ocena redakcji
8.5
oceń grę
więcej
zobacz więcej

Old World Blues - recenzja trzeciego dodatku do gry Fallout: New Vegas

Old World Blues to trzeci dodatek DLC do Fallouta: New Vegas. Tym razem Kurier wkracza na teren opustoszałego ośrodka badawczego, który kryje wiele nieprzyjemnych tajemnic.

5 sierpnia 2011eJay (gry-online.pl) 8.5/10
• strony: 12

Fallout: New Vegas to bezsprzecznie jeden z najlepszych tytułów 2010 roku i gdyby to ode mnie zależało, przyznałbym mu stos nagród za godną kontynuację postapokaliptycznej filozofii dwóch pierwszych, kultowych już części oraz za wyraźny progres w stosunku do kontrowersyjnej „trójki”. Studio Obsidian podołało zadaniu i wydało niezwykle klimatyczną grę pełną świetnych pomysłów fabularnych. Można śmiało stwierdzić, że neony w mieście hazardu nigdy nie świeciły mocniej. New Vegas natrafiło, niestety, na przeszkodę, której nie było w stanie obejść, mowa o drugim Mass Effekcie – bohaterze branżowych ekscytacji. Moim zdaniem pustkowia Mojave kryły w sobie więcej świeżości i artyzmu niż przygody Sheparda, ale... co kto lubi. Fani zwiedzania radioaktywnych terenów mogą jednak chodzić z podniesioną głową. Najnowszy dodatek DLC o nazwie Old World Blues to kolejny powód, aby wrócić do Vegas na co najmniej kilka godzin.

Witamy w Big Mountain.

Old World Blues aktywuje się niemal tak samo jak inne dodatki do New Vegas lub Fallouta 3. Po instalacji i włączeniu gry otrzymujemy informację o nowym sygnale radiowym w Pip Boyu. Przerzuciwszy się na odpowiednie pasmo, dostajemy wskazówki o czynnościach wymaganych do odpalenia dodatku. W tym przypadku należy skierować się do kina samochodowego Mojave, poczekać do północy, obejrzeć prezentację i włączyć zdezelowanego satelitę, który pojawił się nieopodal tego miejsca. Po krótkiej introdukcji rozpoczynamy zabawę w nowym środowisku. Gwoli uzupełnienia muszę wspomnieć, że rozszerzenie najlepiej eksploatować śmiałkiem z przynajmniej 15 poziomem doświadczenia.

Dodatek przenosi bohatera do miejsca o nazwie Big Mountain (żartobliwie określanego Big Empty). Jak się okazuje, jest to zrujnowany i niemalże wymarły ośrodek badawczy, w którym przeprowadzono wiele dziwnych eksperymentów. Pewnego smaczku dodaje fakt, że kompleks znajduje się w kraterze, a więc o błyskawicznej ewakuacji można w zasadzie zapomnieć. W Big Mountain dzieje się generalnie źle, o czym starają się poinformować nas na samym początku sterowani przez ludzkie mózgi zmechanizowani naukowcy. Jeden z nich – zarozumiały i arogancki doktor Klein – zleca Kurierowi serię zadań, mających na celu odzyskanie utraconych technologii, porozrzucanych w różnych częściach mapy. Wszystko to naturalnie dla dobra ogółu, gdyż od grupy uczonych odszedł szalony Mobius, który zbudował tajną bazę i stworzył armię Roboskorpionów. Warto dodać, że w międzyczasie protagonista przeszedł trepanację czaszki – oryginalny mózg bohatera przetrzymywany jest właśnie w Zakazanej Strefie rządzonej przez Mobiusa. Wszczepiony zastępczy organ (oraz kilka innych) gwarantuje tymczasowy dostęp do nowych perków, ale przede wszystkim otwiera drzwi do questów opartych na poszukiwaniach, a na tym właśnie polega przygoda zaserwowana w Old World Blues.

Tekst przygotowany na podstawie wersji PC.
inne
Recenzja gry Wiedźmin 3: Krew i wino - wszystko, czego pragniesz od dodatku

Recenzja gry Wiedźmin 3: Krew i wino - wszystko, czego pragniesz od dodatku

Drugi dodatek do Wiedźmina 3 to pożegnanie z serią, przynajmniej na jakiś czas. Pomysł na wizytę w Toussaint okazał się strzałem w dziesiątkę i dobrym sposobem na zamknięcie pewnego rozdziału.  recenzja gry

Recenzja gry Wiedźmin 3: Dziki Gon na PC – Geralt rozwija skrzydła na pececie

Recenzja gry Wiedźmin 3: Dziki Gon na PC – Geralt rozwija skrzydła na pececie

Wiedźmin 2 był grą od początku szykowaną z myślą o komputerach PC. W przypadku Wiedźmina 3 twórcy przyznają, że multiplatformowość zmusiła ich do kompromisów, nie oznacza to jednak, że Dziki Gon na PC jest portem przygotowanym na kolanie. Przeciwnie.  recenzja gry

The Elder Scrolls V: Skyrim - recenzja - mamy grę roku?

The Elder Scrolls V: Skyrim - recenzja - mamy grę roku?

The Elder Scrolls V: Skyrim uderzył mocno i na tyle skutecznie, że straciliśmy dla niego głowy. Czy nowy produkt Bethesdy jest murowanym kandydatem do tytułu gry roku? Na to pytanie odpowiadamy w recenzji.  recenzja gry

gra Fallout: New Vegas - Smutki Starego Świata

Fallout: New Vegas - Smutki Starego Świata

Fallout: New Vegas - Old World Blues

RPG

A jaki jest Twój werdykt?

Oceń sam tę grę
Fallout: New Vegas - Smutki Starego Świata - screen - 2011-07-12 - 214430Fallout: New Vegas - Smutki Starego Świata - screen - 2011-07-12 - 214429Fallout: New Vegas - Smutki Starego Świata - screen - 2011-07-12 - 214428Fallout: New Vegas - Smutki Starego Świata - screen - 2011-07-12 - 214427
Koyotl

Koyotl

Zagraj za Darmo!

Aion

Aion

Zagraj za Darmo!

Dark Souls Prepare to Die Edition - PC - 63,90 zł

kup w sklepie

PC 63,90 zł

World of Warcraft: Legion - Pre-order Pack - PC - 147,99 zł

kup w sklepie

PC 147,99 zł

The Banner Saga - Edycja Kolekcjonerska - PC - 39,90 zł

kup w sklepie

PC 39,90 zł

Komentarze Czytelników (46)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
05.08.2011 18:24
odpowiedz
Nitro2050
82
Konsul

Bardzo dobrze trochę dłuższej godziny gra :)

05.08.2011 18:54
odpowiedz
piotr432
75
Warrior

Ja jestem ciekaw czemu ROJO nie napisał tej recenzji .

05.08.2011 19:24
odpowiedz
skatefish
31
Generał

Dokładnie za takie rzeczy powinien brać się ROJO przecież to seria gier jego życia :p.

05.08.2011 22:38
odpowiedz
Marcines18
59
Senator

jak dla mnie ta gra to gniot techniczny, cóż kocham RPGy ale bez przesady, jak pograłem 1h w tę grę to od razu potem ją skasowałem..

05.08.2011 22:41
odpowiedz
kęsik
54
Legend

Odpowidając na pytanie - tak działa i był dostępny w dniu światowej premiery.

Ale polskich napisów to nie łaska? Aha, no tak zapomniałem, że macie w dupie polskich graczy.

jak dla mnie ta gra to gniot techniczny, cóż kocham RPGy ale bez przesady, jak pograłem 1h w tę grę to od razu potem ją skasowałem..

Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile straciłeś...

06.08.2011 00:09
odpowiedz
Flyby
141
Outsider

"gniot techniczny" a w uzupełnieniu ""kocham RPGy" ;) Bardzo mnie rozbawiła ta "fachowa" wypowiedź - aby nie stracić w dalszym ciągu dobrego humoru domagam się od jej autora uzasadnienia

06.08.2011 00:29
odpowiedz
fresherty
43
Jimi Hendrix Rules!

W dodatek nie grałem, ba - 'podstawki' nawet nie ukończyłem (choć spędziłem nad nią wiele godzin, popychając 3/4 fabuły i rozglądając się po świecie), ale sam początek recenzji trochę mnie zirytował...

Jak można nawet myśleć o przewadze NV nad ME2?

Najnowszy Fallout to przykład klątwy Obsidian. Doskonałe pomysły, katastrofalne wykonanie. Tyle bugów co w NV w dniu premiery nie widziałem od czasów Daggerfalla, kolejne patche sporo poprawiały ale nadal bardzo liczne kwiatki przeszkadzały w grze. Do tego dochodzi kilka innych rzeczy - np. wszechobecne 'niewidzialne ściany'...

Ogólnie rzecz biorąc 'gra roku', czy nawet bardzo dobra gra fabularna powinna łączyć ze sobą porywającą wielowątkową fabułę, solidną oprawę graficzną i przede wszystkim dopracowanie wszystkiego w najmniejszych szczegółach (od mechaniki do likwidacji bugów). Wszystkie 3 elementy miał Mass Effect 2, tego ostatniego brakowało NV (a i grafika już nieco trąci prehistorią - to przecież praktycznie Oblivion na sterydach).

06.08.2011 02:02
odpowiedz
Tygrys205
85
---

Dlaczego New Vegas było lepsze od ME2? Bo New Vegas to prawdziwy RPG, rzeczywiście masz wolność wyboru jeśli chodzi o questy i eksplorowanie i nie jest tak chamsko liniowy i FPSowy jak ME2. ME2 to po prostu FPS ze 'skillami' i dialogami. To już ME1 było lepsze jeśli chodzi o erpegowość - pomimo, że było liniowo nie było czuć tego zeszmacenia CoDami i innymi śmieciami.

06.08.2011 09:01
odpowiedz
_Luke_
169
Death Incarnate

ME2 cRPGiem, nie moge... :D I jeszcze porownywanym do F:NV. Bardzo prosze, jak gre klasyfikuje samo EA =>

Odnosnie recenzowanego dodatku - bardzo dobre DLC (nie wiedzialem, ze to kiedys powiem), owszem jest kilka przegietych rzeczy (wyzej wymienione perki czy wyposazenie Zlewu) ale gra sie bardzo dlugo, przyjemnie a sam dodatek jest polaczony przez rozne "znajdzki" z poprzednimi rozszerzeniami.

06.08.2011 09:07
odpowiedz
Henrar
65
Generał Whiskas

@fresherty: ME2 cRPGiem... Przestań szerzyć herezje, nawet Bioware nie nazywa tej gry czystym cRPGiem, tylko hybrydą.

06.08.2011 09:20
odpowiedz
Ishimura12
34
Senator

A jednak eJay zagwozdka niezbyt Ci wyszła ;) Wszyscy rozgryźli cię po przeczytaniu tekstu lub też spojrzeniu na komentarze wyżej. Następnym razem sugeruję zamieszczenie troszeczkę mniej szczegółowych podpowiedzi , bo czytelnicy aż tak niekumaci nie są , na jakich to wyglądają :P
Kto czytał ,
http://gameplay.pl/news.asp?ID=61037
to wie o co mi chodzi :)

Co do samego dodatku , to szczerze powiedziawszy w głowie mam istny chaos.... Z jednej strony odzywa się już coraz słabiej powstrzymywana żądza zasięgnięcia choć może i nawet paru kilkugodzinnych dodatków , ważne że to mój ukochany Fallout... Z drugiej zaś wzywa do siebie ograniczony portfel i można powiedzieć że jestem pomiędzy popularnym młotem a kowadłem. Ehh... Może kiedyś się zdecyduję , ale ten moment jeszcze nie nadszedł ;)

[19] Co do tego pomysłu podchodzę dość sceptycznie , ponieważ wiem z własnego doświadczenia że człowiek nie jest w stanie wytknąć błędów swojej ulubionej serii , grze z powodu bezgranicznego uwielbienia i zachwytu.... Aczkolwiek ROJO sam przecież kiedyś wspomniał , iż zbojkotował wszystkie dodatki do Fallouta 3 pomijając Broken Steel (jeżeli się mylę , to proszę mnie poprawić ) , więc okazać by się mogło , że w rezultacie otrzymalibyśmy ocenę niższą od tej obecnej.

ak dla mnie ta gra to gniot techniczny, cóż kocham RPGy ale bez przesady, jak pograłem 1h w tę grę to od razu potem ją skasowałem..

Ta recenzja wręcz trąci profesjonalizmem , nie mniej bardzo bym chciał , aby autor bezproblemowo wyjaśnił tak hmm... specyficzne podejście do sprawy.

Najnowszy Fallout to przykład klątwy Obsidian. Doskonałe pomysły, katastrofalne wykonanie. Tyle bugów co w NV w dniu premiery nie widziałem od czasów Daggerfalla, kolejne patche sporo poprawiały ale nadal bardzo liczne kwiatki przeszkadzały w grze. Do tego dochodzi kilka innych rzeczy - np. wszechobecne 'niewidzialne ściany'...

Ogólnie rzecz biorąc 'gra roku', czy nawet bardzo dobra gra fabularna powinna łączyć ze sobą porywającą wielowątkową fabułę, solidną oprawę graficzną i przede wszystkim dopracowanie wszystkiego w najmniejszych szczegółach (od mechaniki do likwidacji bugów). Wszystkie 3 elementy miał Mass Effect 2, tego ostatniego brakowało NV (a i grafika już nieco trąci prehistorią - to przecież praktycznie Oblivion na sterydach).

Niestety muszę się zgodzić - po mojej wielogodzinnej tułaczce w Oblivionie jestem nawet w stanie uwierzyć , że Obsidian Entertainment prześladuje coś w rodzaju klątwy. Historia lubi się powtarzać - tak powiadają..... Rzeczywiście tylu bugów trudno wypatrzeć w innych grach ( no może poza Silent Hunter'em ) , choć trójka miała ich wcale nie mniej... No ale od czego są fani. Trójeczkę to oni połatali , zrobili masę bugfixów oraz dodali wiele urozmaiceń. Dziwi mnie natomiast użycie niewidzialnych ścian , których w trójce na próżno było szukać , więc po co użyto ich w kontynuacji ? Ale dochodzę do meritum , czyli w ogólnym rozrachunku z autorem w kwestii wyższości ME'a nad Falloutem nie uznam. Po prostu kosmiczne wygibasy w przestworzach mogą bawić 75% społeczeństwa graczy , ale znajdą się też tacy , którzy po prostu nie gustują w tego rodzaju klimatach będących próbą wmówienia graczom przynależności ME do CRPGów... Może i Mass Effect ma lepszą oprawę wizualną (co do tego nie mam wątpliwości) to mimo wszystko nadal NV "daje radę" w tej kwestii gdyż nie przypominam sobie , abym choć raz spojrzał na grę krzywym okiem. Ten pierwszy element zarówno 3 jak i New Vegas miały , choć z poprzedniczki dla lepszego efektu można było lekko przymknąć powiekę na główną linię fabularną , która słowem wyjaśnienia była sztampowa. No ale za co kochamy Fallouty.... No i dochodząc do szlifu ostatecznego muszę przyznać , że tu również postapokalipsa musi ustąpić przygodom Sheparda... Ale przecież to jest Fallout i nawet największe graficzne wodotryski i mistrzowskie dopracowanie nie przekonają człowieka do serii , która gustem jest mu całkowicie obca.

06.08.2011 12:05
odpowiedz
Flyby
141
Outsider

Jak dla mnie, ani fresherty ani Ishimura racji nie ma, chociaż ja lubię Mass Effect'y ;).. Krótko to wyjaśnia Henrar.
Mass Effect'y nie spełniają podstawowych warunków cRPG - "otwartego" świata z równie "otwartym" doborem questów oraz cech postaci. To co nazywasz "tułaczką" w Oblivionie, Ishimura, prawdopodobnie odbierając to jako minus, jest plusem pełnoprawnego cRPG. W takim "świecie" jako gracz musisz poszukać i zdecydować się nie tylko na linie fabularne (związane wyborami moralnymi w chwili ich poznawania) ale także kształtować jednocześnie cechy postaci (styl wojowania, wyglądu). Nawet sposób i czas rozwiązywania questów wpływa na możliwości Twojej postaci oraz w konsekwencji na jakość przygód. Tych cech i swobodnych wyborów nie ma w Mass Effect'ach, lub są pozorne. I tak post apokalipsa w niczym nie musi ustępować "przygodom Sheparda" bo one nijak się do niej mają ;) W "Mass Effectach", jak zresztą zwłaszcza w drugim "Dragon Age", gracz otrzymuje jedynie dostępną ścieżkę w świecie gry i to ona za niego dba aby się nie "pogubił". To wygodne, tyle że szybko się nudzi. Owszem twórcy stosują różne zabiegi mające na celu utrzymanie "pozorów" cRPG. Ale to tylko pozory które nie są w stanie przykryć sztuczności i ograniczeń "świata" i "postaci".
Oczywiście że "światy" Bethesdy też mają swoje minusy w tym względzie - dają jednak graczowi wielokrotnie bogatszą ofertę. Owe pozorne "wyszlifowanie" produktów Bioware to ułuda, która szybko pokazuje wszelakie słabości takiego "crpegowego syntetyku" ;)
Wracając do "gniotów technicznych". Im bardziej w założeniu "rozbudowana" gra tym więcej błędów musi być w finalnym produkcie. Wtórność silnika oraz założeń autorskich w następnych wersjach gry niby sprawę ułatwia, niestety bywa też że graczom życie utrudnia dalej. Przykłady można mnożyć na podstawie wszystkich co bardziej znanych tytułów. ;) Dlatego m.in. czekam na xboksową wersję "Wiedźmina" ;)

06.08.2011 12:54
odpowiedz
para-noir
52
Centurion

A mi bardziej podobał sie Honest Hearts - The Burned Man to ciekawy pomysł z van Burena. Niby Big Empty to tez van Burenowski koncept, ale jakoś do mnie nie przemawia w pełni w Świecie Fallouta. Za mało "postapokalipsy i brudu". Dead Mony 6/10, Honest hearts 8,5/10, Old World Blues 7/10. Czekam na Lonesome Road, może być fajny :)

06.08.2011 13:22
odpowiedz
Flyby
141
Outsider

Za mało w "Old World..."postapokalipsy i brudu" ? Wystarczy pomyszkować po lokacjach - nie wszystkie jeszcze poznałem ale pełno tutaj mini-historyjek i obrazków "postapokaliptycznych" ;) Łącznie z nawiązaniami do innych dodatków, przede wszystkim do "Dead Money". Nie chcę zdradzać rozmaitych "smaczków" ale niczego tutaj nie brakuje.
Pewnie że stosunkowo większy teren "Honest Hearst" - bardziej "klasyczny" w eksploatacji i w fabule, ma swoje "uroki" ale też mniej ma "niespodzianek". Co do "Dead Money" to bądźmy szczerzy, jest "wymagający" czyli trudny". Nie skończyłem go z przyczyn "zręcznościowych",

spoiler start

nie potrafię na czas nawiać z Krypty zanim wszystko wybuchnie ;)

spoiler stop

06.08.2011 13:40
odpowiedz
Promyk
115
nikczemny

jechać po OWB za brak apokalipsy i brudu i równocześnie chwalić Honest Hearts? xD gdzie tam jest brud i apokalipsa? xD

Flyby - motywem przewodnim jest "know when to let go..." -

spoiler start

całe złoto da się wynieść, ale wymaga glitch'ów. uciekając stamtąd - nie możesz być przeciążonym,.... i drogi niestety trzeba się nauczyć na pamięć... z tym akurat problemów nie miałem... miałem z "jak ja mam tu zostawić całe to złoto do diabła!?"

spoiler stop

06.08.2011 13:45
odpowiedz
Flyby
141
Outsider

Promyk, przecie jest w "Honest Hearts" "apokalipsa i brud" właśnie przez podobieństwo i nawiązania do mapy podstawki. Takie "klasyczne" jej przedłużenie.
Promyk

spoiler start

przeciążony to ja nie jestem - po prostu ponad moją wytrzymałość nerwową jest uczenie się drogi odwrotu "na pamięć". Nie bawi mnie to.

spoiler stop


Zakończenie "Dead Money" to ukłon w stronę "platformówek" (zręcznościówek). Nigdy ich nie lubiłem.

06.08.2011 13:54
odpowiedz
Promyk
115
nikczemny

chodziło mi jednak o to ,zę Zion to jednak najmniej zniszczony, najczystszy i najbardziej żywy (zieleń, natura i w ogóle) rejon ze wszystkich jakie nam zaprezentowali... napromieniowanie się tam jest bardzo trudne... problem z niedożywieniem czy odwodnieniem nie istnieje...

Co do tamtej ucieczki - rozumiem, choć nadal wyszło mi to od razu jak odpuściłem bogactwo:D

a dobra... ja na platformówkach się jednak wychowałem i nie takie cuda czasami na Amisi wychodziły:D

06.08.2011 13:55
odpowiedz
gothmok
135
Generał

Post 28 mnie rozbawił przez to do końca nie przeczytałem tych wypociń.Gratuluje porównywania mass effecta do fallouta.To jest jak porównywanie Fifa 12 do mortal kombat.

06.08.2011 14:02
odpowiedz
Flyby
141
Outsider

Skoro nie przeczytałeś go do końca, gothomok, to znaczy że po prostu go nie zrozumiałeś. Robiłem porównania opierając się na wcześniejszych postach.
..jesteśmy zatem po równi rozbawieni. ;)

Promyk, ja przemogę te swoje uprzedzenia i w końcu "ucieknę" ;) ..I zgadzam się co owego braku promieniowania i "niedożywienia" w Zionie ;) Może potraktować to nie jako braki a właściwość ?

06.08.2011 14:17
odpowiedz
Promyk
115
nikczemny

oczywiście... ja tylko bronię swojego zdania o braku postapokalipsy i brudu... co świadczy, że w tamtym świecie coś pierdyknęło? poza oczywistymi zwierzątkami... woda czysta... promieniowania nie ma.. kraterów nie ma;) jakby inny świat, gdzie to wszystko się nie wydarzyło;) a auta? po prostu zostały opuszczone... ale nadal o nuklearnej katastrofie nic nie mówią;) i nawet indiańce sobie wesoło biegają:D.

Co do tej ucieczki - nie trzeba lecieć dokładnie drogą... w kilku miejscach możesz zeskoczyć niżej, bądź na dach i znacząco zmniejszyć dystans. Mnie się za to tam nie udało w tej krypcie zamknąć tego buca... choć próbowałem. Inna sprawa, że pomocnego w tym stealth boy'a nie znalazłem ani jednego.

06.08.2011 14:29
odpowiedz
Flyby
141
Outsider

W tekstach znajdowanych po jaskiniach i terminalach (w Zionie) jest mowa o wybuchach i następstwach. Niestety zbyt słabo znam angielski aby "cytować" ;) Być może specyfika terenu wymusiła takie a nie inne efekty postnuklearne.
Dołem w "Dead Money" to sobie nie pobiegam bo te trujące opary, do których odniesienia znajduję i w "Old World..", skutecznie mnie uziemniają ;) Ale po dachach i rurach już biegam sprawnie ;)

spoiler start

co do tego buca to wystarczy przekierować działka - on żadnym problemem nie jest. I mnie nie udało się go zamknąć a szkoda bo być może wydłużyłoby to czas ucieczki

spoiler stop

06.08.2011 14:39
odpowiedz
Promyk
115
nikczemny

chodziło mi omiejsce zaraz za komnatą z e skarbcem. Idziesz górą i można albo trochę na około latać po platformach wysoko ablo od razu zeskoczyć na dół na dach miejsca gdzie i tak musisz wejść.

Ja znam. Surwiwalista pisał o tym wszystkim... o spotkaniach z ghulami... jak wytępił szkodniki z krypty 22... o tym, że na zewnątrz promieniowanie takie, że boi się, że w jaskini mu wody braknie. Potem jak dbał o dzieciaki, które potem stały się miejscowym plemieniem.

Kojarzę oczywiście to wszystko... ale... wiesz o co mi biega:P. Tamto miejsce mogło wyglądać przed wojną dokładnie tak samo. Tam jakby... czas się zatrzymał i dla tamtego miejsca nic się nie stało;).

I questy były słabe... wątek burned mana ledwo dotknięty... postacie bez polotu (poza... surwiwalistą, który bardzo mi się podobał... i znajdowanie zaminowanych jaskiń - po czym loading z własnej głupoty... robiły klimat zaszczutego samotnego człowieka, który się nie umie porać z własnym sumieniem... i tym ,ze nie miał "jaj" by z sobą skończyć...

Przez te trujące opary w Sirra Madre... doceniłem perk Rad Child... i okazało się jak beznadziejny jest implant w porównaniu do tego...

06.08.2011 14:48
odpowiedz
Ishimura12
34
Senator

Flyby'u - chyba troszeczkę źle mnie zrozumiałeś :) Albo to ja się też źle wysłowiłem , wszyscy odczytali me słowa na opak i nie do końca pojąłeś , o co mi chodziło... Nie ważne. Ważne jest to , co chcę powiedzieć teraz.

o co nazywasz "tułaczką" w Oblivionie, Ishimura, prawdopodobnie odbierając to jako minus, jest plusem pełnoprawnego cRPG

Ależ Fly - ja dobrze o tym wiem. :) To właśnie za to kocham RPGi. Wolna ręka w czynieniu dobra (lub zła) , możliwość przebycia świata gry wzdłuż i wszerz oraz swoboda w rozwoju postaci , kształtowaniu jej charakteru oraz te wszystkie rzeczy , o których napomknąłeś..... Mianowicie owa "tułaczka" w zamiarze wcale nie miała mieć negatywnego wydźwięku , wręcz przeciwnie - oznaczać zainteresowanie Oblivionem i zarazem być dowodem intensywnej exporacji całego świata... Jedyne co mnie niepokoiło w Falloutach oraz Oblivionie były bugi , i to właśnie o nich wspomniałem odwołując się do fragmentu wypowiedzi Freshertego.... Na szczęście moje obawy zostały rozwiane przez fanów. Tyle z pierwszego fragmentu :)

Natomiast drugi , no cóż.... - czytając go drugi raz rzeczywiście zwracam honor , bo po wgłębieniu się w treść , muszę stwierdzić , że efekt jest zupełnie inny od zamierzonego :) Wyszło na to , że ubóstwiam Mass Effecta stawiając go na RPGowym tronie , jednocześnie krytykując Fallouta.... Komedia , po prostu komedia...
Chciałem po prostu zaznaczyć , że Fallouty mają wiele elementów , których w ME na próżno szukać , lecz uświadomiłem sobie teraz , że samo porównywanie jednego do drugiego jest kompletną głupotą , gdyż pochodzą z może nie całkiem obcych , ale jednak znacznie różniących się od siebie gatunków. Gwoli ścisłości wcale nie jestem fanem Mass Effecta , ba... nie skończyłem żadnej części , lecz mimo wszystko serię szanuję. Nie trafia w mój gust - ok... Ale po prostu nie lubię jeżeli ktoś krytykuje jakąś grę na podstawie przeżyć z innej , która w założeniu jest czymś zupełnie innym. No właśnie - wszystko pięknie , ale w mojej wypowiedzi o tym ostatnim wspomnieć jakkolwiek zapomniałem ;) , tak więc punkt dla ciebie , gdyż druga część posta w takim razie mija się zupełnie z celem. :)
Pozdrawiam.

06.08.2011 15:12
odpowiedz
Flyby
141
Outsider

Wszystko sprawdzimy, Promyk bo save wciąż mam.
Tak, za "ładnie" wygląda wszystko w "Honest Hearts" ;) Tyle że i to ma swój urok ;) Co do fabuły ..hmm, pewnie nie jestem wymagający ale dwukrotnie już kończyłem ten dodatek i dwukrotnie wybrałem to samo "polubowne" zakończenie. ;) Tak jakoś mi pasowało, pewnie za mało krwiożerczy jestem ;)

Czyli wszystko wyjaśnione, Ishimura. Owszem, coś mi się nie zgadzało w Twoim tekście - w końcu postawiłem na wymowę drugiej jego części (za co i mi się oberwało ;)) i pisałem stosownie do jego brzmienia. Tak to już bywa że nie zawsze nasze posty oddają to co chcemy powiedzieć.
To samo z porównaniami - Mass Effect jest grą akcji ale ilość elementów cRPG sprawia że jest używany w dyskusjach o grach cRPG. Dla mnie nie ma to większego znaczenia bo nie jestem krytykiem gier ściśle trzymającym sie kryteriów gatunku. Piszę o tym co mi się podoba i dlaczego.

06.08.2011 15:33
odpowiedz
Promyk
115
nikczemny

Jeszcze jedno co do ucieczki - nogi nie mogą być okaleczone... i jak masz pancerz - to tylko "lekki" (nie pamiętam do której kategorii się tamte zaliczały - ja bym leciał całkiem bez:P), + broń schowana. Wszystkie te elementy wpływają na szybkość postaci;). Zapomniałbym o jednym - wyłącz tryb skradania.

Ja HH przeszedłem raz... i jednak raczej wolałem przejechać Białym Nogom po brzuchach:D. Nie wiem co z tym dodatkiem było... ale wydawał i się zrobiony na kolanie... questów mało - poboczne "aż" 4... z czego 2 rozwiązywało się "od ręki". Nie chce mi się nawet do tego wracać. Jedyne co mi się dobrze kojarzy to:

"Take drugs, kill a bear.", bo było z jajem i... fajne... reszta? ech...

Lokacje? Większość poza znaczkiem na mapie i ładnymi widokami - nie wnosiła nic.

06.08.2011 15:53
odpowiedz
Flyby
141
Outsider

Dla widoków w "H.H", Promyk, to ja bezskutecznie usiłowałem dostać się do samolotu na szczycie góry. Pewnie jest to niemożliwe.

06.08.2011 17:37
odpowiedz
Promyk
115
nikczemny

Próbowałem też tam wejść normalnymi sposobami... chyba się nie da... ale mieć pewność - trzebaby z konsoli i "tcl" skorzystać... korzystałem z tego jak mi się postać w różnych miejscach blokowałą... ale tam nie przyszło mi do głowy nawet...

08.08.2011 11:44
odpowiedz
victripius
76
Joker

W ten dodatek i tak się gra dłużej niż w niektóre duże produkcje. Mimo wszystko nadal uważam, że DLC to tylko próba zarobienia jeszcze większej kasy, bo co za problem wrzucić te dodatkowe 8h do podstawki ? Recka ok :)

17.08.2011 21:00
odpowiedz
Nolifer
81
The Highest

Wydaje mi się że ciekawy dodatek. Zagram w niego jak i we wszystkie inne w jakieś edycji GOTY

20.09.2011 23:58
odpowiedz
para-noir
52
Centurion

Honest Hearts bede chwalil, bo chwilami mozna poczuc sie jak w Arroyo z Fallouta 2 po prostu, albo cut contenta Primitive Tribe z restoration packa do F2 :) Glos Burned Mana jest tez super :) Dead Money w ogole nie pasuje do fallouta, niby caly przeszedlem z kazdym achievemenetem, ale jakos wialo nuda i zrecznosciowką na konsole...a OWB, coz, mnie troche nudzil, jakis sztucznawy. Wydajem i sie zem ozliwosci graficzne silnik oblivionowego nei sa w stanie oddac w pelni pomysly The Big Empty. Moze i sa tam smaczki, ale narazie Honest Hearts u mnei wygrywa. A tak na marginesie - kazde z tych DLC jest troche na sile...podobnie bylo z DLC do Fallouta 3, gdzie Anchorage i tym bardziej Mothership Zeta mogliby sobie darowac...razem z cudownym "odratowaniem" bohatera w Broken Steel...jedynie The Pitt i Point Lookout byly nice :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze