ocena redakcji
6.5
oceń grę
więcej
zobacz więcej

Po drugiej stronie barykady - recenzja gry Resident Evil: Operation Raccoon City

Resident Evil: Operation Raccoon City to gra wadliwa i źle zaprojektowana. Z tym większym zdziwieniem stwierdzamy, że bawiliśmy się przy niej naprawdę nieźle. Jak to możliwe? Odpowiedź znajdziecie w recenzji.

29 marca 2012 6.5/10
• strony :12
PLUSY:
  • powrót do dobrze znanych lokacji i bohaterów;
  • zaskakująco uzależniająca i przyjemna rozgrywka;
  • system trzech frakcji walczących na półotwartych mapach;
  • satysfakcjonujące tryby multiplayera.
MINUSY:
  • syndrom gry z co-opem (fatalna SI, wysoki poziom trudności w pojedynkę);
  • brak możliwości zabawy lokalnie;
  • kiepskie wykonanie nie najgorszych pomysłów.

Recenzując grę, można rozbić ją na elementarne składniki – grafikę, muzykę, grywalność, sterowanie i tak dalej – a później ocenić każdy z nich i wyciągnąć średnią. W tak suchym podsumowaniu Resident Evil: Operation Raccoon City wypadłoby nie najlepiej. To gra ciemna, nieładna, toporna i niedopracowana.

A jednak dzieło studia Slant Six Games ma w sobie to coś, co przyciąga i pozwala zapomnieć o wspomnianych niedociągnięciach. Co to takiego? Być może chodzi o wyzwanie, pomysł na rozgrywkę, obecność zombie, nawiązania do znanej serii lub możliwość grania z innymi ludźmi. Odpowiedzią jest konfrontacja owych pozytywnych elementów z negatywnymi aspektami gry. Konfrontacja, do której dojdzie w tej recenzji.

Powrót do Raccoon City

W Operation Raccoon City wracamy do tytułowego miasta w niekanonicznym rozdziale serii. Wyłamanie się z kanonu polega na tym, że wcielamy się w członków Watahy, oddziału korporacji Umbrella, który ma jedno proste zadanie. Zadbać, aby sekrety firmy nie dostały się w niepowołane ręce. Gra rozgrywa się podczas wydarzeń z Resident Evil 2, dzięki czemu trafiamy na wielu słynnych wrogów „Parasolki” i oglądamy ikoniczne sceny z nowej perspektywy (co stanowi pewną wartość dla fanów Resident Evil). Całość ma jednak alternatywny przebieg i może skończyć się inaczej – w finale twórcy proponują pewien wybór, który pozwala „zmienić” losy paru starych znajomych.

Bohaterowie gry nie mają za wiele okazji, aby zabłysnąć, ale ogólnie są w porządku.

Kampanię można przejść – w pojedynkę lub w trybie kooperacji – w jakieś 5-6 godzin (za pierwszym razem, bo później wystarczą 3-4 godziny). To niewiele, ale jej konstrukcja zachęca do ponownych odwiedzin. Ponadto w grze znajduje się parę trybów współzawodnictwa.

Fabuła została podana w prosty sposób – za pomocą rozmów między najemnikami i średniej jakości przerywników, w których twórcy nieudolnie budują kreacje nowych postaci. O większości z nich szybko zapomnimy, bo zarówno Bertha, specjalizująca się w leczeniu, jak i pozostała siódemka może i jest ciekawa, ale nie ma za wiele miejsca na to, aby rozwinąć skrzydła. W tej kwestii Resident Evil: Operation Raccoon City stanowi ukłon w stronę fanów, którzy z łatwością rozpoznają charakterystyczne lokacje, zdarzenia i postacie, wspominając przygody z poprzednich odsłon serii. Zamiast budowania świeżych i wyrazistych motywów czy tworzenia kolejnych intrygujących wątków, dostajemy więc zgrabnie skrojoną, sentymentalną powtórkę z rozrywki.

Z zombie się nie gada

Wbrew pozorom miałkość i odtwórczość fabularna gry jest zrozumiała. Ten Resident Evil zupełnie inaczej rozkłada akcenty i nie przypomina w żadnym stopniu typowych odsłon serii. Jeśli więc liczycie na skomplikowane zwroty akcji, intrygujące postacie, gęstą i napiętą atmosferę czy elementy survival horroru, lepiej weźcie sobie do serca to, co teraz napiszę.

Produkcja studia Slant Six Games jest grą akcji TPP koncentrującą się na trybie kooperacji, w którym czwórka graczy eksterminuje zombie i wrogich żołnierzy. Granie w pojedynkę jest tu możliwe, ale ewidentnie widać, że nie o to twórcom chodziło. Sztuczna inteligencja, która towarzyszy nam w solowej kampanii, jest bowiem ekstremalnie nieporadna. Kompani prowadzeni przez skrypty włażą na miny, okupują tyły i padają jak muchy. Czasami potrafią wyleczyć w trudnej sytuacji, ale zwykle nie ma co na nich liczyć (chyba że potrzebujemy mięsa armatniego).

W Operation Raccoon City najlepiej bawić się więc z innymi ludźmi – tutaj pojawia się jednak pierwszy poważny zgrzyt. Z niewiadomych względów w grze nie umieszczono opcji prowadzenia rozgrywki lokalnie. Żeby doświadczyć w pełni uroku tej produkcji, trzeba więc znaleźć partnerów online. Wszyscy wiemy, że z tym bywa różnie. Moje doświadczenia okazały się akurat całkiem pozytywne i chyba ani razu nie trafiłem na kogoś, kto irytowałby mnie bardziej od kilku zastanawiających elementów tego dzieła. Bo w produkcji studia Slant Six Games nie brakuje rozwiązań, które są niedopracowane, dziwne i momentami frustrujące.

Wracamy do dobrze znanych miejsc, aby zmierzyć się ze starymi znajomymi.

Zombie, żołnierze i wataha

Nowe Resident Evil wygląda jak skrzyżowanie Left 4 Dead z Gears of War. Rzeczywiście walczymy w czwórkę z przeważającymi (przynajmniej pod względem liczebności) siłami zombie, a całość jest przedstawiona z perspektywy trzeciej osoby i z zastosowaniem systemu chowania się za przeszkodami. Szybko odkrywamy, że chociaż nawiązania są obecne, to całość ma inny klimat i styl.

Rozgrywka w Operation Raccoon City jest wolniejsza, bardziej statyczna, być może nawet nieco taktyczna (co nie znaczy, że brak tu scen chaotycznych). Bohaterowie różnią się od siebie umiejętnościami – jeden potrafi stawać się niewidzialny, inny wskazuje obiekty na radarze (wbrew pozorom może się to przydać, bo momentami gra jest ekstremalnie ciemna). Najważniejsze jest jednak to, że autorzy skupiają się na motywie trzech stron konfliktu (zamiast dwóch). W większości sytuacji walczymy nie tylko z zombie, ale też z żołnierzami – przy czym każda z tych „frakcji” ma swoje racje i nie zamierza bratać się z innymi (w przypadku zombie to oczywiste).

Na ulicach Raccoon City rozgrywa się batalia między trzema frakcjami.

W Operation Raccoon City występują znajdźki – od dysków i kaset z danymi, które dają doświadczenie, aż po parę zabawniejszych pomysłów. W mieście natrafimy między innymi na figurki szopów oraz słynne maszyny do pisania (punkty zapisu z pierwszych części Resident Evil).

Pomysł na wprowadzenie trzeciej frakcji – żołnierzy uzbrojonych w broń palną – jest ciekawy. Jego minusem jest to, że zaburza styl rozgrywki, w której karabiny i ołów są jedynie w rękach graczy. Tutaj musimy nie tylko walczyć z zombiakami, ale też chować się przed ostrzałem żołdaków, co czasami może irytować (bo te dwie taktyki stoją w pewnej sprzeczności). Na szczęście do takich sytuacji dochodzi w kampanii rzadko. Autorzy tak skonstruowali poziomy, abyśmy przez większość czasu mogli w jakiś sposób wykorzystywać obecność dwóch grup oponentów – np. zwabiając zombie na żołnierzy. Na ironię zakrawa fakt, że w bodajże jedynej scenie, w które gra wyraźnie sugeruje zastosowanie takiego rozwiązania, jest to wręcz najgłupsze z możliwych wyjść. Jak pisałem, sprzeczności w Operation Raccoon City jest całe mnóstwo.

Tekst przygotowany na podstawie wersji X360. Dotyczy również wersji PS3
inne
Grand Theft Auto IV - recenzja gry

Grand Theft Auto IV - recenzja gry

Tej gry po prostu nie trzeba przedstawiać. Konsolowy hit nareszcie trafia na komputery stacjonarne, niosąc ze sobą zarówno mnóstwo frajdy, jak i sporo uchybień.  recenzja gry

Recenzja gry Sniper Elite III: Afrika - hitlerowcy do piachu!

Recenzja gry Sniper Elite III: Afrika - hitlerowcy do piachu!

Sniper Elite III stara się połączyć elementy skradanki i strzelaniny rzucając nas na mniej znany front II wojny światowej. Sprawdzamy, czy północna Afryka to strzał w dziesiątkę.  recenzja gry

Recenzja gry The Last of Us - niemal doskonały exclusive na PS3

Recenzja gry The Last of Us - niemal doskonały exclusive na PS3

Niebanalni bohaterowie w świecie pełnym przemocy, ale i nadziei na lepszą przyszłość. Niebanalni autorzy ze studia Naughty Dog, czyli jedna z najlepszych ekip tworzących gry na konsole marki PlayStation. Oto exclusive prawie doskonały.  recenzja gry

A jaki jest Twój werdykt?

Oceń sam tę grę
Resident Evil: Operation Raccoon City - screen - 2012-04-10 - 235507Resident Evil: Operation Raccoon City - screen - 2012-04-10 - 235506Resident Evil: Operation Raccoon City - screen - 2012-04-10 - 235505Resident Evil: Operation Raccoon City - screen - 2012-04-10 - 235504Resident Evil: Operation Raccoon City - screen - 2012-04-10 - 235503Resident Evil: Operation Raccoon City - screen - 2012-04-10 - 235502Resident Evil: Operation Raccoon City - screen - 2012-04-10 - 235501Resident Evil: Operation Raccoon City - screen - 2012-04-10 - 235500Resident Evil: Operation Raccoon City - screen - 2012-04-10 - 235499Resident Evil: Operation Raccoon City - screen - 2012-04-10 - 235498

komentarze czytelników


dmcNero92  2012-03-29 - 12:41

Wiedziałem ,że to będzie słabizna już wiem żeby na PC nie kupować do tego GayForWindows LIVE....

CHESTER80  2012-03-29 - 13:22

Czyli warto kupić jak zejdzie z ceny. A w ogóle poproszę reckę i jakieś video z Ninja Gaiden 3.

Ragrit  2012-03-29 - 14:05

w sumie to spodziewałem się nawet niższej oceny ;p

TobiAlex  2012-03-29 - 15:59

CHESTER80 to już bez porównania lepsze jest Ninja Gaiden na PS Vite niż Ninja Gaiden 3.

Emil1818  2012-03-29 - 16:31

czyli jednak cienizna...

Tarec  2012-03-29 - 17:00

A ja właśnie z powodu Games For Windows Live grę kupię, tylko niech stanieje..

victripius  2012-03-29 - 20:43

Liczyłem naprawdę na coś lepszego. W zasadzie nie ma żadnego aspektu w tej grze, który byłby w 100 % udany, co sprawia. że ta produkcja jest po prostu słaba. Strata czasu, lepiej pograć w Silent Hill : Downpour.

Nemesis8020  2012-03-30 - 00:03

"Dzieło to ma parę poważniejszych błędów, jest dziwacznie zaprojektowane i straszy okropnymi lokacjami." - Czyli jednak coś strasznego w tym jest :>

hedasw  2012-03-30 - 15:26

victripius - jakby gra była stratą czasu to dałbym ocenę 2-3. Przy 6,5 w RE:ORC można spokojnie pograć i dobrze się bawić - ja tak przynajmniej miałem. ...

lukas_dion  2012-04-01 - 18:24

Ocena dość pozytywna jak na tego gniota, średnia ocen na necie to około 52%... Może gdyby ta gra nie miała w sobie nazwy Resident Evil, to odniosła by ''większy'' sukces.

A.l.e.X  2012-04-04 - 18:16

6,5 to nie znaczy gniot, to znaczy gra dobra, nie rewelacyjna i super, ale dobra, na pewno warto ją zobaczyć jak nie teraz to potem.

Nolifer  2012-04-11 - 09:34

Jak stanieje można śmiało kupić , do gry z kumplami , dlaczego nie :)

prezes1920  2013-12-05 - 00:43

jak kupić misje specops???? wie ktos? prosze o rade. z góry dziękuje:)