Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Opinie

Opinie 10 września 2021, 14:40

autor: Karol Laska

Sony pokazało świetne gry, w które zagramy... za 2 lata

Po obejrzeniu najnowszej konferencji PlayStation Showcase mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony Sony pokazało na niej naprawdę interesujące gry, ale z drugiej ich daty premier to pieśń odległej bądź bliżej nieokreślonej przyszłości.

PlayStation Showcase 2021 oglądaliśmy w redakcyjnym gronie i zgodnie stwierdziliśmy tuż po, że mieliśmy do czynienia z całkiem udaną konferencją Sony. Zapowiedziano nowe tytuły, zaprezentowano gameplay tych już nam znanych, a mowa o markach naprawdę głośnych – czego więc chcieć więcej? Odpowiedź jest prosta – konkretnych terminów bądź dat premier.

Zdaję sobie sprawę, że na pierwszy rzut oka wszystko wygląda niemal wyśmienicie. God of War: Ragnarok wydaje się bez zbędnych kombinacji kontynuować sukces poprzedniej części, i to w iście next-genowym stylu, Insomniac Games oszalało i oprócz Spider-Mana 2 (albo powinienem powiedzieć „Spider-Manów dwóch”) z udziałem Venoma zamierza stworzyć kolejną marvelowską grę akcji – Wolverine’a, zaś plotki o remake’u Star Wars: Knights of the Old Republic okazały się prawdziwe. Jest to więc zestaw pozycji, dla których naprawdę warto rozważyć zakup konsoli PlayStation 5. Sęk w tym, że z decyzją o wyłożeniu pieniędzy nie musicie się za bardzo (jeśli w ogóle) spieszyć.

Zmierzmy się bowiem z bezlitosnymi faktami. Jakże wypasiony trailer nowego God of War nie informuje o dacie premiery, więc musimy wierzyć twórcom, że ich wcześniejsze zapewnienia o 2022 roku (które dawniej dotyczyły przecież roku 2021) będą prawdziwe. Na kolejnego „Człowieka Pająka” możemy czekać nieco ponad rok, ale mogą to być i 2 lata, bo nie ukrywajmy, że termin w postaci liczby „2023” za wiele nie mówi. Nie wspominam już nawet o „Rosomaku”, bo o nim nie wiemy nic – łudźmy się więc, że projekt powstaje równolegle ze Spider-Manem 2. A kiedy spodziewać się odświeżonego KotOR-a? Raczej nieprędko. Obawiam się, że okrągła 20. rocznica wydania oryginału przypadająca na lipiec 2023 roku może nie być w tej sytuacji bez znaczenia.

Nie oznacza to oczywiście, że przez następne miesiące będziemy pozostawieni przez Sony na pastwę losu. Początek przyszłego roku „uświetnią” remastery w postaci Uncharted: Legacy of Thieves oraz – jakże mogłoby być inaczej – GTA5. Nie zabraknie też miejsca dla nowych marek, bo na wiosnę zaplanowano premierę intrygującego Forspoken. Umówmy się jednak – odgrzewane kotlety i zupełnie nowe marki nie mają w sobie na tyle dużej siły przyciągania, by całkowicie usatysfakcjonować grono niecierpliwych graczy, do których należę i ja.

Grałbym. Tylko powiedzcie mi, kiedy.

Luty przyniesie ze sobą co prawda Horizon Forbidden West, któremu najpewniej uda się na jakiś czas ponieść na swych barkach ciężar oczekiwań związanych z dziewiątą generacją, ale jest to w mojej opinii bardzo niewdzięczne zadanie. Sony brakuje po prostu w swoim growym arsenale wystarczająco wielu elektryzujących tytułów i mam nadzieję, że to widzicie na podstawie powyższej wyliczanki. Owszem, wyścig zbrojeń trwa, ale PlayStation mocno zwleka z produkcją swoich „nuklearnych głowic”.

Zachowanie Sony wydaje się w sumie dość zrozumiałe. Chcąc wzbudzić w fanach emocje i podzielić się jakimikolwiek zapowiedziami, postawiło na konferencję bogatą w typowo kinowe teasery gier, których gameplay nie ma prawa jeszcze ujrzeć światła dziennego. Liczy się więc przede wszystkim sam fakt istnienia takowych projektów. Szkoda jedynie, że przeczy to wypowiedzianym w 2017 roku w imieniu marki PlayStation słowom ówczesnego wiceprezesa, Michaela Denny’ego, który przyznał się do tego, że zdarzało się firmie za wcześnie zapowiadać niektóre tytuły i taka polityka nie ma dłużej racji bytu. Denny nie pracuje już jednak w Sony, a to wróciło do swoich starych nawyków. To zapewne czysty zbieg okoliczności, ale dość symptomatyczny dla całej sytuacji.

Jak to jednak mawia internetowy „klasyk”: „We will say what time will tell”. Poczekajmy zatem na więcej działań Sony. I tak, wiem, znowu. Ileż można na nie czekać. Rok 2021 w przypadku PlayStation jest bowiem daleki od ideału. Pomimo paru wartościowych tytułów ekskluzywnych pokroju Returnala czy nowego Ratcheta i Clanka oraz powoli znikających problemów z dostępnością PS5 w przyszłość wciąż spoglądamy z pewną niepewnością. Przynajmniej w tę najbliższą, bo sam „prime-time” generacji zapowiada się wybornie.

I celowo nie przywoływałem tym razem do tablicy konkurencji, bo nie chodzi mi o to, kto radzi sobie lepiej, a kto gorzej. Jako klienta niepokoi mnie po prostu niespieszność Sony. Mam więc zwyczajnie nadzieję, że w tej ślamazarności tkwi jakaś metoda bądź zamysł, a nie ślepa wiara w sukces. Bo ten nigdy nie jest z góry zagwarantowany – co to, to nie.

O AUTORZE

Posiadam PlayStation 5 i za wiele na nim nie gram, choć chciałbym to w najbliższym czasie zmienić. Wychodzi jednak na to, że prędzej wezmę się za nadrabianie „eksów” z PS4, niż zacznę cieszyć nowymi tytułami, bo te trudno zauważyć na horyzoncie. Cierpliwość jest jednak cnotą, a The Last of Us Part II leży zakurzone na półce, więc dramatyzować nie zamierzam.

Karol Laska

TWOIM ZDANIEM

Kto wygra kolejne starcie konsol?

Nowe PlayStation
59,8%
Nowy Xbox
40,2%
Zobacz inne ankiety
God of War: Ragnarok

God of War: Ragnarok

Star Wars: Knights of the Old Republic Remake

Star Wars: Knights of the Old Republic Remake

Marvel's Spider-Man 2

Marvel's Spider-Man 2

Marvel's Wolverine

Marvel's Wolverine

A co, jeżeli to Sony jest aktualnie tym złym?
A co, jeżeli to Sony jest aktualnie tym złym?

To dobre Sony, oferujące wspaniałe gry, o których zła konkurencja może tylko pomarzyć – rok temu pewnie zbijałbym piąteczki z każdym, kto wygłaszałby podobne frazesy. Dziś podchodzę sceptycznie do tego trochę romantycznego obrazu japońskiego giganta.

Darmowe gry na PS4 to mało. Sony potrzebuje swojego Game Passa
Darmowe gry na PS4 to mało. Sony potrzebuje swojego Game Passa

Od dziś posiadacze PlayStation mogą pobrać za darmo 9 gier. Niby fajna sprawa, ale odnoszę wrażenie, że jest to dość desperacka reakcja na ostatnie podboje Microsoftu w związku z Xbox Game Passem. Sony musi zacząć działać albo zostanie w tyle.