ocena redakcji
8.5
oceń grę
więcej
zobacz więcej

Old World Blues - recenzja trzeciego dodatku do gry Fallout: New Vegas

Old World Blues to trzeci dodatek DLC do Fallouta: New Vegas. Tym razem Kurier wkracza na teren opustoszałego ośrodka badawczego, który kryje wiele nieprzyjemnych tajemnic.

5 sierpnia 2011 8.5/10
• strony :12

Fallout: New Vegas to bezsprzecznie jeden z najlepszych tytułów 2010 roku i gdyby to ode mnie zależało, przyznałbym mu stos nagród za godną kontynuację postapokaliptycznej filozofii dwóch pierwszych, kultowych już części oraz za wyraźny progres w stosunku do kontrowersyjnej „trójki”. Studio Obsidian podołało zadaniu i wydało niezwykle klimatyczną grę pełną świetnych pomysłów fabularnych. Można śmiało stwierdzić, że neony w mieście hazardu nigdy nie świeciły mocniej. New Vegas natrafiło, niestety, na przeszkodę, której nie było w stanie obejść, mowa o drugim Mass Effekcie – bohaterze branżowych ekscytacji. Moim zdaniem pustkowia Mojave kryły w sobie więcej świeżości i artyzmu niż przygody Sheparda, ale... co kto lubi. Fani zwiedzania radioaktywnych terenów mogą jednak chodzić z podniesioną głową. Najnowszy dodatek DLC o nazwie Old World Blues to kolejny powód, aby wrócić do Vegas na co najmniej kilka godzin.

Witamy w Big Mountain.

Old World Blues aktywuje się niemal tak samo jak inne dodatki do New Vegas lub Fallouta 3. Po instalacji i włączeniu gry otrzymujemy informację o nowym sygnale radiowym w Pip Boyu. Przerzuciwszy się na odpowiednie pasmo, dostajemy wskazówki o czynnościach wymaganych do odpalenia dodatku. W tym przypadku należy skierować się do kina samochodowego Mojave, poczekać do północy, obejrzeć prezentację i włączyć zdezelowanego satelitę, który pojawił się nieopodal tego miejsca. Po krótkiej introdukcji rozpoczynamy zabawę w nowym środowisku. Gwoli uzupełnienia muszę wspomnieć, że rozszerzenie najlepiej eksploatować śmiałkiem z przynajmniej 15 poziomem doświadczenia.

Dodatek przenosi bohatera do miejsca o nazwie Big Mountain (żartobliwie określanego Big Empty). Jak się okazuje, jest to zrujnowany i niemalże wymarły ośrodek badawczy, w którym przeprowadzono wiele dziwnych eksperymentów. Pewnego smaczku dodaje fakt, że kompleks znajduje się w kraterze, a więc o błyskawicznej ewakuacji można w zasadzie zapomnieć. W Big Mountain dzieje się generalnie źle, o czym starają się poinformować nas na samym początku sterowani przez ludzkie mózgi zmechanizowani naukowcy. Jeden z nich – zarozumiały i arogancki doktor Klein – zleca Kurierowi serię zadań, mających na celu odzyskanie utraconych technologii, porozrzucanych w różnych częściach mapy. Wszystko to naturalnie dla dobra ogółu, gdyż od grupy uczonych odszedł szalony Mobius, który zbudował tajną bazę i stworzył armię Roboskorpionów. Warto dodać, że w międzyczasie protagonista przeszedł trepanację czaszki – oryginalny mózg bohatera przetrzymywany jest właśnie w Zakazanej Strefie rządzonej przez Mobiusa. Wszczepiony zastępczy organ (oraz kilka innych) gwarantuje tymczasowy dostęp do nowych perków, ale przede wszystkim otwiera drzwi do questów opartych na poszukiwaniach, a na tym właśnie polega przygoda zaserwowana w Old World Blues.

Tekst przygotowany na podstawie wersji PC.
inne
Recenzja gry Wasteland 2 - najlepszy Fallout, na jakiego stać Kickstartera

Recenzja gry Wasteland 2 - najlepszy Fallout, na jakiego stać Kickstartera

Twórcy Wasteland 2 obiecywali na Kickstarterze powrót postapokaliptycznych erpegów w wielkim stylu. Czy gra rzeczywiście jest następcą Fallouta?  recenzja gry

Recenzja gry Divinity: Original Sin - klasyczny, turowy RPG warty grzechu

Recenzja gry Divinity: Original Sin - klasyczny, turowy RPG warty grzechu

Jeszcze do niedawna wydawało się, że gatunek klasycznych gier RPG już na dobre zniknął ze sceny. Dzięki Kickstarterowi i Divinity: Grzech Pierworodny od studia Larian jego wielki renesans właśnie się rozpoczął.  recenzja gry

Fallout: New Vegas - recenzja gry

Fallout: New Vegas - recenzja gry

Złośliwi mówią, że Fallout: New Vegas to tylko zestaw misji do Fallouta 3. Na szczęście studio Obsidian postanowiło pójść na całość.  recenzja gry

A jaki jest Twój werdykt?

Oceń sam tę grę
Fallout: New Vegas - Smutki Starego Świata - screen - 2011-07-12 - 214430Fallout: New Vegas - Smutki Starego Świata - screen - 2011-07-12 - 214429Fallout: New Vegas - Smutki Starego Świata - screen - 2011-07-12 - 214428Fallout: New Vegas - Smutki Starego Świata - screen - 2011-07-12 - 214427

komentarze czytelników (46)


Ishimura12  2011-08-06 - 09:20

A jednak eJay zagwozdka niezbyt Ci wyszła ;) Wszyscy rozgryźli cię po przeczytaniu tekstu lub też spojrzeniu na komentarze wyżej. Następnym razem sugeruję zamieszczenie troszeczkę mniej szczegółowych podpowiedzi , bo czytelnicy aż tak niekumaci nie są , na jakich to wyglądają :P Kto czytał , http://gameplay.pl/news.asp?ID=61037 to wie o co mi chodzi :) ...

Flyby  2011-08-06 - 12:05

Jak dla mnie, ani fresherty ani Ishimura racji nie ma, chociaż ja lubię Mass Effect'y ;).. Krótko to wyjaśnia Henrar. Mass Effect'y nie spełniają podstawowych warunków cRPG - "otwartego" świata z równie "otwartym" doborem questów oraz cech postaci. To co nazywasz "tułaczką" w Oblivionie, Ishimura, prawdopodobnie odbierając to jako minus, jest plusem pełnoprawnego cRPG. W takim "świecie" jako gracz musisz poszukać i zdecydować się nie tylko na linie fabularne (związane wyborami moralnymi w chwili ich poznawania) ale także kształtować jednocześnie cechy postaci (styl wojowania, wyglądu). Nawet sposób i czas rozwiązywania questów wpływa na możliwości Twojej postaci oraz w konsekwencji na jakość przygód. Tych cech i swobodnych wyborów nie ma w Mass Effect'ach, lub są pozorne. I tak post apokalipsa w niczym nie musi ustępować "przygodom Sheparda" bo one nijak się do niej mają ;) W "Mass Effectach", jak zresztą zwłaszcza w drugim "Dragon Age", gracz otrzymuje jedynie dostępną ścieżkę w świecie gry i to ona za niego dba aby się nie "pogubił". To wygodne, tyle że szybko się nudzi. Owszem twórcy stosują różne zabiegi mające na celu utrzymanie "pozorów" cRPG. Ale to tylko pozory które nie ...

para-noir  2011-08-06 - 12:54

A mi bardziej podobał sie Honest Hearts - The Burned Man to ciekawy pomysł z van Burena. Niby Big Empty to tez van Burenowski koncept, ale jakoś do mnie nie przemawia w pełni w Świecie Fallouta. Za mało "postapokalipsy i brudu". Dead Mony 6/10, Honest hearts 8,5/10, Old World Blues 7/10. Czekam na Lonesome Road, może być fajny :)

Flyby  2011-08-06 - 13:22

Za mało w "Old World..."postapokalipsy i brudu" ? Wystarczy pomyszkować po lokacjach - nie wszystkie jeszcze poznałem ale pełno tutaj mini-historyjek i obrazków "postapokaliptycznych" ;) Łącznie z nawiązaniami do innych dodatków, przede wszystkim do "Dead Money". Nie chcę zdradzać rozmaitych "smaczków" ale niczego tutaj nie brakuje. Pewnie że stosunkowo większy teren "Honest Hearst" - bardziej "klasyczny" w eksploatacji i w fabule, ma swoje "uroki" ale też mniej ma "niespodzianek". Co do "Dead Money" to bądźmy szczerzy, jest "wymagający" czyli trudny". Nie skończyłem go z przyczyn "zręcznościowych",

Promyk  2011-08-06 - 13:40

jechać po OWB za brak apokalipsy i brudu i równocześnie chwalić Honest Hearts? xD gdzie tam jest brud i apokalipsa? xD ...

Flyby  2011-08-06 - 13:45

Promyk, przecie jest w "Honest Hearts" "apokalipsa i brud" właśnie przez podobieństwo i nawiązania do mapy podstawki. Takie "klasyczne" jej przedłużenie. Promyk Zakończenie "Dead Money" to ukłon w stronę "platformówek" (zręcznościówek). Nigdy ich nie lubiłem.

Promyk  2011-08-06 - 13:54

chodziło mi jednak o to ,zę Zion to jednak najmniej zniszczony, najczystszy i najbardziej żywy (zieleń, natura i w ogóle) rejon ze wszystkich jakie nam zaprezentowali... napromieniowanie się tam jest bardzo trudne... problem z niedożywieniem czy odwodnieniem nie istnieje... ...

gothmok  2011-08-06 - 13:55

Post 28 mnie rozbawił przez to do końca nie przeczytałem tych wypociń.Gratuluje porównywania mass effecta do fallouta.To jest jak porównywanie Fifa 12 do mortal kombat.

Flyby  2011-08-06 - 14:02

Skoro nie przeczytałeś go do końca, gothomok, to znaczy że po prostu go nie zrozumiałeś. Robiłem porównania opierając się na wcześniejszych postach. ..jesteśmy zatem po równi rozbawieni. ;) ...

Promyk  2011-08-06 - 14:17

oczywiście... ja tylko bronię swojego zdania o braku postapokalipsy i brudu... co świadczy, że w tamtym świecie coś pierdyknęło? poza oczywistymi zwierzątkami... woda czysta... promieniowania nie ma.. kraterów nie ma;) jakby inny świat, gdzie to wszystko się nie wydarzyło;) a auta? po prostu zostały opuszczone... ale nadal o nuklearnej katastrofie nic nie mówią;) i nawet indiańce sobie wesoło biegają:D. ...

Flyby  2011-08-06 - 14:29

W tekstach znajdowanych po jaskiniach i terminalach (w Zionie) jest mowa o wybuchach i następstwach. Niestety zbyt słabo znam angielski aby "cytować" ;) Być może specyfika terenu wymusiła takie a nie inne efekty postnuklearne. Dołem w "Dead Money" to sobie nie pobiegam bo te trujące opary, do których odniesienia znajduję i w "Old World..", skutecznie mnie uziemniają ;) Ale po dachach i rurach już biegam sprawnie ;)

Promyk  2011-08-06 - 14:39

chodziło mi omiejsce zaraz za komnatą z e skarbcem. Idziesz górą i można albo trochę na około latać po platformach wysoko ablo od razu zeskoczyć na dół na dach miejsca gdzie i tak musisz wejść. ...

Ishimura12  2011-08-06 - 14:48

Flyby'u - chyba troszeczkę źle mnie zrozumiałeś :) Albo to ja się też źle wysłowiłem , wszyscy odczytali me słowa na opak i nie do końca pojąłeś , o co mi chodziło... Nie ważne. Ważne jest to , co chcę powiedzieć teraz. ...

Flyby  2011-08-06 - 15:12

Wszystko sprawdzimy, Promyk bo save wciąż mam. Tak, za "ładnie" wygląda wszystko w "Honest Hearts" ;) Tyle że i to ma swój urok ;) Co do fabuły ..hmm, pewnie nie jestem wymagający ale dwukrotnie już kończyłem ten dodatek i dwukrotnie wybrałem to samo "polubowne" zakończenie. ;) Tak jakoś mi pasowało, pewnie za mało krwiożerczy jestem ;) ...

Promyk  2011-08-06 - 15:33

Jeszcze jedno co do ucieczki - nogi nie mogą być okaleczone... i jak masz pancerz - to tylko "lekki" (nie pamiętam do której kategorii się tamte zaliczały - ja bym leciał całkiem bez:P), + broń schowana. Wszystkie te elementy wpływają na szybkość postaci;). Zapomniałbym o jednym - wyłącz tryb skradania. ...

Flyby  2011-08-06 - 15:53

Dla widoków w "H.H", Promyk, to ja bezskutecznie usiłowałem dostać się do samolotu na szczycie góry. Pewnie jest to niemożliwe.

Promyk  2011-08-06 - 17:37

Próbowałem też tam wejść normalnymi sposobami... chyba się nie da... ale mieć pewność - trzebaby z konsoli i "tcl" skorzystać... korzystałem z tego jak mi się postać w różnych miejscach blokowałą... ale tam nie przyszło mi do głowy nawet...

victripius  2011-08-08 - 11:44

W ten dodatek i tak się gra dłużej niż w niektóre duże produkcje. Mimo wszystko nadal uważam, że DLC to tylko próba zarobienia jeszcze większej kasy, bo co za problem wrzucić te dodatkowe 8h do podstawki ? Recka ok :)

Nolifer  2011-08-17 - 21:00

Wydaje mi się że ciekawy dodatek. Zagram w niego jak i we wszystkie inne w jakieś edycji GOTY

para-noir  2011-09-20 - 23:58

Honest Hearts bede chwalil, bo chwilami mozna poczuc sie jak w Arroyo z Fallouta 2 po prostu, albo cut contenta Primitive Tribe z restoration packa do F2 :) Glos Burned Mana jest tez super :) Dead Money w ogole nie pasuje do fallouta, niby caly przeszedlem z kazdym achievemenetem, ale jakos wialo nuda i zrecznosciowką na konsole...a OWB, coz, mnie troche nudzil, jakis sztucznawy. Wydajem i sie zem ozliwosci graficzne silnik oblivionowego nei sa w stanie oddac w pelni pomysly The Big Empty. Moze i sa tam smaczki, ale narazie Honest Hearts u mnei wygrywa. A tak na marginesie - kazde z tych DLC jest troche na sile...podobnie bylo z DLC do Fallouta 3, gdzie Anchorage i tym bardziej Mothership Zeta mogliby sobie darowac...razem z cudownym "odratowaniem" bohatera w Broken Steel...jedynie The Pitt i Point Lookout byly nice :)