
- długość rozgrywki – 12 scenariuszy na około 30 godzin;
- nowy zestaw budynków i edyktów;
- oś czasu;
- ciekawe zadania poboczne i wydarzenia losowe.
- odrobinę powtarzalne główne cele misji.
Zimna wojna w cieniu tropikalnych palm to już zamierzchły przeżytek. Czwarta część cenionej wśród graczy i jedynej w swoim rodzaju humorystycznej strategii, pozwalającej na prowadzenie jednoosobowej wyspiarskiej dyktatury, doczekała się pełnoprawnego rozszerzenia przenoszącego nas w realia głębokiego kapitalizmu, kryzysów ekonomicznych i nowych technologii. Nasza w tym głowa, by wprowadzanie cywilizacyjnych nowinek na piaszczysty grunt przebiegło w miarę bezboleśnie nie tylko dla lokalnej społeczności, ale i stanu prywatnego konta w szwajcarskim banku.
Czasy współczesne dobitnie pokazują, że na rynku nadal jest miejsce dla dodatków zawierających coś więcej niż jedna misja i trzy nowe budynki.
Powrót z rocznych wakacji dla naszego El Presidente skutkuje brutalnym zderzeniem z odmienioną rzeczywistością – wielkie supermocarstwa szykują się do wyścigu zbrojeń, największe światowe gospodarki dopada głęboka recesja, a standardy życia zdecydowanie się podniosły. Poddani przyzwyczajeni do brudnych czynszówek i roboty w kopalni łykają wszelkie zagraniczne nowinki jak młode pelikany, a na dodatek w paradę wchodzi nam tajemnicza organizacja znana jako The Conclave, podburzająca mieszkańców i mocno drenująca nasz skarbiec. Choć naszym nadrzędnym zadaniem jest wytropienie i wyeliminowanie niespodziewanych wrogów, nie zapominajmy, że na naszych barkach spoczywa też ciężar rozwijania wyspiarskiej enklawy.
Jak można się było spodziewać, Czasy współczesne nie zmieniają absolutnie nic w podstawowej strukturze rozgrywki. Naszym celem nadal jest zarobienie jak największej ilości pieniędzy przy wykorzystaniu taniej siły roboczej (czytaj: mieszkańców wyspy), a następnie realizacja stojących przed nami wyzwań i utrzymanie się na dyktatorskim stołku za wszelką cenę. Dodatek wprowadza tropikalne rządy w nową rzeczywistość głównie za pomocą odmienionego i rozszerzonego zestawu budynków. Stare drewniane farmy i grożące rychłym zawaleniem kopalnie, będące podstawowym źródłem utrzymania gospodarki, zastąpione zostały przez nowoczesne, ekologiczne budynki efektywniej wykorzystujące odpowiednie warunki naturalne i złoża surowców. Staromodne bloki mieszkalne powoli wypierane są przez wysokie, luksusowe apartamentowce, z kolei turystów witają monumentalne i efektowne drapacze chmur. Nowe technologie pozwalają również na łatwiejsze zelektryfikowanie wyspy przy wykorzystaniu energii słonecznej, a transport z jednego krańca naszych włości na drugi usprawnia metro. Dynamiczny rozwój oznacza dostęp do wielu nowych wygód – mieszkańcy zaczynają korzystać z Internetu, telefonów czy luksusowych dóbr importowanych z zagranicy i sprzedawanych w supermarketach. W końcowym stadium zabawy ulice naszej „bananowej republiki” zapełniają się biurowcami i nowoczesnymi centrami komunikacyjnymi – słowem: cuda techniki zawitały w tropiki. Jednak wcale nie oznacza to, że El Presidente wita je z otwartymi rękoma.















