Wolfenstein II: The New Colossus Przed premierą

Przed premierą 27 lipca 2017, 14:00

autor: Jakub Mirowski

Miłośnik gier dla jednego gracza – niby przez lepszy klimat, ale tak naprawdę jest słaby w multi.

Graliśmy w Wolfensteina II: The New Colossus – w III Rzeszy bez zmian

Podczas wizyty w Londynie mieliśmy okazję przetestować grę Wolfenstein II: The New Colossus. Następna odsłona przygód B.J. Blazkowicza nadal serwuje mnóstwo świetnej i satysfakcjonującej zabawy. Zabraknie za to znaczących nowości.

Zapowiadana premiera gry: październik 2017.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

WOLFENSTEIN II: THE NEW COLOSSUS W SKRÓCIE:
  1. bezpośrednia kontynuacja gry Wolfenstein: The New Order;
  2. akcja toczy się kilka miesięcy po wydarzeniach z „jedynki” (w roku 1961);
  3. tym razem obszarem działań są okupowane przez Niemców Stany Zjednoczone;
  4. ponownie brutalne strzelanie zostanie połączone z interesującą fabułą;
  5. jedną z nowości w rozgrywce – niestety nielicznych – będzie używanie egzoszkieletu;
  6. premiera 27 października 2017 r.

Jest rok 1961. Nazistowskie Niemcy rządzą całym światem. Stany Zjednoczone od trzynastu lat znajdują się pod jarzmem III Rzeszy – po tym, jak bomba atomowa, zrzucona na Nowy Jork, zmusiła Amerykanów do kapitulacji. Resztki nadziei na lepsze jutro powoli gasną. Do tej ponurej rzeczywistości trafia kapitan William Joseph Blazkowicz. Jako drugowojenny weteran wykorzysta swój autorytet, by poprzez edukację obywateli i pracę u podstaw oddolnie wzbudzić w amerykańskim społeczeństwie wolę pokojowego nieposłuszeństwa wobec najeźdźców... Spokojnie, tylko żartuję. Będzie robić tylko jedno: zabijać nazistów.

Podczas niedawnego pokazu w Londynie miałem okazję rozegrać dwa etapy z zapowiedzianego na październik Wolfensteina II: The New Colossus. I muszę przyznać, że choć gołym okiem da się zauważyć pewne usprawnienia i pomniejsze nowości, byłem nieco rozczarowany tym, jak niewiele ta gra różni się pod względem rozgrywki od The New Order. Oczywiście nie spodziewałem się zmian radykalnych, które zresztą rozczarowałyby fanów bardzo dobrej pierwszej części, ale w zaprezentowanych w stolicy Wielkiej Brytanii poziomach nie było żadnej funkcji, która wprowadzałaby znaczące nowości do zabawy. Na razie wygląda więc na to, że studio MachineGames podeszło do swojego drugiego Wolfensteina z wprost skrajną ostrożnością, i nie ukrywam, że taka postawa nieco mnie zawiodła.

Graliśmy w Wolfensteina II: The New Colossus – w III Rzeszy bez zmian - ilustracja #2

W ostatnich dniach sporo emocji wywołał fakt, że polska strona gry Wolfenstein II: The New Colossus jest pozbawiona swastyk. Wielu graczy uznało to za próbę cenzury i zakłamywania historii. Okazało się, że prawda jest znacznie bardziej prozaiczna: chodzi o przepisy w naszym prawie, które niedokładnie określają, w jakich przypadkach publikowanie symboli nazistowskich może być uznane za promowanie ustrojów totalitarnych. Swastyka zniknęła więc z materiałów promocyjnych, jednak sama gra nie zostanie pod tym względem ugrzeczniona. Inaczej natomiast będzie w Niemczech, gdzie reprezentowanie symboli nazistowskich w grach wideo jest całkowicie zakazane. W związku z tym za naszą zachodnią granicą gracze postrzelają do żołnierzy walczących pod nieco innymi sztandarami.

Więcej na temat legalności symboli nazistowskich w grach przeczytacie w artykule Kto się boi swastyki? Nazistowskie symbole w grach wideo.

Jesteśmy w branży zabijania nazistów...

Graliśmy w Wolfensteina II: The New Colossus – w III Rzeszy bez zmian - ilustracja #3

Niemal pewne jest, że The New Colossus nie będzie ostatnią odsłoną Wolfensteina autorstwa MachineGames. Deweloperzy od samego początku zakładali, że stworzą spójną fabularnie trylogię – o ile oczywiście zostanie ona dobrze przyjęta przez graczy. Dokładniejszych planów na zakończenie historii Blazkowicza nikt jeszcze nie ujawnia, ale twórcy nie wykluczają, że w jej finalnym rozdziale zmierzymy się z Mecha-Hitlerem. To byłby oldskul.

Oczywiście na rozczarowanie przyszedł czas dopiero po odejściu od komputera. Podczas samej zabawy nie było nawet chwili wytchnienia: deweloperzy zaprezentowali etapy wypełnione po brzegi nazistami i dali nam pełną swobodę tego, jak się z nimi rozprawimy. Nie miejcie przy tym najmniejszych wątpliwości: choć poprzednia odsłona cyklu nie skończyła się dla Blazkowicza zbyt dobrze i pierwszą misję w The New Colossus nasz bohater spędza na wózku inwalidzkim, nadal stanowi on niekwestionowany autorytet w dziedzinie masowego wybijania nazistów. Nadchodząca odsłona Wolfensteina nie tylko dorównuje intensywnością poprzedniej części, ale w niektórych momentach nawet ją przewyższa. Akcja toczy się szybciej, przeciwników jest więcej – trudno nie podejrzewać twórców o inspiracje ubiegłorocznym Doomem... na co bynajmniej nie mam zamiaru narzekać.

Ciekawą nowością jest stosowanie pułapek. Aby oszczędzać amunicję (momentami potrafi jej zabraknąć), Blazkowicz może włączać pola elektromagnetyczne, które w mgnieniu oka usmażą każdego, kto przez nie przejdzie. To dobry sposób na zabezpieczenie sobie tyłów, mimo że samemu także można się na owe pola nadziać. Niestety, pułapki pojawiły się wyłącznie w pierwszym z testowanych przeze mnie etapów i obawiam się, że nie będziemy mieć okazji, by korzystać z nich zbyt często.

A szkoda, bo oprócz nich większość usprawnień jest tak naprawdę kosmetyczna. W The New Colossus nasz bohater sam może wybierać ulepszenia do poszczególnych spluw, ma także możliwość trzymania różnych typów broni w obu rękach. Ponadto pojawiają się nowe rodzaje przeciwników, jak chociażby przemieszczające się z zawrotną prędkością roboty, oraz uzbrojenia – w tym siekiera, która zastąpi w ekwipunku nóż i pozwoli na zdecydowanie brutalniejsze egzekucje. Mimo że zabrakło mi nieco świeżości, podczas gry nie narzekałem na nudę. Etapy są duże, oferują sporo miejsca na własną inwencję, a niektóre segmenty powalają dynamiką. W drugim z zaprezentowanych poziomów, rozgrywającym się w Strefie 52, miałem m.in. okazję walczyć na szczycie pędzącego pod ziemią pociągu – skoki adrenaliny gwarantowane!

Graliśmy w Wolfenstein II: The New Colossus – kolos wśród FPS-ów?
Graliśmy w Wolfenstein II: The New Colossus – kolos wśród FPS-ów?

Przed premierą

Poprzeczka dla kontynuacji gry Wolfentsein: The New Order została zawieszona bardzo wysoko, jednak grywalny fragment The New Colossus z targów E3 daje pewność, że studio Machine Games nie straciło pazura. Tylko nie liczcie na jakąś rewolucję w rozgrywce.

Graliśmy w Call of Duty: WWII – jest bardzo dobrze!
Graliśmy w Call of Duty: WWII – jest bardzo dobrze!

Przed premierą

Widzieliśmy kampanię dla jednego gracza w Call of Duty: WWII i… zbieraliśmy szczękę z ziemi. Jeśli ten fragment był reprezentatywny dla całości, to nadchodzi najlepszy CoD od wielu, wielu lat!

Graliśmy w Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – 5 powodów, dla których warto czekać
Graliśmy w Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – 5 powodów, dla których warto czekać

Przed premierą

Za niecały miesiąc pożegnamy się ze światem Uncharted. Nadchodzące Zaginione dziedzictwo zapowiada się na godne zwieńczenie świetnej serii. Mieliśmy okazję je przetestować, przygotowaliśmy więc listę powodów, dla których warto czekać na The Lost Legacy.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
27.07.2017 14:11
1
claudespeed18
124
error

jedną z nowości w rozgrywce – niestety nielicznych – będzie używanie egzoszkieletu

Nowość mile widziana ale seria nie potrzebuje rewolucji by być przez nas uwielbianą, bo nic tak nie cieszy jak rozwalanie nazistów, jeśli będzie to samo co wcześniej + jeszcze lepiej to i tak osiągnie sukces.

27.07.2017 14:21
1
odpowiedz
verify
128
Generał

I chwala Bogu, ze bez zmian. Bez regeneracji zdrowia i z hordami przeciwnikow - prawdziwy Wolfenstein.

27.07.2017 15:00
2
odpowiedz
Sir Xan
73
Senator

Mało nowości, nie ma co się dziwić. Ciężko jest zmienić coś, co jest już dobra.

Stany zjednoczone + naziści = ciekawy nowość. ;)

27.07.2017 15:12
odpowiedz
Hydro2
109
Senator

Widać już teraz, że w przeciwieństwie do Destiny i Assassina, ciężko będzie spotkać kogoś, kto zagra i powie, że gra ch...wa :)

27.07.2017 15:52
1
odpowiedz
premium900426
13
Chorąży

jeżeli będzie tak jak mówią to / W The New Order już w pierwszym rozdziale Blazkowicz musiał wybierać pomiędzy życiem dwójki bohaterów – Fergusa i szeregowego Wyatta. W zależności od naszej decyzji fabuła przebiegała inaczej – spotykaliśmy np. inne postacie. Wygląda na to, że wybór ten wpłynie także na wydarzenia w kontynuacji – w zwiastunie widać zarówno Fergusa, jak i Wyatta. Ciekawe, czy rozbieżności między dwiema wersjami będą równie znaczące jak w poprzedniej części. / będzie trzeba przejść dwa razy te gry a to dopiero będzie

27.07.2017 19:17
odpowiedz
4 odpowiedzi
Zło NG
29
Centurion

prawdą jest jednak to co powiedział mi ex. dziennikarz growy w prywatnej rozmowie że polskie dziennikarstwo growe go jest muł, wór piachu i żenada.
Ten tekst jest tak słaby, rzemiosło tak kiepskie że aż wstyd komentarz zostawić, ale się przemogłem. Wcale nie taki drogi panie autorze, nie ma wymogu, czy wręcz głupotą, byłoby robić zmiany w serii która dopiero co zaliczyła reset, a te które szanowny pan wymienił doskonale mieszczą się w formule doszlifowywania formuły.
Gdyby pan szanowny cokolwiek zainteresowal się procesem developmentu The New Order wiedziałby że bardzo długo oni szukali złotego środka, przez bardzo długi czas gra miała być właśnie super brutalną, poważną grą o poważnym żołnierzu z poważną historią. Niestety nie kleiło się to za bardzo (podobno) dopiero dodanie odrobiny elementów Tarantinowskich dało temu wszystkiemu iskrę bożą, dzięki czemu The New Order i The Old Blood, są takimi grami jakimi są, czyli świetnymi.
I tak, uczłowieczenie Blazkowicza to był strzał w dziesiątkę, jestem pełen podziwu ile im się udało wycisnąć z tej plaskiej, rozpikselowanej postaci, a wypowiadane półszeptem kwestie stały się znakiem firmowym serii.

27.07.2017 21:21
4
WildCamel
44
gry-online.pl

Fajny autorytet: ex. dziennikarz growy w prywatnej rozmowie. To nowa wersja wujka ze Stanów?

27.07.2017 22:28
Saint GutFree
30
Chorąży

Rozumiem, że sporo graczy chciałoby Wolfenstein: The New Order 2.0. Ale dla mnie MachineGames przy pierwszej odsłonie przygód Blazkowicza okazało się wyjątkowo utalentowanym studiem (nawet jeżeli sama gra ma sporo bolączek) i trochę rozczarowuje mnie fakt, że nie postanowiło w jakiś bardziej radykalny sposób rozwijać formuły rozgrywki. Czy The New Colossus okaże się produkcją świetną? Wszystko na to wskazuje. Ale na pewno nie w żaden sposób odkrywczą.

P.S. Co do "uczłowieczania" Blazkowicza - gusta. Mnie do końca ta formuła nie podeszła.

post wyedytowany przez Saint GutFree 2017-07-28 00:15:09
28.07.2017 17:19
ABSOLUTION
47
Pretorianin
9.0

Dokładnie , nowa seria ma mega klimat nie do przebicia , głos dopasowany idealnie 10/10 , dla mnie chyba najlepszy aktor głosowy w grach.

28.07.2017 18:29
Zło NG
29
Centurion

@wildcamel, tak, jak tobie wygodniej, to jest wersja wujaszka ze stanów, ale wersja niewygodna jest taka że ja się po tym tekscie w 100% z nim zgadzam.

ps:

jeżeli to prowokacja żeby napisać kim on jest, to marna XD try harder

28.07.2017 08:39
odpowiedz
yadin
91
Senator

To już nie jest ten "Wolfenstein", w który ludzie grali ponad dekadę temu. Okazuje się, że możliwości techniczne to problem dla wielu twórców. Gra może być świetna od strony technicznej, ale temat może kuleć.

28.07.2017 09:08
1
odpowiedz
U.V. Impaler
155
Hurt me plenty

Moim zdaniem nowości będą, wystarczy sobie przypomnieć konstrukcję TNO, gdzie sporo rzeczy było wprowadzanych z czasem i tu pewnie będzie podobnie. Oczywiście nie będą to elementy fundamentalnie zmieniające rozgrywkę, ale urozmaicające ją - owszem. Poprzedni Wolfenstein był pod tym względem mocno halflajfowy.

post wyedytowany przez U.V. Impaler 2017-07-28 09:09:10
Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze