Recenzja gry 30 września 2011, 11:30

autor: g40

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Uczta dla fanów Desert Strike'a - recenzja gry Renegade Ops

Klasyczny produkt w meganowoczesnym opakowaniu. Oto tajemnica sukcesu nowej gry autorów serii Just Cause.

Recenzja powstała na bazie wersji X360.

Raz na jakiś czas pojawia się gra, która na nowo definiuje swój gatunek. Bez zbędnego wstępu napiszę więc tylko, że Renegade Ops jest właśnie jednym z takich tytułów. Produkcją, do której przez jakiś czas będziemy porównywać wszystkie kolejne klony różnych Cannon Fodderów i Desert Strike'ów taplających się w sosie a la G.I. Joe.

Avalanche Studios to ekipa odpowiedzialna między innymi za serię Just Cause i jakkolwiek przygody Rico Rodriqueza plasują się gdzieś na drugim biegunie świata zręcznościowych strzelanin, tak już w kilka sekund po uruchomieniu pierwszej misji w Renegade Ops z pewnością zauważycie podobny klimat, jaki posiadają obie gry. W dużej mierze to zasługa silnika napędzającego te produkcje, czyli Avalanche Engine w wersji 2.0. Ba! Przez pierwsze minuty zabawy ma się wręcz wrażenie, że autorzy po raz kolejny rzucili nas w otwarty świat, który został stworzony tylko po to, by roznieść go w drobny mak. Co prawda aż tak dobrze nie ma, ale każdy z dziewięciu poziomów, na których toczymy zmagania, jest wystarczająco wielki, by móc się w nim pogubić, gdyby nie możliwość włączenia konturowej mapki czy stale aktywnego GPS-u, bardzo precyzyjnie wskazującego drogę do wyznaczonych celów.

Zadanie z cyklu „Znajdź Wally'ego”.

No dobrze, ale czym właściwie jest ta gra? Najprościej rzecz ujmując, to połączenie Cannon Foddera, w którym zamiast oddziału żołnierzy mamy pojazd i sterowanie rodem z Geometry Wars – jedna gałka analogowego pada służy do nadawania kierunku maszynie, druga do kierowania ogniem. Niezwykle prosta idea powleczona tonami frajdy płynącej z rozgrywki.

Fabuła w tego typu grach niby nikogo nie powinna obchodzić, ale w tym przypadku jest nieco inaczej. To zasługa głównie świetnie przygotowanych plansz komiksowych, które towarzyszą zabawie nie tylko pomiędzy misjami, ale często pojawiają się w mniejszej formie także w trakcie wykonywanych zadań. Oczywiście nie ma się co nastawiać na jakieś głębsze refleksje, bowiem wszystko podane jest w postaci przyswajalnej bez problemu przez ośmiolatka. I jest to zabieg w pełni świadomy. Jesteśmy jak G.I. Joe! Jak filmy sensacyjne klasy Ż z połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. I dobrze nam z tym – mówią autorzy. I wiecie co? Mnie też.

Żeby nie było za monotonnie, do wyboru mamy kilka postaci charakteryzujących się odmiennymi umiejętnościami specjalnymi. Moim zdaniem szczególnie widowiskową zdolność posiada Roxy, która raz na jakiś czas może wezwać wsparcie z powietrza. Po kilku sekundach od oznaczenia miejsca zrzutu flarą ekran pokrywa się feerią wybuchów i następuje totalna jatka. Inna z postaci może na przykład aktywować na chwilę osłony pojazdu, odbijając w ten sposób nawet wystrzelone weń rakiety, a jeszcze inna powoduje, że na kilka sekund broń przeciwnika milknie. Takie podejście sprawiło, że jak w mało której grze miałem ochotę przechodzić pewne misje kilka razy. A to naprawdę rzadko mi się zdarza.

Recenzja gry Inside - twórcy Limbo pokazują piekło wojny?
Recenzja gry Inside - twórcy Limbo pokazują piekło wojny?

Recenzja gry

Duńczycy z Playdead nie zasypiali przez kilka ostatnich lat gruszek w popiele i od czasu sukcesu Limbo w pocie czoła pracowali nad kolejnym tytułem. Rezultatem tych prac jest Inside – mroczna podróż małego chłopca w bezwzględny świat.

Recenzja gry The Way – przywracanie życia w pixel arcie
Recenzja gry The Way – przywracanie życia w pixel arcie

Recenzja gry

Sięgnięcie do wzorców z kultowych gier typu Another World czy Flashback godne jest pochwały. Czy to tylko chwyt marketingowy czy też twórcom The Way faktycznie udało się wskrzesić ducha tych wielkich produkcji pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych?

Recenzja gry Shadwen - skradanki bazującej na pomyśle z Superhota
Recenzja gry Shadwen - skradanki bazującej na pomyśle z Superhota

Recenzja gry

Shadwen miało być innowacyjną skradanką, w której czas biegnie tylko wtedy, kiedy sterowana postać się porusza. Miało być, ale dobre chęci to za mało. Frozenbyte niepotrzebnie rozmienia się na drobne.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
30.09.2011 12:38
jaro1986
95
Generał

Grałem w demko i naprawdę mi się podobało. Rewelacyjna grafika, czysta akcja i miodny gameplay. Avalanche udowadnia, że naprawdę umie robić gry napakowane akcją - najpierw Just Cause 2, a teraz to.

30.09.2011 12:50
odpowiedz
.:Jj:.
86
Good Night and Good Luck

Czekam na premierę wersji PC.

30.09.2011 13:04
odpowiedz
Promyk
115
nikczemny

^tak jak dżejdżej!

"War has never been so much fun..."

:D

30.09.2011 15:33
odpowiedz
knowing
56
make believe

Trzeba sprawdzić, Avalanche robi świetne gry :)

30.09.2011 17:02
odpowiedz
kil69
127
Senator

I git. Po niezbyt udanym zakupie Jamestown chętnie oddam się rozwalaniu wszystkiego :D

30.09.2011 19:30
odpowiedz
vAHeR
53
Centurion

"Moim zdaniem szczególnie widowiskową zdolność posiada Jill, która raz na jakiś czas może wezwać wsparcie z powietrza. "

Może wersja na X360 się różni od tej z PS3, ale nie ma takiej postaci jak Jill. Jest za to Roxy, która odpowiada temu co opisałeś ;)

30.09.2011 19:52
odpowiedz
sekret_mnicha
166
fsm

Kurczę. Po raz pierwszy zacząłem poważnie zastanawiać się nad przesiadką na Win7. To też na XP nie działa (podobnie jak Just Cause 2), a z jakiegoś powodu mam WIELKĄ ochotę w to zagrać.

01.10.2011 14:24
odpowiedz
Harry M
99
Master czaszka

Kupię ze steam

04.10.2011 14:58
odpowiedz
victripius
82
Joker

Nie jest to mój ulubiony gatunek (czyli przede wszystkim widok z góry), ale gra jak na dzisiejsze standardy jest jedyna w swoim rodzaju, za co duży plus :)

04.10.2011 15:11
odpowiedz
.:Jj:.
86
Good Night and Good Luck

sekret_mnicha=> nie grałeś w Just Cause 2? WSTYD!

Wskakuj na 7, to kapitalny system. Bezawaryjny, szybki, intyicyjny, zgrabny. Z czystym sumieniem polecam. Nie wyobrażam sobie jakbym miał wrócić na XPka. Czasem fajnie posiedzieć na 98 w wirtualnym PC ale jednak tyle zmian zaszlo od czasu Xp że naprawdę szkoda się męczyć :)

04.10.2011 15:22
odpowiedz
sekret_mnicha
166
fsm

Jj > Domyślam się. Wszyscy to powtarzają. ALE - trzeba najpierw ten system kupić, a potem trzeba wszystko zainstalować od nowa. Jestem jakieś pół roku po świeżej instalacji XP i na razie nie chce mi się tego powtarzać. Ale może zrobię sobie prezent na 2012 :)

07.10.2011 17:53
odpowiedz
Nolifer
87
The Highest

Tego typu gra mi się nie przeszkadza , więc jakoś nie jaram się nią .

02.12.2011 10:57
odpowiedz
KamilAdam
17
Pretorianin

W promocji kupie na steam.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze