w tej też ostatnio zauważyłem duże spłycenie warunkowane sytuacją polityczną w USA obrazujące się zbytnią polaryzacją filmów i bohaterów po którejś ze stron barykady). Ale pamiętajmy też, że 90% kina jak i literatury też jest nieszczególna. wiele masowo zaczytywanych książek poziomem też nie imponuje. Są ludzie co czytają Dukaja, Zajdla czy Asimova a są i tacy co czytają książki z Top empiku Lipińskiej, Rubik Anji itp.

26.01.2019 12:30
1
Persecuted
121
Legend

Gracze powinni wymagać więcej? Niby jak? Jedynym językiem rozumianym przez studia tworzące w segmencie AAA, jest język pieniądza. Żeby nas "usłyszeli", należałoby po prostu nie kupować gier ze słabą fabułą, prawda? W praktyce oznaczałoby jednak zaprzestanie kupowania... pewnie z 95% gier (pozostałe 5% to te produkcje, które fabuły nie mają w ogóle, jak np. Fifa). Czy to jest najlepsza droga? Wątpię.

post wyedytowany przez Persecuted 2019-01-26 12:32:29
26.01.2019 12:56
DanuelX
5
odpowiedz
1 odpowiedź
DanuelX
82
Kopalny

Bez przesady - większość gier to taki sam paździerz popkornowy jak i holiłudzkie kino popkornowe. Przeciętny gracz/oglądacz nie potrzebuje skomplikowanej fabuły co by się nie namęczyć. Jak ktoś chce czegoś więcej to musi się napracować i poszukać.

26.01.2019 13:00
6
odpowiedz
barnej7
144
Senator

Coś w tym jest, detroid to dobry przykład. Nie chodzi tylko o temat poruszania świadomości androidów ale takie rzeczy jak np. kupno androida przez bezrobotnego ćpuna który nie ma co do garnka włożyć są śmieszne. Większość gier które mają dobrą fabułę to poziom filmów klasy b co najwyżej, ale są wyjątki.

26.01.2019 13:38
12
odpowiedz
1 odpowiedź
zanonimizowany1027056
59
Generał

Dla mnie fabuła jest na trzecim miejscu. Po klimacie i rozgrywce.

26.01.2019 13:40
13
odpowiedz
1 odpowiedź
humman
49
Generał

W Wiedzmine 3 mocno brakowało jakiegokolwiek większego zwrotu akcji w głównej fabule, jakaś znacząca postać mogła się okazać zdrajcom czy kimś innym niż się wydawało ale nie było czegoś takiego. Już w Wiedzminie 2 można było się zdziwić kim był np Letho, Shila a w trójce postacie niczym nie zaskakiwały. Do tego finał trzeciej części i główny zły boss król dzikiego gonu był płytszy od kałuży, nie mieli czasu albo pomysłu na zakończenie. Na szczęście historia z Sercu z kamienia była super, choć w Krwi i winie trochę spadł poziom na rzecz nowej krainy do zwiedzania.

26.01.2019 13:54
johnyss
14
odpowiedz
1 odpowiedź
johnyss
47
Centurion

Nie licząc przygodówek i innych symulatorów chodzenia nie da się właściwie w grze stworzyć wiarygodnej fabuły. Ostatnio ograłem sobie Max Payne 3 i tam jak na grę :) fabuła jest naprawdę dobra, zresztą mocno inspirowana filmem Człowiek w ogniu. Nie zmienia to jedak faktu że pomiędzy świetnymi cut-scenkami zabiajamy przeszło tysiąć przeciwników co sprawia że gra jest kompletnie nierealna a fabuła pretekstowa. Jeszcze trudniej stworzyć wiarygodną fabułę w grze z otwartym światem, gdzie przejśćie danej gry to dziesiątki czasem setki godzin, z masą zadan i aktywność pobocznych. W GTA jesteśmy super gangsterem a dorabiamy sobie jako taksówkarz albo rozwoziciel pizzy.

26.01.2019 14:22
18
odpowiedz
2 odpowiedzi
zanonimizowany1225506
49
Generał

Dla mnie RDR 2 to szczytowe osiągniecię jeżeli chodzi o aspekt scenariuszowy w grach. Postacie, dialogi, zwroty akcji. Cudeńko.
Za RDR jest Spec Ops, The Last of Us, Bioshock Infinite, Max Payne 3, Portal 2 i Half Life 2.

post wyedytowany przez zanonimizowany1225506 2019-01-26 14:22:47
26.01.2019 16:02
maromach
23
odpowiedz
3 odpowiedzi
maromach
19
Centurion

Jeśli gry miałyby kiedykolwiek osiągnąć fabularny poziom najlepszych książek, czy filmów to AI musiałoby robić większość roboty. Inaczej cena stworzenia takiej gry byłaby ogromna.

26.01.2019 16:13
Wujek_Wladek
😍
24
odpowiedz
Wujek_Wladek
4
Pretorianin

Dla mnie w grach najwaznienszy jest gameplay. Fabula ma byc elementem napedzajacym calosc. Aktualnie gram w nowego God of War i tam porobno miala byc jakas mega fajna historia podrozy... polowa gry za mna i ciagle na nia czekam :E

Temu Detroit to troche za duzo dalem 8 byloby ok.

post wyedytowany przez Wujek_Wladek 2019-01-26 16:17:05
26.01.2019 20:51
A.l.e.X
29
odpowiedz
2 odpowiedzi
A.l.e.X
143
Alekde

VIP

a ja się nie zgadzam z publikacją mówiąc że fabuła w grach jest przeciętna albo jest pretekstem, w niektórych grach tak ale w większości dobrych to narracja przyciąga do ekranu monitora nawet bardziej niż sam gameplay. Lista gier z porządnie poprowadzoną fabuła jest całkiem długa i za nim ktoś mi zarzuci brak oczytania czy o oglądania "wybitnych dzieł" to książek w domu mam podobną ilość co gier (liczone są w tysiącach).

z gier można wybrać kilka pierwszych z brzegu gdzie fabuła była na tyle intrygująca że po skończeniu gry mogłem stwierdzić że była solidnie poprowadzona poniżej kilka przykładów a jestem w stanie wypisać z 100+ pozycji

- soma
- slient hill 2
- alan wake
- stasis
- zaginięcie ethana cartera
- firewatch
- nier automata
- rdr i rdr2
- bioshock infinite

jest też wiele gier które mają genialny gameplay połączony z dobrze poprowadzoną narracyjną fabułą jak np. Metro 2033 i Metro LL, czy Obcy Izolacja.

26.01.2019 22:38
31
odpowiedz
Flaw
50
Centurion

Bardzo subiektywny artykuł.. są gry które maja świetną fabułę, ciężko wszystko zaszufladkować do jednego wora. Jedna osoba powie że Mass Effect ma kiepską fabułę druga co innego :) Co do sapka to pierwsze 3 tomy są niezłe, kolejne 2 średnie, a ostatnie 2 kiepskie i chaotyczne. Dla mnie sapek i saga wiedźmina jest dobra ale nic poza tym, sto kroć wole książki Dana Browna którego autor określa symbolem taniego pisarstwa lol :D Pamiętam jak dużo osób spuszczało się nad Conanem, to myślę dobra przeczytam.. Przebrnąłem przez gruby zbiór opowiadań Howarda.. i większość z nich była taka sama Conan biegał po pustyni, pływał po morzu, smigał po dzungli i nagle znikąd wyskakiwały omszałe zielonkawe mury ruin w których czaił się demon, któremu dawał po łbie xD żeby było zabawniej najlepsze opowiadanie jakie czytałem o Conanie nazywało się "Godzina Smoka" i było już innego autora.. Generalnie każdy ma inny gust dla mnie opowiadania o Conanie to chała a dla kogo innego to może być bilbila :D Co do ankiety to fabuła z gry podoba mi się bardziej.

27.01.2019 01:49
/|\
35
odpowiedz
4 odpowiedzi
/|\
8
Konsul

Wynik 65 do 35 na chwilę obecną.
Może jednak warto temu Panu Sapkowskiemu odrobinę odpuścić? Jeno się głośno zastanawiam.

EDIT: wycinam jedno "się".

post wyedytowany przez /|\ 2019-01-27 01:49:54
27.01.2019 15:09
41
odpowiedz
zanonimizowany807595
52
Centurion

Po części się zgodzę z autorem, po części nie. Fabularnie gry nigdy nie dorównają książkom tyle że w przypadku literatury dobra historia i ciekawe postacie to w zasadzie trzon tego gatunku. W grach fabuła to tylko jeden element z wielu. Co do kinematografii, porównywanie filmów AAA z grami AAA z ostatnich 15 lat to te drugie wygrywają. Dla przykładu filmy Marvela praktyczne opierają się na charyzmatycznych bohaterach i ich relacjach natomiast fabuła jest tylko pretekstem do rozpierduchy. W grach jest niewiele lepiej ale widać ciągły postęp, gdzie filmy z roku na rok są coraz prostsze fabylarnie a do tego nie rzadko postacie są płaskie, cała para lecie w sceny akcji np. Aquamen.

27.01.2019 19:03
topyrz
45
odpowiedz
5 odpowiedzi
topyrz
77
O_O

A my wcale nie jesteśmy wielkimi fanami zmian i dążenia do wyższej jakości, będąc w pełni zadowolonymi z tego, że nasze medium dogoniło filmowe i książkowe średniaki.
Jednym z problemów miałkości fabularnej gier może być fakt, że jest to medium, które otrzymuje mocne przetasowania wiekowe, pokoleniowe. Wydaje mi się, że większość gra aktywnie tylko parę lat w swoim życiu i później z tego wyrasta:
a) dostrzegając, że historie gdzie indziej opowiedziane są lepiej,
b) zakładając rodzinę,
c) z innego powodu, z którego brakuje czasu na akurat to hobby.

I tak mainstream, główny odbiorca to wiekowo ciągle ten sam człowiek, który nie wymaga za dużo, który nie dostrzega też problemu, gdyż brakuje mu punktu odniesienia, ponieważ branża gier mu go skąpi. Dalej będą się najlepiej sprzedawać gry uproszczone oraz zrównane do najniższego poziomu z największego zbioru graczy. Ciągle też będą powstawać wyjątki potwierdzające regułę, gdyż medium jest jedyne w swoim rodzaju (np. taki Kojima w filmie zapewne nie spełniłby swojego marzenia, ale jako scenarzysta gier sobie bardzo dobrze radzi). Ale żeby nie było, pozostałe branże ten problem również dotyka. Blockbusterom każdej z nich w znakomitej części daleko do arcydzieł. Aczkolwiek, gdy najpopularniejsze były tylko arcydzieła...

PS
Chętnie zobaczyłbym przy okazji listę najlepszych historii w grach. W artykule został wymieniony Planescape Torment i NieR. Macie jeszcze jakieś propozycje? Może coś wartego ogrania przegapiłem.

PPS
Tak czytam powyższe komentarze i po przemyśleniach dochodzę do pozytywnych wniosków. Jeszcze dużo zostało do odkrycia dla twórców gier.

post wyedytowany przez topyrz 2019-01-27 19:37:24
29.01.2019 16:10
50
odpowiedz
nie taki stary zgred
36
Chorąży

Cóż. Autor się myli bo za mało książek przeczytał i filmów obejrzał. Olbrzymia większość książek i filmów ma fabuły na poziomie gier czyli nic porywającego ot typowa historia, którą lubimy przeżywać w nowych wersjach czyli archetyp. Różnice tkwią w tym jak opowiadamy historię. Archetypów jest parę i nic nowego od czasów prehistorycznych nie wymyśliliśmy i nie wymyślimy, wszystko już było opowiedziane. Całe różnice robi otoczka opowieści. Zarzuty są z d.... wziete, bo w grach to gracz tworzy w dużej mierze otoczkę opowieści we własnej głowie.

31.01.2019 11:47
52
odpowiedz
PanMagister
12
Legionista

Od każdej reguły są wyjątki, Przy choćby Red Dead Redemption, każdy western wydaję się być "płaski" jak ściana. Można też odwrócić medal, Takie kinowe hity jak Avengers czy Transformers też mają "głupkowatą" fabułe i ogląda się je w większości przypadków by nacieszyć oko wspaniałą scenografia itd.

02.02.2019 19:37
Delarn
53
odpowiedz
Delarn
38
Konsul

Myślę, że autor felietonu wymaga od fabuły gier więcej niż w przypadku filmów i seriali. Te drugie coraz częściej próbują robić z widza idiotę i prezentują okropnie leniwe scenopisarstwo. Do tego dochodzą ekranizacje gier, które nie radzą sobie z przedstawieniem wielowątkowej fabuły niektórych gier i upychają wybitne historie w koślawe ramy współczesnej kinematografii.

03.02.2019 08:35
Ziomaletto1
54
odpowiedz
Ziomaletto1
44
Konsul

Wow, co za niespodzianka, "pokazuj-nie mów" wciąż jest najlepszym sposobem na przedstawienie dobrej narracji w grach czy filmach, co udowodnił chociażby DOOM 2016.

Jednakże zapytam - na co mi świetna fabuła, skoro rozgrywka jest do kitu? Już z dwojga złego wolałbym poświęcić fabułę dla rozgrywki, bo to jest jednak FUNDAMENT czegoś, co określamy GRĄ WIDEO. Albo GRĄ w ogóle.

04.02.2019 13:26
deton24
55
odpowiedz
deton24
99
Pretorianin

Dobry temat.
Wystarczy sobie pooglądać Gaming Sins.
Np. Max Payne 3, nawet GTA V.

17.08.2019 22:17
56
odpowiedz
Ujhast
2
Junior

może warto dodać z jakiej gałęzi popkultury wywodzą się gry komputerowe, bo bliżej im do planszówek niż filmu czy książki,
więc próżno szukać tutaj dobrej fabuły skoro oczekujemy głównie dobrej zabawy

26.01.2019 13:23
8
odpowiedz
zanonimizowany722423
64
Generał

Czemu nie ma odpowiedzi ,,w obu przypadkach fabuła była bardzo dobra"

26.01.2019 21:13
30
odpowiedz
1 odpowiedź
Kriszo
127
Generał

Na wstępie chciałbym się podzielić pewnym sposobem na kiepską fabułę w grach. Trzeba wyciągnąć kij z tyłka i będzie dobrze.

Co do meritum, to powiem tyle. Książek nie czytam, ale filmy i seriale oglądam i szczerze mówiąc, nie aż tak często jest mi dane raczyć się tymi super historiami. W dużej mierze jest to zapewne zasługa tego, że wszystko już było. Albo prawie wszystko. Ile widzieliśmy filmów o psychopatach? Od groma i jeszcze ciut. Kolejne tego typu produkcje, to siłą rzeczy powielanie schematów. Zmieniają się tylko szczegóły.

Podobnie jest z grami i stwierdzeniem, że kiedyś to było. Nie było, po prostu mieliśmy dużo mniejsze wymagania. Nawet wychwalana pod niebiosy Mafia nie miała specjalnie odkrywczej fabuły. O co tam chodziło? Przypadkowy koleś, przypadkowo wpada w wir wydarzeń i pnie się w górę w przestępczej organizacji. Później rusza go sumienie, zaczyna współpracować z policją, zostaje koronnym, doprowadza do skazania wielu gangsterów. Ukrywa się pod nową tożsamością, ale "sprawiedliwość" i tak go dopada. To jest ta niemal oskarowa historia?

Biło od pierwszej Mafii Ojcem Chrzestnym na kilometr i to w dużej mierze robiło robotę. Ja też byłem pod wrażeniem, żeby nie było. Dzisiaj jednak byłbym bardziej krytyczny. Historia okej, ale bez specjalnych zachwytów. I tu jest właśnie jeden z głównych problemów, moim zdaniem. Jesteśmy tym wszystkim zbyt zblazowani i to, co kiedyś było uznawane za bardzo dobre, dziś jest średnie. Lepiej prędko nie będzie, dlatego proponuję zastosować się do mojej porady ze wstępu.

post wyedytowany przez Kriszo 2019-01-26 21:17:01
26.01.2019 23:06
Iselor (Łódź)
32
odpowiedz
2 odpowiedzi
Iselor (Łódź)
141
Legend

"Pani Jeziora" jest tomem tak złym, tak "głupim", że fabuła growego Wiedźmina jest niczym wybawienie.

26.01.2019 14:04
16
odpowiedz
4 odpowiedzi
zanonimizowany714315
111
Legend

Ja się z tym artykułem nie zgodzę.

W obecnych czasach większość seriali czy filmów ma mega oklepana fabule, powiedziałbym że gry nawet wychodzą z tego pojedynku zwycięsko
Uncharted serwuje o wiele ciekawsza historię od filmowego Indiany, a większość obecnych filmów AAA fabuły nie posiada wcale jak choćby uwielbiane przez wielu Avengers itp śmieci (dla mnie te filmy to dno ale to moja opinia)
Filmów jednak jest ogólnie więcej więc i łatwiej znalezc takowy z dobrą historia (poza tym film musi stawiać na historię, gra już nie)

Detroit to akurat faktycznie historie miało niezbyt ciekawa, tutaj się zgodzę - dużo ciekawsze było Heavy Rain czy Fahrenheit, chociaż tam też były pewne bolączki

post wyedytowany przez zanonimizowany714315 2019-01-26 14:11:49
27.01.2019 18:03
Nuker
43
odpowiedz
2 odpowiedzi
Nuker
23
Chorąży

Pisanie scenariuszy dla gier jest zupełnie czymś innym niż dla filmów, seriali czy książek. Poza tym, film trwa średnio powiedzmy 2 godziny, i funkcjonuje na zupełnie innych zasadach. Serial już jest dłuższy a scenariusz sztucznie przedłużany, w którym masz początek, a w środku praktycznie do samego końca filler w postaci sztucznie przeciągniętej fabuły gdzie zupełnie nic nie dzieje, a w finale cała akcja przyspiesza parokrotnie żeby domknąć wątki, często zostawiając masę dziur. Porównywanie książek do gier to w ogóle totalny idiotyzm. Książki są zupełnie tym czego autor sobie zażyczy. Fabuła i scenariusz gier musi przede wszystkim współgrać z gameplayem i innymi technicznymi elementami, z level designem, questami i tak dalej. Już nie wspominając że gry RPGie są bardzo długie, napisz sobie scenariusz do 50-100 godzinnej gry a do 2 godzinego filmu. Nie przeceniajcie scenariuszy filmowych czy serialowych bo w przeważnej większości to nic specjalnego, przynajmniej jeżeli chodzi o filmy z tej dekady, większość to remaki, rehashe, filmy o sueprbohaterach, a nawet te ambitniejsze filmy często niczym specjalnym się nie wyrożniają, już nie wspominając o serialach. A co wyróżnia takiego Wiedźmina 3 to przede wszystkim fajnie napisane postacie, świetne dialogi i narracia moment-to-moment czyli zwyczajne rozmowy z NPCami, czytanie książek, wykonywanie questów a nie "Gonimy Ciri" bo ważna jest podróż i emocje które są z nią związane, a nie finał podróży. Idiotyczny artykuł, w którym autor wykazał się ignorancją i nie wiedzą na temat tworzenia gier video.

post wyedytowany przez Nuker 2019-01-27 18:11:38
26.01.2019 23:43
Wielki Gracz od 2000 roku
33
odpowiedz
2 odpowiedzi
Wielki Gracz od 2000 roku
150
El Kwako

Tak się wszyscy spuszczają na tym Nierem jakby to było objawienie. Może jest, może nie. Ale przechodzenie gry po kilkanaście razy jest pomysłem z punktu rozgrywki tak fatalnym posunięciem (chyba, że można zacząć od pewnego punktu fabuł, jeśli nie to szkoda gadać), że po 3/4 razie raczej już idzie się grą znudzić i tylko garstka maniaków da radę. Dlatego co mi po fabule, skoro sama gra do niej niezbyt zachęca.

Publicystyka Świetna fabuła… jak na grę – dlaczego tyle wybaczamy scenariuszom gier?